Największa bariera dla samochodów na prąd? Inercja przemysłu motoryzacyjnego

Największa bariera dla samochodów na prąd?  Inercja przemysłu motoryzacyjnego

To nie infrastruktura, ale samochodowi potentaci  są główną barierą dla rozwoju elektromobilności w Europie. Taką wydawałoby się przewrotną tezę stawia brukselski think-tank T&E (Transport&Environment). Wybór „elektryków” czy ładowanych hybryd  jest niewielki, a nakłady na reklamę i marketing, z drobnymi wyjątkami, marginalne – argumentuje T&E.

Konstatacje najnowszego, wrześniowego raportu T&E można streścić następująco: wielcy producenci nie dość, że powszechnie „przestrzelili” stawiane sobie kilka lat temu cele produkcji pojazdów elektrycznych (EV), to na dokładkę tylko ułamek ich potencjału produkcyjnego i handlowego skupia się na elektromobilności. A u niektórych widać wręcz regres. Czyli to, co ciekawie wygląda w deklaracjach, wyraźnie ustępuje konserwatywnemu „business as usual”.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) w tegorocznym raporcie z cyklu „Global EV Outlook” odnotowuje, że w 2016 r. liczba samochodów elektrycznych na całym świecie przekroczyła 2 miliony. Tylko przez ubiegły rok sprzedano ich 750 tys. Jednak pomijając specyficzny przypadek Norwegii (29 proc. nowych aut to EV), jedynie w Holandii odsetek kupionych nowych EV przekroczył 5 proc. wszystkich nowych samochodów. IEA ocenia też, że mimo niewielkiego udziału „elektryków” w rynku, infrastruktura nie nadąża za ich pojawianiem się, bo ujmując sprawę globalnie, na jeden publiczny punkt ładowania przypada sześć aut na prąd. Stąd wniosek, że większość jest ładowanych z domowych instalacji, co w zasadzie jest prowizorką. Agencja zsumowała też obietnice producentów, szacując, że w 2025 r. elektrycznych samochodów powinno być na świecie między 40 a 70 milionów. Przy czym ta górna liczba współgra ze słynnym już klimatycznym scenariuszem  „2 stopni” (2DS).

Jednak E&T wskazuje zjawiska, przez które obietnice producentów mogą okazać się najwyżej obiecankami, przynajmniej w Europie. Na pierwszym miejscu jest wybór. W 2016 r. w UE w sprzedaży było 417 modeli z silnikami spalinowymi (niektóre mają wersje hybrydowe, także PHEV ( plug-in hybrid eletric vehicle czyli hybrydy które można ładować dzięki czemu mogą przejechać wyłącznie na elektrycznym napędzie do kilkudziesięciu km) ), a jedynie 20 całkowicie na prąd (BEV). W tym roku w salonach nie przybył żaden nowy model EV, a ich liczba osiągnie 100 dopiero gdzieś między 2020 a 2021 r. Oprócz niewielkiego wyboru, drugim hamulcem, według E&T, jest czas oczekiwania. Diesla czy „benzyniaka” można mieć od ręki, na wybranego „elektryka” trzeba czekać niekiedy tygodniami.

Mało tego, koncernom wyraźnie nie zależy na tym segmencie, bo wydatki na reklamę i marketing modeli EV czy chociaż hybryd, nie prezentują się okazale. Wyjątkiem jest Mitsubishi, który 22 proc. nakładów przeznaczyło na promocję hybrydowego SUV-a. BMW na reklamy PHEV wydało tylko 10 proc., a na BEV – 2 proc. swoich funduszy. U Toyoty dwie trzecie budżetów reklamowych poszło na „zwykłe” hybrydy, a na PHEV – nic. Spośród innych znaczących producentów więcej niż 5 proc. na reklamę EV i PHEV przeznaczyło tylko Renault. Wychodzi na to, że o istnieniu wielu modeli konsument w ogóle się nie dowie, jeśli sam nie zapyta. W dodatku ci, którzy już się reklamują, robią to głównie w Norwegii. BMW wydało tam jedną czwartą budżetu promocji swoich BEV, a Renault – prawie 40 proc. Zamiast kreować nowe rynki, koncerny raczej walczą o te już istniejące – ocenia E&T.

Poziom sprzedaży także odstaje od planów samych producentów. Renault planowało kiedyś, że już w 2013 r. sprzedawać się będzie 50 tys. modelu Zoe rocznie, a tymczasem 50-cio tysięczną sztukę sprzedano dopiero w 2016 r. Osiem lat temu Nissan przewidywał, że do 2016 r. sprzeda półtora miliona EV, a tymczasem – i to do spółki z Renault – sprzedano jedynie pół miliona. W przypadku innych producentów jest podobnie. Raport zwraca też uwagę na ewidentne kroki w tył. Produkcję Audi R8 e-tron skończono po sprzedaniu niecałych 100 sztuk. Daimler przed dwoma miesiącami przerwał produkcję elektrycznego Mercedesa klasy B, co oznacza, że nie ma już w ofercie żadnego BEV. Chociaż z drugiej strony koncern zapowiedział poważne inwestycje w produkcję baterii i silników elektrycznych.  

E&T konkluduje, że wielkie koncerny, bez odpowiednio bolesnego regulacyjnego „kija” wcale nie będą skore rzucać się w wir elektrycznej rewolucji. Temat wyznaczenia daty zakazu produkcji samochodów z silnikami spalinowymi, albo chociaż z dieslami, w krajach z rozwiniętym przemysłem motoryzacyjnym to prawdziwy „gorący kartofel”. Znika szybciej niż się pojawia. Tym niemniej Komisji Europejska przymierza się właśnie do ogłoszenia propozycji dalszego ograniczenia emisji CO2 samochodów po 2020 r., które pewnie będą nieosiągalne bez znaczącego udziału EV.  Autorzy raportu T&E ostrzegają, że europejskie koncerny zostają w tyle za Chinami.
Firmy motoryzacyjne patrzą na to jednak inaczej – zainwestowano miliardy euro w rozwój silników benzynowych i diesli, a teraz trzeba by je porzucać, zanim wydatki się zamortyzują.

Konserwatywna postawa koncernów daje jednak pole do popisu producentom niszowym. Szlak przetarła już Tesla. Zbudowana od zera przez chorwackiego zapaleńca Mate Rimaca firma nosząca jego nazwisko projektuje i dostarcza super-napędy i super-baterie do powstających elektrycznych bolidów takich marek jak Aston-Martin czy Koenigsegg.  Podobnych przedsięwzięć wkrótce pewnie zobaczymy jeszcze wiele. Może i projekt polskiego EV, równie topornie, co nietrafnie określany przez niektóre kręgi rządowe mianem „karoserii” też wykorzysta swoją szansę.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Największa bariera dla samochodów na prąd? Inercja przemysłu motoryzacyjnego”

  1. Samochody elektryczne nie sprzedają się jeszcze dobrze, ponieważ są drogie!
    Taki E-Golf, czy Leaf, czy niby Tesla model 3 kosztują od 120 tys. PLN i więcej! Jeśli przeciętna rodzina w Polsce jest w stanie oszczędzić 1000 zł na miesiąc tylko na samochód, to muszą oszczędzać minimum 10 lat !

    Jak baterie będą tańsze i elektryki będą kosztować 70 tys. zł i będą miały osiągi Tesli model 3, to wtedy wszyscy je kupią! Ale na taki spadek cen to będziemy musieli poczekać minimum 10 lat!

    Jeśli chcemy przyspieszyć nadejście samochodów elektrycznych, to nie dopłaty do zakupu samochodu elektrycznego, bo to złe! Lepiej zwolnić firmy produkujące samochody elektryczne całkowicie z podatku dochodowego! Wtedy przeniosą się do Polski!

    • [quote name=”Electric”]Samochody elektryczne nie sprzedają się jeszcze dobrze, ponieważ są drogie!
      Taki E-Golf, czy Leaf, czy niby Tesla model 3 kosztują od 120 tys. PLN i więcej! Jeśli przeciętna rodzina w Polsce jest w stanie oszczędzić 1000 zł na miesiąc tylko na samochód, to muszą oszczędzać minimum 10 lat !

      Jak baterie będą tańsze i elektryki będą kosztować 70 tys. zł i będą miały osiągi Tesli model 3, to wtedy wszyscy je kupią! Ale na taki spadek cen to będziemy musieli poczekać minimum 10 lat!

      Jeśli chcemy przyspieszyć nadejście samochodów elektrycznych, to nie dopłaty do zakupu samochodu elektrycznego, bo to złe! Lepiej zwolnić firmy produkujące samochody elektryczne całkowicie z podatku dochodowego! Wtedy przeniosą się do Polski![/quote]
      Można też inwestować w infrastrukturę taką jak stacje ładowania akumulatorów.

      • [quote name=”realista”]
        Można też inwestować w infrastrukturę taką jak stacje ładowania akumulatorów.[/quote]

        O nie! Nie chcę, żeby urzędnicy inwestowali z moich podatków w stacje ładowania, bo:
        a) będą budować stacje ładowania w złych miejscach
        b) zrobią to dużo wolniej niż firmy prywatne
        c) zrobią to w przetargach, więc wyjdzie bardzo drogo i nie będzie działać!
        Tesla robi to sama, dlaczego mielibyśmy innym pomagać!

        • [quote name=”Electric”]
          Tesla robi to sama, dlaczego mielibyśmy innym pomagać![/quote]

          Tesla to przypadek szczególny – stoi za tym facet, ktory nie dosc ze ma wizję to potrafi jeszcze przekonać do tej wizji inwestorów, którzy obsypują go hojnie dolarami. Może sobie pozwolić na „palenie kasy”.

          Inni niekoniecznie mogą mieć chęć do inwestowania i utrzymywania infrastruktury, która jeszcze długo nie będzie zarabiała dla siebie.

          • [quote name=”Marcin N.”][quote name=”Electric”]
            Tesla robi to sama, dlaczego mielibyśmy innym pomagać![/quote]

            Tesla to przypadek szczególny – stoi za tym facet, ktory nie dosc ze ma wizję to potrafi jeszcze przekonać do tej wizji inwestorów, którzy obsypują go hojnie dolarami. Może sobie pozwolić na „palenie kasy”.

            Inni niekoniecznie mogą mieć chęć do inwestowania i utrzymywania infrastruktury, która jeszcze długo nie będzie zarabiała dla siebie.[/quote]

            Nie wiem czy reprezentuje Pan interesy jakiegoś producenta samochodów, czy jest Pan po prostu niedoinformowany i szerzy głupoty w internecie!

            Najpierw jednak dane:
            Na świecie jest produkowanych ok. 100 mln. samochodów (osobowe+ciężarowe) co roku. A wszystkich samochodów na świecie jest ok. 2 mld.!

            VW produkoje co roku ok. 10 mln samochodów i sprzedaje je średnio po cenie 20.000 EUR ze średnim zyskiem ok. 15%!

            Zatem VW generuje co roku zysk:
            10.000.000 x 20.000 EUR x 15% = 30.000.000.000 EUR/a = 30 mld. EUR/a!
            Powtarzam zysku! Budżet Polski to ok. 85 mld. EUR/a!

            Jedna stacja ładowania kosztuje ok. 100.000 EUR, a koszty utrzymania są finansowane ze sprzedaży energii lub ze sprzedaży luksusowych samochodów, gdzie zysk wynosi 27% na każdej sztuce!

            Zatem jeśli VW przeznaczyłoby 1/30 ze swoich rocznych zysków na budowę stacji elektrycznych, to wybudowaliby w 1 rok: 10.000 stacji!!!
            Tesla wybudowała dopiero ok. 1.000 stacji (super charger)!

            1 mld. EUR to dużo kasy, więc taniej jest pogadać z politykami i sfinansować sobie budowę stacji z pieniędzy podatników!!! Dlatego gardzę tymi „wspaniałymi” firmami!

            Niech się Pan zastanowi zanim Pan coś napisze!

          • [quote name=”Electric”][quote name=”Marcin N.”][quote name=”Electric”]
            Tesla robi to sama, dlaczego mielibyśmy innym pomagać![/quote]

            Tesla to przypadek szczególny – stoi za tym facet, ktory nie dosc ze ma wizję to potrafi jeszcze przekonać do tej wizji inwestorów, którzy obsypują go hojnie dolarami. Może sobie pozwolić na „palenie kasy”.

            Inni niekoniecznie mogą mieć chęć do inwestowania i utrzymywania infrastruktury, która jeszcze długo nie będzie zarabiała dla siebie.[/quote]

            Nie wiem czy reprezentuje Pan interesy jakiegoś producenta samochodów, czy jest Pan po prostu niedoinformowany i szerzy głupoty w internecie!

            Najpierw jednak dane:
            Na świecie jest produkowanych ok. 100 mln. samochodów (osobowe+ciężarowe) co roku. A wszystkich samochodów na świecie jest ok. 2 mld.!

            VW produkoje co roku ok. 10 mln samochodów i sprzedaje je średnio po cenie 20.000 EUR ze średnim zyskiem ok. 15%!

            Zatem VW generuje co roku zysk:
            10.000.000 x 20.000 EUR x 15% = 30.000.000.000 EUR/a = 30 mld. EUR/a!
            Powtarzam zysku! Budżet Polski to ok. 85 mld. EUR/a!

            Jedna stacja ładowania kosztuje ok. 100.000 EUR, a koszty utrzymania są finansowane ze sprzedaży energii lub ze sprzedaży luksusowych samochodów, gdzie zysk wynosi 27% na każdej sztuce!

            Zatem jeśli VW przeznaczyłoby 1/30 ze swoich rocznych zysków na budowę stacji elektrycznych, to wybudowaliby w 1 rok: 10.000 stacji!!!
            Tesla wybudowała dopiero ok. 1.000 stacji (super charger)!

            1 mld. EUR to dużo kasy, więc taniej jest pogadać z politykami i sfinansować sobie budowę stacji z pieniędzy podatników!!! Dlatego gardzę tymi „wspaniałymi” firmami!

            Niech się Pan zastanowi zanim Pan coś napisze![/quote]
            I co się pan unosi? Kolega ma rację, jak będzie popyt to i prywatny kapitał się na stacje ładowania znajdzie. Jak VW stwierdzi że to perspektywiczny rynek to zainwestuje swoje zyski w ten interes, tym bardziej że bliższy ich profilu działalności niż np. produkcja surówek z kapusty. Politycy niech się zajmą tym do czego zostali zatrudnieni, zarabiać pieniędzy to oni raczej nie umieją, gdyby tak było toby się do polityki nie pchali.

        • [quote name=”Electric”][quote name=”realista”]
          Można też inwestować w infrastrukturę taką jak stacje ładowania akumulatorów.[/quote]

          O nie! Nie chcę, żeby urzędnicy inwestowali z moich podatków w stacje ładowania, bo:
          a) będą budować stacje ładowania w złych miejscach
          b) zrobią to dużo wolniej niż firmy prywatne
          c) zrobią to w przetargach, więc wyjdzie bardzo drogo i nie będzie działać!
          Tesla robi to sama, dlaczego mielibyśmy innym pomagać![/quote]
          Volkswagen czy Toyota też sami nie wybudowali sieci autostrad i parkingów.

          • [quote name=”realista”][quote name=”Electric”][quote name=”realista”]
            Można też inwestować w infrastrukturę taką jak stacje ładowania akumulatorów.[/quote]

            O nie! Nie chcę, żeby urzędnicy inwestowali z moich podatków w stacje ładowania, bo:
            a) będą budować stacje ładowania w złych miejscach
            b) zrobią to dużo wolniej niż firmy prywatne
            c) zrobią to w przetargach, więc wyjdzie bardzo drogo i nie będzie działać!
            Tesla robi to sama, dlaczego mielibyśmy innym pomagać![/quote]
            Volkswagen czy Toyota też sami nie wybudowali sieci autostrad i parkingów.[/quote]
            Wyjątkowo nietrafne porównanie. Tesla też nie buduje dróg.

            Jakoś sobie nie przypominam, żeby Państwo finansowało budowę stacji benzynowych !

        • Sie nie kłopocz widziałem taka stacje do ładowania (3 stanowiska), na autostradzie pod Wiedniem kilka dni temu. Ku mojemu zdziwieniu podjechał tam elektryk do ładowania.

    • Najlepszym rozwiązaniem będzie poczekać do momentu, aż technologia będzie tańsza, wtedy rozwój sprzedaży samochodów elektrycznych będzie w postępie geometrycznym. W okolicach 2025-2030 r. EV będą mogły konkurować z autami z silnikami spalinowymi. Tymczasem warto zwrócić się w kierunku hybryd, które do 2020 r. powinny być atrakcyjniejsze dla nabywcy w stosunku do aut z silnikami wysokoprężnymi

      • [quote name=”Sebastian Gola”]Najlepszym rozwiązaniem będzie poczekać do momentu, aż technologia będzie tańsza, wtedy rozwój sprzedaży samochodów elektrycznych będzie w postępie geometrycznym. W okolicach 2025-2030 r. EV będą mogły konkurować z autami z silnikami spalinowymi. Tymczasem warto zwrócić się w kierunku hybryd, które do 2020 r. powinny być atrakcyjniejsze dla nabywcy w stosunku do aut z silnikami wysokoprężnymi[/quote]
        Wzrost sprzedaży hybryd w Polsce moim zdaniem wynika w największym stopniu z faktu, że dla tego typu samochodów większość miast oferuje zniżki lub nawet rezygnuje z opłat za parkowanie. Z tego co obserwuję w swoim mieście to 99% hybryd należy do różnej maści urzędników państwowych, którzy z komunikacji zbiorowej nie skorzystają, za wielkie paniska. Muszą dowieść 4 litery samochodem pod samo biurko, tuż obok drukarki.I jak do tej pory korkowali miasto dieslami, teraz to są małe hybrydy.
        Ruch producentów w stronę bybryd był spowodowany raczej zmniejszaniem pojemności skokowych silników spalinowych, niż troską o środowisko naturalne. Sposób obliczania emisji spalin jest taki że właśnie faworyzuje małe, wyżyłowane i dlatego nietrwałe jednostki napędowe. Żeby dało się jeździć takim samochodem trzeba mu było dodać silnik elektryczny do pomocy. Na szczęście ma się zmienić sposóbliczenia emisji i znów pojawią się duże wolnossące jednostki, które wbrew powszechnej opinii mogą być bardziej ekologiczne od dostępnych obecnie „kosiarek”. Proszę sobie popatrzeć co oferują producenci samochodów – masa pojazdu prawie dwie tony a ma to obsłużyć silnik z motocykla.

    • [quote name=”Electric”]Samochody elektryczne nie sprzedają się jeszcze dobrze, ponieważ są drogie!
      Taki E-Golf, czy Leaf, czy niby Tesla model 3 kosztują od 120 tys. PLN i więcej! Jeśli przeciętna rodzina w Polsce jest w stanie oszczędzić 1000 zł na miesiąc tylko na samochód, to muszą oszczędzać minimum 10 lat !

      Jak baterie będą tańsze i elektryki będą kosztować 70 tys. zł i będą miały osiągi Tesli model 3, to wtedy wszyscy je kupią! Ale na taki spadek cen to będziemy musieli poczekać minimum 10 lat!

      Jeśli chcemy przyspieszyć nadejście samochodów elektrycznych, to nie dopłaty do zakupu samochodu elektrycznego, bo to złe! Lepiej zwolnić firmy produkujące samochody elektryczne całkowicie z podatku dochodowego! Wtedy przeniosą się do Polski![/quote]
      wydajne się że elektryki nie będą tańsze bo w głównej mierze ich technologia bazuje na metalach ziem rzadkich a tych jest coraz mniej – zatem ich cena będzie rosła… tym samym cena samochodów też będzie rosła….

    • [quote name=”Electric”]Samochody elektryczne nie sprzedają się jeszcze dobrze, ponieważ są drogie!
      Taki E-Golf, czy Leaf, czy niby Tesla model 3 kosztują od 120 tys. PLN i więcej! Jeśli przeciętna rodzina w Polsce jest w stanie oszczędzić 1000 zł na miesiąc tylko na samochód, to muszą oszczędzać minimum 10 lat !

      Jak baterie będą tańsze i elektryki będą kosztować 70 tys. zł i będą miały osiągi Tesli model 3, to wtedy wszyscy je kupią! Ale na taki spadek cen to będziemy musieli poczekać minimum 10 lat!

      Jeśli chcemy przyspieszyć nadejście samochodów elektrycznych, to nie dopłaty do zakupu samochodu elektrycznego, bo to złe! Lepiej zwolnić firmy produkujące samochody elektryczne całkowicie z podatku dochodowego! Wtedy przeniosą się do Polski![/quote]

      Jeżeli przeciętna rodzina może oszczędzać na samochód 1000 zł miesięcznie to wcale nie musi czekać 10 lat. Może mieć takiego „elektryka” od ręki. Tyle kosztuje leasing, pewnie nawet i leasing konsumencki w tej cenie znajdą. To już nie jest science-fiction.

  2. Główny problem to na razie niechęć koncernów do zbudowania odpowiednio potężnych fabryk baterii w najnowszych technologiach. Na Science Daily w dziale „batteries” co tydzień sa jakieś rewelacje na temat nowych osiągnięć w tej dziedzinie. I praktycznie NIC się tego nie produkuje. TO jest prawdziwy problem, bo jedynym wąskim gardłem blokującym rozwój EV’s są baterie – ciężkie, drogie i o niewielkiej pojemności.

    Oni chyba nie chca uruchomienia produkcji EVs na masową skalę. MOże chodzi o korupcyjne układy z pewnym zaropiałbym biznesem? A może o to, że na cześciach zamiennych i serwisie zarabiają lepiej niż na produkcji i sprzedaży (turbosprężarka, DPF czy cokolwiek innego jako część zamienna daje około 3 razy więcej dochodu niż sprzedana razem z nowym autem) ?? O co by nie chodziło to towarzystwo nadaje sie do tego, żeby go wziąć za przysłowiową mordę i zagonić do uczciwej roboty

  3. Opór przed zmianą na silniki elektryczne wynika przede wszystkim ze zmowy karteli „ropa-motoryzacja”, które torpedują zmiany od wielu lat. Na początku lat 90 Kalifornia (USA) wprowadziła prawo preferujące samochody elektryczne. GM wyprodukował nawet model samochodu elektrycznego, którego sprzedano kilka tysięcy sztuk. GM zainwestował, w nadziei, że nowe prawo wprowadzą wszystkie stany w USA. Nic z tego. Lobby przemysłu „ropa-motoryzacja” doprowadziło do zmiany prawa nawet w Kaliforni. Samochody GM odkupił od właścicieli i je zniszczono (filmiki można znaleźć w YT).

    W latach 90 uniwersytety japońskie wspólnie konstruowały samochód elektryczny. Koncerny samochodowe nie chciały im wówczas użyczyć nawet torów do jazd próbnych, nie mówiąc o technologiach (film z Nat Geo).

    Ale opór tkwi też w głowach potencjalnych nabywców, tych konserwatywnych i mniej wykształconych. Na wielu forach w Polsce hejterzy złorzeczą na napęd elektryczny, a zapewne sami jeżdżą kopcącymi gratami – to wynika z treści ich wpisów. Co z tego, że jego diesel śmierdzi, kopci, brudzi, zanieczyszcza. Ale to przecież wieśwagen, rupieć bmw lub grat audi. I szerzą kłamstwa na temat samochodów elektrycznych.

    Cieszy, że na tym forum użytkownicy mają otwarte umysły i dyskutują rzeczowo o tej technologii, bez hejtu, kłamstw i przeinaczeń.

    Elektryki to przyszłość, nie tylko ze względu na tanie źródło energii, ale również ze względu na prostszą konstrukcję. Nie ma w nim koła dwumasowego, filtra cząstek stałych, turbiny, wtryskiwaczy, katalizatora, skrzyni biegów i setek innych skomplikowanych podzespołów. Akumulatory, sterownik, i silniki trójfazowy załatwiają wszystko. Rewelacja.

    Ale pozostaje kwestia źródła prądu. Samochody elektryczne na pewno będą dodatkowym impulsem do montowania prywatnych paneli fotowoltaicznych. Samochody elektryczne odbiorą nadmiar mocy elektrowni w nocy. Na Bornholmie wdrażany jest system oparty o OZE, w którym ważną częścią będzie magazynowanie energii w samochodach.

    I dochodzimy do sedna sprawy – źródło energii dla samochodów elektrycznych. W czystym świecie przyszłości zniknie większość elektrowni węglowych i gazowych. Coraz większy udział będą miały OZE oraz elektrownie atomowe uranowo-plutonowe. Jednak w ciągu najbliższych 30 – 40 na rynek wejdą masowo małej i średniej mocy reaktory torowe LFTR, nad którymi ostro pracują Chiny i Indie.

    Zalet LFTR nie będziemy tu powtarza
    ć (Th-232 po absorpcji neutronu zmienia się w paliwo U-233), można je znaleźć w komentarzach w dziale „Atom”. System LFTR-OZE uzupełnią wielkie ADS, „przepalające” śmieci z reaktorów uranowo-plutonowych. Tak wyobrażam sobie „zielony” świat przyszłości.

    Obecnie wożę „cztery litery” dużą hybrydą RAV4, i „zabieram miejsce” na drodze jednemu z dyskutantów poniżej. Hybryda oszczędza paliwo przy ruszaniu, odzyskuje energię hamowania, ale i tak mam wyrzuty sumienia, myśląc o elektryku. A kopciuchy na ropę niszczyłbym od razu na ulicy, bez postępowania mandatowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Tutaj możesz to wprowadzić