Prawdopodobnie najlepszy
portal analityczny w Polsce
poświęcony energetyce



Niech moc będzie z nami

Kategoria: Rynek energii

tagi: Francja Niemcy rynek mocy rynek energii Komisja Europejska 

 

Dwie największe organizacje zrzeszające energetykę niemiecką i francuską zaproponowały wspólny rynek mocy dla obu krajów, żeby jakoś wpisać się w unijną strategię. Jak Polska powinna rozegrać sprawę mechanizmów wsparcia energetyki konwencjonalnej?

Prezesi spółek energetycznych wyglądają rynku mocy niczym rolnicy deszczu w czasie suchego lata. Tani bo subsydiowany prąd z OZE wypiera bowiem energetykę konwencjonalną na rynku hurtowym. Jest ona wciąż potrzebna, zwłaszcza w szczytach, ale elektrownie pracują zbyt mało godzin na dobę aby na siebie zarobić. Stąd mechanizm rynku mocy czyli dodatkowe płatności miałby zapewnić elektrowniom konwencjonalnym rentowność.

Teoretycznie bowiem nierentowną elektrownię należałoby zamknąć, tak zresztą dzieje się w Niemczech. Ale nasi sąsiedzi są w tej szczęśliwej sytuacji, że mają nadmiar mocy w systemie, podczas gdy w Polsce jej brakuje. Zamknięcie każdej dużej elektrowni rodziłoby duże problemy dla Polskich Sieci Energetycznych ze zbilansowaniem mocy.  

Na razie jakąś protezą jest Operacyjna Rezerwa Mocy wprowadzona dwa lata temu. Dzięki niej elektrownie dostają co roku ok. 500 mln zł ekstra, na co składają się w konsumenci w rachunkach.

Ale branża myśli bardziej o mechanizmach, które zapewnią rentowność nowobudowanych elektrowni i będą impulsem inwestycyjnym. Energetykom udało się przekonać wicepremiera Mateusza Morawieckiego aby umieścił rynek mocy w swoim planie dla Polski.

Kilka dni temu wiceminister energii Andrzej Piotrowski odpowiadając w Sejmie na pytanie posłów PO odpowiedział, że mechanizmy wspierania mocy będą wprowadzone w ciągu dwóch-trzech miesięcy. Na razie według naszych informacji intensywne prace nad jakimś modelem trwają w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych.

Tymczasem Komisja Europejska w grudniu przedstawi projekty aktów prawnych tworzących całkowicie nowy model rynku, tworzony przede wszystkim pod produkcję z OZE i integrację rynków państw UE. Unijny komisarz ds. energii Miguel Cañete na początku marca stwierdził, że w projektach przepisów KE zaproponuje mechanizmy wspierania mocy, które pozwolą:

  • uniknąć wspierania wyłącznie mocy w danym kraju kosztem wymiany transgranicznej i zarządzania popytem
  • uniknąć utrzymywania konwencjonalnego wytwarzania, które jest niezgodne ze ścieżką dekarbonizacji.
  • uniknąć wzmocnienia dominującej pozycji na już silnie skoncentrowanych rynkach.

To oznacza, że Polsce bardzo trudno będzie uzyskać długofalową zgodę na funkcjonujący tylko w naszym kraju rynek mocy. - Oczywiście jest to możliwe warunkowo, w sytuacji w której w Polsce istniałoby zagrożenie braku mocy. Wówczas Polska dostałaby czas, zapewne kilka lat na rozbudowę połączeń transgranicznych, wdrożenie mechanizmów zarządzania popytem na energię, wykorzystanie potencjału OZE – tłumaczy nam wysoki urzędnik Dyrekcji ds. Energii KE.

Ale takie rozwiązanie nie satysfakcjonuje polskiej energetyki, bo nie zapewni długofalowej rentowności budowanych dziś za ponad 30 mld zł nowych bloków w Kozienicach, Opolu czy Jaworznie. Przecież mają one pracować przez co najmniej 30 lat.

Polski rząd ma zatem dwie możliwości. Albo nie oglądając się na Brukselę wprowadzić sobie rynek mocy a potem prawować się z Komisją Europejską albo próbować jakoś wpasować się w unijną politykę.

To ostatnie nie będzie jednak łatwe. Cóż to bowiem oznacza, że KE będzie chciała „uniknąć wspierania konwencjonalnego wytwarzania, które jest niezgodne ze ścieżką dekarbonizacji”. Czy w grę wchodzi blokada takich mechanizmów  dla wszystkich elektrowni węglowych? A jeśli tak, to jak to się ma do art. 107 Traktatu Europejskiego, który gwarantuje każdemu krajowi swobodę w kształtowaniu miksu energetycznego?

Bruksela na tropie nieuprawnionej mocy

Komisja Europejska prowadzi badanie sektorowe mechanizmów wspierania mocy wprowadzonych w każdym kraju, tak aby sprawdzić, czy nie są niedozwoloną pomocą publiczną albo nie powodują zakłóceń na wspólnym rynku. Badany jest także polska Operacyjna Rezerwa Mocy. Wyniki tego badania powinny być znane wiosną.

Niektórzy polscy energetycy z nadzieją patrzą na Wielką Brytanię, która zgodę Brukseli na rynek mocy dostała. Ale warto pamiętać, że Brytyjczycy zrobili odrobili wcześniej starannie lekcję zadaną przez Komisję – chociażby wprowadzając inteligentne liczniki oraz uruchamiając program zarządzania popytem czyli demand side response (DSR).

Tymczasem u nas zarówno DSR jak i inteligentne liczniki idą bardzo powoli. W dodatku niechętni polskiemu węglowi urzędnicy w Brukseli mogą uznać, że ustawia antywiatrakowa jest kolejną próbą obrony tego surowca.

Próba samotnego wprowadzenia mechanizmów wsparcia elektrowni, przynajmniej w długoterminowej perspektywie, może skończyć się więc porażką.

Do takiego wniosku doszli też konwencjonalni energetycy z Niemiec i Francji. Dwie największe organizacje skupiające branże w obu krajach, UFE (Francja) oraz BDEW w Niemczech zaproponowały wspólny rynek mocy w perspektywie 2030 r.

Uzasadniają to m.in. olbrzymim wzrostem niestabilnych źródeł OZE w obu krajach ( we Francji moc fotowoltaiki ma ich zdaniem wzrosnąć z obecnych niecałych 400 MW do 30 GW!), dwukrotnym wzrostem możliwości przesyłu energii między oboma krajami do 7 GW Opracowanie wskazuje też na ogromny wzrost potencjału zarządzania popytem na energię – we Francji ma sięgnąć 11 GW czyli cztery razy więcej niż obecnie, w Niemczech 7,5 GW co oznacza pięciokrotny wzrost.

Zdaniem UFE i BDEW dzięki rynkowi mocy w obu krajach konsumenci zaoszczędzą 405 mln euro.

 Nie sposób oczywiście teraz rozstrzygać czy dane podane przez francuskich i niemieckich energetyków są prawdziwe. Jedno jest pewne – próbują jakoś wpasować się w unijną strategię, którą polski rząd i część energetyków ciągle kontestuje.

Rząd musi więc odpowiedzieć na dwa pytania:

Czy wprowadzać rynek mocy bez oglądania się na KE?  Czy próbować zrobić to wyłącznie dla naszego kraju czy też zacząć badać możliwości zbudowania mechanizmów transgranicznych, szczególnie z Niemcami.

W tej pierwszej kwestii, jeśli nasi decydenci pójdą na skróty i zdecydują się wprowadzić mechanizmy wspierania mocy bez oglądania się na Brukselę, to biorąc pod uwagę wagę jaką obecnie przywiązuje do tego Komisja, jest wyłącznie kwestią czasu, kiedy zacznie postępowanie. Taka procedura została zresztą już wszczęta przeciwko Francji, która Brukselę zlekceważyła.

Pytani przez WysokieNapiecie.pl prezesi państwowych spółek energetycznych w większości opowiadają się za notyfikacją. Były już prezes PGE Marek Woszczyk podkreślił, że rozwiązanie powinno być wypracowane „w ścisłym dialogu z KE”.

Nowy wiceprezes Enei Piotr Adamczak stwierdził, że takie rozwiązania wymagają notyfikacji, choć prezes spółki Mirosław Kowalik dodał, że byłaby wskazana jakaś krótka ścieżka. Za uzgodnieniem z Brukselą opowiedział się także nowy prezes Taurona Remigiusz Nowakowski.

Druga kwestia wymagałaby szczegółowych analiz przepływów energii między Polską a Niemcami po zainstalowaniu przesuwników fazowych oraz wzmocnieniu sieci między Polską a Niemcami. Obecnie  handel między oboma krajami jest bardzo utrudniony przez przepływy kołowe z Niemiec do Austrii.

Polskie władze szacują, że po 2021 r. zdolności handlowe wzrosną do 2000 MW, ale według naszych informacji są to bardzo zgrubne prognozy, dopiero powstają opracowania zlecone przez ENTSO-E (organizację zrzeszającą operatorów z krajów UE), które mogą przynieść jakieś dokładniejsze dane.

Nie znamy odpowiedzi na pytanie, czy wspólny rynek mocy dla Polski, Niemiec i innych krajów regionu jest potrzebny i możliwy. Ale jesteśmy gotowi się założyć, że Komisja Europejska i tak nam je zada gdy będziemy próbowali przeforsować jakieś własne, krajowe rozwiązanie. Warto więc chyba już teraz zastanowić się nad tą kwestią. Zwłaszcza, że w ciągu najbliższych dwóch lat, tak jak każdy kraj UE, musimy opracować Narodową Strategię dla Unii Energetycznej.

 

 

Komentarze   

-2 # TTTT 2016-03-23 19:36
Prądu z niemiec i Szwecji nie musimy się obawiać. To nie jest tak ze całkowicie się od niego uzależnimy. Z taniego prądu ze Szwecji korzystają wszystkie nadbałtyckie kraje. Niemcy też. Za kilka lat będziemy mieli więcej pv będą nowe inne technologie,zap otrzebowanie na żądanie itp
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
-1 # TTTT 2016-03-22 10:06
I co z tymi przesuwnikami fazowymi z Niemcami ? Jakie są najnowsze daty ? Czy ktoś to specjalnie opóźnia ?
To pozwoli nam korzsystać z dotowanego niemeckiego prądu ....
Niemcy dopłacli by nam by zabrać od nich nadmiar energii....
Ale to trzeba zrobić szybko bo inaczej dogadają się z Francuzami ...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
-1 # realista 2016-03-22 11:43
Ja bym chętnie brał ten niemiecki prąd i kasował za zużycie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
-1 # TTTT 2016-03-22 10:05
Dodatkowe łącze DC do Szwecji bardzo by się przydało. Prąd jest tam po około 20Euro. U nas 30Euro.
Obecnie mamy tylko 600MW z nimi przy zapotrzebwaniu w szczycie 24000 MW. To pikuś. Inwestycja kilkuset mln Euro (szacuję 300mln Euro) zwróciłaby się szybko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
-3 # Imii 2016-03-22 17:56
Cytuję TTTT:
Dodatkowe łącze DC do Szwecji bardzo by się przydało. Prąd jest tam po około 20Euro. U nas 30Euro.
Obecnie mamy tylko 600MW z nimi przy zapotrzebwaniu w szczycie 24000 MW. To pikuś. Inwestycja kilkuset mln Euro (szacuję 300mln Euro) zwróciłaby się szybko.

Taki scenariusz to oczywiście marzenie przemysłu, rolnictwa i handlu (95% PKB Polski), ale koszmar energetyki (5% PKB), a decydować będzie ministerstwo odpowiedzialne za... energetykę. Nie spodziewaj się, że uwzględni te 95% PKB, jeśli ME odpowiada za to, żeby dobrze działo się energetyce.

A tak przy okazji, to energia w Szwecji często po 20 euro/MWh, a w Polsce po 40 euro/MWh i ministerstwo będzie robić wiele, aby ta cena jeszcze podskoczyła przynajmniej do 50 euro/MWh (będzie się starać, to nie znaczy, że ma jakiekolwiek szanse na to)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+4 # Mattt 2016-03-22 21:08
Cytuję Imii:
Cytuję TTTT:
Dodatkowe łącze DC do Szwecji bardzo by się przydało. Prąd jest tam po około 20Euro. U nas 30Euro.
Obecnie mamy tylko 600MW z nimi przy zapotrzebwaniu w szczycie 24000 MW. To pikuś. Inwestycja kilkuset mln Euro (szacuję 300mln Euro) zwróciłaby się szybko.

Taki scenariusz to oczywiście marzenie przemysłu, rolnictwa i handlu (95% PKB Polski), ale koszmar energetyki (5% PKB), a decydować będzie ministerstwo odpowiedzialne za... energetykę. Nie spodziewaj się, że uwzględni te 95% PKB, jeśli ME odpowiada za to, żeby dobrze działo się energetyce.

A tak przy okazji, to energia w Szwecji często po 20 euro/MWh, a w Polsce po 40 euro/MWh i ministerstwo będzie robić wiele, aby ta cena jeszcze podskoczyła przynajmniej do 50 euro/MWh (będzie się starać, to nie znaczy, że ma jakiekolwiek szanse na to)


A gdyby tak nie tylko energia ?
Rolnictwo - Ukraina wyżywiłaby pół Europy, żyzne ziemie, żadnych dopłat, KRUSów, skupów interwencyjnych itp. tania siła robocza - marzenie konsumenta, koszmar dla rolnika
Przemysł, usługi - czyż nie znajdziemy krajów gdzie zawsze cos się da taniej produkować ? po co te cła w UE ? czyż nie ma krajów z bardziej przyjaznymi systemami podatkowymi ?

A tak na poważnie - czy gdy już pozbędziemy się swojego sektora energii, Niemcy nadal będą nam dotowali prąd ? Czy gdy w Szwecji zniknie energetyka nuklearna a na skutek niskiego poziomu rzek w jakimś okresie produkcja energii będzie niska to oni w pierwszej kolejności zasilą kabel do Polski ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
-1 # realista 2016-03-22 21:21
Cytuję Mattt:
Cytuję Imii:
Cytuję TTTT:
Dodatkowe łącze DC do Szwecji bardzo by się przydało. Prąd jest tam po około 20Euro. U nas 30Euro.
Obecnie mamy tylko 600MW z nimi przy zapotrzebwaniu w szczycie 24000 MW. To pikuś. Inwestycja kilkuset mln Euro (szacuję 300mln Euro) zwróciłaby się szybko.

Taki scenariusz to oczywiście marzenie przemysłu, rolnictwa i handlu (95% PKB Polski), ale koszmar energetyki (5% PKB), a decydować będzie ministerstwo odpowiedzialne za... energetykę. Nie spodziewaj się, że uwzględni te 95% PKB, jeśli ME odpowiada za to, żeby dobrze działo się energetyce.

A tak przy okazji, to energia w Szwecji często po 20 euro/MWh, a w Polsce po 40 euro/MWh i ministerstwo będzie robić wiele, aby ta cena jeszcze podskoczyła przynajmniej do 50 euro/MWh (będzie się starać, to nie znaczy, że ma jakiekolwiek szanse na to)


A gdyby tak nie tylko energia ?
Rolnictwo - Ukraina wyżywiłaby pół Europy, żyzne ziemie, żadnych dopłat, KRUSów, skupów interwencyjnych itp. tania siła robocza - marzenie konsumenta, koszmar dla rolnika
Przemysł, usługi - czyż nie znajdziemy krajów gdzie zawsze cos się da taniej produkować ? po co te cła w UE ? czyż nie ma krajów z bardziej przyjaznymi systemami podatkowymi ?

A tak na poważnie - czy gdy już pozbędziemy się swojego sektora energii, Niemcy nadal będą nam dotowali prąd ? Czy gdy w Szwecji zniknie energetyka nuklearna a na skutek niskiego poziomu rzek w jakimś okresie produkcja energii będzie niska to oni w pierwszej kolejności zasilą kabel do Polski ?

A ty jezdzisz volkswagenem czy tarpanem?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+3 # Mattt 2016-03-22 23:01
Cytuję realista:
Cytuję Mattt:
Cytuję Imii:
Cytuję TTTT:
Dodatkowe łącze DC do Szwecji bardzo by się przydało. Prąd jest tam po około 20Euro. U nas 30Euro.
Obecnie mamy tylko 600MW z nimi przy zapotrzebwaniu w szczycie 24000 MW. To pikuś. Inwestycja kilkuset mln Euro (szacuję 300mln Euro) zwróciłaby się szybko.

Taki scenariusz to oczywiście marzenie przemysłu, rolnictwa i handlu (95% PKB Polski), ale koszmar energetyki (5% PKB), a decydować będzie ministerstwo odpowiedzialne za... energetykę. Nie spodziewaj się, że uwzględni te 95% PKB, jeśli ME odpowiada za to, żeby dobrze działo się energetyce.

A tak przy okazji, to energia w Szwecji często po 20 euro/MWh, a w Polsce po 40 euro/MWh i ministerstwo będzie robić wiele, aby ta cena jeszcze podskoczyła przynajmniej do 50 euro/MWh (będzie się starać, to nie znaczy, że ma jakiekolwiek szanse na to)


A gdyby tak nie tylko energia ?
Rolnictwo - Ukraina wyżywiłaby pół Europy, żyzne ziemie, żadnych dopłat, KRUSów, skupów interwencyjnych itp. tania siła robocza - marzenie konsumenta, koszmar dla rolnika
Przemysł, usługi - czyż nie znajdziemy krajów gdzie zawsze cos się da taniej produkować ? po co te cła w UE ? czyż nie ma krajów z bardziej przyjaznymi systemami podatkowymi ?

A tak na poważnie - czy gdy już pozbędziemy się swojego sektora energii, Niemcy nadal będą nam dotowali prąd ? Czy gdy w Szwecji zniknie energetyka nuklearna a na skutek niskiego poziomu rzek w jakimś okresie produkcja energii będzie niska to oni w pierwszej kolejności zasilą kabel do Polski ?

A ty jezdzisz volkswagenem czy tarpanem?

a ile niemiecki konsument dopłacił do mojego vw ?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+2 # AutorRZ 2016-03-23 02:25
Na pytanie "A ile niemiecki konsument dopłacił do mojego vw?" jest prosta odpowiedź. Tyle ile kosztowała go ulga, którą ma Volkswagen jako przedstawiciel niemieckiego przemysłu, dzięki czemu nie pokrywa kosztów odnawialnej energii. Nie wiem ile prądu pochłania wyprodukowanie jednego auta. Jeśli np. 5 euro to finansowana przez niemieckiego konsumenta ulga może być pewnie warta ze 2 euro.
Ale dzięki temu niemiecki przemysł ma tanią energię, co z kolei przyczynia się do jego konkurencyjnośc i i tworzy miejsca pracy dla Niemców. Czy ten model da się utrzymać na dłuższą metę, zobaczymy. Jeśli tak, to łatwo wygra z naszym, bo polski przemysł też zapragnie niższych kosztów.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+3 # Mattt 2016-03-23 08:05
Cytuję AutorRZ:
Na pytanie "A ile niemiecki konsument dopłacił do mojego vw?" jest prosta odpowiedź. Tyle ile kosztowała go ulga, którą ma Volkswagen jako przedstawiciel niemieckiego przemysłu, dzięki czemu nie pokrywa kosztów odnawialnej energii. Nie wiem ile prądu pochłania wyprodukowanie jednego auta. Jeśli np. 5 euro to finansowana przez niemieckiego konsumenta ulga może być pewnie warta ze 2 euro.
Ale dzięki temu niemiecki przemysł ma tanią energię, co z kolei przyczynia się do jego konkurencyjności i tworzy miejsca pracy dla Niemców. Czy ten model da się utrzymać na dłuższą metę, zobaczymy. Jeśli tak, to łatwo wygra z naszym, bo polski przemysł też zapragnie niższych kosztów.


Chodziło mi o coś innego - absurdalność tego typu porównania tj. energia vs. samochód. Bo nawet jeśli przyjmiemy, że to "dopłata" do auta jakaś jest i wynosi powiedzmy x to w stosunku do całości kosztów to jest jakiś ułamek procenta pewnie, kwota w przypadku dotacji do energii to zdecydowanie inny kaliber. Więc zbitka w stylu "skoro już jeździsz vw to powinieneś też kupować niemiecki prąd bo to ten sam zasada" jest bez sensu - jeżdżę audi nie dlatego, że jest tańszy od tarpana - to raz a dwa nawet gdyby przyjąć, że jest tani ( w optyce koszty/jakość) to nie dlatego, że go niemiecki konsument tłusto dotuje.

Mówiąc krótko - nie da się porównać piernika do wiatraka
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
-3 # Imii 2016-03-23 00:48
Cytuję Mattt:
Cytuję realista:
Cytuję Mattt:
Cytuję Imii:
Cytuję TTTT:
Dodatkowe łącze DC do Szwecji bardzo by się przydało. Prąd jest tam po około 20Euro. U nas 30Euro.
Obecnie mamy tylko 600MW z nimi przy zapotrzebwaniu w szczycie 24000 MW. To pikuś. Inwestycja kilkuset mln Euro (szacuję 300mln Euro) zwróciłaby się szybko.

Taki scenariusz to oczywiście marzenie przemysłu, rolnictwa i handlu (95% PKB Polski), ale koszmar energetyki (5% PKB), a decydować będzie ministerstwo odpowiedzialne za... energetykę. Nie spodziewaj się, że uwzględni te 95% PKB, jeśli ME odpowiada za to, żeby dobrze działo się energetyce.

A tak przy okazji, to energia w Szwecji często po 20 euro/MWh, a w Polsce po 40 euro/MWh i ministerstwo będzie robić wiele, aby ta cena jeszcze podskoczyła przynajmniej do 50 euro/MWh (będzie się starać, to nie znaczy, że ma jakiekolwiek szanse na to)


A gdyby tak nie tylko energia ?
Rolnictwo - Ukraina wyżywiłaby pół Europy, żyzne ziemie, żadnych dopłat, KRUSów, skupów interwencyjnych itp. tania siła robocza - marzenie konsumenta, koszmar dla rolnika
Przemysł, usługi - czyż nie znajdziemy krajów gdzie zawsze cos się da taniej produkować ? po co te cła w UE ? czyż nie ma krajów z bardziej przyjaznymi systemami podatkowymi ?

A tak na poważnie - czy gdy już pozbędziemy się swojego sektora energii, Niemcy nadal będą nam dotowali prąd ? Czy gdy w Szwecji zniknie energetyka nuklearna a na skutek niskiego poziomu rzek w jakimś okresie produkcja energii będzie niska to oni w pierwszej kolejności zasilą kabel do Polski ?

A ty jezdzisz volkswagenem czy tarpanem?

a ile niemiecki konsument dopłacił do mojego vw ?

Jeśli kupiłeś używany, to 2,5 tys. euro, a co? http://www.telegraph.co.uk/finance/newsbysector/transport/5126117/Germany-increases-car-subsidy-to-5bn.html
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # Mattt 2016-03-23 08:21
Cytuję Imii:
Cytuję Mattt:
Cytuję realista:
Cytuję Mattt:
Cytuję Imii:
Cytuję TTTT:
Dodatkowe łącze DC do Szwecji bardzo by się przydało. Prąd jest tam po około 20Euro. U nas 30Euro.
Obecnie mamy tylko 600MW z nimi przy zapotrzebwaniu w szczycie 24000 MW. To pikuś. Inwestycja kilkuset mln Euro (szacuję 300mln Euro) zwróciłaby się szybko.

Taki scenariusz to oczywiście marzenie przemysłu, rolnictwa i handlu (95% PKB Polski), ale koszmar energetyki (5% PKB), a decydować będzie ministerstwo odpowiedzialne za... energetykę. Nie spodziewaj się, że uwzględni te 95% PKB, jeśli ME odpowiada za to, żeby dobrze działo się energetyce.

A tak przy okazji, to energia w Szwecji często po 20 euro/MWh, a w Polsce po 40 euro/MWh i ministerstwo będzie robić wiele, aby ta cena jeszcze podskoczyła przynajmniej do 50 euro/MWh (będzie się starać, to nie znaczy, że ma jakiekolwiek szanse na to)


A gdyby tak nie tylko energia ?
Rolnictwo - Ukraina wyżywiłaby pół Europy, żyzne ziemie, żadnych dopłat, KRUSów, skupów interwencyjnych itp. tania siła robocza - marzenie konsumenta, koszmar dla rolnika
Przemysł, usługi - czyż nie znajdziemy krajów gdzie zawsze cos się da taniej produkować ? po co te cła w UE ? czyż nie ma krajów z bardziej przyjaznymi systemami podatkowymi ?

A tak na poważnie - czy gdy już pozbędziemy się swojego sektora energii, Niemcy nadal będą nam dotowali prąd ? Czy gdy w Szwecji zniknie energetyka nuklearna a na skutek niskiego poziomu rzek w jakimś okresie produkcja energii będzie niska to oni w pierwszej kolejności zasilą kabel do Polski ?

A ty jezdzisz volkswagenem czy tarpanem?

a ile niemiecki konsument dopłacił do mojego vw ?

Jeśli kupiłeś używany, to 2,5 tys. euro, a co? http://www.telegraph.co.uk/finance/newsbysector/transport/5126117/Germany-increases-car-subsidy-to-5bn.html


a to akurat bzdura
news z 2009 roku (nadal tak jest ?)
Jeśli mi wykażesz, że auta z lat gdy dopłacano Niemcom (podkreślam!!! Niemcom, nie dotyczyło to eksportu. W przypadku energii jest takie rozgraniczenie czy nie ? jeśli nie, to tylko potwierdziłeś że to kompletnie nieporównywalne )są tańsze o te 2500 EUR (czy tez nawet proporcjonalnie do zużycia auta mniej) w stosunku do innych roczników to przyznam Ci rację - jeśli jednak nie ma takiej zależności to Niemiec schował te 2500 EUR do kieszeni a nie odlicza teraz skrupulatnie od ceny gdy sprzedaje używany.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
-1 # realista 2016-03-22 09:30
A co my możemy bez sprawnych transgranicznyc h połączeń energetycznych?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
-1 # kos-mi-ci 2016-03-22 14:56
Cytuję realista:
A co my możemy bez sprawnych transgranicznych połączeń energetycznych?


możemy np. zostać ultraniezależną autarkią (wyspą?) energetyczną działającą na zasadzie takiej:

- energetycy znowu DADZĄ kasę górnikom
- górnicy w zamian sprzedadzą energetykom drogi węgiel a kasę przejedzą
- energetycy sprzedadzą droższy prąd klientom
- górnicy przyjdą po kolejną dostawę kaski (którą przejedzą) do energetyków
- energetycy dostarczą kaskę i w zamian kupią jeszcze droższy węgiel bo w związku z zyskami w poprzednim roku w kopalniach związanymi z extra kaską od energetyków, górnicy WYNEGOCJUJĄ podwyżki i nowy węgiel będzie jeszcze droższy
- energetycy sprzedadzą klientom droższy prąd
- górnicy znowu przyjdą po kaskę i w zamian zaoferują jeszcze droższy węgiel bo mieli zyski
- energetycy sprzedadzą klientowi jeszcze droższy prąd
- i tak w kółko aż...

w którymś momencie prąd u energetyków będzie po jakieś 3000 zet za MWh i wtedy:

- klient postanowi że bardziej mu się opłaci siedzieć po ciemku albo zrobić sobie prąd nawet na nielegalu samemu z czegoś tam (damy radę - nie takie rzeczy ze świagrem etc)
- energetycy już nie sprzedadzą drogiego prądu bo klient nie kupił i nie dadzą górnikom kaski bo się im skończy
- górnicy nie będą mieli zysku i nie podwyższą pensji i nie sprzedadzą drogiego węgla po 100 zet za GJ, który jednak będą tradycyjnie produkowali więc zapełni składy aż będzie na nich 200-300 milionów ton nikomu nie potrzebnego towaru (który skupią np. ruscy za ćwierć ceny a rok później odsprzedadzą nam po cenie)
- w budżecie kraju też zabraknie kaski bo wybory nonstop i trzeba było coś rozdać poszło (akcent na drugie "o")

i co będzie dalej to nasz komp pokładowy już nie wie bo się przegrzał - może ktoś z Państwa wie?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
0 # Energetyk PM 2016-03-23 12:34
Witam,

Chciałbym uprzejmie wyjaśnić przeciwniką OZE, a zwłaczsza PV, czy el. wiatrowych, jedną rzecz.
Fakty:

Świnoujście
Cena ciepła (ciepłownia węglowa, opalana rosyjskim węglem, bo tańszy niż polski.) Koszty wytwarzania to ok. 20 EUR/MWh. Cena mieszana jaką płacą duzi odbiorcy (1600 MWh/a) za ciepło to ok. 30EUR/MWh. ZYSK netto 50%! Operatorem ciepłowni jest PEC Świnoujście Sp. z o.o., którego właścicielem jest miasto Świnoujście.

Berlin
Elektrociepłownia gazowa (opalana rosyjskim gazem). Koszty wytwarzania ciepła obecnie to 40 EUR/MWH. Cena mieszana jaką płacą duzi odbiorcy to 90 EUR/MWh. Operator i właściciel Vattenfall. ZYSK netto 225% !!!

Dlaczego PEC nie zdziera więcej od swoich klientów?

Odpowiedź jest banalna:
W Świnoujściu jest dużo domów jednorodzinnych i budynków mieszkalnych, które mają jeszcze własne kotły węglowe i jak PEC podwyższy ceny, to wymówią umowę i same będą się ogrzewać. Zatem wolny rynek trzyma PEC za mordę. A i tak zarabiają.

W Berlinie ciepło było kiedyś tańsze ale jak ceny gazu osiągnęły 10-letnie maksimum w 2008 r. tak też ceny ciepła poszybowały w górę, bo Vattenfall dostał zgodę, by ceny ciepła podwyższyć. Obenie ceny gazu są conajmniej 3 krotnie niższe w stosunku do 2008 r. a jednak Vattenfall zapominiał obniżyć ceny ciepła. W Berlinie ludzie wywalili swoje kotły gazowe, czy węglowe, a w wielu bydynkach nie ma ani kominów, czy miejsca na kotły węglowe, czy gazowe, czy na biomasę. Ludzie nie mają alternatywy, a Vattenfall ma monopol i nikt jak dotychczas nie zmusił ich do obniżki cen !

W Polsce mamy węgiel i elektronwnie węglowe, które są w posiadaniu spółek Skarbu Państwa. OZE jest skutecznie od kilku lat blokowane prawnie, a ustawa antywiatrakowa:
http://sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/druk.xsp?documentId=00F19F37C2687719C1257F720039E6A9

jest tego najlepszym przykładem.

Wniosek:
Jeśli w Polsce te 95% przemysłu jak wspomnieli Kos-mi-ci, nie będzie lobbować, to będziemy mieli i mamy najmniej konkurecyjny model gospodarki i najdroższe ceny energii. Do cen energii należy wliczyć również koszty ukryte np.: w postaci przywilejów górniczych.

Węgiel w Polsce ma być konkurentem i stabilizatorem OZE ! Jeśli terez OZE nie rozbudujemy, tu EU samo lub z naszą pomocą rozbuduje sieci transgraniczne i będziemy płacić za niemieckie, czy duńskie OZE z wiatru i PV. Nikomu nie w EU nie zależy na rozbudowie OZE w Polsce !!! Postawią u siebie wiatraki, to ich rolnicy dostaną wysokie umowy dzierżawy i ich firmy zarobią na budowie el. wiatrowych, a Polacy będą kupować drogą zieloną energię od EU. Już podpisaliśmy zobowiązania !!Nie będą nas karać tylko za emiesję CO2, będą nas karać za brak OZE w sieci. I ten brak będziemy musieli kupować po cenach nie "czarnej energii na EEX", tylko po cenach "czarnej na EEX + dopłata za OZE" !!! Jak się umowy podpisuje, to trzeba ich przestrzegać. Można powiedzieć, że unia odgórnie na nas coś narzuciła. Wtedy Energetyk PM mówi: Pan Lech Kaczyński podpisał traktat lizboński. Mówi on m.in. że jednomyślność wszystkich Państw EU nie jest już więcej wymagana. Dla Polski z polską dyplomacją i sztuką negocjacji oznacza to oddanie władzy Fracji, czy Niemcom. Gratulacje PISUARY !!!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.