Prawdopodobnie najlepszy
portal analityczny w Polsce
poświęcony energetyce



Tania ropa szkodzi łupkom. Będzie kryzys?

Kategoria: Gaz , Rynek energii

tagi: ropa gaz łupkowy USA OPEC 

Rekordowo tania ropa to dobra wiadomość dla kierowców i przedsiębiorców. Firmy naftowe na całym świecie przyprawia jednak o poważny ból głowy. W ekstremalnym przypadku może doprowadzić do kryzysu finansowego.

Ceny ropy naftowej w ostatnich tygodniach przyspieszyły zjazd w dół. Baryłka Brent kosztuje już tylko 66 dolarów, czyli o ponad 40% mniej niż jeszcze w czerwcu tego roku. Z takimi spadkami cen nie mieliśmy do czynienia od kryzysu finansowego z 2008 roku.

Co sprawia, że ropa tanieje? Najkrócej mówiąc, jej nadpodaż.

Bierze się ona z kilku czynników:

  • Globalna gospodarka rozwija się wolniej niż założyli producenci ropy.
  • Kraje OPEC nie dostosowały wielkości wydobycia do potrzeb rynku i mimo spadku cen postanowiły utrzymać je na poziomie 30 milionów baryłek na dobę. To oznacza nadpodaż około 1 mln baryłek dziennie.
  • Jednocześnie Amerykanie na potęgę wydobywają ropę ze złóż łupkowych. W 2013 r. Stany Zjednoczone produkowały dziennie 7,5 mln baryłek ropy, o 2,5 mln więcej niż kilka lat wcześniej.

Taki stan rzeczy ma poważne korzyści dla globalnej gospodarki, bo wspiera tempo wzrostu PKB. Zyskują importerzy. Konsumenci zaś oszczędzają na paliwach, więc mogą więcej wydać na inne dobra.

Instytucje finansowe i politycy piszą na nowo prognozy gospodarcze zakładając, że mamy do czynienia z impulsem dla rozwoju gospodarczego, a nie kolejnym szokiem naftowym.

Pytanie jednak, jak długo ceny ropy będą jeszcze spadać.

Analitycy banku HSBC w ostatnich dniach listopada prognozowali, że w I kwartale 2015 roku baryłka ropy będzie kosztować 85 dolarów, a średnia cena w całym przyszłym roku wyniesie 90 dolarów/baryłkę. Jak jednak donoszą zagraniczne media, Kuwejt i Iran korygują już przyszłoroczne budżety zakładając, że cena spadnie poniżej 70 dolarów za baryłkę (mówi się o dolnej granicy 55 USD).

I te nieoficjalne doniesienia o założeniach budżetowych krajów OPEC trzeba brać jak najbardziej serio.

Zdaniem wielu analityków obecna polityka krajów arabskich polegająca na spychaniu cen ropy w dół mimo jednoczesnych deklaracji o próbach ich ustabilizowania, jest jak najbardziej celowa i ma znamiona wojny cenowej. Chodzi o to, by wyeliminować z rynku jak najwięcej amerykańskich producentów ropy łupkowej.

Łupkowa rewolucja w USA była możliwa dlatego, że wykonano około 20 tys. odwiertów. Sporą część z nich  przeprowadzili mali, niezależni inwestorzy. Badania i wydobycie były i są finansowane długiem. Choć zyski ze sprzedaży łupkowej ropy już płyną, to nie pokrywają ogromnych inwestycji i zadłużenie się utrzymuje.

Pieniądze na łupkowe inwestycje pochodzą nie tylko z banków i od akcjonariuszy. Wzięły się też z rynku obligacji korporacyjnych. A w związku z  ryzykiem, jakim obciążona jest branża łupkowa, są to obligacje śmieciowe, o wysokiej rentowności.

Zadłużenie firm łupkowych stanowi obecnie 16% rynku amerykańskich obligacji śmieciowych, czyli wynosi ponad 200 miliardów dolarów

Jak szacuje The Financial Times, zadłużenie firm łupkowych stanowi obecnie 16% rynku amerykańskich obligacji śmieciowych, czyli wynosi ponad 200 miliardów dolarów. Wygląda na to, że kiedy ceny ropy przekraczały 100 dolarów za baryłkę, a wydobycie w USA rosło, wielu inwestorów dało się ponieść emocjom.

Ale wraz ze spadkiem cen ropy problemy i rentowności łupkowych obligacji rosną. Już dzisiaj mówi się o konieczności restrukturyzacji sporej części tego długu, a jeśli ropa dalej będzie tanieć, to może dojść do bankructw.

Według analiz JP Morgan aż 40% obligacji łupkowych będzie niewypłacalnych, jeśli cena baryłki ropy przez trzy lata będzie utrzymywać się w granicach 65 dolarów. To oznaczałoby 80 miliardów dolarów strat. A jak szybko takie problemy przekładają się na globalną zawieruchę w świecie finansów, mieliśmy już okazję obserwować w 2008 roku.

Na ile ten scenariusz jest prawdopodobny?Na to pytanie najlepiej mogliby odpowiedzieć szejkowie naftowi. Jednak ze względu na to, że po stronie OPEC nie widać dziś żadnej chęci do dzielenia się udziałami w rynku, przedłużający się okres niskich cen ropy jest jak najbardziej realny. A to stawia rynek amerykańskich obligacji korporacyjnych pod ogromną presją.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.