Potrzebna strategia na rzecz odpowiedzialnej biomasy

Potrzebna strategia na rzecz odpowiedzialnej biomasy

Nie współspalanie, a produkcja biometanu powinna być priorytetem dla rozwoju odnawialnych źródeł energii w Polsce. Taki scenariusz ma znacznie większe szanse pobudzić krajowy przemysł i poprawić bilans handlowy.

W„Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” czyli  tzw. planie Morawieckiego w kwestii energetyki postawiono trafną diagnozę: „Modernizacja sektora energetycznego oraz podjęcie działań na rzecz dywersyfikacji źródeł energii stanowi warunek dla podwyższania konkurencyjności polskiego przemysłu, poprawy jego efektywności energetycznej oraz zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii.”

Polska energetyka do tej pory nie wykorzystała swojego potencjału w zakresie efektywnego zastosowania biomasy w celu stymulacji rozwoju technologicznego oraz przemysłu rolnego i drzewnego. Jest to również zmarnowana szansa zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Dotychczasowa bierna polityka energetyczna, pomimo dostępu do ogromnych środków unijnych,  przede wszystkim rozwój technologii przejściowych jakimi są współspalanie i spalanie biomasy stałej w zmodernizowanych i mało elastycznych kotłach węglowych bez możliwości rozwijania czempionów technologicznych – oraz najtańszej technologii OZE jaką stanowi produkcja energii elektrycznej z dużych turbin wiatrowych.

Ale  potencjał przemysłu  produkującego tego typu urządzenia w Polsce jest bardzo ograniczony. Ponadto znaczna część do celów energetycznych zużytej biomasy stałej leśnej i agro pochodzi z importu, w tym głównie biomasy leśnej zza wschodniej granicya  polski przemysł rolny i leśny ze swoim ogromnym potencjałem głównie eksportował produkowaną biomasę na Zachód. Powstała tylko garstka biogazowni rolnych.

Jak wygląda sytuacja w innych krajach Unii?

Technologia wytwarzania wysokometanowego biogazu z biomasy agro i biomasy leśnej wymaga specjalnego programu rozwoju, żeby wykorzystać potencjał strategiczny tej technologii, na przykładzie programu „Partnerstwo dla biogazu” („Biogaspartnerschaft”) niemieckiej agencji rządowej DENA.

Już w 2014 r. w Niemczech ok. 150 biogazowni dostarczyło do sieci gazowej ok. 0,6 miliarda m3 biometanu – poziom produkcji biometanu przez 367 biogazowni w UE w 2014 r. odpowiadał 2,8 miliarda m3 -, przy czym cel na 2020 r. w Niemczech wynosi 6 miliarda m3 biometanu, a cel na 2030 r. wynosi 10 miliarda m3 biometanu. Nad podobną strategią pracuje Francja.
Dla porównania: zużycie gazu ziemnego w Polsce w 2015 r. wynosiło 15,4 miliarda m3, a w 2030 r. zgodnie z prognozą Ministerstwa Energii będzie wynosić 20 miliarda m3.

 Strategia w Niemczech jest więc istotnym filarem ich polityki bezpieczeństwa energetycznego. Rozwój wytwarzania biometanu w Niemczech i we Francji ma być finansowany przez wprowadzenie opłaty OZE do stawek sieciowych operatorów sieci gazowej. Ten rozwój jest również podyktowany bezpieczeństwem energetycznym, a konkretnie ma zredukować uzależnienie od importu gazu ziemnego, co nie tylko jest problem krajów europejskich, ale również krajów azjatyckich – więc stwarza doskonałe warunki do rozwoju polskich czempionów technologicznych.

Czy to oznacza że Plan Morawieckiego wyciąga wnioski z inicjatyw zagranicznych? Ilość dostępnej biomasy leśnej, biomasy agro i biodegradowalnych odpadów w Polsce wystarcza do realizacji podobnej strategii, a bezpieczeństwo energetyczne przy dywersyfikacji źródeł gazowych ma w Polsce najwyższą rangę polityczną. Jednak wnioski w  Planie Morawieckiego brzmią: „Projekty strategiczne przewidziane do przygotowania i realizacji do roku 2020” w zakresie niekonwencjonalnych źródeł gazu to „pozyskiwanie gazu z łupków oraz z pokładów węgla (metan)”. Ani słowa na temat wytwarzania biometanu!

Niestety widać, że podejście do sektora od rządów Donalda Tuska się nie zmieniło - rozwój technologiczny i międzynarodowe działania polityczne przez ostatnie dziesięć lat nie zostały zauważone przez autorów tej części Planu Morawieckiego, ale stawiają oni na technologie, które nie mają większej szansy wprowadzenia ich na rynek z powodu negatywnych efektów środowiskowych.

Słuszna diagnoza, błędna recepta

Kierunek działań Planu Morawieckiego w sektorze energii daje nadzieje: „wprowadzenie mechanizmów prawnych zwiększających stabilność pracy źródeł odnawialnych”, „rozwijanie technologii magazynowania energii” oraz „inwestycje w wykorzystanie zasobów energii zgodnie z terytorialnym potencjałem (np. elektrownie wodne, biomasa)”.

Trafna jest kolejna diagnoza Planu: „nowoczesne zarządzanie środowiskiem, oparte o zasadę ochrony przez zrównoważone użytkowanie zasobu i zamykanie cyklu życia produktów, sprzyja przeciwdziałaniu procesom depopulacji i marginalizacji obszarów oraz innowacyjności gospodarki.”

Dalej czytamy: „Problematyczną kwestią jest również emisja gazów cieplarnianych. Polityka UE zmierza do systematycznego obniżania emisji tych gazów, co w przypadku Polski jest zadaniem stosunkowo trudnym ze względu na wysoką emisyjność polskiej gospodarki wynikającą z dominującej roli węgla (który jest najbardziej emisyjnym paliwem jeśli chodzi o gazy cieplarniane) w wytwarzaniu energii elektrycznej i ciepła.” oraz „Lasy … stanowią … duży potencjał gospodarczy związany m.in. z … energetyką (biomasa leśna na potrzeby samorządów terytorialnych).”

Poziom recyklingu ma w 2020 r. wynosić 50%, w 2014 r. wskaźnik wyniósł 26%. Zgodnie ze strategią „dostępność biomasy leśnej (w tym drewna energetycznego) na potrzeby zaspokojenia potrzeb samorządów dążących do samowystarczalności energetycznej oraz współspalania w energetyce” wynosi obecnie 200 tys. m3, przy czym w 2020 r. ma ona wynieść 2 mln m3, a w 2030 r. aż 4 mln tys. m3.

Zgodnie z tym stanowiskiem planuje się zwiększyć obecne zasoby krajowej biomasy leśnej energetycznej z ok. 5,5 mln niewysuszonych zrębków ton do 8 mln ton wysuszonych zrębków i w 100% wykorzystać je na potrzeby polskiej energetyki – obecnie wskaźnik wykorzystania dla krajowej energetyki wynosi ok. 30%.  

Najważniejsze pytanie brzmi - dlaczego dominować ma współspalanie, technologia, która znacznie zredukuje efektywność i elastyczność najnowszych elektrowni węglowych?

Ponadto nie wiadomo jak pogodzić te plany ze zrównoważonym użytkowaniem zasobów. Taki kierunek działań może tylko doprowadzić do znacznie większego importu biomasy leśnej ze Wschodu – co może być wyjaśnieniem, dlaczego ustawodawca wprowadził obowiązek wytwarzania energii z biomasy lokalnej tylko dla biomasy agro, a nie dla biomasy leśnej. Biomasa leśna z importu z krajów europejskich byłego ZSRR wychodzi o ponad połowę taniej niż biomasa leśna z Polski.

Kierunek działań to „Stworzenie ram prawnych wprowadzających wymagania jakościowe dla paliw stałych ze względu na rodzaj i wielkość instalacji spalania paliw, z wyróżnieniem instalacji stosowanych w sektorze bytowo-komunalnym, jak również wymagań technicznych dla małych kotłów na paliwa stałe”.

Paliwa stałe  to węgiel i drewno, natomiast biomasa agro nie jest do nich zaliczana. W krótkim opisie podsektora gospodarki odpadami, który koncentruje się jednak głównie na odpadach komunalnych, kierunek działań rokuje nadzieje: „gospodarowanie odpadami zgodnie z hierarchią sposobów postępowania z odpadami”, „rozwijanie recyklingu odpadów” i „dążenie do maksymalizacji wykorzystywania odpadów jako surowców”.

Ponadto ww. strategia przewiduje również, iż jednym z dwóch wyzwań dla tego sektora jest rozwój instalacji do przetwarzania bioodpadów. Zatem biodegradowalne odpady potencjalnie mogą być wykorzystywana do produkcji biogazu poprzez fermentację beztlenową lub kompostowanie, a masa pofermentacyjna może wrócić do obiegu zamkniętego odpadów, przez co używane odpady biodegradowalne w ilości więcej niż 50 procent stanowią recykling. Przy wykorzystaniu ich w spalarniach są kwalifikowane jako odzysk, a nie jako recykling.

Węgiel to pętla na szyi

Niestety Plan Morawieckiego patrzy na każde paliwo z punktu widzenia korzyści dla sektora węglowego, który jest sznurem na szyi państwowych spółek energetycznych. Prof. Konrad Świrski na łamach biznesalert.pl z dnia 19 sierpnia napisał, że „sektor energetyczny jest na granicy możliwości inwestowania”, i „zapalają się na czerwono wszystkie wskaźniki” spółek energetycznych: „Koncerny muszą realizować ambitny program inwestycyjny (który teraz osiąga punkt krytyczny, jakim jest końcowa faza budowy wielkich bloków), a na dodatek wolną gotówką wspieraną restrukturyzację górnictwa.”

Jednak najbliższa przyszłość polskich kopalń jest przesądzona: „Wydaje się, że (…) w miarę kolejnych miesięcy, gotówka będzie się kurczyć, a na dalsze wspomaganie przez energetykę nie za bardzo można liczyć – stopniowo program restrukturyzacji będzie się zaostrzać i a „wygaszanie” musi objąć więcej kopalń”. Autor diagnozuje: „Problem finansowy sektora – teraz już energetyczno- górniczego powoli zdominuje strategię. Widać już pierwsze oznaki rozbieżności pomiędzy ambitnymi planami rozwojowymi (elektromobilność, przemysł, kontynuacja budowy energetyki jądrowej), a brutalnymi realiami konieczności posiadania na to wszystko środków. Oczekiwania, że energetyka będzie zarówno innowacyjna i inwestycyjna, że zmieni się zgodnie z nowymi trendami i jednocześnie jeszcze uratuje górnictwo łagodnie i bez problemów – chyba powoli opadają, za to przechodzimy w typową fazę poszukiwania dodatkowej gotówki.”

W wykorzystaniu biomasy do celów energetycznych tkwi spory potencjału dla szeroko rozumianej energetyki, w tym również takich graczy państwowych jak PGNiG, PKN Orlen i Grupa Lotos, aby razem z kapitałem prywatnym rozwijać ten rynek.

Elastyczny gaz wygra

Komisja Europejska, która w grudniu tego roku ma przedstawić dyrektywy dotyczące nowego modelu rynku mocy stawia na bardzo mocny wzrost rozpiętości (spreadu) między cenami w podstawie i szczycie, tak aby ceny odzwierciedlały realne zapotrzebowanie na energię w danym momencie, co głównie promuje elastyczne technologie tj. elektrownie gazowe.

Więc przyszłością rynku mocy są elektrownie gazowe. Komisja Europejska opublikowała pod koniec lipca bieżącego roku nowy tzw. referencyjny scenariusz zawierający prognozy rozwoju energetyki – elektroenergetyki, ciepła i transportu - do 2050 r.. Nowy scenariusz został rozbity na poszczególne kraje, w tym Polskę.

Zgodnie z nim ilość TWh produkowanych przez elektrownie gazowe w Polsce ma wynosić: 2,9 TWh w 2015 r., 9,6 TWh w 2020 r., 20,7 TWh w 2025 r. a 30,2 TWh w 2030 r. Do 2025 r. Polska stanie przed koniecznością zwiększenia dostaw gazu ziemnego z importu, przy czym z uwagi na rosnący udział instalacji OZE, oraz na coraz szersze wykorzystanie biometanu do produkcji gazu syntetycznego, przewiduje spadek zużycia gazu ziemnego po 2025 r.

Można się nie zgadzać z tą prognozą, ale na jej podstawie przygotowywane są projekty unijne oraz akty prawne. Plan Morawieckiego powinien jakoś odzwierciedlać ten scenariusz i przygotować otoczenie prawno-ekonomiczne traktując to jak strategiczną szansę dla Polski. 


Dr Christian Schnell jest radcą prawnym i partnerem w warszawskiej kancelarii Solivan. Ma wieloletnie doświadczenie w realizacji projektów energetycznych.    

Zielone technologie rozwija

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE