Pakiet zimowy coraz bliżej – kolejne akty prawne uzgodnione

Pakiet zimowy coraz bliżej – kolejne akty prawne uzgodnione

Zakończyły się negocjacje nad dyrektywą o efektywności energetycznej i rozporządzeniem o zarządzaniu unią energetyczną. Wejdą w życie zapewne w 2021 r.

Choć wszyscy lubią powtarzać, że UE jest w kryzysie, to po negocjacjach Pakietu Zimowego wcale tego nie widać. Z ośmiu aktów prawnych wchodzących w jego skład udało się dopiąć już cztery. To bardzo szybkie tempo jak na standardy UE, bo Pakiet został przedstawiony w listopadzie 2016 r.

Prace legislacyjne są w tej chwili w fazie tzw. Trilogu czyli negocjacji między Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim, a prezydencją bułgarską reprezentującą państwa UE. Bułgarzy 30 czerwca żegnają się z przewodniczeniem UE więc kompromis w sprawie efektywności oraz zarządzania unią energetyczną (tzw. rozporządzenie "governance") udało się osiągnąć niejako rzutem na taśmę. To oznacza, że zakończono prace nad czterema kluczowymi aktami prawnymi: dyrektywą o efektywności energetycznej budynków, dyrektywą OZE, rozporządzeniem „governance” oraz dyrektywą o efektywności energetycznej.

Czytaj także: Jest kompromis w sprawie unijnego celu OZE na 2030 r. Najlepsze perspektywy dostała fotowoltaika

Cztery ostatnie projekty–w tym kluczowe rozporządzenie o rynku energii oraz dyrektywę  o rynku energii wezmą na tapetę obejmujący od 1 lipca przewodnictwo w UE Austriacy.

Wynegocjowane  w nocy z poniedziałku na wtorek porozumienie w sprawie efektywności energetycznej przewiduje m.in.:

- zmniejszenie zużycia energii w UE o 32,5 proc. do 2030 r. PE, który naciskał na 35 proc. musiał ustąpić, zdołał tylko wywalczyć zapis o przeglądzie dyrektywy  w 2023 r. pod kątem ewentualnego zwiększenia celu.

- wprowadza zachęty dla inwestorów chcących włożyć pieniądze w przedsięwzięcia proefektywnościowe.

- wzmacnia prawa konsumentów – na rachunkach powinny być dokładne informacje dotyczące zużycia ciepła przez gospodarstwa domowe.

Obniżenie energochłonności gospodarki o 32, 5 proc. będzie wymagało inwestycji sięgających ponad 25 mld euro do 2030 r.

Kolejny akt prawny który doczekał się kompromisu między PE, Komisją a państwami czyli rozporządzenie o zarządzaniu unią energetyczną ma umożliwić lepszą koordynację narodowych polityk energetycznych w celu koncentracji na uzgodnionych przez UE celach. Najdłuższe negocjacje toczyły się o zapis nie odgrywający w praktyce większej roli: czy UE będzie w 2050 r. gospodarką zeroemisyjną jak chcieli „Zieloni” z PE czy też w dokumencie nie będzie żadnej daty, jak chciała część państw. Ostatecznie ku rozczarowaniu organizacji ekologicznych przyjęto formułę, że UE będzie zeroemisyjna „tak szybko jak to możliwe”.

Czytaj także: Komisja Parlamentu Europejskiego przyjęła swoje poprawki do Pakietu Zimowego

Dużo większe znaczenie mają administracyjne reguły narzucane na państwa przez rozporządzenie. Każdy kraj będzie musiał sporządzić Narodowy Plan dla Energii i Klimatu. Na początek ma być sporządzany projekt planu, który oceni Komisja Europejska. Bruksela będzie także oceniać czy kraje członkowskie są „na kursie i ścieżce” do realizacji celów OZE, zmniejszenia emisji CO2 czy efektywności energetycznej i w razie czego wnioskować do rządów państw UE o jakieś korekty. Wprawdzie Komisja podkreśla w swoim komunikacie, że rozporządzenie wprowadza niezbędną elastyczność uwzględniającą narodowe specyfiki i respektuje gwarantowaną przez traktaty europejskie swobodę kształtowania miksu energetycznego, ale ta swoboda staje się coraz bardziej iluzoryczna. Polska teoretycznie wciąż może inwestować w elektrownie węglowe gdyby chciała, ale kształt rynku energii i surowe reguły pomocy publicznej czynią to ekonomicznie bezsensownym.

Rozporządzenie daje także Komisji prawo do monitorowania czy państwa UE dążą do wypełnienia celu 15 proc. przepustowości interkonektorów elektrycznych, co ma służyć zwiększeniu wymiany handlowej między państwami.

Co to wszystko oznacza dla Polski? Przede wszystkim przyspieszenie procesu odchodzenia od węgla. Wymusi też zmianę sposobu komunikowania się ze społeczeństwem. Według naszych obserwacji dotychczas przedstawiciele rządu co innego komunikowali naszym zachodnim partnerom, a  co innego „sprzedawali” na użytek krajowy. Przekaz dla Brukseli brzmiał: rozumiemy nieuchronność transformacji energetycznej, ale jesteśmy w trudnej sytuacji zarówno energetycznej, jak i politycznej, potrzebujemy czasu i pieniędzy.

Taki sposób negocjacji umożliwił uzgodnienie z KE kompromis w sprawie rynku mocy oraz programu pomocy publicznej dla górnictwa. Przekaz na kraj brzmiał „mamy węgiel i nie zawahamy się go użyć”. Niemal wszyscy politycy rządzącej koalicji podkreślali, że jest on gwarantem naszego bezpieczeństwa energetycznego. Rząd przyjął dwa programy – dla górnictwa węgla kamiennego i drugi dla węgla brunatnego, które zakładają rozwój obu branż i słabo wpisują się w unijną strategię. Konieczność opracowania Narodowego Planu dla Energii i uzgodnienia go z KE wymusi wreszcie koniec lawirowania i spowoduje, że politycy, nie tylko zresztą ci z rządu, będą musieli powiedzieć społeczeństwu to,  co na razie  mówi się tylko dziennikarzom w kuluarach.

Czytaj także: Pakiet zimowy w ocenie polskiego rządu

 

 

Zobacz także...

Astronomiczne ceny prądu

Bartłomiej Derski

Prąd z dostawą na przyszły rok kosztował w czwartek najwięcej w historii polskiej giełdy energii. Bieżące ceny są jeszcze wyższe. Ostro drożeje także gaz. Wszystko wskazuje na...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Dowiedz się więcej o Obserwatorze Legislacji Energetycznej