Prawdopodobnie najlepszy
portal analityczny w Polsce
poświęcony energetyce



Francusko-chiński atom w Wielkiej Brytanii. Co to oznacza dla Polski?

Kategoria: Atom

tagi: Francja Chiny elektrownia atomowa Energetyka na świecie Wielka Brytania EDF Areva ceny energii inwestycje 

Brytyjczycy są na dobrej drodze do tego, by dopiąć celu, którego nie udało im się zrealizować w latach 80-tych XX. wieku. Za dziesięć lat będą czerpać energię z nowej elektrowni jądrowej w Hinkley Point. Niedaleko działającego jeszcze reaktora zbudowane zostaną dwa nowe, o łącznej mocy 3,2 gigawata. Koszt inwestycji, użytkowania, a później wycofania z użytku, to łącznie 16 mld funtów, czyli blisko 80 mld zł.

Pieniądze nie będą pochodzić ani od brytyjskiego rządu, ani od tamtejszych inwestorów. Środki wyłoży konsorcjum, które wybrano do realizacji projektu. Tworzą je francuski potentat EDF (45-50 proc. udziałów), Areva (10 proc.), chińscy partnerzy China General Nuclear Corporation i China National Nuclear Corporation (łącznie 30-40 proc.) oraz kolejne firmy, które obejmą łącznie do 15 proc. udziałów.

Kluczowe są koszty

By inwestycja się zwróciła, francusko-chińskie konsorcjum dostanie kontrakt gwarantujący na 35 lat niezmienną cenę sprzedaży energii – 92,5 funta za megawatogodzinę. Oznacza to, że gdyby po 2023 r. ceny energii na rynku kształtowały się poniżej tej kwoty, Brytyjczycy dopłacą. Jeśli przekroczą tę kwotę, to różnicę zwróci atomowe konsorcjum. I tak do 2058 r.

Konsorcjum jądrowe jest pierwszym podmiotem, który skorzysta z mechanizmu długoterminowych kontraktów różnicowych wdrażanych przez brytyjski rząd. W ramach reformy tamtejszego rynku energetycznego (EMR - Electricity Market Reform) władze Wielkiej Brytanii oferują inwestorom dysponującym niskowęglowymi technologiami z góry ustaloną cenę.

Francuzi o warunkach kontraktu z brytyjskim rządem mówią otwarcie. – Jego cena wykonania zakłada 10-proc. stopę zwrotu z inwestycji przewidzianą by przyciągnąć firmy do budowy pierwszego reaktora powstającego w UK od dwudziestu lat – wyjaśnia Valerie Levkov, wiceprezes podmiotu odpowiadającego w ramach grupy EDF za rozwój nowych projektów jądrowych. – Założona cena sprzedaży energii to kompromis. Negocjacje z brytyjskim rządem były bardzo zacięte – dodaje.

Ile to kosztuje i dlaczego tak drogo

Trzeba jednak pamiętać, że stawka za energię, na którą zdecydował się brytyjski rząd, wynosi w przeliczeniu ponad 460 zł. To dwukrotność aktualnej ceny energii na tamtejszym rynku. Jeśli porównać ją z polskimi realiami, można mówić już o trzykrotności. Porozumienie rządu z atomowym konsorcjum wywołało w Wielkiej Brytanii burzliwą dyskusję. Analitycy zwrócili uwagę, że przy koszcie inwestycji rzędu 5 mln funtów za megawat mocy może być to najdroższa elektrownia jądrowa na świecie, co mocno obciąży konsumentów. A władze decydując się na ten kontrakt, jednocześnie obstawiają zakład, że globalne ceny surowców w ciągu najbliższych dekad znacząco wzrosną.

Przedstawiciele EDF zwracają jednak uwagę, że inwestycja w elektrownię jądrową w przeliczeniu na jednostkę produkowanej energii będzie najtańszą z tych, na które zapowiada się w Wielkiej Brytanii. W kolejnych kontraktach różnicowych rząd będzie kupował budowę mocy w technologiach odnawialnych. W tam ceny przekroczą 100 funtów/MWh.
 
EDF i Areva chcą zaoferować swoją technologię również w Polsce. Jednak budżet, o którym mówiło się dotychczas, zakłada wydatek maksymalnie 55 mld zł przy mocy zbliżonej do tej w Hinkley Point. Czy EDF mógłby w Polsce wybudować elektrownię tańszą niż w Wielkiej Brytanii? O ile? – Jest zbyt wcześnie na szacowanie kosztów dla Polski – odpowiada Loic Eloy dyrektor w Areva. – EDF i Areva prowadzą wspólne prace nad optymalizacją projektów EPR. Jestem dobrej myśli – dodaje.

Valerie Levkov wyjaśnia, że w przypadku Wlk. Brytanii na cenę wykonania wpływ miało szereg lokalnych czynników. – Konstrukcja reaktora była nieco modyfikowana, by spełnić krajowe standardy. Dodatkowo uwarunkowania terenu wymagają np. zużycia o 30 proc. więcej betonu, niż we francuskim Flamanville 3 (ze względu na znaczące różnice poziomu wody wywołane pływami oceanu wodę do chłodzenia trzeba czerpać daleko od nabrzeża – red.). Ważne są też kwestie fiskalne. Część ceny sprzedaży energii wróci do społeczeństwa, to kwestia decyzji rządu – wyjaśnia przedstawicielka EDF.

Dodaje, że cena sprzedaży energii z Hinkley Point spadnie o 3 GBP/MWh, jeśli Brytyjczycy zamówią od konsorcjum EDF budowę dwóch kolejnych EPR-ów – w elektrowni Sizewell C.

- Każdy projekt jest inny. W Wielkiej Brytanii braliśmy pod uwagę kryteria lokalne, które w części mogą obniżyć, a częściowo zmniejszyć koszt inwestycji. W przypadku Polski pozytywnie mogą zadziałać produktywność i koszty pracy. Interesująco wygląda też struktura dostaw od lokalnego przemysłu – podsumowuje Levkov.

Jednocześnie Francuzi podkreślają, że wiele nauczyli się na dotychczasowych doświadczeniach z reaktorem EPR. Czas budowy elektrowni z jego wykorzystaniem skrócili się z blisko czterech, jak w Olkiluoto 3, do dwóch lat w chińskim Taishan 1. Zwracają uwagę, że EPR jest jedynym reaktorem trzeciej generacji, który ma europejską licencję i jest w trakcie budowy.

Komentarz eksperta...

Komentarz prof. Andrzeja Strupczewskiego, eksperta Narodowego Centrum Badań Jądrowych

- Na cenę obiektu jądrowego składają się koszt płacony dostawcy technologii i koszty finansowe, które zależą od banków . Mogą być dość wysokie i wynieść nawet 10 proc. rocznie przez cały okres budowy. Koszty finansowania można jednak znacząco obniżyć, np. do 2,5 proc. w skali roku. Taką stawkę udało się wynegocjować w Finlandii. Natomiast jako standardową cenę dla dostawców technologii przyjmuje się obecnie 3,5 mld euro za 1000 MW, czyli istotnie poniżej kosztów planowanych w przypadku Hinkley Point.

Oczekuję, że Polska za elektrownię jądrową zapłaci mniej, niż Brytyjczycy. - Ich doświadczenia są dla nas poważną lekcją. Brytyjczycy sami "skazali się" na atom. Technologia wiatrowa nie spełniła pokładanych przez ten kraj nadziei, a węgiel odrzucono jako pogarszający globalny bilans emisji CO2. Została więc tylko elektrownia jądrowa, gdy tymczasem EDF jako jedyny mógł zaoferować technologię zatwierdzoną przez brytyjski dozór. Natomiast Polska będzie wybierać spośród co najmniej czterech technologii reaktorowych, co wywoła konkurencję między dostawcami i wymusi obniżkę oferowanych cen. Co więcej, nie jesteśmy pod presją, ponieważ - w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii - w razie potrzeby możemy dalej opierać się na węglu. W sumie szacuję koszty inwestycji na 4,5 mln euro za MW mocy wraz ze wszystkimi kosztami, w tym doprowadzeniem linii transmisyjnych - szacuje Andrzej Strupczewski.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież



Zamów cotygodniowy newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuje pliki cookie z tej strony.