Prawdopodobnie najlepszy
portal analityczny w Polsce
poświęcony energetyce



Frakersi - opowieść o bohaterach szczelinowania

Kategoria: Gaz

tagi: USA gaz łupkowy 

WysokieNapiecie.pl poleca.

Książka o ludziach, którzy oswoili gaz łupkowy i spowodowali największy przewrót w energetyce od czasów Rockefellera.

Myślę, że niewielu ludzi w Polsce słyszało kiedykolwiek nazwiska Harolda Hamma, Aubreya McClendona, Toma Warda, George’a Mitchella, Marka Papy. Może trochę lepiej znane są nazwy ich firm - Continental Resources, Chesapeake Energy, Mitchell Energy, EOG Resources, ale i tak daleko im do rozpoznawalności Exxona czy Texaco.

A jednak, to właśnie ci ludzie ci stali się bohaterami największej rewolucji energetycznej naszych czasów - rewolucji łupkowej.

Zostali także bohaterami książki George'a Zuckermana „Frakersi“, która właśnie się ukazała nakładem wydawnictwa Kurhaus Publishing. WysokieNapiecie.pl jest patronem medialnym książki.

Angielskie słowo „frackers“ (trudno je przetłumaczyć, „szczeliniarze" brzmi nieszczególnie) oznacza poszukiwaczy ropy, którzy zastosowali szczelinowanie hydrauliczne umożliwiające pozyskanie gazu i ropy z łupków skalnych. Do eksploatacji na masową skalę przyczyniły się także wiercenia horyzontalne.

Książka opowiada szczegółowo jak  doszło do powstania tej technologii, ile było w tym ciężkiej pracy, ile determinacji, ile szczęścia, a ile tzw. iskry bożej.

Słowo „frackers“  jest fonetycznie bliskie słowu „freaks“ czyli „dziwacy“. I jest coś na rzeczy.

Posłuchajmy tylko opisu funkcjonowania firmy George’a Mitchella. „Załoga nie tyle podejmowała wspólne decyzje  drogą negocjacji, ile walcząc ze sobą. Wrzaski słychać było w biurze, na korytarzach, prawie wszędzie". Mitchell nazwał ten styl „zarządzaniem decybelowym".

Inny bohater szczelinowania hydraulicznego, Harold Hamm, w relacji swego znajomego „mówił jak chłop. Ludzie uważali, że to wiejski prostak“.

Firma miała gigantyczny dług, akcje miały status papierów śmieciowych, należności płacono po pięciu miesiącach... Ale kilka lat później McClendon i Ward byli już miliarderami.

Niezależnych firm marzących w USA o znalezieniu „wielkiej ropy" lub złóż gazu są w USA setki. „Codziennie byliśmy blisko śmierci” – opowiadał Tom Ward o kryzysowych momentach w historii Chesapeake Energy. Firma miała gigantyczny dług, akcje miały status papierów śmieciowych, należności płacono po pięciu miesiącach... Ale kilka lat później McClendon i Ward byli już miliarderami.

Co spowodowało, że akurat bohaterowie książki odnieśli sukces? To chyba najbardziej frapujące pytanie na które próbuje odpowiedzieć Zuckerman.

Kiedy Harold Hamm spotkał się z Barackiem Obamą i próbował mu opowiedzieć o konsekwencjach łupkowej rewolucji, prezydent uprzejmie go wysłuchał, ale stwierdził, że gaz i ropa łupkowa to technologie na kilka najbliższych lat, a znacznie ważniejsze są odnawialne źródła energii.

Ale dziś widać, że USA dzięki wydobyciu ropy i gazu z łupków stają się krajem samowystarczalnym energetycznie. Ropa i gaz są tanie jak przysłowiowy barszcz. Konsekwencje gospodarcze i geopolityczne tego faktu będą odczuwalne jeszcze długo.   

Zuckerman był wcześniej dziennikarzem „Wall Street Journal“, dziennika uważanego za tubę wielkiego biznesu w USA.

To widać w sposobie ujęcia tematu - autor wyraźnie sympatyzuje ze swymi bohaterami, choć zawodowa rzetelność daje o sobie znać, więc obszernie przedstawia argumenty przeciwników szczelinowania.

Dla polskiego czytelnika oczywiście najważniejsze jest pytanie czy sukces USA jest możliwy do powtórzenia w Polsce. Zuckerman w posłowiu poświęca naszemu krajowi kilka zdań, choć oczywiście nie daje odpowiedzi na to pytanie.

Przyznam, że zamknąłem książkę (a raczej czytnik) z poczuciem ogromnego sceptycyzmu w tej sprawie. Amerykański przełom wydarzył się nie tylko dlatego, że był tam gaz. Sprzyjał mu też system prawny i finansowy, zwłaszcza fakt, że w USA kopaliny należą do właścicieli działek, a nie, jak w Europie, do państwa. 

Biurokracja i nieprzychylny wydobyciu klimat niestety bardzo zniechęcają inwestorów.

W Polsce są zupełnie inne warunki naturalne, przede wszystkim gęstość zaludnienia, ale także geologiczne - gaz jest głębiej.

Olbrzymie znaczenie dla sukcesu USA miał system finansowy - ogromna liczba inwestorów chętnych zainwestować swoje pieniądze w ryzykowne projekty. Gazowi pionierzy zadłużali się jak mogli, co zresztą doprowadziło Aubreya McClendona do utraty kontroli nad Chesapeake Energy w chwili gdy wydawało mu się, że jest u szczytu sukcesu.

Więcej na temat nowych problemów amerykańskich frakersów: Tania ropa szkodzi łupkom. Będzie kryzys?

Kilka tygodni temu „Financial Times“ obwieścił krach projektu łupkowego w Polsce. Dziennik pisał, że zachodni inwestorzy narzekają na biurokrację, wycofują się i muszą się pogodzić z utratą ponad 600 mln dol.

Na taką konkluzję chyba jest jednak za wcześnie. Oswojenie łupków w USA trwało kilkanaście lat. Technologia wciąż idzie naprzód, to co dziś jest niemożliwe lub nieopłacalne, za 10 lat może być zupełnie proste.

Ale rolą naszego rządu powinno być stworzenie inwestorom warunków nie gorszych niż w Argentynie czy Meksyku, które również wiążą z łupkami spore nadzieje.

Uwaga: do 31 grudnia możecie wygrać książkę "Frakersi" biorąc udział w naszym konkursie - więcej informacji znajdziecie tutaj >>>

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.