Rząd za zwiększeniem ambicji klimatycznych. „Upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu”

Rząd za zwiększeniem ambicji klimatycznych. „Upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu”

Po tym jak kilkoro dzieci czołowych polityków PiS przyłączyło się do młodzieżowego strajku klimatycznego, a strajk nauczycieli stał się już niemal pewny, postanowiono połączyć oba wyzwania stojące przed rządem. Pomóc mają górnicze centrale związkowe.

Tego, że dzieci czołowych Polityków Prawa i Sprawiedliwości przyłączą się do młodzieżowego strajku klimatycznego chyba nikt się nie spodziewał. – Chodzi o naszą przyszłość, a nie politykę, ale to politycy decydują dziś o tej przyszłości – tłumaczyła nam decyzję o wzięciu udziału w globalnym strajku córka jednego z ministrów.

Naciski własnych dzieci najwyraźniej okazały się dużo skuteczniejsze od wcześniejszych ostrzeżeń klimatologów i ekonomistów. W kierownictwie partii odbyła się bardzo poważna narada poświęcona problemowi wizerunku partii w dobie ogólnoświatowych strajków klimatycznych młodzieży i obietnic przedwyborczych opozycji.

– Wiosna Biedronia obiecała całkowitą likwidację górnictwa, PO całkowitą rezygnację ze spalania węgla w domach, a sondaże pokazują, że Polki i Polacy wolą inwestycje w odnawialne źródła energii. W dodatku w kopalniach mało kto z młodych chce jeszcze pracować w XXI wieku. Natomiast w Brukseli uchodzimy za jakiś „czarny naród” i bardzo trudno jest nam przez to negocjować choćby kwestie zamrożenia cen prądu. Dlatego postanowiliśmy, że upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu – tłumaczy w rozmowie z WysokieNapiecie.pl prominentny polityk partii rządzącej. – Oczywiście mam na myśli piekarnik elektryczny, bez emisji żadnych cząstek stałych do powietrza – żartuje.

Rząd postanowił tych pieczeni upiec znacznie więcej. W przyszłym tygodniu chce wnieść przeciwko Komisji Europejskiej pozew do Trybunału Sprawiedliwości UE za zbyt opieszałą realizację polityki klimatycznej. – To ma nas postawić wśród PR-owych liderów transformacji i kupić więcej czasu, także u własnych dzieci – tłumaczy nasz rozmówca. Przy okazji ma to być jasny sygnał dla zwykłych górników, bo z centralami górniczych związków rząd jest już dogadany. – Rozpisujemy program zamykania nierentownych kopalń. Z pieniędzy przeznaczanych do tej pory na cykliczne ratowanie górnictwa chcemy budować żłobki, bo w statystykach urodzeń już widać efekt 500+ – wyjaśnia polityk.

Z naszych informacji wynika, że na spotkaniu kierownictwa padł pomysł, aby te pieniądze, plus środki, które miały iść na dopłaty do cen prądu (gdyby Komisja wzięła odwet na rządzie za pozew ws. klimatu i nie zgodziła się na dotowanie) zostały przeznaczone na podwyżki dla nauczycieli. Jednak w tym przypadku nic się nie zmieniło – nie będzie inwestycji w elektorat innych partii.

Rząd chce natomiast rozwiązać problem nieuchronnego strajku nauczycieli w inny sposób. – Matur będą pilnować górnicy. Chcemy im w ten sposób pokazać, że można znaleźć pracę w innych branżach. Zwłaszcza gdy mamy tak niskie bezrobocie i na potęgę musimy sprowadzać pracowników z innych krajów – wyjaśnia polityk PiS.

– Jeżeli projekt maturalny się przyjmie to kto wie, być może trzeba będzie uruchomić rekrutację górników do pracy w tych nowych żłobkach – mówi z przekąsem nasz rozmówca. Najwyraźniej nie wszyscy politycy PiS są już do nowego kierunku działań przekonani. W sejmowych kuluarach mówi się, że najbardziej na zmiany naciskają Ci, którzy mają małe dzieci albo dorobili się już wnuków, bo podświadomie myślą o ich przyszłości.

W powyższym tekście prawdziwe są tylko strajki klimatyczne młodzieży.

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PSE