Prawdopodobnie najlepszy
portal analityczny w Polsce
poświęcony energetyce



Nowy prezes URE stoczy walkę o ceny prądu i gazu

Kategoria: Rynek energii

tagi: Maciej Bando URE ceny energii ceny gazu Donald Tusk 

Maciej Bando pokieruje Urzędem Regulacji Energetyki do 2019 roku. Przed nim duże wyzwania. Pierwszym będzie rozpatrzenie wniosków spółek energetycznych o podwyżki cen. W rozmowie z WysokieNapiecie.pl mówił o tym, co zamierza zrobić.

Wszystkie cztery grupy energetyczne – PGE, Tauron, Energa i Enea – złożyły już wnioski o zmianę cen energii dla odbiorców indywidualnych. Jak udało nam się nieoficjalnie potwierdzić, średnio spółki chcą cen wyższych o ok.  5 proc., choć żadna z nich nie ujawnia oficjalnie swoich planów.

– Jako spółka giełdowa podlegamy komunikacyjnym rygorom. O wielkości zmian poinformujemy w raporcie po zakończeniu postępowania administracyjnego – usłyszeliśmy w jednej z firm.

Ewentualne podwyżki taryf dotkną tych odbiorców, którzy do tej pory nie zmieniali sprzedawcy prądu, czyli zdecydowaną większość z ok. 13 mln klientów.

Dlaczego firmy starają się o zgodę na zwyżkę cen? Sprzedawcy energii ponownie mają obowiązek wspierania kogeneracji, czyli łącznego wytwarzania prądu i ciepła w elektrociepłowniach. To sposób na bardziej efektywne wykorzystanie węgla i gazu, ale wymaga wsparcia z kieszeni firm handlujących energią. Te z kolei przerzucają koszty na odbiorców prądu.

Zdaniem nowego prezesa URE nie trzeba zmieniać cenników energii

– Po wejściu w życie ustawy przywracającej obowiązek umorzenia żółtych i czerwonych certyfikatów nie przewiduję związanego z tym wzrostu taryf. Zatwierdzane przez nas taryfy nie są kalkulowane tak, aby reagowały na każdą zmianę obowiązków sprzedawców, tylko żeby odzwierciedlały trend zmiany cen i obciążeń sprzedawców, a w efekcie odbiorców energii – Maciej Bando tłumaczył w niedawnym wywiadzie dla WysokieNapiecie.pl..

Nie będzie szybkiego uwolnienia cen

Chociaż nowy prezes będzie pierwszym, od 2006 roku szefem URE, który jest powołany na pięcioletnią kadencję, a więc z podstawową gwarancją niezależności, to próżno zakładać, że nie spotka się z naciskami politycznymi. Najważniejszą sprawą, będzie zapewne uwolnienie cen energii elektrycznej i gazu, które dla zdecydowanej większości odbiorców prywatnych nadal są regulowane przez urząd.

– Wiele krajów, i to znacznie bogatszych od Polski, nadal utrzymuje obowiązek zatwierdzania taryf dla odbiorców w gospodarstwach domowych. Historia pokazała, że po uwolnieniu cena energii rośnie. Nie wiem czy już jesteśmy gotowi na takie podwyżki – jasno wyrażał swoje stanowisko podczas majowego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.  

– Możemy nad tym tylko ubolewać, ale nie spodziewałbym się uwolnienia cen w taryfie G przynajmniej do przyszłorocznej jesieni. Spójrzmy prawdzie w oczy – taki krok nie wynika z przesłanek merytorycznych, czy ze stanu konkurencji, jest wyłącznie efektem decyzji politycznej. Tymczasem ona na niespełna półtora roku przed wyborami raczej się nie pojawi – ocenia Leszek Juchniewicz, doradca prezydenta Pracodawców RP i były prezes URE.
 
Co więcej, wchodzimy w okres, który nie będzie dobry do uwalniania taryf. Ceny energii elektrycznej na rynku hurtowym zaczęły rosnąć. W takim okresie zniesienie obowiązku taryfowego oznaczałoby ponadprzeciętne wzrosty cen dla odbiorców – dodaje Leszek Juchniewicz.

Jak nowy szef URE jest oceniany?

Maciej Bando oceniany jest dobry fachowiec. Większość energetyków, z którymi rozmawialiśmy, pozytywnie ocenia jego nominację. Nikt nie spodziewa się także wielkich zmian. – Myślę, że możemy się oczekiwać kontynuacji, także w interpretacji przepisów – mówi nam jeden z menadżerów Polskiej Grupy energetycznej.

Jednak część energetyków negatywnie odebrała ostatnią decyzję prezesa URE o obniżeniu opłat zastępczych dla kogeneracji, czyli zmniejszenie wpływów elektrociepłowni opalanych węglem. Większość z nich należy do zagranicznych koncernów i lokalnych firm ciepłowniczych. Skorzystają na tym państwowe grupy energetyczne.

– Nowy regulator będzie miał raczej ostrą politykę, ale nie tego się obawiam. Martwi mnie, że może zabraknąć dialogu ze wszystkimi stronami, który cechował prezesa Woszczyka. Prezes Bando robi to, co postanowił bez względu na argumenty z drugiej strony – ocenia jeden z menadżerów dużego koncernu energetycznego.

Zadania przed nowym regulatorem

– Prezes Maciej Bando powinien włączyć się w prace nad strategią dla sektora energetycznego do 2050 roku i zadbać o to, by dla realizacji strategicznych celów gospodarczych ustanowiono odpowiednie narzędzia regulacyjne. Od nowego szefa URE zależeć będzie także określenie krajowej polityki w dziedzinie inteligentnych pomiarów energii. Musi on także wywrzeć swój wpływ na tym czy i w jaki sposób wprowadzony zostanie rynek mocy. To narzędzie, które ma dzisiaj tylu samo zwolenników, co przeciwników. Kolejnym wyzwaniem jest rynek gazu, a w pierwszej kolejności realizacja obliga giełdowego – podsumowuje Leszek Juchniewicz.

Bolączki sektora gazowego, nie tylko PGNiG, będą dla URE coraz większym wyzwaniem. Sejm zatwierdził ustawę o tzw. sukcesji generalnej, dzięki której gazowy koncern będzie mógł przenieść swoich klientów do odrębnej spółki. To pomoże wywiązać się z obliga gazowego od połowy tego roku. Jednak we wcześniejszych miesiącach PGNiG obowiązku sprzedaży określonej ilości gazu nie spełnił – nie miał nawet możliwości. URE musi teraz ocenić, czy spółkę ukarać, że nie dostosowała się do nieprzystających do rzeczywistości przepisów.

Kolejnym wyzwaniem będzie wyjaśnienie wraz z Ministerstwem Gospodarki spraw obowiązku dywersyfikacji gazu.

O tym prawnym absurdzie pisaliśmy tutaj: Jak gazowa dywersyfikacja zmieniła się w dywersyfikcję

URE musi też wykazać się sporą dozą dyplomacji w sektorze energii elektrycznej. O ile obecnie wytwórcy prądu wnioskują o korektę cenników właściwie tylko ze względu na zmiany w systemie wsparcia dla kogeneracji, to pod koniec tego roku zanosi się na większą potyczkę. Presja energetyki na wzrost taryf od stycznia 2015 roku z pewnością będzie większa. Po pierwsze energetyka ma wspierać górnictwo (czyli w domyśle kupować krajowy, droższy od importowanego węgiel). Po drugie – ceny energii na rynku hurtowym zaczęły się w kwietniu odbijać i można oczekiwać, że już nie spadną do poziomów, które obserwowaliśmy np. w 2013 roku.

Tymczasem każdy kolejny kwartał przybliża nas do wyborów samorządowych, a następnie parlamentarnych. W tych okolicznościach jakikolwiek wzrost cen prądu byłby dla rządu Donalda Tuska bardzo kosztowny. Tymczasem kadencyjność prezesa URE daje mu wystarczająco duża niezależność, aby tymi politycznymi bolączkami się nie przejmował. Na szczęście dla rządu Maciej Bando nie śpieszy się do uwalniania cen, co zapewne także miało znaczenie przy jego nominacji. Jednak wszystko wskazuje na to, że to jeszcze za jego kadencji taryfy w końcu zostaną zniesione.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.