Prawdopodobnie najlepszy
portal analityczny w Polsce
poświęcony energetyce



Zimowe zawirowania na rynkach energii

Kategoria: Rynek energii

tagi: ceny energii Komisja Europejska Węgry 

Tegoroczne zimowe skoki hurtowych cen prądu ominęły Polskę. Ceny na polskim rynku były stabilne i niższe, w porównaniu do innych krajów regionu. Na tle całej Unii, Polska pozostaje w strefie niższych cen energii elektrycznej.

Takie dane pokazuje raport Dyrekcji ds. Energii Komisji Europejskiej (DG Energy). W krajach Europy Środkowej i Wschodniej (CEE) mroźna zima wywindowała ceny na rynku w styczniu do średniego poziomu 62 euro za MWh w podstawie oraz do ponad 80 euro w szczytach. Jak zauważa się w raporcie, to więcej niż w czasie poprzedniej mroźnej zimy z 2012 r. Czynnikiem sprzyjającym podbijaniu cen był niższy niż zazwyczaj eksport produkcji elektrowni wodnych w Szwecji i Norwegii. Koniec tegorocznej zimy oznaczał też koniec wyższych cen, które na początku kwietnia wróciły do normalnego poziomu – odpowiednio 35 i 42 euro/MWh.

DG Energy podkreśla, że ceny na polskim rynku pozostały niskie, głównie dlatego, że Polska mogła całkowicie pokryć swoje zapotrzebowanie z krajowych źródeł i nie zdarzyło się nic specjalnego. W innych krajach regionu, które z różnych przyczyn musiały energię importować mieliśmy do czynienia albo z dużą zmiennością cen (Czechy, Słowacja), albo z wyraźnym ich wzrostem, jak na Węgrzech czy w Rumunii.   

Źródłem największych zawirowań były Węgry. Złożyło się na to kilka czynników. Przede wszystkim zużycie energii było rekordowe. Do planowanych odstawień doszła też seria awarii w innych źródłach, przez co momentami Węgrom brakowało nawet 1000 MW mocy. Z powodu niskich temperatur zamarzły rzeki, co ograniczyło produkcję elektrowni wodnych, także na Bałkanach. Do tego doszły ograniczenia w imporcie z Austrii. W rezultacie 11 stycznia średnia rynkowa cena na węgierskiej giełdzie energii wyniosła 150 euro/MWh, a za dostawę w niektórych godzinach trzeba było zapłacić nawet 300 euro. Kłopoty Węgier przełożyły się na dużą zmienność cen w Czechach i na Słowacji, poprzez które Węgrzy importowali część niezbędnej energii.

Z raportu DG Energy wynika też, że w pierwszym kwartale br. najwyższe w Europie rachunki za energię elektryczną płacili mieszkańcy Kopenhagi (31,3 eurocenta za kWh) i Berlina (30,9 eurocenta za kWh). Najtańszymi pod tym względem stolicami były Sofia (10,7 eurocenta/kWh) i Bukareszt (11,1). W stolicach Europy rachunki za prąd najmocniej wzrosły w ciągu roku w Madrycie – o 12,5 proc. Natomiast znacząco spadły w Rydze (o 10,5 proc.) i Wilnie (o 10,2 proc.). Raport zauważa też podwyżkę opłat dystrybucyjnych w Rzymie i Warszawie.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.