Prawdopodobnie najlepszy
portal analityczny w Polsce
poświęcony energetyce



Ustawa o OZE 4.0 - co dokładnie zawiera?

Kategoria: Prawo (OLE) , OZE

tagi: zielone certyfikaty ustawa o OZE aukcje OZE współspalanie biomasy energetyka wodna farmy wiatrowe mikroinstalacja prosument fotowoltaika 

Podział współspalania na trzy kategorie

Zgodnie z projektem ustawy współspalanie podzielono na trzy kategorie:

  1. zwykłe - w prostych instalacjach dodających biomasę do kotła, w praktyce też najtańsze,
  2. dedykowane - wyposażone w odrębne linie technologiczne dla przygotowania, transportu i wprowadzenia biomasy bezpośrednio do kotła, co umożliwia przynajmniej 20 proc. udział "zielonego" paliwa w miksie,
  3. hybrydowe - gdzie biomasa spalana jest oddzielnie, a z układem spalania paliw kopalnych łączy ją wspólny kolektor


Wsparcie nowych instalacji OZE – system aukcyjny

W projekcie ustawy o OZE 4.0, w przeciwieństwie do wcześniejszych projektów, nad którymi pracowano przez ostatnie trzy lata, zrezygnowano z systemu zielonych certyfikatów (pozostaną tylko dla istniejących już instalacji). Zastąpić ma go gwarantowana przez 15 lat cena zakupu energii (tzw. taryfa feed-in). Jej wysokość kształtowana ma być w drodze przetargu (aukcji) dla każdego oferenta osobno.

Z systemu aukcji wyłączono:

  1. mikroinstalacje (oprócz nowych mikroinstalacji należących do przedsiębiorców),
  2. elektrownie wodne o mocy powyżej 1 MW,
  3. instalacje współspalania (tzw. prostego - a więc z wyłączeniem współspalania dedykowanego i instalacji hybrydowych),
  4. instalacje współspalania dedykowanego, instalacje hybrydowe i dedykowane instalacje do spalania biomasy, których moc przekracza 50 MW, a w przypadku instalacji kogeneracyjnych 150 MWt.


W aukcjach, organizowanych przez prezesa URE co najmniej raz w roku, wyłaniani mają być przedsiębiorcy, którzy zaoferują produkcję określonej ilości energii z odnawialnego źródła po najniższej cenie.

W aukcji wystartować będą mogli przedsiębiorcy, którzy pomyślnie przejdą proces prekwalifikacji i uzyskają zaświadczenie to potwierdzające. Aby o nie wystąpić będą musieli przedstawić:

  1. wypis i wyrys z miejscowego planu zagospodarowani przestrzennego lub decyzję o warunkach zabudowy i zagospodarowania,
  2. umowę o przyłączenie do sieci,
  3. prawomocną decyzję o pozwoleniu na budowę,
  4. harmonogram rzeczowy i finansowy inwestycji,
  5. zdolność kredytową potwierdzoną zaświadczeniem instytucji finansowej

oraz wnieść kaucję (30 tys. zł/MW) lub uzyskać gwarancję bankową bądź ubezpieczeniową dla realizacji inwestycji.

Dla przykładu przygotowanie projektu farmy wiatrowej do stanu wymaganego do uzyskania zaświadczenia – czyli tzw. wydewelopowanego – specjaliści ze spółki Wento oceniali w ubiegłym roku na ok. 130-170 tys. euro/MW (wliczając w to ryzyko tzw. śmiertelności projektów). Tyle inwestor będzie musiał zainwestować bez pewności, że uda mu się wygrać aukcję.

Zaświadczenie prezes URE powinien wystawić w ciągu 30 dni. Dokument będzie ważny 12 miesięcy (chyba, że któryś z wymaganych dokumentów straci ważność wcześniej).

Aukcje mają być organizowane osobno dla instalacji oddanych przed wejściem w życie ustawy oraz po niej, a także oddzielnie dla źródeł małych - do 1 MW mocy (w ten sposób alokowane ma być przynajmniej 25 proc. środków na zakup "zielonej" energii) oraz pozostałych.   

Ogłaszając aukcję Prezes URE powinien podać maksymalną ilość energii planowaną do zakontraktowania i maksymalną cenę po jakiej energia z danej technologii i wielkości OZE może zostać kupiona (tzw. cenę referencyjną). Jej przekroczenie przez oferenta skutkować ma automatycznym odrzuceniem jego oferty.

Prezes URE ma ponadto określić maksymalną ilość energii, którą można zakontraktować ze źródeł niestabilnych (produkujących energię mniej niż 3500 godzin rocznie) przyłączanych do sieci danego operatora dystrybucyjnego lub przesyłowego. Przepis może jednak budzić kontrowersje, ponieważ startujący w aukcji inwestorzy mają przedstawić umowę o przyłączenie do sieci, co oznacza, że odbiór produkowanej przez nich energii jest możliwy. Dodatkowe ograniczanie w aukcji nie ma uzasadnienia. Zwłaszcza, że ograniczenie oparte ma być o ilość rocznej produkcji, co nie przekłada się na jej wahania, a to stanowi problem dla operatorów sieci elektroenergetycznych.

Aukcja odbywać ma się w formie elektronicznej za pośrednictwem internetowej platformy aukcyjnej. W rzeczywistości przypominać mają jednak przetarg z możliwością jednokrotnego złożenia oferty, podczas gdy oferty konkurentów będą niewidoczne. Wbrew zapowiedziom nie będzie to prowadziło do optymalnego określania ceny, będzie za to rodziło większe ryzyko u inwestorów i może skłaniać do kalkulowania stawek blisko ceny referencyjnej w tańszych technologiach, a niedoszacowywania ich w droższych.

Wygrać mają ci oferenci, którzy złożyli kolejno najniższe oferty sprzedaży produkowanej przez nich "zielonej" energii aż do wyczerpania puli energii przewidzianej do zakontraktowania.

 

Zwycięzcy aukcji dla istniejących instalacji powinni uruchomić produkcję pierwszego dnia miesiąca następującego po upływie miesiąca od miesiąca w którym rozstrzygnięto aukcję. Nowe źródła mają na to 48 miesięcy, przy czym farmy fotowoltaiczne tylko 24 miesiące, a morskie farmy wiatrowe 72 miesiące.
   
Zwycięzcy aukcji otrzymają wsparcie w postaci gwarantowanej ceny zakupu energii przez 15 lat po stawkach, które zaproponowali w aukcji. Stawki nie będą jednak waloryzowane, co tworzy ryzyko zarówno u inwestora, jak i odbiorców energii, którzy w takim systemie mogą przepłacić za zabezpieczenie ryzyka inflacji u inwestorów.



Albo wsparcie produkcji, albo inwestycji

Nowa ustawa ma ograniczyć wsparcie  OZE zarówno na poziomie inwestycyjnym jak i operacyjnym. Inwestorzy (z wyłączeniem prosumentów), którzy po 30 czerwca 2014 r. (a więc nawet przed planowanym wejściem w życie ustawy) podpiszą umowę o udzielenie pomocy inwestycyjnej ze środków publicznych w postaci dotacji bezzwrotnej nie będą mogli skorzystać żadnego z mechanizmów wsparcia z ustawy o OZE.

OREO rozliczy system wsparcia OZE

Za zakup energii zakontraktowanej w aukcji odpowiadać ma sprzedawca zobowiązany, obsługujący także zakup po gwarantowanej cenie w systemie zielonych certyfikatów. Ujemne saldo wynikające z wyższych stawek zakupu "zielonego" prądu w stosunku do średniej ceny sprzedaży energii na rynku pokrywać ma Operator Rozliczeń Energii Odnawialnej.

W stosunku do poprzedniej wersji projektu ustawy o OZE zmieniono podmiot rozliczający system wsparcia OZE. Zamiast Zarządcy Rozliczeń funkcję tę pełnić będzie nowa spółka celowa Skarbu Państwa – Operator Rozliczeń Energii Elektrycznej SA. Poprzednie rozwiązanie budziło obawy o to, że zlecenie takiego zadania spółce córce operatora systemu przesyłowego (PSE SA) będzie sprzeczne z zasadą rozdziału działalności operatorskiej.

W skład rady nadzorczej OREO wejdą przedstawiciele ministerstwa gospodarki, skarbu i URE.

Sprzedawca zobowiązany

Podobnie jak w poprzedniej wersji projektu ustawy utrzymano nową instytucję – sprzedawcy zobowiązanego. Zdecydowano jednak, że wyznaczany będzie przez prezesa URE spośród sprzedawców o największym wolumenie sprzedaży na terenie danego operatora sieci dystrybucyjnej/przesyłowej, nie zaś największej liczby odbiorców, a dopiero subsydiarnie wolumenu sprzedaży (jak w poprzednim projekcie ustawy).

Na sprzedawcy zobowiązanym ciążyć będzie obowiązek zakupu energii z:

  1. mikroinstalacji,
  2. instalacji, która została wyłoniona w aukcji OZE,
  3. instalacji, które utrzymają wsparcie zielonymi certyfikatami w dotychczasowym wymiarze.


Wsparcie istniejących instalacji OZE – zielone certyfikaty

Instalacje funkcjonujące przed wejściem w życie ustawy (z wyłączeniem mikroinstalacji i hydroelektrowni o mocy powyżej 1 MW) pozostaną w obecnym systemie wsparcia opartym o gwarantowaną cenę zakupu energii oraz zielone certyfikaty. Chętni będą jednak mogli wystartować w dedykowanych istniejącym już instalacjom aukcjach OZE i przejść do nowego systemu wsparcia.

Obowiązek zakupu energii z OZE (po średniej cenie z rynku konkurencyjnego w roku ubiegłym) ciążyć ma na sprzedawcy zobowiązanym, który jest nową instytucją, tworzoną obok dotychczasowego sprzedawcy z urzędu. Chociaż w praktyce obie funkcje realizować będą te same firmy. Skorzystają z niego dotychczasowe instalacje OZE oraz te modernizowane (ale jedynie proporcjonalnie do przyrostu mocy z modernizacji).

Zielone certyfikaty (z wyłączeniem mikroinstalacji i hydroelektrowni o mocy powyżej 1 MW) przysługiwać będą dotychczasowym producentom energii w takiej samej liczbie jak obecnie, z jednym wyjątkiem – współspalania prostego, które do 2020 roku otrzymywać będzie zredukowane wsparcie w wysokości 0,5 certyfikatu za każdą MWh. Po tej dacie wsparcie wróci do poziomu 1 certyfikatu na MWh chyba, że minister zdecyduje inaczej w rozporządzeniu.

Wspierana certyfikatami nie będzie ponadto energia:

  1. którą wytwórca sprzedał po cenie wyższej niż 105 proc. ceny na rynku konkurencyjnym (ministerstwo pozostawiło ten mocno krytykowany zapis jako formę ograniczania nadmiernego wsparcia),
  2. ze współspalania wyprodukowaną powyżej limitu dla danego producenta energii w tej technologii – czyli średniego poziomu produkcji energii odnawialnej ze współspalania w latach 2011-2013


Świadectwa pochodzenia energii z OZE przyznawane mają być przez okres 15 lat od pierwszej produkcji energii w danej instalacji.

Przeciwdziałanie nadpodaży zielonych certyfikatów

Projektodawcy zdecydowali się na wdrożenie, wzorem rynku prądu i gazu, obligatoryjnego handlu częścią zielonych certyfikatów na giełdzie. Ma być ono wprowadzane stopniowo:

  1. do końca 2015 r. 30 proc.,
  2. do końca 2017 r. 50 proc
  3. od początku 2018 t. docelowe 55 proc.

Wprowadzono ponadto zakaz uiszczania opłaty zastępczej w sytuacji gdy średnia ważona cena certyfikatów na giełdzie towarowej będzie się przynajmniej miesiąc utrzymywać poniżej 75 proc. opłaty zastępczej,

Wsparcie nowych mikroinstalacji

Pozostaje, przyjęte w małym trójpaku, wyodrębnienie mikroinstalacji OZE (do 40 kWe i 120 kWt) oraz małych instalacji OZE (40-200 kWe i 120-600 kWt). Przypomnijmy, że w poprzednio opublikowanym projekcie ustawy o OZE z października 2012 roku proponowano objąć tym systemem mniejsze urządzenia produkujące ciepło lub chłód (do 300 kWt).

Utrzymano wyłączenie sprzedaży energii z mikroinstalacji produkowanej przez osobę fizyczną spod obowiązku prowadzenia działalności gospodarczej oraz uzyskania koncesji.

Znacznie wydłużono okres gwarantowanego zakupu energii elektrycznej po określonej cenie (80 proc. średniej ceny z rynku konkurencyjnego w poprzednim roku). Zgodnie z nowymi przepisami ma to być 15 lat od pierwszej sprzedaży energii do sieci, maksymalnie do 2035 roku. Oznacza to, że wszystkie instalacje powstające do 2020 roku skorzystają z pełnego - 15-letniego okresu wsparcia, ale na coraz krótszą pomoc liczyć będą mogli także inwestorzy uruchamiający instalacje w latach 2021-2035. Sądząc po dotychczasowym podejściu rządu do rozwoju mikrogeneracji można podejrzewać, że to jedynie błąd projektodawców, który zostanie usunięty poprzez eliminację wsparcia instalacji powstających po 2020 roku.

Ze wsparcia gwarantowaną ceną zakupu energii wyłączone zostały nowe mikroinstalacje oddawane do użytku przez przedsiębiorców. Ten rodzaj wsparcia ograniczono więc tylko do osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej – tzw. prosumentów.

Wsparcie istniejących i modernizowanych mikroinstalacji

Sprzedawca zobowiązany do zakupu energii z – należącej do przedsiębiorcy – mikroinstalacji oddanej do użytku przed wejściem w życie ustawy lub zmodernizowanej po jej wejściu ma realizować swój obowiązek płacąc 100 proc. średniej ceny na rynku konkurencyjnym z poprzedniego roku. W przypadku instalacji modernizowanych zapłaci jedynie za energię, która produkowana jest dodatkowo dzięki modernizacji. Cena odkupu energii z istniejących i modernizowanych instalacji prosumenckich pozostanie na poziomie o 20 proc. niższym.

Istniejące instalacje utrzymają wsparcie przez 15 lat od pierwszej sprzedaży "zielonej" energii. Natomiast zmodernizowane jedynie do końca 2015 roku. Przy czym modernizacja ta musi spełnić trzy warunki:

  1. nie może zwiększyć mocy instalacji o ponad 40 kWe,
  2. nakłady modernizacyjne wyniosły przynajmniej 30 proc. wartości początkowej instalacji,
  3. urządzenia użyte w trakcie modernizacji nie powinny być starsze niż 48 miesięcy.


Inteligentne liczniki - kolejna próba wprowadzenia

Ministerstwo Gospodarki ponownie chce spróbować nałożyć na operatorów systemów dystrybucyjnych obowiązek instalacji inteligentnych liczników przynajmniej u 80 proc. odbiorców końcowych na niskim napięciu do 2020 roku. Co zaskakujące harmonogram instalacji liczników określić ma nie minister gospodarki, a rząd. Przypomnijmy, że wcześniejsze próby (m.in. w tzw. małym trójpaku) zablokowały resort finansów i kancelaria premiera.

Ustawa przewiduje wprowadzenie jednego operatora informacji pomiarowej odpowiedzialnego za odbieranie, przetwarzanie, przechowywanie i wysyłanie danych pomiarowych oraz utworzenie centralnego zbioru informacji pomiarowych. Funkcję OIP pełnić ma Zarządca Rozliczeń – spółka córka PSE.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter



Mocy zabraknie za cztery lata, czy później?

PSE prognozują, że z polskiego systemu tylko do 2020 r. trzeba będzie wycofać bloki wytwórcze o mocy od 3 do 6,6 GW. Do 2035 r. zagrożone jest nie tylko utrzymanie bezpiecznego poziomu rezerw w systemie, ale nawet to, czy krajowe elektrownie będą w stanie pokryć całość zapotrzebowania na prąd. 

czytaj dalej...

Znikający cel OZE

Polska z dużym prawdopodobieństwem nie osiągnie celu, jakim jest 15 proc. udział energii ze źródeł odnawialnych w całkowitym zużyciu energii brutto w 2020 r. W najbliższych latach poszczególne sektory OZE, wliczane do tego celu, czeka w najlepszym przypadku stagnacja – stwierdza analiza kancelarii prawnej Solivan, powstała we współpracy z WysokimNapieciem.pl i Instytutem Jagiellońskim.

czytaj dalej...

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.