Prawdopodobnie najlepszy
portal analityczny w Polsce
poświęcony energetyce



Jak Bruksela widzi rynek energii - cz. 1

Kategoria: Rynek energii , OZE

tagi: Unia Europejska Komisja Europejska Energetyka na świecie fotowoltaika system wsparcia OZE polityka energetyczno-klimatyczna Holandia 

Znamy model rynku, który zaproponuje Komisja Europejska. Jest „szyty” pod odnawialne źródła energii, nastawiony na integrację rynków państw UE i bardzo niechętny mechanizmom wspierania mocy

WysokieNapiecie.pl zapoznało się z projektem komunikatu  KE do Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich. Dokument nosi nazwę „Rozpoczęcie publicznych konsultacji w sprawie nowego modelu rynku energii elektrycznej”. Liczy 16 stron.

Zdecydowaliśmy się podzielić naszą analizę tego dokumentu na dwie części. Pierwsza będzie poświęcona głównie temu, jak Komisja widzi rolę odnawialnych źródeł energii. Ich właściwe wykorzystanie to kluczowa dla Brukseli kwestia.

Obecny model rynku pochodzi z czasów w których działające na wielką skalę, scentralizowane elektrownie zasilane głównie paliwami kopalnymi pełniły kluczową rolę w zasilaniu domów i firm na ograniczonym obszarze, zazwyczaj jednego państwa UE, w wymaganą ilość energii i w którym gospodarstwa domowe, budynki i firmy pełniły rolę pasywnych konsumentów.

Dziś zdecentralizowana podaż energii zwiększyła liczbę uczestników rynku i zmieniła ich role. Rynek energii elektrycznej musi się przystosować do nowej rzeczywistości,  integrować wszystkich uczestników rynku, włączając w to źródła odnawialne oraz elastyczny popyt. Potrzebuje  efektywnej regulacji i ram zarządzania, które ograniczą konieczność interwencji takich jak mechanizmy wspierania mocy ”.

W Polsce wielu oczekiwało od Komisji „bardziej rynkowego podejścia” czytaj: szybkiego wygaszania subsydiów do OZE. Starzy brukselscy wyjadacze są jednak ostrożni - palą świeczkę Panu Bogu (czyli OZE) i ogarek diabłu (czyli rynkowi).

Już sam tytuł stosownego rozdziału dokumentu jest znaczący „dostosowanie modelu rynku do OZE i systemów wsparcia do rynku”. 

W dokumencie znalazło się zdanie „w pełni funkcjonalny rynek energii musi pozwalać energii elektrycznej płynąć tam gdzie jest na nią największy popyt i gdzie jest najlepiej wyceniania wyciągając najwięcej korzyści z konkurencji transgranicznej i tworząc prawidłowe sygnały zachęcające do właściwych inwestycji”.

Ale w praktyce znaczy to niewiele. - To nie źródła odnawialne będą się musiały dostosować się do rynku, ale rynek do źródeł odnawialnych – powiedział nam kilkanaście dni temu wysoki urzędnik Dyrekcji Generalnej Energetyki w KE.

Dlaczego? W projekcie czytamy, że unijne cele do 2030 r.  –  40 proc. redukcja CO2, 27 udział OZE oraz zmniejszenie zużycia energii o 27 proc. wymagają przyspieszenia dekarbonizacji. „Osiągnięcie tych celów jest możliwe jeśli udział OZE w mocy zainstalowanej wyniesie 50 proc. Dziś rynki nie są wystarczająco elastyczne, zarówno po stronie popytowej jak i podażowej aby wykorzystać rosnący udział energetyki odnawialnej. Nowy model rynku powinien sprawić, że rynki energii będą w pełni wspierać tę transformację przy minimalnym koszcie poprzez usunięcie przeszkód dla odnawialnej energii ”.

Holenderski premier Mark Rutte powiedział kiedyś, że wiatraki napędza nie wiatr, ale subsydia. Swoją burzliwą ekspansję odnawialne źródła energii zawdzięczają rozmaitym systemom wsparcia, oddzielnym w każdym kraju UE.  Komisja stara się je jakoś ujednolicić, głównie przy pomocy wydanych w zeszłym roku wytycznych na temat pomocy publicznej w energetyce.

Co więc z dotacjami do OZE? Dokument nie wyznacza żadnych dat, w której poszczególne technologie powinny osiągnąć dojrzałość i poradzić sobie bez wsparcia. Możemy przeczytać jedynie, że „inwestycje w OZE powinny brać pod uwagę lokalną specyfikę, dostęp do sieci, akceptację opinii publicznej, lokalną konsumpcję jak również warunki inwestycyjne, w tym opodatkowanie. Funkcjonujący rynek sam tworzy sygnały, gdzie i kiedy powinna być produkowana energia z OZE”.

Są to niestety w dużej mierze pobożne życzenia Brukseli. Każde państwo tworząc system wsparcia dla OZE jest zainteresowane tym, żeby inwestorzy tworzyli miejsca pracy w tymże kraju i aby tu była produkowana energia.

Gdyby panele fotowoltaiczne zainstalowane w Niemczech przenieść do Grecji czy Hiszpanii, można by wyprodukować znacznie więcej energii – ale panele instalowano nad Renem i Łabą, bo tam były najwyższe gwarantowane taryfy. A taryfy tworzono po to, żeby zapewnić wsparcie niemieckim, a nie greckim czy włoskim inwestorom.

Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, że system wspierania OZE nie może trwać w nieskończoność, choć w dokumencie takie zdanie nie pada.  Znalazło się za to stwierdzenie iż reforma rynku powinna doprowadzić do sytuacji w której "inwestycje w OZE są wywoływane przez rynek, a istniejące wyjątki spod reguł rynkowych, jeśli to okaże się potrzebne,  powinny zostać ponownie rozpatrzone".

Ale „w międzyczasie” jeśli będzie to konieczne, OZE powinny być wspierane. Oczywiście KE pisze, że potrzebna jest efektywność kosztowa, unikanie nadmiernego wsparcia i zniekształceń rynku.

Komisja pisze też, że potrzebna jest lepsza współpraca regionalna, tak aby OZE powstawały w „optymalnych lokalizacjach geograficznych” .

Wszystko to jest niestety trochę mało konkretne. Ciśnie się pod pióro sporo pytań. Jakie wyjątki spod zasad rynkowych powinny być ponownie rozpatrzone? Jak skierować strumień inwestycji w OZE, tam gdzie to jest najbardziej wydajne, a nie tam gdzie wsparcie będzie najwyższe? Kiedy rynek będzie na tyle funkcjonujący, że stworzy samodzielnie owe sygnały dla OZE, o których pisze Bruksela, czyli jak długo ma trwać owo "w międzyczasie"?

Wydaje nam się, że próba odpowiedzi na te pytania powinna się w prezentowanym przez Brukselę dokumencie znaleźć. Inaczej pozostawi on spory niedosyt.

O tym jak Komisja Europejska zamierza rozwiązać problem „szczytów” i „dolin”, co pisze o mechanizmach wspierania mocy i jak zamierza integrować rynki poszczególnych krajów - czytaj w "Jak Bruksela widzi rynek energii – cz. 2."

 

Komentarze   

+1 # ABC 2015-07-15 22:47
Dzień dobry, gdzie mogę znaleść dokument, o którym mowa w publikacji?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+5 # Wiesław Iwan 2015-07-12 17:18
Niemcy to potężny i mądry naród, a sposób rozwoju ich PRZEMYSŁU Oze został perfekcyjnie przemyślany i zasługuje tylko i wyłącznie na MĄDRE naśladownictwo.
Od czasu Adenauera Niemcy konkurując z ogromnym przemysłem amerykańskim konsekwentnie i precyzyjnie operowali zamykaniem swojego rynku, inkubacją własnego przemysłu i następnie po jego wzmocnieniu dążyli do otwarcia rynku międzynarodoweg o dla swoich korporacji. Taką drogę przechodzą teraz także w zakresie OZE.
Niemcy dopłacali (i nadal jeszcze to robią, ale za chwilę przestaną) ogromne pieniądze do OZE, dzięki czemu ich przemysł w zakresie OZE jest liderem w Europie - Siemens, BASF, Fuhrlander, Herkules, etc. etc. do tego silnie powiązane z niemcami firmy z krajów zachodniej Europy- ABB, Vestas, itp. Na setkach miliardów wydanych w energetykę w niemczech zarobiły przecież także inne niemieckie firmy - Liebherr, deutche bahn, deutche bank, volkswagen, Allianz, AXA, etc.
Niemieckie korporacje dominują w Europie w zakresie nie tylko produkcji OZE, ale przede wszystkim osprzętu do OZE (mechanicznego, elektrycznego i elektronicznego ), posiadają bardzo silne podmioty zajmujące się montażem i usługami wokół montażowymi (logistyka, dźwigi, etc.), wreszcie mają silne firmy w zakresie serwisu specjalistyczne go dla OZE.
Teraz trzeba namówić resztę Europy (przecież fotowoltaika z Hiszpani, Portugalii, Włoch czy Grecji będzie bardziej konkurencyjna niż ta na północy Niemiec - jednak na koniec pieniądze na zakup, transport, naprawy, montaż, serwis, etc - i tak wrócą do Niemiec, Szwajcarii, Beneluksu :-)
A żeby to było możliwe, to trzeba promować OZE i wolny rynek :-)
Oczywiście w Europie już powstała i będzie powstawać nowa, cała masa firm, które działają na tym rynku, ale wchodzą do branży na tyle późno, że w ogromnej większości są skazani na rolę poddostawców dla większych firm. Ewentualnie wśród ich udziałowców/akc jonariuszy dominuje już kapitał niemiecki, holenderski czy np. szwajcarski dzięki sile ich grup finansowych zapewniających tanie finansowanie.
A kiedy nagle wszyscy rzucą się na rynek OZE w owczym pędzie i zaczną być bardziej konkurencyjni niż niemcy, wtedy "niewidzialna ręka rynku" rozbije bańkę spekulacyjną na OZE i wdroży kolejny etap cyklu koniunkturalneg o w energetyce. Wtedy pojawi się pewnie zmiana technologiczna np. w magazynowaniu energii, lub czymś takim, w czym znowu Niemcy "przypadkiem" okażą się liderem.

Jednocześnie dla równowagi swojego rynku energetycznego w branży dostawców energii namówili Putina na zainwestowanie gigantycznej kasy w rurociąg North Stream, który zwróci się może za 200 lat, a żeby nie stracić zainwestowanych pieniędzy Rosjanie będą im obniżać ceny gazu, żeby utrzymać konkurencyjność tego źródła (już dzisiaj Niemcy płacą za gaz z Rosji mniej niż polskie PGNiG). Tymczasem Niemcy coraz bardziej nastawiają się na OZE i wychodzi na to, że zużycie gazu będzie się tam zmniejszać kilkakrotnie szybciej niż węgla.

Jak to wygląda w Polsce - trudno dostrzec równie przemyślaną strategię rozwoju czy to dla OZE, czy w innym obszarze wykorzystania środków z UE.
Czy to w rolnictwie (pieniądze na zakup ciągników i maszyn idą do amerykanów (CASE, John Deer, New Holland) czy Niemców (Fendt). Pieniądze na drogi spowodowały upadłość polskich firm w tej branży a ich miejsce przejęły lepiej przygotowane finansowo, prawnie i technologicznie firmy niemieckie, austriackie, hiszpańskie, francuskie, itd.
W najbliższej perspektywie wydamy ogromne pieniądze na kolej i już wiadomo, że pieniądze trafią do Hiszpanii, USA, Niemiec i Austrii - którzy posiadają większościowe udziały w różnych "rdzennie polskich" firmach (jak choćby Mostostal Warszawa, Budimex, Exbud/Skanska, etc. etc.).

Konkluzja - mądrze wykorzystane dopłaty rozwijają lokalną gospodarkę (Niemcy), wykorzystane głupio (Polska) - wspierają sąsiednie gospodarki (Niemcy).
Uczmy się od Niemców jak to się robi mądrze..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+3 # Nu Pagadi 2015-07-13 07:32
@ Wiesław Iwan

Gdy się czyta tę WiesławoIwanową laurkę nt. super mądrej polityki naszych zachodnich sąsiadów sprytnie dotujących swój przemysł, jedyne co pozostaje to już tylko zaśpiewać "Deutschland Deutschland uber alles..." i zapłakać nad losem reszty, ogrywanej przez Niemców:-)
Ale zaraz po tym przychodzi refleksja: chwila moment, jeśli jest tak pięknie, to dlaczego sami Niemcy nie pieją z zachwytu nad swoją polityką gospodarczą w powyższym stylu WiesławoIwanowy m? Że co? Że sami nie wiedzą co posiadają?
Wiedzą, wiedzą. I wcale jakoś tego zachwytu nie podzielają.

Prawda bowiem jest taka, że ani Niemcy tacy super sprytni, ani dotowanie producentów nie jest drogą do gospodarczego Eldorado, ani też polityka dotowania i preferencyjnych kredytów sterowanych odgórnie nie jest najlepszą drogą ku super szczęśliwości ekonomicznej.

A za dowód niech posłuży to, do czego doprowadziła ta właśnie niemiecka polityka w segmencie budowy statków, zwłaszcza kontenerowców.
Niemieckie banki jeszcze do niedawna (z silnym poparciem rządu) finansowały budowę 50% światowej floty towarowej, a w 2007 nawet 75% całości m.in po to, by ich specjalistyczne stocznie i specjalistyczni dostawcy przechwycili dużą część rynku na osprzęt okrętowy.
Łącznie niemiecki banki pozczyły 105 mld Euro, a z tej sumy aż 20% kredytów w 2013 r. było niespłacalnych. I co? I niemieckie banki sfinansowały straszliwy nadmiar tejże floty, "przewracając" cały rachunek opłacalności przemysłu stoczniowego i dobijając własnych producentów osprzętu, zamiast im pomóc, bo zafundowali im 4 "lata chude".
Do tego doszedł "zaskakujący" postęp w dziedzinie silników okrętowych i nagle okazało się, że większość sfinansowanych przez Niemców jednostek jest nieekonomiczna i niemal wprost po zwodowaniu skierowana została....do Pakistanu na rozbiórkę :-)

Pytanie o straty banków jest pytaniem retorycznym. Kto pokrył straty? Tam gdzie się dało, banki same, a tam gdzie nie, oczywiście dzielny niemiecki podatnik, któżby inny :-)

I tu największa ironia losu. Uważa się Greków za nierozsądnych hulaków, zaś Niemców za pracowitych i solidnych. Ale nie w tym przypadku. Tu okazało się, że sprytne greckie firmy armatorskie, od lat prowadzące konserwatywną politykę, wykupywały za bezcen nowiutkie statki z drżących łapek przerażonych niemieckich banków, modlących się o zwrot choć części włożonego kapitału :-)

Tak bardzo często kończy się odgórnie kierowane dotowanie i wspieranie preferencyjnymi kredytami przemysłu, w nadziei uzyskania przewagi konkurencyjnej:-)

Kto chce się zapoznać dokładniej z całą historią, niech poczyta sobie pod tym linkiem o losach okrętów, funduszy inwestycyjnych, ochoczo wspierających przemysł stoczniowy, "głupich" Niemcach i "sprytnych" Grekach. Czytać trzeba od rozdziału: "The Sick (German) Banks of Europe".


http://www.mauldineconomics.com/frontlinethoughts/the-monster-that-is-europe


Bo dotować trzeba nie producentów OZE (to droga do wyhodowania sobie tłustych kotów, które zaskoczy nagły, nieprzewidziany zwrot sytuacji na tym rynku), a ośrodki naukowe, pracujące nad poprawieniem efektywności procesów przetwarzania zjawisk fizycznych na energię elektryczną, a na późniejszym etapie wspierać tych, którzy osiągnięty postęp błyskawicznie wprowadzają na rynek, uzyskując przewagę.
Nie życzę tego naszym sąsiadom, ale mam przeczucie, że znowu z OZE w niemieckim wydaniu będzie klapą. Bo wbrew WiesławoIwanowe j laurce, nie jest tak dobrze w państwie niemieckim, jak to odmalowane w jego tekście. I jeśli sami Niemcy budzą się z letargu i zauważają, że za tak duże sumy dotacji dostali tak mało w zakresie sprawności i kosztów, to znaczy, że ta laurka jest mocno przesadzona.

Co nie znaczy, że nie mamy się czego uczyć od Niemców. Mamy, ale akurat nie w tym obszarze.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
0 # good 2015-07-08 13:24
Tylko u nas jeszcze trwa ten oligopol mamutów węglowo- energetycznych.
Ich odporność na nauke , wiedzę jest tak duża,że w połaczeniu z buttą uważają ,że dyktują losy swiatowej gospodarki i chcą zatrzymać kazdy proces zmian i rozwoju włanczając w to - donosami innstytucje państwowe.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
0 # realista 2015-07-06 16:16
Czyli generalnie kierunek polityki energetyczno – klimatycznej Unii jest jasny (aczkolwiek droga nie do końca przemyślana). Tylko jak długo polski rząd oraz oligopol mamutów energetycznych będzie udawał, że tego nie rozumie?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+2 # Jano 2015-07-06 15:41
"To nie źródła odnawialne będą się musiały dostosować się do rynku, ale rynek do źródeł odnawialnych". Wraca socjalizm i rynek producenta.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
0 # realista 2015-07-06 16:18
Cytuję Jano:
Wraca socjalizm i rynek producenta.

Wypisz - wymaluj polskie kopalnie węgla kamiennego i ciągła wiara, że to jednak da się uzdrowić. .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+4 # Matt 2015-07-02 14:56
"Dziś rynki nie są wystarczająco elastyczne, zarówno po stronie popytowej jak i podażowej aby wykorzystać rosnący udział energetyki odnawialnej." czytaj "Nastawialiśmy na północy Niemiec wiatraków i paneli, dopłacamy do tego kupę kasy i nie mamy co z tą energią zrobić dlatego zrobimy takie prawo żeby wam to wypychać kiedy nam pasuje a wy płaćcie"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+4 # Nu Pagadi 2015-07-02 08:42
"To nie źródła odnawialne będą się musiały dostosować się do rynku, ale rynek do źródeł odnawialnych – powiedział nam kilkanaście dni temu wysoki urzędnik Dyrekcji Generalnej Energetyki w KE."

Czyli dalej wiara w urzędniczą wszechmoc :-) My ustalimy, a rynek ma się dostosować.
To nie Mahomet ma przyjść do góry, tylko góra do Mahometa.
Można tylko pogratulować samopoczucia Brukselczykom.
To, że rynek kopnie ich w końcu boleśnie w zadek jest jasne. To kwestia z gatunku nie "czy" tylko "kiedy"?
Najwyraźniej niektórzy są skazani na płacenie dużych kosztów za zdobycie wiedzy, dostępnej od stuleci, że z rynkiem na dłuższą metę nikt jeszcze nie wygrał...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.