Prawdopodobnie najlepszy
portal analityczny w Polsce
poświęcony energetyce



Ustawa licznikowa prawie gotowa

Kategoria: Sieci

tagi: prosument rynek energii sieci energetyczne Marek Woszczyk inteligentne sieci energetyczne inteligentny licznik Maciej Bando URE 

Resort gospodarki chce by do 2020 r. 80 proc. klientów miało inteligentne liczniki. Ale dokładnymi danymi o naszym zużyciu energii nie będzie można handlować.

WysokieNapiecie.pl poznało projekt założeń do ustawy wprowadzającej inteligentne liczniki. To rewolucja, która dotyczy każdego konsumenta prądu - zamiast faktur liczonych na podstawie prognoz zużycia z poprzednich miesięcy będziemy dostawać rachunki liczone według faktycznego zużycia. Z polskiego pejzażu znikną też inkasenci spisujący stan liczników.

Debata  o inteligentnych licznikach toczy się wśród polskich energetyków od kilku lat. O argumentach obu stron pisaliśmy także i my.

Patrz:  Kto umie liczyć na liczniku

Zdecydowanym zwolennikiem obowiązkowego wprowadzenia inteligentnych liczników jest dyrektor Departamentu Energetyki w Ministerstwie Gospodarki, Tomasz Dąbrowski. Popierał go także poprzedni prezes Urzędu Regulacji Energetyki, Marek Woszczyk (dziś prezes PGE).

Ale przeciwnicy liczników w Kancelarii Premiera a także w resorcie finansów blokowali ich wprowadzenie. Także Maciej Bando, obecny prezes URE ma więcej wątpliwości niż jego poprzednik, nie zdeklarował się jednak jako zdecydowany przeciwnik inteligentnych liczników.

Spośród firm energetycznych liderem w dziedzinie liczników jest gdańska Energa. Pozostałe spółki uruchomiły programy pilotażowe. Nie brakuje tam jednak sceptyków, którzy mówią, że z uruchamianiem programów wymiany liczników trzeba poczekać na wyniki pilotaży.

Co jest w założeniach do projektu? Przede wszystkim harmonogram wdrażania liczników. Procent inteligentnych urządzeń w użytku w poszczególnych latach ma wyglądać tak:

  • 31 grudnia 2015 r. – w ilości  nie mniejszej niż 5 %,
  • 31 grudnia 2016 r. – w ilości  nie mniejszej niż 15 %,
  • 31 grudnia 2017 r. –  w ilości  nie mniejszej niż 25 %,
  • 31 grudnia 2018 r. – w ilości  nie mniejszej niż 40 %,
  • 31 grudnia 2019 r. – w ilości  nie mniejszej niż 60 %,
  • 31 grudnia 2020 r. – w ilości  nie mniejszej niż 80 %

Na prośbę klienta dystrybutorzy będą mogli zamontować im liczniki wcześniej niż wynika z harmonogramu.

Jakie będą koszty i zyski?

Resort szacuje te pierwsze na 4 mld zł (2,5 mld przypada na gospodarstwa domowe). Koszty te poniesiemy w  rachunkach za prąd.

Zyski mają być jednak większe - ponad 12 mld zł, z czego 8,5 mld dla domów. Zwolennicy ustawy argumentują, że  liczniki umożliwią znacznie lepsze zarządzanie siecią, pozwolą zaoszczędzić energię, a także wprowadzić taryfy dopasowane do potrzeb odbiorców.

Odbiorcy energii mają zaoszczędzić 8,5 mld zł dzięki licznikom, za które zapłacą 2,5 mld zł

To właśnie w kwestii tych korzyści toczy się najbardziej zażarta dyskusja, bo przeciwnicy twierdzą, że będą one iluzoryczne.

Na kontrakty na dostawę liczników już ostrzą sobie zęby firmy teleinformatyczne.

Największą przeszkodą we wprowadzeniu liczników mogą być jednak nie koszty, bo w końcu wyjdzie to kilka zł więcej na miesięcznym rachunku, ale ochrona danych osobowych. 

Niektóre media straszą, że inteligentne liczniki umożliwią „permanentną inwigilację" - firmy będą wiedzieć, kiedy pierzemy, prasujemy i korzystamy z komputera. W rzeczywistości nie ma takiej możliwości - większość urządzeń w domu ma podobny profil zużycia energii.

Zaniepokojenie wcześniejszymi projektami zgłaszał też Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, ale po zapewnieniach energetyków i resortu gospodarki, że dane z liczników będą podlegać reżimowi ustawy o ochronie danych jego obawy się zmniejszyły.

Resort gospodarki woli dmuchać na zimne i w założeniach proponuje aby administratorem danych zebranych z liczników byłby Operator Informacji Pomiarowych, który ma zbierać dane ze wszystkich dystrybutorów prądu. Nie mógłby nimi swobodnie handlować i sprzedać np. firmie dostarczającej sprzęt AGD. Ewentualnymi kupcami mogłyby być wyłącznie firmy sprzedające prąd, ale nie dotyczyłoby to oczywiście informacji o  konkretnych użytkownikach, dane byłyby agregowane.

Oczywiście każdy konsument miałby dostęp do informacji z własnego licznika. Dane byłyby przechowywane przez  przez dwa lata.

Większość dużych krajów UE wprowadziła bądź wprowadza nowe liczniki. Z formalnego punktu widzenia Polska jest zobowiązana przez UE wdrożyć inteligentne opomiarowanie, bo analizy, które zrobiliśmy pokazały, że ma to sens. Z czeskich analiz wyszło za to, że u nich nie ma to uzasadnienia.

Niemcy zdecydowały się zrobić zainstalować inteligentne liczniki dla gospodarstw domowych, które zużywają co najmniej 6 MWh prądu rocznie. Jeden z urzędników DG Energy Komisji Europejskiej w nieoficjalnej rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl uznał to za zgodne z unijnym prawem. W Polsce ustanowienie takiego pułapu wykluczałoby realizację licznikowego projektu. Według danych GUS, tylko 3% gospodarstw domowych zużywa 5 MWh i więcej energii w ciągu roku.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.