Powstają alternatywy dla baterii litowo-jonowych

Powstają alternatywy dla baterii litowo-jonowych

Od telefonu komórkowego, po samochód elektryczny – wszędzie możemy znaleźć baterie litowo-jonowe. Nie są wolne od wad, więc trwają poszukiwania realnych alternatyw. Słychać na przykład o bateriach alkalicznych ze stałym elektrolitem, czy o nowym stopie aluminium, który może się stać źródłem wodoru dla ogniw paliwowych. 

Elektrownie szczytowo-pompowe i zapory, technologie power-to-gas, tradycyjne akumulatory, ogniwa paliwowe – wyścig za coraz bardziej efektywnymi metodami magazynowania energii przypomina poszukiwania legendarnego św. Graala. W ostatnich latach presja na to, by skutecznie gromadzić energię rośnie ze względu na rozwój odnawialnych źródeł energii czy samochodów elektrycznych. Według firmy badawczej IHS Markit, rynek magazynowania energii rozwinie się z 3 GW pod koniec 2016 r., do 28 GW w roku 2022. Poszukiwane są nowoczesne technologie, które zrewolucjonizują magazynowanie energii zarówno na niewielką skalę, do zastosowań przenośnych, jak i te wielkie – do zastosowań sieciowych.

Po co nam magazyny energii?

Magazyny energii na pomoc sieci

Baterie litowo-jonowe na naszych oczach weszły do powszechnego użytku. Największy taki magazyn, bo o mocy aż 100 MW, Tesla ma postawić w Australii, by zapewnić bezpieczeństwo dostaw prądu.

Dotychczasowy rekord wielkości magazynu opartego na systemie bateryjnym wynosi 30 MW i należy do firmy AES (już niedługo Fluence, po uzyskaniu zgód potrzebnych do połączenia sił z Siemensem).

Baterie litowo-jonowe nie są jednak pozbawione wad: są dość drogie (w przypadku aut elektrycznych stanowią połowę kosztu), starzejąc się tracą pojemność, są wrażliwe na zmiany temperatur. Cały czas poszukiwane są też baterie o większej gęstości, co pozwoliłoby np. zwiększyć dystans osiągalny dla samochodów elektrycznych.

Amerykański startup Ionic Materials zaprezentował ostatnio baterią alkaliczną ze stałym elektrolitem, która może być wielokrotnie ładowana. Z kolei naukowcy pracujący dla armii Stanów Zjednoczonych – jak twierdzą przez przypadek – odkryli stop aluminium, który w reakcji z wodą wytwarza wodór, który można wykorzystać do zasilania ogniw paliwowych.

Naukowcy z Ionic Materials , którymi kieruje Mike Zimmerman, założyciel i prezes spółki, opracowali stały elektrolit polimerowy, który przewodzi jony w temperaturze pokojowej i może zrewolucjonizować rynek baterii. Elektrolit stworzony przez Ionic w szerokim zakresie temperatur ma lepsze właściwości nie tylko w porównaniu z istniejącymi już stałymi elektrolitami polimerowymi, ale także w stosunku do wykorzystywanych w bateriach alkalicznych płynnych elektrolitów.

Zaletami alkalicznych baterii wykorzystujących elektrolit polimerowy opracowany przez Ionic są niższa niż w przypadku baterii litowo-jonowych cena i większe bezpieczeństwo, a także odporność na uszkodzenia. W odróżnieniu od baterii litowo-jonowych nie grozi im samozapalenie, poza tym nie istnieje ryzyko wylania elektrolitu, tak jak może zdarzyć się w przypadku baterii alkalicznych z płynnym elektrolitem.

Zaletą w porównaniu z wieloma innymi bateriami alkalicznymi jest możliwość wielokrotnego ładowania. Skonstruowany prototyp może być ładowany 400 razy, zaś trwają prace, by ten parametr zwiększyć trzykrotnie.{related}

Wadą baterii z elektrolitem polimerowym jest to, że są cięższa niż bateria litowo-jonowe o tej samej pojemności. Jak twierdzą naukowcy z Ionic Materials, z czasem uda się obniżyć ich wagę, bo trwają prace nad zastąpieniem używanego w produkcji cynku przez lżejsze aluminium. Jeśli się to powiedzie, będą nie tylko lżejsze niż baterie litowo-jonowe, ale także tańsze niż produkowane dziś baterie alkaliczne.

Jak ocenia Bill Joy – w przeszłości współzałożyciel Sun Microsystems, potem partner w firmie inwestycyjnej Kleiner Perkins Caufield & Byers, a obecnie jeden z guru Krzemowej Doliny i członek rady nadzorczej Ionic Materials – dalsze badania i komercjalizacja technologii zajmie ok. pięciu lat.

Alkaliczne baterie, które można wielokrotnie ładować, to nie jedyny potencjalny rywal baterii litowo-jonowych. To, że ogniwa paliwowe mogą być alternatywą dla baterii litowo-jonowych wiadomo od dawna. Problemem jest bezpieczne i efektywne zasilanie ich wodorem.

Jak właśnie ujawniono, w styczniu badacze pracujący dla armii USA pracujący nad nowym stopem aluminium o wysokiej wytrzymałości przez przypadek rozlali wodę na stop i wówczas zaczął się wydzielać wodór. Zazwyczaj aluminium wystawione na działanie wody szybko pokrywa się tlenkiem, który skutecznie wstrzymuje dalsze reakcje. Na dodatek produkcja wodoru z wykorzystaniem aluminium i wody wymaga czasu i albo wysokiej temperatury, albo użycia katalizatora. W przypadku nowego stopu – trwają prace nad jego opatentowaniem – reakcja zaczęła się w temperaturze pokojowej po trzech minutach.

Według „New Scientist”, który opisuje odkrycie amerykańskich naukowców, nowy materiał oferuje o rząd wielkości większą wydajność energetyczną niż bateria litowo-jonowa o tej samej masie i w przeciwieństwie do baterii może być gotowy do natychmiastowego użycia przez dowolnie długi czas. Produkcja stopu może być tania, bo można go uzyskiwać wykorzystując złom aluminiowy.

Jak podkreślają cytowani przez czasopismo naukowcy, własności nowego stopu trzeba potwierdzić w warunkach rzeczywistych. Wielokrotnie już bowiem okazywało się, że to co świetnie działa w warunkach laboratoryjnych, nie sprawdza się w warunkach polowych. Na razie amerykańscy badacze wykorzystali nowy stop do napędzania silnika elektrycznego modelu czołgu sterowanego radiem. Twierdzą jednak, że nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystać go do produkcji wodoru wykorzystywanego w ogniwach paliwowych zasilających silniki elektrycznych samochodów, albo np. do zasilania smartfonów lub laptopów, czyli wszędzie tam, gdzie dziś jako źródła energii stosowane są bateria litowo-jonowe.

Zobacz także...

Komentarze

20 odpowiedzi na “Powstają alternatywy dla baterii litowo-jonowych”

  1. patrząc przez pryzmat ostatnich 10 lat zrobiono więcej w temacie magazynów energii niż branża węglowa w kwestii zagazowania węgla przez ostatnie 60 lat.

    • [quote name=”Guest”]patrząc przez pryzmat ostatnich 10 lat zrobiono więcej w temacie magazynów energii niż branża węglowa w kwestii zagazowania węgla przez ostatnie 60 lat.[/quote]
      Chodziło zapewne o ZGAZOWANIE, zagazowanie to się kojarzy raczej z Niemcami i historią. Wracając do tematu, to technologia podziemnej gazyfikacji węgla na skalę przemysłową jest całkiem nowa. Nie wiem, jakie to rewolucyjne zmiany dokonały się w kwestii magazynów energii przez ostatnie 10 lat, ale jest to na razie bardzo kosztowne oraz nie jest ekologiczne (utylizacja baterii używanych do magazynowania).

  2. OZE na obecnym etapie w dłuższej perspektywie czasowej taniej wytwarzają energię niż źródła konwencjonalne (odpadają koszta surowca). Jedynym poważniejszym kłopotem jest nierównomierność produkcji w czasie. Jeśli, tak jak wynika to z artykułu, kwestia przechowywania nadmiaru produkcji w czasie zostanie rozwiązana, to produkcja energii z węgla straci sens z ekonomicznego punktu widzenia. Oj, będą mieli o czym myśleć nasi „energetyczni” decydenci.

    • [quote name=”AreAre”]OZE na obecnym etapie w dłuższej perspektywie czasowej taniej wytwarzają energię niż źródła konwencjonalne (odpadają koszta surowca). Jedynym poważniejszym kłopotem jest nierównomierność produkcji w czasie. Jeśli, tak jak wynika to z artykułu, kwestia przechowywania nadmiaru produkcji w czasie zostanie rozwiązana, to produkcja energii z węgla straci sens z ekonomicznego punktu widzenia. Oj, będą mieli o czym myśleć nasi „energetyczni” decydenci.[/quote]

      Zwykle gdy ktoś nie jest w stanie udowodnić swoich tez używa zwrotu „w dłuższej perspektywie czasowej”. W dłuższej czyli jakiej konkretnie ? Rozumiem, że oze są wieczne 😉 a cos tak banalnego jak koszty stałe ich nie dotyczą ?
      Już samo wrzucenie wielu technologii do wora z nazwą oze wystarczy by uznać , że taka teza w zasadzie pozbawiona jest sensu.

      • [quote name=”Guest”]Zwykle gdy ktoś nie jest w stanie udowodnić swoich tez używa zwrotu „w dłuższej perspektywie czasowej”. W dłuższej czyli jakiej konkretnie ? Rozumiem, że oze są wieczne 😉 a cos tak banalnego jak koszty stałe ich nie dotyczą ?
        Już samo wrzucenie wielu technologii do wora z nazwą oze wystarczy by uznać , że taka teza w zasadzie pozbawiona jest sensu.[/quote]
        Zazwyczaj uogólnienia są nieprecyzyjne i w pewnym sensie kłamliwe, czy to mowa o OZE czy o definicji pojęcia koszt. Na przykład zupełnie co innego jak się uwzględnia tylko koszta wybudowania i surowca, zupełnie co innego jak się uwzględni koszta ciągnione (plus wpływ na otoczenie i środowisko, etc.). Co nie znaczy że uogólniać nie należy. Pomijając koszta ciągnione, a rozpatrując to pojęcie w węższym aspekcie. Określenie w dłuższej perspektywie czasowej nie oznacza tylko kwestii kiedy koszty postawienia instalacji się zwrócą (Oczywiście w przypadku wiatraków i fotowoltaiki koszta budowy są wysokie, ale koszta użytkowania (remonty, obsługa) małe, natomiast koszta surowca żadne, i jak wszyscy wiemy iż czym dłużej się daną instalację używa, tym koszta w przeliczeniu na daną jednostkę czasu są mniejsze).
        Dłuższa perspektywa czasowa oznacza trend. Jak się porówna koszta wytworzenia danej jednostki energii w poprzednich latach, i na tej podstawie stworzy się odpowiedni wykres, to widać jedno. Koszta wytworzenia energii przez OZE spadają ciągle, i to znacząco. W przeciwieństwie do kosztów wytwarzania energii z elektrowni węglowych, gazowych czy jądrowych. Zachęcam do lektury np.
        https://seekingalpha.com/article/1324411-trends-in-the-cost-of-energy

        I żeby nie było nieporozumień. W chwili obecnej ciężko porównać koszta wytworzenia MWh przez np. instalacje wiatrowe w USA, w Niemczech czy Polsce, gdyż na tą cenę bardzo wpływają uwarunkowania prawno-polityczne. Ale w wielu krajach już się mówi, że koszty wytworzenia ceny energii ze źródeł odnawialnych są porównywalne, a nawet mniejsze, niż energii ze spalania gazu (węgiel odchodzi do lamusa).

        • [quote name=”AreAre”][quote name=”Guest”]Zwykle gdy ktoś nie jest w stanie udowodnić swoich tez używa zwrotu „w dłuższej perspektywie czasowej”. W dłuższej czyli jakiej konkretnie ? Rozumiem, że oze są wieczne 😉 a cos tak banalnego jak koszty stałe ich nie dotyczą ?
          Już samo wrzucenie wielu technologii do wora z nazwą oze wystarczy by uznać , że taka teza w zasadzie pozbawiona jest sensu.[/quote]
          Zazwyczaj uogólnienia są nieprecyzyjne i w pewnym sensie kłamliwe, czy to mowa o OZE czy o definicji pojęcia koszt. Na przykład zupełnie co innego jak się uwzględnia tylko koszta wybudowania i surowca, zupełnie co innego jak się uwzględni koszta ciągnione (plus wpływ na otoczenie i środowisko, etc.). Co nie znaczy że uogólniać nie należy. Pomijając koszta ciągnione, a rozpatrując to pojęcie w węższym aspekcie. Określenie w dłuższej perspektywie czasowej nie oznacza tylko kwestii kiedy koszty postawienia instalacji się zwrócą (Oczywiście w przypadku wiatraków i fotowoltaiki koszta budowy są wysokie, ale koszta użytkowania (remonty, obsługa) małe, natomiast koszta surowca żadne, i jak wszyscy wiemy iż czym dłużej się daną instalację używa, tym koszta w przeliczeniu na daną jednostkę czasu są mniejsze).
          Dłuższa perspektywa czasowa oznacza trend. Jak się porówna koszta wytworzenia danej jednostki energii w poprzednich latach, i na tej podstawie stworzy się odpowiedni wykres, to widać jedno. Koszta wytworzenia energii przez OZE spadają ciągle, i to znacząco. W przeciwieństwie do kosztów wytwarzania energii z elektrowni węglowych, gazowych czy jądrowych. Zachęcam do lektury np.
          https://seekingalpha.com/article/1324411-trends-in-the-cost-of-energy

          I żeby nie było nieporozumień. W chwili obecnej ciężko porównać koszta wytworzenia MWh przez np. instalacje wiatrowe w USA, w Niemczech czy Polsce, gdyż na tą cenę bardzo wpływają uwarunkowania prawno-polityczne. Ale w wielu krajach już się mówi, że koszty wytworzenia ceny energii ze źródeł odnawialnych są porównywalne, a nawet mniejsze, niż energii ze spalania gazu (węgiel odchodzi do lamusa).[/quote]

          A ja radze czytać mniej bajek na dobranoc. Koszty wytwarzania z oze (głównie pv) spadały ostatnio głównie z powodu szalonej konkurencji i włączenia się do gry producentów z Chin, czy to możliwe by w normalnych warunkach padali producenci w Europie a jednocześnie Chińczycy produkowali jakies gigantyczne ilości ?
          Koszt produkcji ze źródeł konwencjonalnych natomiast jest w dużej mierze pochodną cen surowca więc raz spada, raz rośnie, w zależności w jakim momencie cyklu jesteśmy.
          Tak jak wspomniałem – mniej bajek i teorii a więcej praktyki i logiki.

          • [quote name=”Guest”]A ja radze czytać mniej bajek na dobranoc. Koszty wytwarzania z oze (głównie pv) spadały ostatnio głównie z powodu szalonej konkurencji i włączenia się do gry producentów z Chin, czy to możliwe by w normalnych warunkach padali producenci w Europie a jednocześnie Chińczycy produkowali jakies gigantyczne ilości ?
            […]
            Tak jak wspomniałem – mniej bajek i teorii a więcej praktyki i logiki.[/quote]Może więcej argumentów a mniej insynuacji?

            Bez teorii nie ma praktyki. Bez tych „bajek” nie ma postępu. Ja radzę patrzeć na różne sprawy z szerszej perspektywy i w swych kalkulacjach uwzględniać możliwe konsekwencje, nawet te pozornie wydumane. Oczywiście możemy tego typu „logikę” negować, i dalej robić zdjęcia na kliszy fotograficznej, czy mierzyć teren taśmą i metodą triangulacji bez korzystania z GPSu.
            „Świat” idzie w kierunku OZE nie bez przyczyny. Ta „szalona” konkurencja to nie jakaś chwilowa aberracja, tylko wyścig o zajęcie jak najkorzystniejszej pozycji w przyszłości. I jak to w innowacjach, jednym się powiedzie i stają się krezusami, inni mimo swych wysiłków i dużego kapitału bankrutują. Analogicznie jak w przypadku wpływu silnika spalinowego na silnik parowy czy wpływu technologii zapisu cyfrowego na zapis na taśmach. Jeśli się tego nie widzi to będzie tak jak z firmą Kodak czy Polaroid.
            [quote name=”Guest”]Koszt produkcji ze źródeł konwencjonalnych natomiast jest w dużej mierze pochodną cen surowca więc raz spada, raz rośnie, w zależności w jakim momencie cyklu jesteśmy. [/quote]Co ma piernik do wiatraka? W przypadku np. notowań cen ropy i węgla i owszem, raz cena rosła, raz spadała, ale o żadnej cykliczności mowy nie ma. No, chyba że przez cykliczność rozumie się to, iż jak cena rośnie, to kiedyś będzie spadać, chociaż amplituda czy częstotliwość żadna. Odmienne są też przyczyny tych zmian. Raz cena spadała, bo jakieś państwa produkowały więcej niż przewidywały międzypaństwowe umowy kartelowe, innym razem dlatego że jakieś państwa redukowały swoje zapotrzebowanie. Na przykład obecne spadki (od 2008) powodowane są głównie rozwojem OZE, co powoduje światowy spadek popytu.
            Czy to oznacza, że w Polsce powinniśmy się cieszyć bo Chiny zredukują import węgla kamiennego i światowe ceny tego surowca jeszcze bardziej spadną? Nie, bo to oznacza większe obciążenie podatnika, by mogły wzrosnąć dotacje na rzecz kopalń węgla kamiennego, gdyż te nasze śląskie kopalnie będą po prostu jeszcze bardziej deficytowe.

          • [quote name=”AreAre”]Bez teorii nie ma praktyki. Bez tych „bajek” nie ma postępu. Ja radzę patrzeć na różne sprawy z szerszej perspektywy i w swych kalkulacjach uwzględniać możliwe konsekwencje, nawet te pozornie wydumane. Oczywiście możemy tego typu „logikę” negować, i dalej robić zdjęcia na kliszy fotograficznej, czy mierzyć teren taśmą i metodą triangulacji bez korzystania z GPSu.
            „Świat” idzie w kierunku OZE nie bez przyczyny. Ta „szalona” konkurencja to nie jakaś chwilowa aberracja, tylko wyścig o zajęcie jak najkorzystniejszej pozycji w przyszłości. I jak to w innowacjach, jednym się powiedzie i stają się krezusami, inni mimo swych wysiłków i dużego kapitału bankrutują. Analogicznie jak w przypadku wpływu silnika spalinowego na silnik parowy czy wpływu technologii zapisu cyfrowego na zapis na taśmach. Jeśli się tego nie widzi to będzie tak jak z firmą Kodak czy Polaroid. [/quote]

            Mógłbym zapytać – a co ma piernik do wiatraka ? czy raczej zapis cyfrowy/analogowy do omawianej sprawy ?
            O ile dobrze pamiętam nikt nie subsydiował miliardami i to latami całymi technologii zapisu cyfrowego.

            [quote name=”AreAre”]Co ma piernik do wiatraka? W przypadku np. notowań cen ropy i węgla i owszem, raz cena rosła, raz spadała, ale o żadnej cykliczności mowy nie ma. No, chyba że przez cykliczność rozumie się to, iż jak cena rośnie, to kiedyś będzie spadać, chociaż amplituda czy częstotliwość żadna. Odmienne są też przyczyny tych zmian. Raz cena spadała, bo jakieś państwa produkowały więcej niż przewidywały międzypaństwowe umowy kartelowe, innym razem dlatego że jakieś państwa redukowały swoje zapotrzebowanie. Na przykład obecne spadki (od 2008) powodowane są głównie rozwojem OZE, co powoduje światowy spadek popytu.
            Czy to oznacza, że w Polsce powinniśmy się cieszyć bo Chiny zredukują import węgla kamiennego i światowe ceny tego surowca jeszcze bardziej spadną? Nie, bo to oznacza większe obciążenie podatnika, by mogły wzrosnąć dotacje na rzecz kopalń węgla kamiennego, gdyż te nasze śląskie kopalnie będą po prostu jeszcze bardziej deficytowe.[/quote]

            Tutaj się Pan wystawił na pośmiewisko. spadki od 2008 roku to wynik konkurencji nie ze strony oze a ropy i gazu z łupków… zalecam o tym poczytać. O progu opłacalności eksploatacji ropy i gazu z łupków i czemu cena ropy spadła akrat do tego poziomu… dziwne.
            Chiny zredukowały poziom importu węgla ? hmm… proszę prześledzić co się dzieje z cenami węgla w ostatnim roku – ja rozumiem, że mozna pisać najróżniejsze rzeczy ale trzeba trzymać się faktów. „Cykl surowcowy” – tez poczytać na ten temat.
            Miłej lektury!

  3. „Siemens ochoczo korzystał z niewolniczej siły roboczej, m.in. w obozie w Bobrku (podobóz Auschwitz). Więźniowie wytwarzali tam głównie przełączniki elektryczne do niemieckich samolotów i okrętów podwodnych. Z kolei w podobozach skupionych wokół Ravensbrück więźniarki pracowały nad częściami elektrycznymi do pocisków V-1 i V-2.

    Przez dziesięciolecia firma utrzymywała, że poza wyrażeniem „ubolewania” nie poczuwa się do finansowej odpowiedzialności za korzystanie z pracy przymusowej w latach wojny. Ale pod koniec lat 90., idąc za przykładem Volkswagena, Siemens utworzył specjalny fundusz odszkodowawczy dla ofiar pracy niewolniczej. Odszkodowania z puli ponad 12 mln dolarów zaczęto wypłacać na początku obecnego stulecia.” Fajnych partnerów macie.

    • [quote name=”newbe”]”Siemens ochoczo korzystał z niewolniczej siły roboczej, m.in. w obozie w Bobrku (podobóz Auschwitz). Więźniowie wytwarzali tam głównie przełączniki elektryczne do niemieckich samolotów i okrętów podwodnych. Z kolei w podobozach skupionych wokół Ravensbrück więźniarki pracowały nad częściami elektrycznymi do pocisków V-1 i V-2.

      Przez dziesięciolecia firma utrzymywała, że poza wyrażeniem „ubolewania” nie poczuwa się do finansowej odpowiedzialności za korzystanie z pracy przymusowej w latach wojny. Ale pod koniec lat 90., idąc za przykładem Volkswagena, Siemens utworzył specjalny fundusz odszkodowawczy dla ofiar pracy niewolniczej. Odszkodowania z puli ponad 12 mln dolarów zaczęto wypłacać na początku obecnego stulecia.” Fajnych partnerów macie.[/quote]
      a margrabia Hodon najechał na państwo Mieszka

      • [quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”newbe”]”Siemens ochoczo korzystał z niewolniczej siły roboczej, m.in. w obozie w Bobrku (podobóz Auschwitz). Więźniowie wytwarzali tam głównie przełączniki elektryczne do niemieckich samolotów i okrętów podwodnych. Z kolei w podobozach skupionych wokół Ravensbrück więźniarki pracowały nad częściami elektrycznymi do pocisków V-1 i V-2.

        Przez dziesięciolecia firma utrzymywała, że poza wyrażeniem „ubolewania” nie poczuwa się do finansowej odpowiedzialności za korzystanie z pracy przymusowej w latach wojny. Ale pod koniec lat 90., idąc za przykładem Volkswagena, Siemens utworzył specjalny fundusz odszkodowawczy dla ofiar pracy niewolniczej. Odszkodowania z puli ponad 12 mln dolarów zaczęto wypłacać na początku obecnego stulecia.” Fajnych partnerów macie.[/quote]
        a margrabia Hodon najechał na państwo Mieszka[/quote]
        Osobliwe poczucie humoru…

        • [quote name=”Guest”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”newbe”]”Siemens ochoczo korzystał z niewolniczej siły roboczej, m.in. w obozie w Bobrku (podobóz Auschwitz). Więźniowie wytwarzali tam głównie przełączniki elektryczne do niemieckich samolotów i okrętów podwodnych. Z kolei w podobozach skupionych wokół Ravensbrück więźniarki pracowały nad częściami elektrycznymi do pocisków V-1 i V-2.

          Przez dziesięciolecia firma utrzymywała, że poza wyrażeniem „ubolewania” nie poczuwa się do finansowej odpowiedzialności za korzystanie z pracy przymusowej w latach wojny. Ale pod koniec lat 90., idąc za przykładem Volkswagena, Siemens utworzył specjalny fundusz odszkodowawczy dla ofiar pracy niewolniczej. Odszkodowania z puli ponad 12 mln dolarów zaczęto wypłacać na początku obecnego stulecia.” Fajnych partnerów macie.[/quote]
          a margrabia Hodon najechał na państwo Mieszka[/quote]
          Osobliwe poczucie humoru…[/quote]
          a literka A w ABB to szwedzka ASEA … przypomnijmy potop i grabież kraju większa niż za II WŚ (chyba kraj Polska tu nawet nigdy nie zrzekł sie praw do reparacji – jest szansa – ile bo będzie po uwzględnieniu procentów za 362 lata? tryliard?)… no fajnie fajnie z tymi partnerami macie

          (pisaliśmy to już ale chyba nie przeszło)

          • [quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Guest”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”newbe”]”Siemens ochoczo korzystał z niewolniczej siły roboczej, m.in. w obozie w Bobrku (podobóz Auschwitz). Więźniowie wytwarzali tam głównie przełączniki elektryczne do niemieckich samolotów i okrętów podwodnych. Z kolei w podobozach skupionych wokół Ravensbrück więźniarki pracowały nad częściami elektrycznymi do pocisków V-1 i V-2.

            Przez dziesięciolecia firma utrzymywała, że poza wyrażeniem „ubolewania” nie poczuwa się do finansowej odpowiedzialności za korzystanie z pracy przymusowej w latach wojny. Ale pod koniec lat 90., idąc za przykładem Volkswagena, Siemens utworzył specjalny fundusz odszkodowawczy dla ofiar pracy niewolniczej. Odszkodowania z puli ponad 12 mln dolarów zaczęto wypłacać na początku obecnego stulecia.” Fajnych partnerów macie.[/quote]
            a margrabia Hodon najechał na państwo Mieszka[/quote]
            Osobliwe poczucie humoru…[/quote]
            a literka A w ABB to szwedzka ASEA … przypomnijmy potop i grabież kraju większa niż za II WŚ (chyba kraj Polska tu nawet nigdy nie zrzekł sie praw do reparacji – jest szansa – ile bo będzie po uwzględnieniu procentów za 362 lata? tryliard?)… no fajnie fajnie z tymi partnerami macie

            (pisaliśmy to już ale chyba nie przeszło)[/quote]

            Bezmyślna paplanina i zgrany, stary zwyczaj obracania wszystkiego w „żarcik” – gratuluję najlepszych wzorców rodem z czasopisma niejakiego Urbana.

          • [quote name=”Guest”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Guest”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”newbe”]”Siemens ochoczo korzystał z niewolniczej siły roboczej, m.in. w obozie w Bobrku (podobóz Auschwitz). Więźniowie wytwarzali tam głównie przełączniki elektryczne do niemieckich samolotów i okrętów podwodnych. Z kolei w podobozach skupionych wokół Ravensbrück więźniarki pracowały nad częściami elektrycznymi do pocisków V-1 i V-2.

            Przez dziesięciolecia firma utrzymywała, że poza wyrażeniem „ubolewania” nie poczuwa się do finansowej odpowiedzialności za korzystanie z pracy przymusowej w latach wojny. Ale pod koniec lat 90., idąc za przykładem Volkswagena, Siemens utworzył specjalny fundusz odszkodowawczy dla ofiar pracy niewolniczej. Odszkodowania z puli ponad 12 mln dolarów zaczęto wypłacać na początku obecnego stulecia.” Fajnych partnerów macie.[/quote]
            a margrabia Hodon najechał na państwo Mieszka[/quote]
            Osobliwe poczucie humoru…[/quote]
            a literka A w ABB to szwedzka ASEA … przypomnijmy potop i grabież kraju większa niż za II WŚ (chyba kraj Polska tu nawet nigdy nie zrzekł sie praw do reparacji – jest szansa – ile bo będzie po uwzględnieniu procentów za 362 lata? tryliard?)… no fajnie fajnie z tymi partnerami macie

            (pisaliśmy to już ale chyba nie przeszło)[/quote]

            Bezmyślna paplanina i zgrany, stary zwyczaj obracania wszystkiego w „żarcik” – gratuluję najlepszych wzorców rodem z czasopisma niejakiego Urbana.[/quote]
            Trzeba było się najpierw zastanowić, a nie bezmyślnie płynąć z prądem „polityki” roszczeniowej jaką raczył nas zaszczycić szeregowy poseł. My nie spijamy słów z ust naczelnika, to pachnie kultem jednostki czym się brzydzimy. Na głupotę można reagować tylko żartem albo wcale.

          • [quote name=”Ziemianie”][quote name=”Guest”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Guest”][quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”newbe”]”Siemens ochoczo korzystał z niewolniczej siły roboczej, m.in. w obozie w Bobrku (podobóz Auschwitz). Więźniowie wytwarzali tam głównie przełączniki elektryczne do niemieckich samolotów i okrętów podwodnych. Z kolei w podobozach skupionych wokół Ravensbrück więźniarki pracowały nad częściami elektrycznymi do pocisków V-1 i V-2.

            Przez dziesięciolecia firma utrzymywała, że poza wyrażeniem „ubolewania” nie poczuwa się do finansowej odpowiedzialności za korzystanie z pracy przymusowej w latach wojny. Ale pod koniec lat 90., idąc za przykładem Volkswagena, Siemens utworzył specjalny fundusz odszkodowawczy dla ofiar pracy niewolniczej. Odszkodowania z puli ponad 12 mln dolarów zaczęto wypłacać na początku obecnego stulecia.” Fajnych partnerów macie.[/quote]
            a margrabia Hodon najechał na państwo Mieszka[/quote]
            Osobliwe poczucie humoru…[/quote]
            a literka A w ABB to szwedzka ASEA … przypomnijmy potop i grabież kraju większa niż za II WŚ (chyba kraj Polska tu nawet nigdy nie zrzekł sie praw do reparacji – jest szansa – ile bo będzie po uwzględnieniu procentów za 362 lata? tryliard?)… no fajnie fajnie z tymi partnerami macie

            (pisaliśmy to już ale chyba nie przeszło)[/quote]

            Bezmyślna paplanina i zgrany, stary zwyczaj obracania wszystkiego w „żarcik” – gratuluję najlepszych wzorców rodem z czasopisma niejakiego Urbana.[/quote]
            Trzeba było się najpierw zastanowić, a nie bezmyślnie płynąć z prądem „polityki” roszczeniowej jaką raczył nas zaszczycić szeregowy poseł. My nie spijamy słów z ust naczelnika, to pachnie kultem jednostki czym się brzydzimy. Na głupotę można reagować tylko żartem albo wcale.[/quote]

            Te „żarty” rodem z Urbana to własnie głupota.
            Politykę zostawcie w domu, o „kultach jednostki” pogadajcie sobie z żoną albo kolegami przy piwie.

  4. Jesli ktoś chce mieć tą hydrolizę z wykorzystaniem stopu aluminium to TRZEBA sie brać do roboty i samodzielnie sprawdzić jak to działa. Nie można czekać aż wszawy kartel nafciarzy wyśle swoich siepaczy i to ukradnie jak wiele innych wynalazków. A potem objawi ludowi, że to nie działa, bo jak by działało to by zaczęli produkować.
    Co to za stop ? Jakie metale wchodza w jego skład ? Może to się da łatwo produkować ?

    • No dobra już znalazłem artykuł w necie. D produkcji wodoru potrzebne jest ciągłe dostarczanie aluminiowego proszku, bo dochodzi do jego utleniania . Czyli nie aż taka rewelacja 🙂

      • [quote name=”Guest”]No dobra już znalazłem artykuł w necie. D produkcji wodoru potrzebne jest ciągłe dostarczanie aluminiowego proszku, bo dochodzi do jego utleniania . Czyli nie aż taka rewelacja :-)[/quote]
        To ile gram aluminium (z puszki) potrzeba do wyprodukowania 1kWh prądu ?
        Potem to utlenione aluminium do huty i na puszki po piwie pewnie się nadaje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Tutaj możesz to wprowadzić