Brytyjskie łupki – blade światełko w tunelu

Kategoria: Gaz

tagi: gaz łupkowy Energetyka na świecie Wielka Brytania Engie Total 

Nawet 68 odwiertów w poszukiwaniu gazu łupkowego może zostać wykonanych w północnej i centralnej Anglii w ciągu najbliższych pięciu lat. W 14. z nich planowane jest szczelinowanie hydrauliczne. Eksperci mają jednak wątpliwości, czy poszukiwania złóż łupkowych w tym kraju wciąż mogą być opłacalne.

Historia poszukiwań gazu łupkowego w Wielkiej Brytanii jest chyba jeszcze bardziej kręta niż w Polsce. Kraj ten ma znacznie lepiej rozwiniętą infrastrukturę, bogactwo doświadczeń z kilkudziesięcioletniej eksploatacji złóż na Morzu Północnym a sektor cieszy się poparciem konserwatywnego rządu Davida Camerona. Tym bardziej dziwi, iż poszukiwania gazu z łupków na większą skalę nie ruszyły pomimo pierwszych prób, które miały miejsce w 2010 i 2011 roku.

Na czym polega problem? Pomimo licznych zachęt ze strony rządu, w tym również finansowych, przeciwko szczelinowaniu hydraulicznemu opowiada się znaczna część mieszkańców regionów, w których mogą znajdować się największe złoża gazu. Konsekwentnie wykorzystują oni dostępne mechanizmy blokowania wydawania zezwoleń na odwierty na poziomie władz lokalnych.

Dokładnie taki problem ma Cuadrilla Resources, najbardziej zaawansowana w pracach poszukiwawczych spośród obecnych w tym sektorze spółek. Od blisko dwóch lat spółka gotowa jest wrócić do prac poszukiwawczych na swoich koncesjach w rejonie Blackpool w północno-zachodniej Anglii. Wnioski o pozwolenia na wykonanie odwiertu są jednak odrzucane przez władze lokalne pod presją mieszkańców.

Spółka wnosi kolejne apelacje, które póki co nie posuwają sprawy do przodu. Może to się zmienić w tym roku, gdy spór rozpatrzy ostatecznie niezależna komisja. Jeśli i ona nie uzna argumentów spółki, kilkuletnie prace rozpoznawcze pójdą na marne.

Te problemy nie zrażają jednak rządu w Londynie, który w grudniu przyznał 93 koncesje na poszukiwania ropy i gazu na lądzie w ramach 14. rundy licencyjnej. Trzy czwarte z nich to koncesje na poszukiwania gazu łupkowego.

Wśród firm, które otrzymały koncesje brakuje co prawda największych graczy, którzy mogli zrazić się do europejskich łupków niepowodzeniami w Polsce, ale pojawia się tam kilka nazw, które trzeba traktować poważnie. Największym beneficjantem rundy licencyjnej jest petrochemiczny potentat Ineos, a konkretnie jego spółka-córka Ineos Upstream, która uzyskała aż 21 koncesji na poszukiwania gazu łupkowego.

Na liście można znaleźć również dwóch francuskich gigantów paliwowo-energetycznych: Engie oraz Total, co prawda jedynie jako mniejszościowego partnera brytyjskiej spółki iGas. Nowe koncesje otrzymały również znane z obecności w Polsce Cuadrilla Resources oraz Hutton Energy.

W ciągu pięciu lat na terenie przyznanych koncesji firmy muszą obowiązkowo wykonać 33 odwierty poszukiwawcze z perspektywą odwiercenia dalszych 35. W 14. z nich ma zostać przeprowadzone szczelinowanie hydrauliczne.

W sumie, w ciągu pięciu lat, na terenie przyznanych koncesji firmy muszą obowiązkowo wykonać 33 odwierty poszukiwawcze z perspektywą odwiercenia dalszych 35. W 14. z nich ma zostać przeprowadzone szczelinowanie hydrauliczne.

Spółki, póki co, podchodzą do swoich planów ostrożnie, mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia Cuadrilli. Najwięcej o swoich ambicjach mówi Ineos, który nie ukrywa, że na gazie łupkowym chciałby oprzeć sporą część swojej brytyjskiej produkcji. Nawet ta firma nie potrafi jednak powiedzieć, kiedy faktycznie mogłaby rozpocząć wydobycie. Na ten rok zapowiada jedynie badania sejsmiczne i być może pierwsze odwierty próbne w celu pozyskania materiału skalnego do badań.

Większe szanse na znaczący postęp w poszukiwaniach w 2016 roku należy raczej wiązać z którąś z firm obecnych na brytyjskim rynku dłużej, a więc choćby Cuadrilla, iGas czy Third Energy, której właścicielem jest bankowy gigant Barclays. Wszystkie te firmy wykonały już na angielskich koncesjach odwierty, które mogą zostać poddane szczelinowaniu. Teraz wszystko w rękach władz lokalnych, od których zależy decyzja o pozwoleniu na wykonanie takiego zabiegu.

Na lokalnych sporach nie kończą się jednak problemy brytyjskich zwolenników gazu łupkowego. Równie istotnym, a nawet poważniejszym zagrożeniem mogą być czynniki o charakterze globalnym, a więc pikujące ceny ropy, za którymi tradycyjnie podążają ceny gazu. A jak wiadomo, tani surowiec nie sprzyja łupkom ze względu na wysoki koszt wydobycia gazu ze złóż niekonwencjonalnych.

Z zaprezentowanych w ostatnich latach wyliczeń wynika, że koszt wydobycia gazu łupkowego w Wielkiej Brytanii może wynieść od 47 aż do około 100 pensów za tzw. jednostkę termalną (Therm – równowartość 29,3 kWh). Tymczasem cena gazu na brytyjskim rynku hurtowym wynosi obecnie nieco poniżej 30 pensów za jednostkę termalną.

Eksperci zastrzegają co prawda, że powyższe widełki kosztów wydobycia gazu łupkowego są tylko orientacyjne i wiele zależy od wyników pierwszych poszukiwań, a poza tym do czasu rozpoczęcia przemysłowego wydobycia droga jeszcze daleka i wiele może się w tym czasie zmienić, ale nie zmienia to faktu, że tak niskie ceny surowca wpływać będą na skłonność do inwestowania w kosztowne poszukiwania złóż niekonwencjonalnych.

Płynące z Londynu sygnały poparcia dla gazu łupkowego stanowią swego rodzaju zapewnienie dla inwestorów, że rząd nadal wiąże przyszłość brytyjskiej energetyki z gazem z łupków, ale tak czy inaczej o wszystkim przesądzi rachunek ekonomiczny. Polskie doświadczenia pokazały jasno, że nadmiar emocji nie sprzyja tak długofalowym inwestycjom jak złoża gazu łupkowego. Na Wyspach również jest ich wiele w publicznej debacie nad gazem łupkowym i jest o wiele za wcześnie by wróżyć jak zakończy się brytyjski „łupkowy sen”.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter