Menu
Patronat honorowy Patronage

Moc będzie z Rybnikiem, ale miasta nie ogrzeje

PGE może w Rybniku wybudować największy gazowy blok energetyczny w Polsce. Ma to być jednak elektrownia, a nie elektrociepłownia, mogąca pomóc w walce ze smogiem, który w Rybniku jest plagą.
Elektrownia Rybnik. Fot. Tomasz Elżbieciak

– Naukowcy udowodnili, że w ciałach dzieci z Rybnika krąży wielokrotnie więcej rakotwórczych cząstek sadzy niż u ich rówieśników z Zachodu. To efekt ogromnego zanieczyszczenia powietrza – pisaliśmy niemal równo dwa lata temu na łamach portalu WysokieNapiecie.pl.

Rybnik był wtedy jednym z miast, które przedstawialiśmy w ramach akcji „Czyste powietrze w mojej gminie„, zorganizowanej we współpracy z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Piotr Kuczera, prezydent tego liczącego ponad 130-tysięcznego śląskiego miasta, opowiadał nam wówczas o wysiłku, który wymaga walka ze smogiem – w tym budowanie u mieszkańców świadomości odpowiedzialności za powietrze, którym oddychają.

Teraz nie tylko w Rybniku, ale w całej Polsce wysiłek ostatnich lat może zostać w dużej mierze zmarnowany w zderzeniu z kryzysem energetycznym i skutkami działań podjętych przez rząd w reakcji na ten kryzys.

Zobacz więcej: Zabraknie 4 mln ton węgla. Spalanie miałów i opon to początek

– Czy obawiam się o jakość powietrza nadchodzącej zimy? Przyznam, że nie rozumiem ostatnich posunięć rządu – zwłaszcza z punktu widzenia długofalowych programów jak „Czyste Powietrze”, na który już wydano miliardy złotych – skomentował prezydent Kuczera w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl.

– Prawo pisane na kolanie powoduje, że nieefektywnie są rozdawane ogromne pieniądze na dodatek węglowy, choć tego węgla na rynku brakuje. Stąd do pieców zamiast paliwa spełniającego normy jakościowe będzie trafiać wszystko, co będzie się dało spalić – podkreślił.

Uciepłownić elektrownię

Walka ze smogiem kojarzy się przede wszystkim z wymianą tzw. „kopciuchów”, czyli przestarzałych kotłów węglowych na nowe i bardziej efektywne źródła ogrzewania – jeśli zasilane węglem, to kotłem wyższej klasy, lub opalane peletem drzewnym czy gazem ziemnym. Natomiast ostatnie miesiące to przede wszystkim rozwój rynku pomp ciepła.

Zobacz więcej: Europejski wyścig o pompy ciepła. Czy Polska wykorzysta swoją szansę?

Ogrzewanie pompą ciepła coraz bardziej kusi Polaków

Jednak innym sposobem na walkę ze smogiem, zwłaszcza w większych miastach, jest wykorzystanie ciepła systemowego i podłączania do sieci ciepłowniczych nowych odbiorców. Stąd w Rybniku latami mówiono o tym, aby do rozwoju tamtejszego ciepłownictwa w większym stopniu wykorzystać jedną z największych elektrowni węglowych w Polsce, która ogrzewała tylko przylegle do zakładu osiedla.

Ostatnią taką inicjatywą była ta z grudnia 2017 r. PGE ogłosiła, że wybuduje w Elektrowni Rybnik moduł ciepłowniczy, wyposażony w układy ciepłownicze dwóch bloków energetycznych. Przedsięwzięcie, którego koszt szacowano na ok. 100 mln zł, miało pozwolić na uzyskanie mocy szczytowej 100 MW cieplnych.

– Dzięki nowej inwestycji umożliwiającej mieszkańcom rezygnację z przydomowych instalacji grzewczych i podłączanie się do miejskiego systemu ciepłowniczego, znacznemu ograniczeniu ulegną emisje tlenków siarki, azotu oraz pyłów w mieście – zapowiadał Wojciech Dąbrowski, ówczesny prezes spółki PGE Energia Ciepła, a aktualnie prezes całej Polskiej Grupy Energetycznej.

Elektrownia Rybnik. Fot. PGE

Tym planom towarzyszyło porozumienie podpisane pomiędzy władzami Rybnika a PGE, PGNiG Termika Energetyka Przemysłowa (operatorem sieci ciepłowniczej) oraz Polską Grupą Górniczą (właścicielem przeznaczonej do wygaszenia w 2022 r. EC Chwałowice).

Moc koncepcji

Warto przypomnieć, że niedługo przed zawarciem porozumienia – w listopadzie 2017 r. – PGE sfinalizowała przejęcie polskich aktywów francuskiego koncernu EDF za prawie 4,3 mld zł.

Wśród nich, obok Elektrowni Rybnik, znajdowały się też m.in. elektrociepłownie w Gdyni, Krakowie, Wrocławiu, Toruniu czy Zielonej Górze. W ten sposób, rzutem na taśmę, PGE stała się czołową firmą ciepłowniczą w kraju, skupiając przejęte zakłady w spółce PGE Energia Ciepła.

Po kilkunastu miesiącach okazało się jednak, że Rybnik nie pasuje do tej ciepłowniczej układanki. W lipcu 2019 r. PGE poinformowała, że bardziej szczegółowe analizy wykazały nieopłacalność budowy budowy modułu ciepłowniczego w elektrowni.

Wpływ na to miała mieć niepewna przyszłość uciepłownionych bloków po 2030 r. (z uwagi na unijne wymogi środowiskowe), a także konieczność budowy nowej magistrali przez PGNiG za ok. 50 mln zł, aby w ogóle móc wyprowadzić ciepło z elektrowni. Przerzucenie kosztów inwestycji na ceny ciepła miało z kolei skutkować wzrostami rachunków mieszkańców.

Stąd jako bardziej rozsądne rozwiązanie państwowe spółki oraz wywodzący się regionu parlamentarzyści PiS zaczęli przedstawiać pomysł rozbudowy ciepłowni w Chwałowicach, która dziś dostarcza ciepło mieszkańcom Rybnika. Miała dostać nowy układ kogeneracyjny. Z tym wiązała się modernizacja i dostosowanie do norm emisyjnych starych kotłów w tym zakładzie. Jednak finalnie zdecydowano się na jeszcze inną koncepcję.

Od 2020 r. plan dla Rybnika, mający zabezpieczyć dostawy ciepła po wygaszeniu Chwałowic, przewiduje budowę kotłowni gazowych, ulokowanych w różnych punktach miasta. Inwestycje wzięła na siebie PGNiG Termika Energetyka Przemysłowa, która w przeszłości przejęła Spółkę Energetyczną Jastrzębie i PEC Jastrzębie-Zdrój, czyli dwa główne podmioty ciepłownicze w tej części Śląska.

Fot. PGNiG Termika Energetyka Przemysłowa

– Temat zwiększenia dostaw ciepła dla Rybnika dzięki nowym inwestycjom PGE jest tematem zamkniętym. Obecnie PGNiG buduje kotłownie gazowe w różnych częściach miasta. Łącznie ma ich powstać sześć, z czego dwie zastąpią dostawy z wygaszanej z końcem 2022 r. Ciepłowni Chwałowice – podsumował prezydent Piotr Kuczera.

Elektrownia Rybnik przestała aspirować do ciepłowniczych funkcji, a od stycznia 2020 r. nie należy już od spółki PGE Energia Ciepła, tylko PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna.

Przypomnijmy też, że na bazie PGE GiEK ma powstać Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego, do której – według planów rządu mają – trafić również węglowe elektrownie pozostałych grup energetycznych kontrolowanych przez Skarb Państwa. O NABE w natłoku innych problemów w ostatnich miesiącach zrobiło się jednak dosyć cicho.

Z blokiem na aukcję

Po tym, jak w sierpniu 2022 r. z eksploatacji wyłączono dwa niedostosowane do nowych norm emisji bloki po 225 MW każdy, Elektrownia Rybnik dysponuje sześcioma jednostkami o łącznej mocy 1350 MW. Stopniowe wygaszanie węglowych mocy i potencjalne powstanie NABE nie oznacza jednak, że PGE planuje wyprowadzkę z Rybnika. Chce tam pozostać, a zamiast „czarnego złota” spalać „błękitne paliwo”.

Od ubiegłego roku grupa przygotowuje się do inwestycji w elektrownię gazową o mocy 800-900 MW, która mogłaby wystartować w aukcji rynku mocy zaplanowanej na grudzień 2022 r. Polskie Sieci Elektroenergetyczne będą chciały w niej zakontraktować dostawy energii począwszy od roku 2027.

W grudniu 2021 r. ruszyło postępowanie przetargowe w formule dialogu konkurencyjnego, który w imieniu spółki celowej Rybnik 2050 prowadzi PGE Energia Ciepła. Z nieoficjalnych informacji portalu WysokieNapiecie.pl wynika, że potencjalni generalni wykonawcy spodziewają się wkrótce przekazania ostatecznej specyfikacji zamówienia, która posłuży im do skonstruowania ofert cenowych.

W lipcu 2022 r. PSE wydały warunki przyłączenia do sieci planowanej jednostki – w stacji elektroenergetycznej Wielopole, rezerwując 1006 MW. Biuro prasowe PGE, pytane przez nas o przygotowania do inwestycji, wskazało, że ostateczna moc elektrowni będzie uzależniona od ofert złożonych w przetargu.

– Rybnik przewidziany jest do aukcji rynku mocy, która odbędzie się pod koniec tego roku. Jej wynik będzie miał kluczowe znaczenie dla finalnej decyzji inwestycyjnej co do realizacji projektu – czytamy również informacjach przesłanych portalowi WysokieNapiecie.pl.

PGE dodała, że na potrzeby przedsięwzięcia podpisano porozumienie przed-przyłączeniowe z Gaz-Systemem oraz uzyskano decyzję środowiskową dla planowanego gazociągu. Dotychczas zakładano, że roczne zapotrzebowania elektrowni na gaz może wynieść nawet ok. 1 mld m sześc.

– Uważnie obserwujemy rynek gazu. Jesteśmy świadomi potencjalnych ryzyk. Aktualnie nie widzimy zagrożenia co do braku dostępności paliwa dla planowanej jednostki w Rybniku – podkreśliła PGE.

Energia bez ciepła

Zapytaliśmy również o to, czy w dotychczasowych analizach pojawiała się jednak możliwość, aby zamiast elektrowni wybudować elektrociepłownię gazową, która dostarczałaby ciepło dla Rybnika i pomogła miastu w walce ze smogiem?

– Elektrownia Rybnik od wielu lat zasila w ciepło osiedla mieszkaniowe w swoim sąsiedztwie. Kwestia doprowadzenia ciepła do pozostałej części miasta była szczegółowo rozważana wielokrotnie, zarówno pod kątem ekonomicznym i technicznym. Z przeprowadzonych analiz wynika, że dostawy ciepła technicznie są możliwe lecz w obecnych uwarunkowaniach ekonomicznych byłyby nieopłacalne z punktu widzenia mieszkańców. Cena ciepła, uwzględniając wszystkie koszty, będzie niekonkurencyjna wobec alternatywnych źródeł ciepła w Rybniku – podsumowało biuro prasowe PGE.

Aktualnie PGE buduje już dwa duże bloki gazowe po 700 MW każdy w Elektrowni Dolna Odra. Trwa też budowa nowej Elektrociepłowni Czechnica (180 MW) koło Wrocławia. W toku jest też przetarg na jednostkę gazową w EC Gdynia (140-170 MW), która być może również wystartuje w tegorocznej aukcji rynku mocy.

Ostatnie kilka kwartałów mocno zmieniło klimat – zarówno polityczny, jak i ekonomiczny – dla gazu w energetyce. Stąd rozpoczynanie i planowanie kolejnych inwestycji związanych z tym paliwem budzi kontrowersje z uwagi na przechodzenie z uzależnienia węglowego w gazowe.

Zobacz też: Polska dodaje gazu. Ale to się coraz mniej opłaca

Czy Polsce są potrzebne nowe elektrownie gazowe?

Te kontrowersje są o wiele mniejsze w przypadku wysokosprawnej kogeneracji i transformacji ciepłownictwa niż w przypadku dużych elektrowni gazowych, których utrzymanie w ramach rynku mocy będzie kosztowne dla konsumentów energii. Na razie nie widać jednak, aby polskie grupy energetyczne zamierzały rezygnować z perspektywy długoletnich, sowitych kontraktów mocowych.

Tymczasem sens budowy nowych, dużych elektrowni gazowych był kwestionowany przez wielu energetyków już przed wojną i wzrostem cen gazu.

W miejscach gdzie nie ma  znaczącego odbioru ciepła, budowa wielkich bloków gazowych jest nieoptymalna. Bloki kogeneracyjne są – niedużo – ale jednak bardziej rentowne. Jeżeli mamy dziś możliwość inwestowania w kogenerację gazową, to róbmy to w pierwszej kolejności – mówił w 2020 r. Paweł Skowroński, były wiceprezes PGE i wykładowca Politechniki Warszawskiej.

Używając słowa „nieoptymalna” miał na myśli oczywiście nie spółki, która elektrownie budują, ale społeczeństwo, które musi zapłacić podwójnie – zarówno w kosztach wsparcia dla elektrowni (rynek mocy), jak i kosztach wsparcia dla elektrociepłowni, które i tak muszą powstać, bo coś grzać mieszkańców musi.

Chyba nigdzie nie widać lepiej tej, delikatnie mówiąc, „nieoptymalności” niż właśnie w Rybniku.

Zobacz także: Stalowa wola do przejęć? Nie w PGNiG

Jak nie z gazu, to z odpadów

Wracając do samego Rybnika, to tamtejszy samorząd nie rezygnuje z pomysłów na zwiększenie dostaw ciepła z nowych źródeł. W tym celu myśli o energetycznym wykorzystaniu odpadów komunalnych, czemu ma służyć projekt Centrum Zielonej Energii. W marcu 2022 r. miasto podpisało list intencyjny o potencjalnej współpracy z należącą do Zygmunta Solorza spółką ZE PAK.

Inwestycja ma obejmować m.in. sortownię, kompostownię, oraz instalację do przetwarzania odpadów biodegradowalnych, wielkogabarytowych, budowlanych. Jednak jej główną częścią ma być spalarnia odpadów, zapewniająca produkcję ciepła, energii elektrycznej i wodoru. Rybnik wytwarza rocznie ok. 60 tys. ton odpadów, a subregion zachodni woj. śląskiego – ponad 270 tys. ton.

Łączna wartość przedsięwzięcia jest szacowana nawet na 0,5 mld zł. Spalarnię na sprzedanych lub wydzierżawionych przez miasto gruntach miałby wybudować inwestor zewnętrzny, a resztę sfinansowałby samorząd. Całość mogłaby zostać ukończona być może pod koniec tej dekady.

– Bardzo uważnie analizujemy wykorzystanie odpadów do produkcji ciepła w ramach planów związanych z powstaniem Centrum Zielonej Energii. Istotnie zwiększyłoby to samowystarczalność miasta w zaopatrzenie ciepła, ale też stanowiłoby sposób na zagospodarowanie odpadów w subregionie – powiedział nam prezydent Kuczera.

– Trzeba jednak pamiętać, że miasto nie jest właścicielem sieci ciepłowniczych. Stąd powstanie CZE wymaga nie tylko współpracy z innymi samorządami, ale też gestorami sieci ciepłowniczych. Niemniej kluczową kwestią przy planowaniu inwestycji będzie przewidywany koszt ciepła dla mieszkańców – podsumował.

Zielone technologie rozwijają:
Tydzień Energetyka: Rada UE wzywa Komisję do reformy rynku energii; Polska w kolejce po prąd z Ukrainy;Kolejny klient Gazpromu plajtuje; Amerykanie oszczędzają na produkcji kryptowalut