Szeroka krytyka definicji „drewna energetycznego”

Kategoria: Prawo (OLE) , OZE

tagi: biomasa współspalanie biomasy drewno energetyczne ustawa o OZE Ministerstwo Środowiska 

Niezgodność z innymi aktami prawnymi, w tym z ustawą o OZE, oraz z prawem europejskim, wyjątkowo szkodliwe efekty dla środowiska i gospodarki, przyznanie Lasom Państwowym monopolu na sprzedaż drewna energetyce – to zarzuty pod adresem projektu rozporządzenia ws. definicji drewna energetycznego, które przedstawiło ministerstwo środowiska. Zdecydowany sprzeciw wobec propozycji zapisów wyrazili niemal wszyscy, którzy zdążyli wziąć udział w konsultacjach, od energetyki, przez przemysł drzewny po organizacje ekologiczne.

Wykonuje: ustawa o OZE
Dotyczy: szczegółowa definicja drewna energetycznego
Tytuł: Rozporządzenie Ministra Środowiska ws. szczegółowych cech jakościowo-wymiarowych i fizyko-chemicznych drewna energetycznego
Etap: ministerstwo – konsultacje publiczne
Następny etap: rząd



Zainteresowany dostępem do OLE? Zostaw nam swój e-mail.

 

Przedstawiciele energetyki oraz przemysłu drzewnego, którzy zdążyli nadesłać swoje stanowiska w czasie 3 dni, jakie ministerstwo środowiska wyznaczyło na konsultacje, zgodnie stwierdzili, że wbrew temu co twierdzi uzasadnienie projektu, rozporządzenie w proponowanej formie nie poszerzy, ale ograniczy dostępność biomasy.

Przede wszystkim dlatego, że projekt nie obejmuje definicją drewna energetycznego odpadów i pozostałości z tartaków i zakładów przerobu drewna. Oznacza to wycofanie ich z wytwarzania energii w instalacjach OZE – zauważyła Enea Trading. Według Polskiego Towarzystwa Elektrociepłowni Zawodowych może to wykluczyć 50 - 70 proc. biomasy z bazy surowców wykorzystywanych obecnie w zakładach energetycznych. Zdaniem Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, w efekcie przedsiębiorstwa drzewne utracą jeden z najważniejszych rynków zbytu na te pozostałości.

Równocześnie Izba ocenia, że Lasy Państwowe zajmą kolejną monopolistyczną pozycję jako praktycznie jedyny dostawca dla energetyki biomasy drzewnej. To scenariusz kompletnie nieracjonalny z gospodarczego punktu widzenia – podkreśliła Izba. Podobne zdanie - że projektowane przepisy zapewniają LP monopol na sprzedaż drewna dla energetyki – wyraził również Ogólnopolski Związek Pracodawców Przemysłu Drzewnego.

Szereg sprzeciwów przemysłu wzbudziło też zakwalifikowanie do drewna energetycznego drewna „zdeprecjonowanego”, które z powodu długotrwałego przechowywania lub z powodu klęsk żywiołowych ma się nie nadawać do dalszego wykorzystania przemysłowego. Przemysł drzewny jest innego zdania. Ogólnopolski Związek Pracodawców Przemysłu Drzewnego uważa, że takie zapisy zwalniają LP z odpowiedzialności za dopuszczenie do deprecjacji drewna z powodu np. nieprawidłowego i długotrwałego magazynowania po wyrębie, z powodu braku nabywców lub wstrzymania sprzedaży. Umożliwiają też LP przeznaczanie do sprzedaży jako drewna energetycznego, obok pozostałości po wycince, również drewna gorszej jakości, które przemysł drzewny mógłby jeszcze przetworzyć. Według OZPPD za drewno energetyczne należy uznać drewno, którego stopień deprecjacji czyni go nieprzydatnym do jakiejkolwiek przeróbki przemysłowej.

Podobnego zdania jest Stowarzyszenie Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce. Według niego, zapisy prowadzą sankcjonowania niegospodarności w LP lub celowego gromadzenia i doprowadzania do deprecjacji drewna. A efektem będzie ograniczenie bazy surowcowej dla producentów płyt wiórowych, którzy w ostatnich latach zainwestowali poważne środki w innowacyjne instalacje do oczyszczania drewna poużytkowego.

O sankcjonowaniu „kolosalnego marnotrawstwa” LP i „zaprzepaszczeniu dorobku dwóch pokoleń leśników” pisze także Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego. Izba ocenia, że wspomniane w projekcie pojawienie się w wyniku np. klęski żywiołowej nadmiaru drewna, którego przemysł nie będzie w stanie przetworzyć to kompletna fikcja. Bo już dziś zdolności przerobowe zakładów przekraczają podroczną podaż o ok. 20 mln m sześc. Poza tym drewno da się przechowywać bez utraty wartości – podkreśla Izba.

Kolejne zarzuty wobec projektu rozporządzenia dotyczą jego niezgodności z obowiązującym prawem polskim i europejskim. Uczestnicy konsultacji wskazali, że Rozporządzenie Ministra Środowiska w sprawie standardów emisyjnych z instalacji z 2011 r. nie uznaje za biomasę odpadów drewna, zanieczyszczonych chemicznie, które „mogą zawierać związki fluorowcoorganiczne lub metale ciężkie, jako wynik obróbki środkami do konserwacji drewna lub powlekania, w skład których wchodzą w szczególności odpady drewna pochodzące z budownictwa i odpady z rozbiórki". Tymczasem projekt kwalifikuje jako drewno energetyczne właśnie materiał z rozbiórek, stare meble, elementy wyposażenia wnętrz itp., również poddanych wcześniej „obróbce chemicznej”, które uległy m.in. „zużyciu moralnemu”. Tu Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa zauważyło, że zwrot ten był powszechnie stosowany w latach 60. i 70., a potem został zastąpiony terminem „zużycie ekonomiczne”.

Według Instytutu Nafty i Gazu drewno porozbiórkowe itp. jak najbardziej może zawierać wymienione w rozporządzeniu substancje zatem ich spalanie może doprowadzić do emisji substancji szkodliwych. A przedstawiciele energetyki przypomnieli, że wytwórca energii elektrycznej z OZE składa pod rygorem odpowiedzialności karnej oświadczenie, że spalana biomasa nie jest zanieczyszczona. W dodatku spalanie odpadów wymaga uzyskania odpowiednich zezwoleń administracyjnych. Towarzystwo Gospodarcze Polskie Elektrownie zauważyło też, że np. poprzez występujące słowo „głównie” zapisy są tak niejasne, iż do drewna energetycznego zostanie zaliczony materiał składający się w 49 proc. z materiału niespełniającego definicji biomasy.

Generalnie pomysł palenia drewnem porozbiórkowym itp. uczestnicy konsultacji uznali nie tylko za sprzeczny z przepisami obowiązującego rozporządzenia o standardach emisyjnych, ale też z ustawą o OZE, a także z Dyrektywą OZE i odpowiednim Rozporządzeniem KE.

Kontrowersje wzbudziły też kwestie kwalifikacji drewna z sadów. Wskazano także, że rozporządzenie zalicza do drewna energetycznego tylko to, pochodzące z plantacji energetycznych na terenach leśnych, natomiast nie obejmuje biomasy pochodzącej z upraw energetycznych na terenach rolnych. W rezultacie popyt na nią praktycznie zniknie, bo znikną powody do palenia nią w instalacjach OZE.

Ostry sprzeciw wobec całego projektu zgłosiły organizacje ekologiczne, które swoje stanowisko już wcześniej nagłośniły. Prof. Tomasz Wesołowski z Pracowni Biologii Lasu Uniwersytetu Wrocławskiego ocenił, że proponowane zapisy będą miały negatywny wpływ na stan lasów i na ich rolę w magazynowaniu węgla. W jego opinii, przepisy zachęcają do tworzenia nowych zapasów

drewna podlegającego „długotrwałemu składowaniu”, co oznacza, że ścięte lub powalone drzewa będą z lasów usuwane. Tymczasem w świetle obecnego stanu wiedzy to właśnie powstrzymanie się od interwencji i naturalna regeneracja skutkują zwiększeniem się bioróżnorodności i poprawą stanu lasu. Prof. Wesołowski wskazuje też na fundamentalną wewnętrzną sprzeczność projektu, który w jednym miejscu wskazuje, że celem jest przechowywanie w drewnie węgla organicznego, aby nie przedostał się do atmosfery jako CO2, ale generalnie traktuje o paleniu drewna, czyli uwalnianiu tegoż CO2.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zainteresowany dostępem do OLE? Zostaw nam swój e-mail.

 


Zamów cotygodniowy newsletter