Tauron po raz kolejny chce coś sprzedać. Czy tym razem się uda?

Tauron po raz kolejny chce coś sprzedać. Czy tym razem się uda?

Budowa elektrociepłowni w Stalowej Woli zaliczyła największy poślizg wśród polskich inwestycji energetycznych w ostatnich kilkunastu latach. Choć wciąż nie doszło do rozliczenia zerwanego kontraktu z byłym generalnym wykonawcą gazowo-parowego bloku, to zanosi się na przejęcie pełnej kontroli nad EC Stalowa Wola przez PGNiG.

Przypomnijmy, że na początku sierpnia Tauron oraz PGNiG podpisały list intencyjny dotyczący potencjalnej transakcji przejęcia przez gazowy koncern udziałów posiadanych w Elektrociepłowni Stalowa Wola (ECSW) przez Tauron Wytwarzanie oraz wierzytelności z tytułu pożyczek udzielonych ECSW przez Tauron.

Obecnie po równe 50 proc. akcji w spółce będącej właścicielem bloku Tauron Wytwarzanie dzieli z PGNiG Termika. PGNiG jest również dostawcą paliwa gazowego na potrzeby bloku (600 mln m sześc. rocznie).

Multienergetyczne PGNiG

- Jednostki, takie jak ta w Stalowej Woli, są odpowiedzią na wyzwania związane z niskoemisyjną transformacją polskiej gospodarki, której ważnym graczem chce być PGNiG, mający swój udział w budowie silnego polskiego koncernu multienergetycznego - tłumaczył Paweł Majewski, prezes PGNiG, które docelowo ma zostać przejęte przez PKN Orlen.

- PGNiG to mocny, stabilny i nowoczesny koncern, dla którego nowoczesne bloki gazowe są istotne w kontekście rosnącego wykorzystania gazu ziemnego w Polsce - komplementował biznesowego partnera Jerzy Topolski, wiceprezes Taurona, dodając, że celem sprzedaży udziałów w ECSW jest "uporządkowanie portfela właścicielskiego, co umożliwi poprawę zarządzania operacyjnego oraz optymalizację wykorzystania paliwa gazowego w ramach grupy".

To kolejna próba Taurona sprzedaży aktywów na rzecz PGNiG. Wcześniej, pod koniec stycznia 2021 r., bezowocnie zakończono trwające ponad pół roku negocjacje dotyczące nabycia przez PGNiG spółki Tauron Ciepło, czyli największego dostawcy ciepła sieciowego w konurbacji śląsko-dąbrowskiej oraz m.in. właściciela elektrociepłowni w Katowicach, Tychach, Bielsku-Białej i Czechowicach-Dziedzicach.

Tauron, który wśród głównych grup energetycznych ma najsłabszą pozycję finansową i jest najbardziej obciążony węglowymi aktywami, szukał możliwości podreperowania swojej kondycji. Porozumienie ws. sprzedaży aktywów ciepłowniczych nie udało się jednak osiągnąć, więc Tauron ogłosił na początku tego roku, że będzie dla nich szukał „optymalnego modelu funkcjonowania z uwzględnieniem istotnych zmian makroekonomicznych i regulacyjnych”.

Efektów możemy szukać w ostatnich tygodniach m.in. w postaci podpisanych kontraktów z wykonawcami, którzy w elektrociepłowniach w Katowicach oraz Czechowicach-Dziedzicach wybudują kolejno kocioł gazowy oraz gazowo-olejową kotłownię szczytowo-rezerwową. Inwestycje za ok. 140 mln zł netto pozwolą obniżyć udział węgla w miksie paliwowym spółki.

EC Stalowa Wola finansowana była z kolejnych pożyczek udzielanych swej "opóźnionej w rozwoju" córce przez obie troskliwe matki, czyli PGNiG i Taurona. W 2018 r. Tauron nie dał już rady dłużej alimentować córki - na kolejne refinansowanie w wysokości po 450 mln zł złożyły się PGNiG oraz Bank Gospodarstwa Krajowego. Rozliczenie pożyczek, w sumie sięgających na koniec 2019 r. 1,6 mld zł (nowszych danych na razie nie ma) będzie zapewne przedmiotem żmudnych negocjacji między obiema matkami.

Pieniądze z ewentualnej sprzedaży Stalowej Woli mogą się szybko rozejść. Tauron  zapowiedział, że chce odkupić mniejszościowy pakiet udziałów spółki celowej, do której należy nowy blok węglowy o mocy 910 MW w Jaworznie. Ponad 14 proc. akcji ma tam Polski Fundusz Rozwoju. Tauron tłumaczy, że zainicjowanie negocjacji jest spowodowane rządowymi planami wydzielenia aktywów węglowych i powstania NABE.

Czytaj także: Czy rząd połknie tę NABE?

Pięć lat poślizgu

Wróćmy jednak do Stalowej Woli. Jednostka o mocy blisko 450 MW elektrycznych oraz 240 MW termicznych została oficjalnie oddana do użytku 30 września 2020 r., czyli pięć lat później niż przewidywały pierwotne założenia. Do perypetii związanych z tą inwestycją, którym szerzej przyjrzała się również Najwyższa Izba Kontroli, wrócimy szczegółowo w dalszej części artykułu.

Obecnie kluczowe jest to, że od momentu uruchomienia do końca pierwszego półrocza 2021 r. blok wyprodukował - jak przekazał portalowi WysokieNapiecie.pl kierownik zespołu prasowego Taurona Łukasz Ciuba - prawie 1,5 TWh energii eklektycznej oraz blisko 0,7 TWh ciepła na potrzeby mieszkańców Stalowej Woli i Niska. Moc elektryczna jednostki mogłaby zasilić 1,2 mln gospodarstw domowych.

- Koszt budowy bloku gazowo-parowego wyniósł 1,7 mld zł. Po przekazaniu bloku do eksploatacji, jednostka wytwórcza podlegała ciągłej optymalizacji zarówno w zakresie produkcji energii elektrycznej, jak też ciepła sieciowego. Po wykonaniu stosownych prac optymalizacyjnych blok przeszedł wszystkie testy wymagane przez PSE dla jednostek centralnie dysponowanych i aktualnie pracuje stabilnie - wskazał Ciuba.

Dzięki wykorzystaniu gazu ziemnego jako paliwa blok spełnia restrykcyjne normy środowiskowe Unii Europejskiej (konkluzje BAT - Best Available Techniques). Emisja CO2 wynosi ok. 360 kg/MWh, a przepadku tlenków jest ona bardzo niska (azotu) lub praktycznie jej brak (siarki).

Formalnie od 1 maja 2021 r. EC Stalowa Wola przejęła w całości rynek ciepła od należącej do Taurona Wytwarzanie Elektrowni Stalowa Wola. Zdolności wytwórcze gazowej siłowni uzupełnia jeszcze oddana do użytku w połowie listopada 2020 r. kotłownia szczytowo-rezerwowa o mocy 132 MWt, która również jest opalana błękitnym paliwem i powstała w ramach odrębnej inwestycji.

Problemy na budowie

Pierwotne plany zakładały, że blok gazowo-parowy zostanie oddany do eksploatacji w połowie 2015 r. W przetargu na generalnego wykonawcę wygrała spółka Abener Energia, należąca do hiszpańskiej grupy Abengoa, wyspecjalizowanej w inwestycjach energetycznych, hydrotechnicznych i infrastrukturalnych.

W ramach zawartego w kwietniu 2012 r. kontraktu o wartości 1,57 mld zł netto w ciągu 38 miesięcy miała powstać elektrociepłownia, a przez kolejne dwa lata wykonawca miał jeszcze świadczyć usługi serwisowe.

Im dłużej trwała realizacja inwestycji, tym więcej pojawiało się trudności na budowie, a opóźnienie prac narastało. W efekcie coraz gorsze były też relacje pomiędzy inwestorem a generalnym wykonawcą. Kondycji tego ostatniego nie pomagała również coraz słabsza sytuacja finansowa spółki-matki, która pod koniec 2015 r. rozpoczęła procedurę niewypłacalności.

W połowie grudnia 2015 r., gdy gazowa elektrociepłownia powinna była od kilku miesięcy już produkować energię elektryczną i cieplną, Abener zażądał od spółki EC Stalowa Wola ustanowienia bezwarunkowej gwarancji zapłaty na kwotę 350 mln zł, płatnej na pierwsze wezwanie i obowiązującą co najmniej do sierpnia 2018 r.

ECSW oczywiście tego żądania nie zaakceptowała i wezwała do należytego wykonania kontraktu i usunięcia jego naruszeń w ciągu 30 dni - pod rygorem odstąpienia od umowy.

Finalnie 29 stycznia 2016 r. ECSW odstąpiło od umowy z przyczyn leżących po stronie wykonawcy: naruszenia harmonogramu kontraktu oraz parametrów technicznych inwestycji. Roboty na budowie zostały wstrzymane na poziomie zaawansowania wynoszącym ok. 83 proc. Ich wznowienie w nowej formule nastąpiło dopiero w październiku 2017 r., a ukończenie przedsięwzięcia zajęło kolejne blisko trzy lata.

Blok gazowo-parowy (pośrodku) obok Elektrowni Stalowa Wola, a w tle miasto, które zasila w ciepło. Fot. mat. pras.

Inwestycję finalizowano w formule EPCM (Engineering-Procurement-Construction-Management), w których wybrany wykonawca (konsorcjum spółek Energoprojekt-Katowice i Energopomiar z Gliwic) odpowiadał za realizację prac projektowych i inżynieryjnych, a także za zarządzanie i nadzór nad realizacją prac budowlano-montażowych, które rozdzielono podwykonawcom w osobnych przetargach. Natomiast 12-letnią umowę na serwis turbiny gazowej podpisano z jej producentem, czyli General Electric.

Niemniej pod uwagę brano również inne scenariusze, w tym demontaż bloku i przeniesienie jego urządzeń do lokalizacji o lepszym profilu rynku ciepła. Wśród nich rozważana była Elektrownia Łagisza w Będzinie, należąca do Taurona, a także warszawska EC Żerań z grupy PGNiG. Do realizacji tych dość spektakularnych planów nie doszło. Na Żeraniu obecnie dobiega końca trwająca od 2017 r. budowa bloku-gazowo parowego o mocy blisko 500 MW. W Łagiszy wciąż istnieją plany dotyczące budowy jednostki opalanej gazem.

Spory do rozstrzygnięcia

Choć ECSW pożegnała się z Abenerem na placu budowy, to wkrótce musiała wrócić do kontaktów z nim, ale już na sali sądowej.

Nazajutrz po zerwania umowy mijał termin, w którym Abener żądał wystawienia gwarancji zapłaty, a w przypadku braku spełnienia tego żądania był on zobligowany do odstąpienia umowy z ECSW w dniu 12 lutego 2016 r. W efekcie we wrześniu tego samego roku firma wystąpiła do sądu arbitrażowego z roszczeniami przeciwko ECSW.

Wyrok zapadł przeszło trzy lata później - pod koniec kwietnia 2019 r. Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej zobowiązał wówczas ECSW do zapłaty na rzecz Abenera prawie 334 mln zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie oraz kosztami postępowania arbitrażowego.

We wrześniu 2020 r. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie oddalił skargę ECSW o uchylenie wyroku, a dwa miesiące później wydał postanowienie, którym wstrzymał wykonanie wyroku do czasu ukończenia postępowania kasacyjnego lub upływu terminu do złożenia skargi kasacyjnej.

W grudniu 2020 r. ECSW wniosła skargę kasacyjną i od tego czasu nie doszło do kolejnych rozstrzygnięć, przy czym w raporcie za pierwszy kwartał 2021 r. Tauron informował, że ECSW rozpoznała w ostatnim zatwierdzonym sprawozdaniu finansowym rezerwę na skutki tego wyroku.

To jednak nie koniec sądowych batalii. W grudniu 2019 r. ECSW otrzymała nowy pozew wniesiony przez Abenera do Sądu Arbitrażowego przy KIG. Spółka żąda w nim zapłaty 156,4 mln zł oraz 0,53 mln euro wraz z ustawowymi odsetkami tytułem odszkodowania za "bezpodstawne wzbogacenie się" ECSW dzięki wypłacie gwarancji należytego wykonania kontraktu. Zdaniem ECSW roszczenia są bezzasadne i spółka złożyła wyjaśnienia w marcu 2020 r. Od tego czasu brak dalszych rozstrzygnięć w tej sprawie.

Jednak sama ECSW również postanowiła się zgłosić z roszczeniami. W październiku 2020 r., czyli niedługo po oddaniu elektrociepłowni do użytku, złożyła do Sądu Arbitrażowego przy KIG pozew o zapłatę przez Abenera prawie 199 mln zł oraz blisko 0,5 mln euro wraz z odsetkami tytułem odszkodowania za usunięcie wad, usterek i niedoróbek powstałych w trakcie realizacji kontraktu. Postępowanie jest w toku.

Cień Stalowej Woli

Co istotne, w sprawozdaniach finansowych Taurona czytamy, że "kontrakt na budowę bloku gazowo-parowego zawarty pomiędzy ECSW a Abener nie zawiera regulacji zobowiązujących spółkę (Tauron - red.) do zapłaty w jakiejkolwiek formie za ECSW wynagrodzenia na rzecz Abener".

Zapytaliśmy biuro prasowe PGNiG, czy grupa rozpatrując zwiększenie zaangażowania w ECSW bierze pod uwagę ryzyko związane z nierozstrzygniętymi sporami sądowymi. W odpowiedzi otrzymaliśmy ogólnikowe stanowisko.

- Decyzja o przeprowadzeniu potencjalnej transakcji uzależniona będzie od wyników negocjacji w tym zakresie oraz spełnienia innych warunków określonych w przepisach prawa lub dokumentach korporacyjnych - czytamy w odpowiedzi PGNiG, w której podkreślono również, że list intencyjny nie jest zobowiązujący.

Strategia PGNiG na lata 2017-2022 zakłada, że grupa zwiększy wolumen sprzedaży ciepła i energii elektrycznej o 20 proc. - z 15 do 18 TWh. Ma się to udać m.in. dzięki budowie bloku gazowo-parowego w EC Żerań oraz akwizycji lokalnych systemów ciepłowniczych. Z pewnością przejęcie całości ECSW przybliży realizację tego celu.

EC Żerań wraz z niemal gotowym blokiem gazowo-parowym, przysłoniętym zwałami węgla na potrzeby starych jednostek. Fot. mat. pras.

Łukasz Ciuba z zespołu prasowego Taurona nie odniósł się wprost do naszego pytania, czy w negatywnym scenariuszu konieczność wypłat na rzecz Abenera może zachwiać kondycją finansową ECSW.

- Od momentu publikacji raportu za pierwszy kwartał 2021 r. nie zapadły żadne rozstrzygnięcia w postępowaniach arbitrażowych z Abener. O jakichkolwiek dalszych krokach będziemy mogli mówić po ich zakończeniu - przekazał nam Ciuba.

Wiadomo natomiast, że kondycja samej grupy Abengoa - po trwającej kilka lat restrukturyzacji - wciąż pozostaje bardzo trudna. W tarapaty wpadła ona z powodu zbyt agresywnej, globalnej ekspansji w sektorze odnawialnych źródeł energii.

Pierwsza restrukturyzacja o wartości 9 mld euro została zakończona na początku 2017 r. W kolejnych latach Abengoa nie zdołała jednak wyjść na prostą, gdyż w lutym 2021 r. złożyła wniosek o otwarcie postępowania upadłościowego po tym, jak wierzyciele odmówili przedłużenia negocjacji kolejnej umowy restrukturyzacyjnej. Zobowiązania grupy opiewają co najmniej na ok. 6 mld euro.

Warto przypomnieć, że Abengoa w Polsce była też właścicielem Energoprojektu-Gliwice, czyli jednego z największych biur projektowych pracujących dla energetyki konwencjonalnej. Hiszpańska grupa założoną w 1949 r. spółkę kupiła od pracowników w 2006 r. Na zlecenie macierzystej grupy Energoprojekt-Gliwice był m.in. generalnym projektantem bloku w EC Stalowa Wola. W połowie 2016 r. sąd ogłosił upadłość gliwickiego biura.

Z pewnością w sprzedaży swoich udziałów Stalowej Woli Tauron widzi szanse na poprawę wskaźników wskaźników finansowych nim jego elektrownie węglowe trafią planowanej przez rząd Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego.

Potencjalna transakcja z PGNiG ma też obejmować wierzytelności z tytułu pożyczek udzielonych ECSW przez Tauron. W raporcie za pierwszy kwartał 2021 r. możemy przeczytać, że Tauron posiada należności z tytułu udzielonych pożyczek na rzecz ECSW o wartości bilansowej 98,7 mln zł.

Pod lupą Najwyżej Izby Kontroli

Blok w Stalowej Woli był jednym z przedsięwzięć, któremu przyjrzała się Najwyższa Izba Kontroli w raporcie pt. "Inwestycje w moce wytwórcze energii elektrycznej w latach 2012-2018". Został on opublikowany w mało szczęśliwym terminie świąteczno-noworocznym (30 grudnia 2019 r.), przez co nie odbił się szerszym echem. Wyniki kontroli wraz wystąpieniami pokontrolnymi można znaleźć na stronach NIK.

- Budowa elektrociepłowni z blokiem gazowo-parowym w Stalowej Woli była realizowana nieskutecznie, a stwierdzone nieprawidłowości przyczyniły się do opóźnień i zwiększenia kosztów inwestycji - czytamy we wnioskach kontrolerów NIK.

Jak podkreślono, kryteria w procedurze wyboru generalnego wykonawcy nie zapewniły odpowiedniej jakości prac budowlanych.

- Od podjęcia decyzji o realizacji tej inwestycji występowały opóźnienia, zarówno w pracach przygotowawczych prowadzonych przez ECSW, jak i później wskutek nieprawidłowo wykonywanych prac przez głównego wykonawcę na wszystkich etapach procesu budowlanego. Niezapewnienie na etapie przygotowania projektu odpowiedniej jakości wykonania oraz skutecznych narzędzi egzekwowania ustalonych wymagań spowodowało, że spółka nie była w stanie zdyscyplinować wykonawcy i wyegzekwować prawidłową realizację kontraktu - zaznaczyła NIK.

W Stalowej Woli opóźnienie w realizacji inwestycji było dłuższe niż pierwotnie planowany termin budowy bloku. Fot. mat. pras.

Zwróciła też uwagę, że sposób nadzoru nad wykonawstwem (zatrudnianie kolejnych doradców) wprowadzał nieporozumienia i brak transparentnego podziału kompetencji w procesie nadzoru inwestorskiego. NIK oceniła negatywnie pod względem gospodarności wydatkowanie prawie 2,3 mln zł na doradztwo zewnętrzne. Ponadto umowy z doradcami na kwotę ponad 4,2 mln zł zostały zawarte z naruszeniem regulacji wewnętrznych.

NIK pozytywnie oceniła natomiast podjęcie decyzji o rozwiązaniu umowy z Abenerem i kontynuowanie inwestycji w innej formule, choć jednocześnie wskazywała na dalsze opóźnienie inwestycji mimo zaktualizowania harmonogramu. Przyczyną były wydłużające się procedury wyboru wykonawców dla poszczególnych robót.

Budowa na koszt podwykonawców

W kontroli NIK stwierdził, że istotną przyczyną nieukończenia projektu w Stalowej Woli w terminie była polityka finansowa Abenera wobec podwykonawców.

- Mogli oni otrzymywać wynagrodzenie w terminie nawet do 270 dni, w sytuacji, kiedy Abener otrzymał od inwestora zaliczkę (10 proc. wartości kontraktu), a dalsze płatności były realizowane przez ECSW w terminie 30 dni od wystawienia faktury przez GW. Takie działanie umożliwiało GW angażowanie środków finansowych otrzymanych od inwestora poza projektem, kosztem podwykonawców - wskazał NIK.

W ten sposób Abener "długimi terminami płatności eliminował podwykonawców, którzy z uwagi na wysoką pozycję rynkową nie akceptowali takiego ryzyka, na rzecz takich podwykonawców, których motywacja do uzyskania zamówienia była wysoka i którzy podejmowali takie ryzyko".

Co ciekawe, postanowienia kontraktu nakazywały uzyskanie akceptacji ECSW na zawarcie umowy z podwykonawcą, ale jednocześnie kontrakt nie określał sankcji za brak realizacji tego warunku.

- Dlatego GW ignorował opinie oraz brak zgody ECSW na warunki płatności dla podwykonawców. Kontrakt przewidywał obowiązek przedkładania przez GW oświadczeń podwykonawców o realizacji ich należności i w przypadkach nieterminowych płatności dla podwykonawców - możliwość adekwatnego obniżania płatności na rzecz GW - wyjaśnił NIK.

- Jednak konstrukcja tego warunku przy założeniu, iż ocena będzie dokonywana wskazaniem wymagalności należności przy terminie płatności do 270 dni, w żaden sposób nie chroniła interesów podwykonawcy, a co za tym idzie sprawnej i prawidłowej realizacji projektu. Ryzyko niewypłacalności GW wobec podwykonawców zmaterializowało się w sytuacji wystąpienia kłopotów finansowych w grupie Abengoa, będącej właścicielem Abener - podsumowali kontrolerzy.

Patrząc na długą historię budowy bloku w Stalowej Woli można cieszyć się, że przynajmniej od momentu oddania do użytku jego eksploatacja przebiega bez trudności. Jednak na wszelki wypadek lepiej odpukać w niemalowane...

Rynek energii wspiera

PGE

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PGE PSE