100% energii z OZE za 35 lat

Kategoria: Rynek energii , OZE , Technologie i innowacje

tagi: fotowoltaika farmy wiatrowe biomasa biogazownie energetyka wodna polityka energetyczno-klimatyczna Szczyt klimatyczny ONZ magazynowanie energii 

Do 2050 roku świat może produkować niemal całą potrzebną mu energię ze źródeł odnawialnych. To technicznie możliwe i opłacalne ekonomicznie – przekonują autorzy najnowszego raportu Greenpeace pt. "rewolucja energetyczna". Jak wygląda ta wizja przyszłości?

Data publikacji raportu nie jest przypadkowa – zespół pod redakcją niemieckiego dra inż. Svena Teske prezentuje go na niecałe trzy miesiące przed rozpoczęciem szczytu klimatycznego ONZ w Paryżu (tzw. COP21). To właśnie na nim ma zapaść decyzja o nowym globalnym porozumieniu ws. redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Greenpece jest zwolennikiem ambitnych, a więc daleko idących, ograniczeń emisji gazów cieplarnianych i  przekonuje w raporcie, że niemal całkowita dekarbonizacja światowych gospodarek do 2050 roku jest technicznie i ekonomicznie możliwa, a zyski z transformacji będą przekraczać jej koszty.

A kwoty są niebagatelne - potrzebnych jest średnio 1,2 bln dolarów rocznie - to dwa razy więcej, niż w scenariuszu bazowym (bez transformacji energetycznej). Koszty dodatkowych inwestycji średnio mają się jednak zwracać z nawiązką, a to dzięki ograniczaniu wydatków na wydobycie, dotowanie i zakup paliw kopalnych, na które będziemy wydawać średnio o 1 bln dol. rocznie mniej.

W efekcie średnia cena energii elektrycznej na świecie miałaby wzrosnąć do 2030 roku tylko o ok. 0,7 gr/kWh, aby w latach 2030-2050 spaść nawet o ok. 8 gr/kWh w stosunku do cen w scenariuszu bazowym. Dla państw UE wzrost cen wyniósłby ok. 7 gr/kWh do 2030, a następnie zrównałby się z ceną ze scenariusza bez zmian do połowy wieku. Te kwoty nie uwzględniają jednak wyższych kosztów bilansowania pracy niestabilnych źródeł - fotowoltaiki i wiatru, ani magazynowania energii z nich np. na bezwietrzne wieczory.

Zgodnie ze scenariuszem duży udział niestabilnej fotowoltaiki i farm wiatrowych (przekraczający 50%) łagodzić będzie praca elektrowni na biomasę, biogaz, biopaliwa, geotermia czy instalacji solarnych cieplnych (CSP mogą magazynować energię w postaci ciepła). Niestety autorzy nie opublikowali informacji o tym jakie współczynniki obciążenia w związku z tym dla nich przewidują. Innymi słowy przez ile godzin w roku taka instalacja będzie tylko w gotowości, bo akurat energii z wiatru i słońca nam w konkretnej chwili wystarczy, a ile godzin sama będzie mogła produkować i sprzedawać energię, a więc zarabiać. To kluczowy element układanki, bo znacznie zwiększa koszty funkcjonowania takich OZE. Oczywiście problem ten częściowo będzie mogło zastąpić magazynowanie energii i chwilowe zmniejszanie lub zwiększanie popytu na prąd, ale to także kosztuje, a dokładnych wyliczeń tych kosztów w raporcie nie znajdziemy.

Mimo tych braków raport Greenpeace'u jest bez wątpienia ważnym głosem w dyskusji wokół grudniowego szczytu w Paryżu, ale też  długoterminowej polityki energetycznej UE i Polski. Dyskusji, w której w Polsce hasła polityczne przeważają zwykle nad  pogłębionymi analizami ekonomicznymi.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.