Menu
Patronat honorowy Patronage
  1. Główna
  2. >
  3. Energetyka konwencjonalna
  4. >
  5. Ropa naftowa
  6. >
  7. Mamy podatek od nadmiernych zysków firm paliwowych. Tak sądzi Bruksela

Mamy podatek od nadmiernych zysków firm paliwowych. Tak sądzi Bruksela

Polski rząd tak długo mówił, że prace nad podatkiem od zysków spółek naftowych i węglowych trwają, że w końcu w gąszczu komunikatów pogubiła się nawet Komisja Europejska.
Depositphotos 460745830 XL

Historia z podatkiem od nadmiernych zysków spółek paliwowych  coraz bardziej przypomina operę, w której śpiewak intonuje arię o tym, że umiera, po czym śpiewa, śpiewa, śpiewa… i ciągle nie umiera.

Przypomnijmy, że  rozporządzenie dotyczące podatku od nadmiernych zysków  spółek zajmujących się  wydobyciem i rafinacją ropy naftowej oraz wydobyciem węgla Rada UE przyjęła w rozporządzeniu w październiku 2022 r. Podatek obejmuje firmy, które osiągają 75 proc. przychodów ze sprzedaży ropy lub jej rafinacji, węgla oraz koksu. Wynosi 33 proc. od dochodu, który przekracza 20 proc. średniego dochodu z lat 2018 -2022. Ponieważ podatki w UE trzeba, zgodnie z Traktatem UE, uchwalać jednomyślnie, a część państw, w tym Polska, była przeciw, Komisja Europejska podatek nazwała eufemistycznie „składką solidarnościową”.

Dochody z domiaru mają pójść na złagodzenie skutków wzrostu cen energii, m.in wsparcie ubogich gospodarstw domowych czy przedsiębiorstw energochłonnych.

Rozporządzenie jest stosowane bezpośrednio więc obowiązuje wszystkie państwa. Większość krajów UE już ten podatek wprowadziła. Po uchwaleniu unijnego rozporządzenia mieliśmy serię sprzecznych oświadczeń. Nic się nie działo, ale w lutym 2023 r. napisaliśmy, że resort klimatu prowadzi konsultacje w sprawie podatku ze spółkami węglowymi.

Tego samego dnia resort klimatu informacje te zdementował. Tydzień później wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin przyznał, że prace nad podatkiem jednak trwają.

W Polsce płaciłyby go głównie PKN Orlen, Jastrzębska Spółka Węglowa. Każda kolejna enuncjacja o podatku powodowała wyprzedaż akcji spółek. PKN Orlen tłumaczy,  że nie może też wyliczyć skutków podatku, dopóki nie będzie projektu ustawy. Jeden z menedżerów Orlenu powiedział nam, że niepewność w sprawie podatku sprawia, że spółka jest wyceniania niżej niż wynika to z jej wyników. A projektu „składki solidarnościowej” wciąż nie ma, różni urzędnicy powtarzają, że prace trwają. Ten stan „trwania prac” ciągnie się do dziś.

W Czechach, gdzie Orlen też ma liczne aktywa, podatek wprowadzono, ale nie wiadomo na razie jaka kwota zostanie zapłacona.

Kto się pogubił w Brukseli

W znanej kolędzie „słowo ciałem się stało”. I tak też było w przypadku polskiego podatku. Po licznych zapowiedziach polskich polityków Komisja Europejska uwierzyła, że „składkę solidarnościową” nasz kraj wprowadził i tak też napisała. Chodzi o zbiór dokumentów pod nazwą European Semester.  Bruksela ocenia w nich cyklicznie stan gospodarki każdego kraju UE i podsuwa rekomendacje. Oczywiście znaczna część tekstu dotyczy kryzysu energetycznego i sposobu w jaki gospodarki krajów UE sobie z nim poradziły.

Na stronie 5 możemy przeczytać, że „Poland applies the EU solidarity contribution in application of Council Regulation (EU) 2022/1854” (Polska stosuje unijną składkę solidarnościową zgodnie z  Rozporządzeniem UE 2022/1854”).

European Semester ukazał się 24 maja. Następnego dnia zapytaliśmy Komisję Europejską jakie konkretnie polskie przepisy ma na myśli, ale do dziś nie dostaliśmy odpowiedzi.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się ze źródeł zbliżonych do autorów dokumentu, że po prostu ktoś się pomylił. Ciekawe czy dokument zostanie poprawiony, na razie nieszczęśliwe zdanie wciąż tam jest.

Wpadka urzędników KE nie będzie miała jednak wielkiego znaczenia – Komisja Europejska i tak ma ocenić środki antykryzysowe wprowadzone przez państwa. Dopiero wtedy będzie wiadomo czy zdecyduje się na jakieś kroki prawne wobec Polski. Nawet jednak skieruje skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE, to rozpatrzy on ją po kilku latach.

Polska robi za mało

Ale European Semester jest pomocny w zrozumieniu intencji Komisji Europejskiej w dalszych negocjacjach z polskim rządem. Przypomnijmy, że teoretycznie do końca czerwca do Brukseli powinien trafić znowelizowany Krajowy Plan dla Energii i Klimatu. A w nim ścieżka transformacji do 2030 r. Dokument powinien być zharmonizowany  z Polityką Energetyczną Państwa do 2040 r. (PEP2040), ale tej ostatniej rząd wciąż nie przyjął z powodu sporów między koalicjantami. Naszym zdaniem jest niewielka szansa, że rząd zdecyduje się w tej sytuacji wysyłać KPEiK przed wyborami, zwłaszcza, że przy poprzedniej edycji   kilka krajów się spóźniło i żadnych konsekwencji za to nie było.

W KPEiK powinien się znaleźć m.in. prognozowany miks energetyczny, zwłaszcza udział OZE. Poprzedni cel 21-23 proc. w zużyciu energii końcowej 2030 r. KE uznaje za „niewystarczająco ambitny”. Poza tym wypomina zbyt powolne ograniczenie emisji CO2 – w porównaniu z 2005 r. polskie emisje spadły tylko o 1 proc. co wypada blado w porównaniu z unijną średnią 24 proc.

MOC OZE w latach do 2022 fot  IEO
W ciągu kilku lat do sieci przyłączono 13 GW mocy w fotowoltaice. Fot. IEO

Do tego KE zauważa, że Polska wciąż w większym stopniu subsydiuje paliwa kopalne niż OZE, a środki uzyskane ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 (ok. 20 mld zł w zeszłym roku)  tylko w 50 proc. przeznacza na transformację energetyczną, co jest minimalnym unijnym poziomem.

Dostało nam się także za brak długoterminowej i aktualnej strategii dekarbonizacji. KE ocenia też negatywnie ostatnie zmiany w ustawie o elektrowniach wiatrowych, które dopuszczają ich budowę w odległości 700 m, choć pierwotnie zakładano 500 m. Bruksela powtarza argument Polskiego Stowarzyszenia Elektrowni Wiatrowych, że zmniejszy to moc nowych wiatraków z 10 do 4 GW.

Potwierdza to nasze przypuszczenia, że w rezultacie dialogu z KE po wyborach ustawa odległościowa będzie nowelizowana, niezależnie od tego kto te wybory wygra, bo jeśli polski rząd będzie chciał wytargować coś ustępstwa do KE, np. wydłużenie rynku mocy czy zgodę na subsydiowanie górnictwa, to sam będzie musiał gdzieś ustąpić.

Czytaj też: Wiatraki poczekają do wyborów

Polska została pochwalona za szybkie uniezależnienie się od importu rosyjskich paliw oraz niezły wskaźnik przyrostu fotowoltaiki i pomp ciepła.

Czytaj więcej: Polacy chłoną pompy ciepła bardziej niż Niemcy. Kto je nam wyprodukuje?

Rynek energii rozwija:
Zielone technologie rozwijają:
Rynek energii rozwija:
Technologie wspiera:
Polski offshore wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Ubiegłoroczny dramat z cenami gazu nie wykończył konkurencji. Niezależni dostawcy przetrwali, patrzą w przyszłość z umiarkowanym optymizmem i szykują nowe strategie. Z kolei dostawca największy, czyli PGNiG, dalej dominuje, ale w zeszłym roku stracił udział w  rynku klientów biznesowych.
gaz
Rynek energii rozwija:

Śledź zmiany w energetyce.
Zapisz się do naszego newslettera!