Kompania Węglowa na huśtawce

Kategoria: Węgiel

tagi: Kompania Węglowa Nowa Kompania Węglowa Polska Grupa Górnicza węgiel kamienny restrukturyzacja górnictwa Spółka Restrukturyzacji Kopalń Beata Szydło Ministerstwo Energii Krzysztof Sędzikowski ceny węgla import węgla 

W miarę jak spadają światowe ceny węgla, śląskie kopalnie coraz szybciej tracą kontakt z rynkiem. Rząd zaś nie może się zdecydować czy ratowanie górnictwa ma być projektem politycznym czy ekonomicznym

To będzie pracowity tydzień dla osób odpowiedzialnych za górnictwo. W poniedziałek 1 lutego wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski pojechał na Śląsk by wraz z prezesem KW Krzysztofem Sędzikowskim tłumaczyć, dlaczego wypowiedziano górnikom umowę z lipca ub r. W umowie tej poprzedni rząd zobowiązał się, że przechodząc do nowej spółki, Polskiej Grupy Górniczej, zachowają obecne warunki pracy i płacy przynajmniej przez rok. Tymczasem zarząd musi ściąć koszty. Związkowcom przedstawiono założenia planu finansowego nowej spółki, w skład której wejdzie – przypomnijmy – 11 kopalń.

„Najbliższe dwa-trzy lata będą bardzo trudne dla górnictwa węglowego. Spodziewana jest nadprodukcja surowca, silna konkurencja i w efekcie możliwy jest dalszy spadek cen węgla. Spółka nie może wobec takich zagrożeń przejść obojętnie. Polska Grupa Górnicza, która ma powstać na przełomie kwietnia i maja 2016 roku musi być przygotowana na stawianie czoła trudnym wyzwaniom. Aby pozyskać inwestorów, którzy dokapitalizują spółkę konieczna jest dalsza poprawa wyników finansowych, redukcja kosztów, niezbędne są też oszczędności w kosztach pracy. (…) W okresie od lipca 2015 do stycznia 2016 ceny węgla energetycznego na rynku europejskim spadły z poziomu ok. 58 do 45 USD (tj. – 23%) za tonę miałów o kaloryczności 25 MJ/kg. Aktualnie brak podstaw do prognozowania istotnego wzrostu cen węgla w kraju i na świecie w perspektywie najbliższych lat.” - napisał w oświadczeniu zarząd Kompanii.

Związkowcom plan obniżenia kosztów się nie podoba. Poniedziałkowe rozmowy nie przyniosły przełomu i mają być kontynuowane w środę. Fiaskiem skończyły się też rozmowy na temat rozłożenia na raty 14-tki w Kompanii Węglowe. W piątek o spokój i cierpliwość zaapelowała do górników premier Beata Szydło.

Czy związkowcy czują w sobie siłę do zablokowania planów rządu czy też ich protesty związków mają charakter wyłącznie rytualno-teatralny? Przecież jakikolwiek strajk pogrążyłby już zupełnie  znajdujące się i tak w bardzo trudnej sytuacji spółki. Z drugiej stron przeciw porozumieniu będzie działać sama liczba związków działających w Kompanii. Każdy z nich będzie starał się udowodnić, że to właśnie on najlepiej dba o interesy górników.  

We wtorek (2 lutego) wiceminister energii Wojciech Kowalczyk wraz ze swoim kolegą z resortu, Grzegorzem Tobiszowskim oraz Sędzikowskim jadą do Brukseli prezentować założenia Polskiej Grupy Energetycznej. Jakkolwiek powstanie PGG nie jest traktowane przez polski rząd jako pomoc publiczna, ale normalna, rynkowa inwestycja, Komisja chce zobaczyć jej plan finansowy.Prawdopodobnie na początku lutego do Brukseli trafi też nowy wniosek notyfikujący pomoc publiczną dla kopalń zamykanych w Spółce Restrukturyzacji Kopalń, w tym dla kopalni „Makoszowy” w Zabrzu, którą związkowcy chcieliby jeszcze uratować.

Plan finansowy Kompanii nie jest jeszcze gotowy. Wiadomo, że firmy doradcze sporządziły spółce szczegółowe analizy opłacalności poszczególnych kopalń, a nawet złóż. Da się więc dość prosto wyliczyć co ma szanse być rentowne, a co nie.

Teoretycznie Polska Grupa Górnicza musi powstać do końca kwietnia – wtedy skończą się pieniądze pożyczone od Towarzystwa Finansowego Silesia. Ale – jak powiedział nam jeden z jej współtwórców- „inżynieria finansowa jest niewyczerpana”, można się więc spodziewać, że jeśli 11 kopalń nie trafi do PGG już w maju, to rząd znowu coś wymyśli.  

WysokieNapiecie.pl na podstawie danych z kilku źródeł wyliczyło opłacalność poszczególnych kopalń - dostawców węgla energetycznego za dwa ostatnie lata. Wyniki są mało pocieszające. Jeśli za wskaźnik (tzw. benchmark) uznamy ceny węgla w portach ARA (Amsterdam- Rotterdam-Antwerpia) plus koszty transportu na Śląsk, to tylko sześć kopalń jest rentownych – Bogdanka, PG Silesia, Sobieski, Janina, Ziemowit i Marcel, a to i tak głównie za sprawą osłabienia się złotego w stosunku do dolara. Na granicy opłacalności jest jeszcze Bolesław-Śmiały. Pozostałe teoretycznie powinny zostać zastąpione przez import, który będzie tańszy.

Ale to teoria. Nie chodzi nawet o to, że prezes państwowej spółki energetycznej, który ośmieliłby się kupić dziś milion ton węgla z importu do swej elektrowni natychmiast straciłby posadę. Chodzi raczej o słabo rozwiniętą infrastrukturę transportową – nie ma możliwości importu 30 mln ton miałów energetycznych.

Co się więc stanie gdy udziałowcami Polskiej Grupy Górniczej zostaną spółki energetyczne – jak wszystko na to wskazuje – a ceny węgla będą wciąż spadać?

Są dwa scenariusze - PGG  będzie sprzedawać węgiel poniżej kosztów wydobycia, bo nie nawet obniżając swoje koszty nie nadąży za spadkiem cen. W ten sposób przez dwa – trzy lata przepali całą kasę od inwestorów – circa 1,5 mld zł. Problem z górnictwem "niespodziewanie" zwali się na głowę rządowi przed wyborami w 2019 r.

Drugi scenariusz – powstaną „nożyce cen” między  rynkiem polskim a światowym. Państwowa energetyka będzie od swoich kopalń kupować węgiel po cenach umożliwiających im wyjście na zero. Rynek zostanie zastąpiony przez  metodę nakazowo-rozdzielczą czyli w gabinetach decydentów będzie się rozstrzygać ile kopalnie mogą wydobyć węgla i po jakich cenach sprzedać którym elektrowniom. Zainteresowanie się  Komisji Europejskiej takim schematem jest wyłącznie kwestią czasu.

W rządzie kompletnie nie ma pomysłu jak wybrnąć z problemu węglowej „górki”, która dziś sięga 6 mln ton, a w przyszłym roku wg naszych szacunków wyniesie 4 mln ton. Jeszcze w styczniu 2015 r, o nadmiarze węgla na rynku przedstawiciele ówczesnego rządu mówili o tym wprost, teraz ten problem pomijany jest milczeniem.

Jedyny pomysł o jakim słyszymy, to eksport po światowych cenach czyli niepokrywający kosztów. W ten sposób polski rząd de facto dotuje zachodnioeuropejskie elektrownie. Sprzedaż poniżej kosztów na eksport wywołuje oczywiście gniewne reakcje konkurentów, na razie tylko czeskich, a Komisja Europejska będzie musiała się tym zająć.

Wypowiedzenie w Kompanii szkodliwego porozumienia, które nie wiadomo po co podpisywał poprzedni rząd,  to śmiały ruch, któremu oczywiście należy przyklasnąć. Do tego zapewne dojdzie program dobrowolnych odejść, przede wszystkim dla administracji. Ale to za mało.

Dopóki Polska Grupa Górnicza nie powstała, jeszcze nie jest za późno. Jeszcze w tym roku należy skierować do SRK kolejne kopalnie wydobywające drogi węgiel, na który nie ma zbytu. Oczywiście związkowcy będą protestować – każda zlikwidowana kopalnia to utrata struktur związkowych i etatów. Ale już niekoniecznie miejsc pracy. Górników będzie można przenieść do innych jednostek. Spółka wcale nie cierpi na nadmiar górników, problemem jest raczej fatalne wykorzystanie ich ciężkiej pracy w kopalniach, które nie mogą na siebie zarobić. Na górniczych forach Śląska powoli narasta ferment – ci z lepszych kopalń pytają dlaczego mają tracić z powodu kiepskich wyników tych gorszych.

W to, że upolitycznieni, rozzuchwaleni przez lata uległością kolejnych rządów oraz uwikłani w rozliczne okołogórnicze interesy związkowi bonzowie nagle zmądrzeją, już nie wierzymy. Ale wydaje się, że wciąż można liczyć na zdrowy rozsądek samych górników, którym przede wszystkim powinno zależeć na ocaleniu miejsc pracy, a nie trwale nierentownych kopalń.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.