Energetyczna mapa Europy: Polska czarna, Niemcy brązowe

Energetyczna mapa Europy: Polska czarna, Niemcy brązowe

Czy wiemy ile CO2 w danej chwili emitują systemy energetyczne całej Europy? Wiemy. Takich danych dostarcza od niedawna serwis młodej duńskiej firmy Tomorrow. Analiza tej interaktywnej mapy prowadzi do bardzo ciekawych wniosków.

Jeśli spojrzymy na mapę Europy Live CO2 emmissions of the European electricity consumption, czyli Electricity map, to przynajmniej pod jednym względem nie ma zaskoczenia – Polska wyróżnia się na czarno.

W zimowy poniedziałkowy poranek w przeliczeniu na każdą kilowatogodzinę wytworzonej w Polsce energii emitujemy średnio około 755 gramów CO2. Zaraz po nas jest Estonia z emisyjnością 660 g CO2/kWh (Estończycy produkują prąd ze swojej ropy łupkowej). Na trzecim miejscu goszczą Niemcy, z emisyjnością wytwarzania energii wynoszącą ostatnio ok. 560-570 g CO2/kWh.

Jak pokazuje Electricity Map, najczystszy prąd mają z kolei Norwegowie (ok. 30 g CO2/kWh), Szwedzi (70 g CO2/kWh) i Francuzi (100 g CO2/kWh).

Dzięki mapie można również śledzić na żywo, skąd dokładnie biorą się takie a nie inne parametry emisyjności w energetyce – obserwując na żywo zmiany w miksie źródeł energii. Według danych na poniedziałek rano, 89% prądu czerpiemy w Polsce z węgla. Pracuje 53% opartych na nim mocy (14,3 GW). W ruchu jest też 650 MW mocy wykorzystujących gaz ziemny (przy całej zainstalowanej mocy wynoszącej 1400 MW). Wiatru niestety wciąż brak – pracowało i pracuje tylko 10% zainstalowanych w Polsce farm wiatrowych (o mocy 530 MW).

Kraje o niskiej emisji są zaznaczone na zielono. Wraz ze wzrostem emisji CO2 barwa ciemnieje, przez żółć i brąz, aż po węglową czerń, na którą załapaliśmy się jako jedyny kraj w UE. O ile u nas sytuacja jest znana od dawna i nie widać realnych szans na poprawę, to dla Niemiec jako lidera transformacji energetycznej, znalezienie się w pod względem emisyjności w ciemnobrązowej strefie jest problemem i dużym rozczarowaniem. W 2016 r. udział energii z odnawialnych źródeł w całym miksie wyniósł ok. 33%, czyli niemal tyle samo, co przed rokiem, mimo że dobudowano blisko 7 GW nowych mocy w instalacjach wiatrowych i słonecznych.

Krytyczny okazał się dodatkowo grudzień, w którym produkcja w OZE była wyjątkowo niestabilna i w większości bardzo niska. Ze względu na specyficzne warunki pogodowe w niektóre dni spadała niemal do zera (12 grudnia o godzinie 15:00, gdy zapotrzebowanie na moc wynosiło 69 gigawatów, elektrownie słoneczne zapewniały 0,7 GW mocy co jak na zimę jest całkiem normalne; gorzej, że jednocześnie farmy wiatrowe były w stanie dostarczyć na lądzie – 1 GW, a na morzu – 0,4 GW). Styczeń 2017 r. nie przyniósł radykalnej poprawy – w poniedziałek rano farmy wiatrowe, których Niemcy mają 43 GW, pracują w 9%. Bieżące dostawy opierają się na węglu, atomie, gazie i biomasie, a w kraju padają pytania, co stanie się po wyłączeniu elektrowni jądrowych w takie dni, jakich nastarczył grudzień 2016 r.

W tym tygodniu nie widać perspektyw na wzrost wytwarzania w OZE w Polsce, a prawdopodobnie i w Niemczech. Prognozy pogody na najbliższe dni zakładają, że wróci do nas front kontynentalny, czyli mroźne powietrze z na ogół słabym wiatrem. A że trzeba będzie się mocniej dogrzewać – realna jest dodatkowo powtórka problemów ze smogiem.

Electricity Map bardzo przejrzyście ilustruje, jak kształtują się warunki wietrzności i nasłonecznienia. Pokazała również, jak „zazieleniło się” w całej Europie, gdy wiał orkan Barbara (o polskich skutkach tego zjawiska pisaliśmy tutaj: Historyczny rekord. Wiatraki dostarczyły 1/3 mocy w Polsce). Nawet Polska ze strefy czarnej przeszła wówczas do brązowej.

Mapa pokazuje "na żywo" ilość energii zainstalowanej i wykorzystywanej w każdej technologii dla niemal wszystkich krajów UE i jest rozbudowywana o kolejne państwa. Widać na niej również transgraniczne przepływy energii i ile emisji CO2 „przepływa” wraz z eksportowaną energią.

Dane źródłowe do mapy pochodzą solidnych źródeł – głównie z ENTSO-E, czyli organizacji zrzeszającej operatorów sieci przesyłowych. Dlatego Electricity Map może być zarówno ciekawostką, jak i źródłem informacji do poważniejszych rozważań o losach energetyki w Europie.

Została stworzona z myślą o internautach używających przeglądarki Chrome. Nieźle działa w Operze. Firefox nie do końca sobie z nią radzi.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Energetyczna mapa Europy: Polska czarna, Niemcy brązowe”

  1. czy można obniżyć emisyjność elektrowni na paliwo stałe, jeżeli tak to jakie są koszta i jak to się ma do alternatywnych nakładów na OZE? Wiemy że elektrownie konwencjonalne emitują stabilnie zanieczyszczenia, a OZE niestabilnie obniża emisję szkodliwych substancji. Jeżeli obniżymy do zera zanieczyszczenia z elektrowni konwencjonalnych to zbiegnie się to pewnie z terminem kiedy surowce naturalne się skończą. Rozwijać elektrownie konwencjonalne czy OZE + magazyny energii?

    • [quote name=”Duster”]czy można obniżyć emisyjność elektrowni na paliwo stałe, jeżeli tak to jakie są koszta i jak to się ma do alternatywnych nakładów na OZE? [/quote]

      można, ale tak jak wspomniałeś kwestią są pieniądze. Tym większe im modernizacja obejmie starszą jednostkę.

      [quote name=”Duster”] Wiemy że elektrownie konwencjonalne emitują stabilnie zanieczyszczenia, a OZE niestabilnie obniża emisję szkodliwych substancji. [/quote]

      z tą niestabilnością OZE w kwestii obniżania szkodliwego syfu się nie zgodzę. Patrz geotermia podhalańska. Potencjał aby rozwijać podobne projekty na szerszą skalę zarówno w miastach jak i ogólnie w danych regionach geograficznych, Polska ma więcej niż ogromny (zarówno w kwestii stricte samego ciepłownictwa jak i produkcji energii elektrycznej). Jest sporo opracowań na ten temat.

      [quote name=”Duster”]Jeżeli obniżymy do zera zanieczyszczenia z elektrowni konwencjonalnych to zbiegnie się to pewnie z terminem kiedy surowce naturalne się skończą. Rozwijać elektrownie konwencjonalne czy OZE + magazyny energii?[/quote]

      czy do elektrowni konwencjonalnych zaliczasz również moce wytwórcze w 100% oparte na spalaniu (powtarzam – spalaniu a nie współspalaniu) biomasy?

      • [quote name=”Thomas”][quote name=”Duster”]czy można obniżyć emisyjność elektrowni na paliwo stałe, jeżeli tak to jakie są koszta i jak to się ma do alternatywnych nakładów na OZE? [/quote]

        można, ale tak jak wspomniałeś kwestią są pieniądze. Tym większe im modernizacja obejmie starszą jednostkę.

        [quote name=”Duster”] Wiemy że elektrownie konwencjonalne emitują stabilnie zanieczyszczenia, a OZE niestabilnie obniża emisję szkodliwych substancji. [/quote]

        z tą niestabilnością OZE w kwestii obniżania szkodliwego syfu się nie zgodzę. Patrz geotermia podhalańska. Potencjał aby rozwijać podobne projekty na szerszą skalę zarówno w miastach jak i ogólnie w danych regionach geograficznych, Polska ma więcej niż ogromny (zarówno w kwestii stricte samego ciepłownictwa jak i produkcji energii elektrycznej). Jest sporo opracowań na ten temat.

        [quote name=”Duster”]Jeżeli obniżymy do zera zanieczyszczenia z elektrowni
        konwencjonalnych to zbiegnie się to pewnie z terminem kiedy surowce naturalne się skończą. Rozwijać elektrownie konwencjonalne czy OZE + magazyny energii?[/quote]

        czy do elektrowni konwencjonalnych zaliczasz również moce wytwórcze w 100% oparte na spalaniu (powtarzam – spalaniu a nie współspalaniu) biomasy?[/quote]

        Sorry nie rozumiem nawiązania do geotermii podhalańskiej, jeżeli chodzi o spalanie, to dla mnie spalanie czegokolwiek to nie OZE. Ale to mój pogląd, mogę się mylić nie mam porównania elektrowni biomasowej i elektrowni na węgiel kamienny w kwestii emisji.

        • [quote name=”Duster”]
          Sorry nie rozumiem nawiązania do geotermii podhalańskiej, jeżeli chodzi o spalanie, to dla mnie spalanie czegokolwiek to nie OZE. Ale to mój pogląd, mogę się mylić nie mam porównania elektrowni biomasowej i elektrowni na węgiel kamienny w kwestii emisji.[/quote]

          chodziło mi ogólnie o potencjał jaki drzemie w tym segmencie OZE – segmencie nieemisyjnym dodajmy.
          Może nie wyraziłem się zbyt jasno, ale przecież jeżeli popatrzymy na ten segment OZE jakim jest geotermia (nawet w ujęciu podhalańskim, gdzie ograniczamy na jej rzecz palenie np. węglem w celu ogrzania domu) to wszystko rozbija się o głębokość wiercenia w oparciu o które albo uzyskujemy samo CU lub również energię elektryczną – czystą, bez emisyjną.
          Co zaś się tyczy samego spalania – biogazownie to wg. ciebie nie OZE?
          Z ciekawości spytam – czemu jednostki w 100% opalane biomasą nie są uznawane przez ciebie za OZE?

          • [quote name=”Thomas”][quote name=”Duster”]
            Sorry nie rozumiem nawiązania do geotermii podhalańskiej, jeżeli chodzi o spalanie, to dla mnie spalanie czegokolwiek to nie OZE. Ale to mój pogląd, mogę się mylić nie mam porównania elektrowni biomasowej i elektrowni na węgiel kamienny w kwestii emisji.[/quote]

            chodziło mi ogólnie o potencjał jaki drzemie w tym segmencie OZE – segmencie nieemisyjnym dodajmy.
            Może nie wyraziłem się zbyt jasno, ale przecież jeżeli popatrzymy na ten segment OZE jakim jest geotermia (nawet w ujęciu podhalańskim, gdzie ograniczamy na jej rzecz palenie np. węglem w celu ogrzania domu) to wszystko rozbija się o głębokość wiercenia w oparciu o które albo uzyskujemy samo CU lub również energię elektryczną – czystą, bez emisyjną.
            Co zaś się tyczy samego spalania – biogazownie to wg. ciebie nie OZE?
            Z ciekawości spytam – czemu jednostki w 100% opalane biomasą nie są uznawane przez ciebie za OZE?[/quote]

            Nie da się spalić biomasy bez emisji zanieczyszczeń. Nawet jak zastosujemy takie wspaniałe filtry nakie mamy w Polsce na elektrowniach konwencjonalnych (taki żart). Przy naturalnym rozkładzie biomasy nie ma dodatkowych zanieczyszczeń lotnych.

          • [quote name=”Duster”]
            Nie da się spalić biomasy bez emisji zanieczyszczeń. Nawet jak zastosujemy takie wspaniałe filtry nakie mamy w Polsce na elektrowniach konwencjonalnych (taki żart). Przy naturalnym rozkładzie biomasy nie ma dodatkowych zanieczyszczeń lotnych.[/quote]

            ja rozumiem, że nick zobowiązuje 😉 (taki żart) ale nie popadajmy w skrajności – chociaż rozumiem, że każdy może mieć jakieś odchylenie od normy 🙂 (aby była jasność to nic osobistego).
            Jest zdecydowana różnica jeżeli chodzi o emisję zanieczyszczeń kiedy spalamy pelet, słomę czy ogólnie szeroko pojętą biomasę na tle palenia węgla.
            Za OZE ustawodawstwo uznaje też odpady komunalne. Sam przyznasz, że lepiej je przecież spalić w odpowiedniej instalacji jaką jest spalarnia (+ uzyskać z tego CUW + prąd) niż kisić je bezproduktywnie na wysypiskach.

            Pozdrawiam.

          • [quote name=”Thomas”][quote name=”Duster”]
            Nie da się spalić biomasy bez emisji zanieczyszczeń. Nawet jak zastosujemy takie wspaniałe filtry nakie mamy w Polsce na elektrowniach konwencjonalnych (taki żart). Przy naturalnym rozkładzie biomasy nie ma dodatkowych zanieczyszczeń lotnych.[/quote]

            ja rozumiem, że nick zobowiązuje 😉 (taki żart) ale nie popadajmy w skrajności – chociaż rozumiem, że każdy może mieć jakieś odchylenie od normy 🙂 (aby była jasność to nic osobistego).
            Jest zdecydowana różnica jeżeli chodzi o emisję zanieczyszczeń kiedy spalamy pelet, słomę czy ogólnie szeroko pojętą biomasę na tle palenia węgla.
            Za OZE ustawodawstwo uznaje też odpady komunalne. Sam przyznasz, że lepiej je przecież spalić w odpowiedniej instalacji jaką jest spalarnia (+ uzyskać z tego CUW + prąd) niż kisić je bezproduktywnie na wysypiskach.

            Pozdrawiam.[/quote]
            Ech, nick zaczerpnięty z literatury, kiedy marka Dacia produkowała tylko „miękkie” samochody na francuskiej licencji, a ja jeszcze nic nie kumałem po angielsku.
            Może trochę z biomasą przesadzam, ale tak sobie myślę że dobrze by było jakbyśmy mieli tylko taki problemy jak klasyfikacja OZE.

          • [quote name=”Duster”]
            Ech, nick zaczerpnięty z literatury, kiedy marka Dacia produkowała tylko „miękkie” samochody na francuskiej licencji, a ja jeszcze nic nie kumałem po angielsku.
            Może trochę z biomasą przesadzam, ale tak sobie myślę że dobrze by było jakbyśmy mieli tylko taki problemy jak klasyfikacja OZE.[/quote]

            też popieram takie problemy 🙂 Niestety życie to nie bajka i trzeba się zmagać z wieloma innymi bardziej śmierdzącymi, syfiącymi i brudnymi problemami 🙂
            Powiem ci szczerze duster, że idąc do pracy myślałem/analizowałem naszą konwersacją pod powyższym artykułem ze szczególnym naciskiem na to co wczoraj napisałeś, że jakiekolwiek spalanie to nie OZE.
            Jak ustaliliśmy każdy może się inaczej na pewne kwestie zapatrywać tylko zastanówmy się jak np. zapewnić ciepło systemowe w dużych miastach w oparciu o tzw. źródła nieemisyjne? Mi na myśl przychodzi tylko instalacja paneli solarnych na dachach bloków, ale to tylko i aż jakaś niewielka alternatywa, nie dająca nam wystarczającej ilości ciepła kiedy jest pochmurno lub jest noc a za oknem mamy -20 (przenoszę doświadczenia z używania paneli solarnych w domku jednorodzinnym do sezonu grzewczego, w którym muszę wspomagać się kominkiem z płaszczem wodnym bo zwyczajnie nie zawsze solary są mi w stanie zapewnić odpowiednią ilość ciepła w domu + ciepłą wodę do mycia).
            Jakby nie patrzeć ta cała biomasa/biogaz nie jest taki zły. Ogólnie zasada w kwestii OZE powinna być jedna i niezmienna – równowaga, w wyniku czego nie rozwijamy tylko jednej technologii ale wszystko co mamy dostępne, z naciskiem na źródła która najlepiej sprawdzają się w danym regionie/szerokości geograficznej.
            Pozdrawiam.

          • [quote name=”Thomas”][quote name=”Duster”]
            Ech, nick zaczerpnięty z literatury, kiedy marka Dacia produkowała tylko „miękkie” samochody na francuskiej licencji, a ja jeszcze nic nie kumałem po angielsku.
            Może trochę z biomasą przesadzam, ale tak sobie myślę że dobrze by było jakbyśmy mieli tylko taki problemy jak klasyfikacja OZE.[/quote]

            też popieram takie problemy 🙂 Niestety życie to nie bajka i trzeba się zmagać z wieloma innymi bardziej śmierdzącymi, syfiącymi i brudnymi problemami 🙂
            Powiem ci szczerze duster, że idąc do pracy myślałem/analizowałem naszą konwersacją pod powyższym artykułem ze szczególnym naciskiem na to co wczoraj napisałeś, że jakiekolwiek spalanie to nie OZE.
            Jak ustaliliśmy każdy może się inaczej na pewne kwestie zapatrywać tylko zastanówmy się jak np. zapewnić ciepło systemowe w dużych miastach w oparciu o tzw. źródła nieemisyjne? Mi na myśl przychodzi tylko instalacja paneli solarnych na dachach bloków, ale to tylko i aż jakaś niewielka alternatywa, nie dająca nam wystarczającej ilości ciepła kiedy jest pochmurno lub jest noc a za oknem mamy -20 (przenoszę doświadczenia z używania paneli solarnych w domku jednorodzinnym do sezonu grzewczego, w którym muszę wspomagać się kominkiem z płaszczem wodnym bo zwyczajnie nie zawsze solary są mi w stanie zapewnić odpowiednią ilość ciepła w domu + ciepłą wodę do mycia).
            Jakby nie patrzeć ta cała biomasa/biogaz nie jest taki zły. Ogólnie zasada w kwestii OZE powinna być jedna i niezmienna – równowaga, w wyniku czego nie rozwijamy tylko jednej technologii ale wszystko co mamy dostępne, z naciskiem na źródła która najlepiej sprawdzają się w danym regionie/szerokości geograficznej.
            Pozdrawiam.[/quote]
            W takim razie dla równowagi założę stronę stopkopalniom.eu, będę szkalował górników jak się da, a jak moi poplecznicy dorwią się kiedyś do rządzenia to nałoże na kopalnie podatek od sprzętu górniczego, zabronię modernizacji i zakażę elektrowniom państwowym kupować węgiel od tychże kopalni za więcej niż 40% ceny rynkowej i jeszcze jakieś świństwo wymyślę, które na razie nie przychodzi mi do głowy.
            Jakim podłym trzeba być człowiekiem żeby komukolwiek coś takiego robić?
            Oczywiście żartuję z tą stroną, nikt z branży OZE raczej by się nie zniżył do takiego poziomu.

            Co do solarów – eksperyment realizowany przez Mostostal bezawaryjnie funkcjonuje już rok, metoda jest znana od lat i jest niezwykle prosta.
            Myślę że za 2 do 3 lat kominek w domu będzie pełnił tylko funkcję dekoracyjną, latem zgromadzisz z solarów wystarczającą ilość energii do ogrzania domu przez cały rok.

          • Przesłanka: „latem zgromadzisz z solarów wystarczającą ilość energii do ogrzania domu przez cały rok.” # Duster 2017-01-17 18:31

            Bardzo dobra przesłanka dlatego, że jest policzalna i w połowie znana w ilości energii potrzebnej do ogrzania domu. Spełnienie to metoda energetyczna i jej i konkurencyjna ekonomia.

      • [quote name=”Thomas”] Patrz geotermia podhalańska. Potencjał aby rozwijać podobne projekty na szerszą skalę zarówno w miastach jak i ogólnie w danych regionach geograficznych, Polska ma więcej niż ogromny (zarówno w kwestii stricte samego ciepłownictwa jak i produkcji energii elektrycznej). Jest sporo opracowań na ten temat.
        [/quote]
        Ale co po opracowaniach. Kilka inwestycji w geotermie w Polsce okazało się niewypałem. Gminy często dopłacają do przedsięwzięcia.
        Myślę że niewypałów (dopłaty) jest więcej niż wypałów.

        • [quote name=”Guest”]
          Ale co po opracowaniach. Kilka inwestycji w geotermie w Polsce okazało się niewypałem. Gminy często dopłacają do przedsięwzięcia.
          Myślę że niewypałów (dopłaty) jest więcej niż wypałów.[/quote]

          bierzmy jednak pod uwagę, że w kwestii geotermii trochę się pozmieniało na przestrzeni ostatnich lat (pokuszę się o stwierdzenie, że w jej przypadku mamy do czynienia z podobną sytuacją jak przy panelach fotowoltaicznych – jeszcze kilka lat temu nikt nie traktował ich poważnie a teraz sam widzisz jak prężnie rozwija się ten rynek).
          Co zaś się tyczy tych wspomnianych niewypałów, to w oparciu o moją wiedzę (jeżeli się mylę proszę o sprostowanie) to zasadniczo było to podyktowane dwoma kwestiami:
          1. efekt skali a raczej jej brak, przez co cena takiego ciepła była niezbyt atrakcyjna (delikatnie rzecz ujmując)
          2. szeroko pojęte kwestie techniczne takie jak m. in. głębokość wierceń (nie wiem czy to kwestia ówczesnej techniki czy braku odpowiednich ludzi, którzy odpowiadali za projekty zakończone fiaskiem) które nie dawały satysfakcjonujących wyników (temperatura, wydajność itp.), materiały z których zostały zrobione rury itp. itd.

          Pozdrawiam.

  2. Motto: Energiewende – elektryczność – widmo energetyczne i ekonomiczne.

    Przesłanka: „Na razie z około 45 mln aut zarejestrowanych w Niemczech samochody elektryczne (w tym hybrydy plug-in) stanowią około 50 tys.”
    Źródło: http://gramwzielone.pl/auto-ekologiczne/24846/niemcy-nie-rzucili-sie-na-doplaty-do-aut-elektrycznych

    Rysunek:

    NIE (węgiel, atom) – NIEMCY (metody energetyczne i ekonomiczne) – (gaz, OZE) TAK

    W tej idei i miary wysiłek energetyczny i ekonomiczny obywateli Niemiec polega na likwidacji metod energetycznych elektrowni węglowych i atomowych oraz inwestycji w metody energetyczne elektrowni gazowych i OZE. Jednak w tym ogólnie nie ma wzrostu zapotrzebowania na moc i wzrostu zużycia energii jest tylko zmiana źródeł.

    Dlaczego Niemcy impet ekonomiczny od początku nie skierowali w elektromobilność (samochody osobowe, dostawcze, autobusy, busy…) i jej infrastrukturę nie dotując ze środków publicznych w ogóle metod elektrowni gazowych i OZE? Tylko w likwidację metod węglowych i atomowych oraz w rozwój sieci elektroenergetycznej. Czy byłby taki scenariusz? Informacja dla rynku. Ile co roku będzie mniej mocy i energii z węgla i atomu oraz o ile wzrośnie potrzeba ładowania przez elektryczne automobile w wyniku przesiadki na elektromobile. Czyli zmniejsza się dostępność po stronie węgla i atomu oraz wzrasta zapotrzebowanie przez elektromobilność co muszą nadgonić inwestorzy (rynek) w gaz i OZE. I tak z roku na rok przez lata. Zmniejszyłyby się metody na NIE, a zwiększały metody na TAK. I byłoby coraz więcej elektrycznych automobili. Może nawet już 5 mln. szt. Niemcy mają przecież bardzo dobrze rozwiniętą sieć dróg i przemysł motoryzacyjny.

    Rysunek:

    NIE (węgiel, atom) – NIEMCY (zmiana metody poprzez elektomobilność) – (gaz, OZE) TAK

    Byłoby, że kto ma automobil elektryczny ten wspiera Energiewende i czyni presję na inwestorów OZE, a rząd dokłada presji likwidacją metod węglowych i atomowych, ale nie odpowiada za to, czy OZE da radę dostarczyć mocy i energii elektrycznej. Rząd zajmuje się starymi metodami, inwestorzy nowym, a obywatele Niemiec jeżdżą elektrykami. Trzy sukcesy w jednym czasie.

    W tej idei i miary w Polsce proponuje się tak:

    TAK (węgiel inaczej) – POLSKA(zmiana metody poprzez elektomobilność) – (gaz, OZE, może i atom) TAK

    Dogonimy Niemców w ilość automobili z lepszym kolorem, gdyby całe dotacje wobec metod gaz, OZE i atom może, przesunąć na węgiel inaczej i elektromobilność?

    • [quote name=”MIT”]Motto: Energiewende – elektryczność – widmo energetyczne i ekonomiczne.

      Przesłanka: „Na razie z około 45 mln aut zarejestrowanych w Niemczech samochody elektryczne (w tym hybrydy plug-in) stanowią około 50 tys.”
      Źródło: http://gramwzielone.pl/auto-ekologiczne/24846/niemcy-nie-rzucili-sie-na-doplaty-do-aut-elektrycznych

      Rysunek:

      NIE (węgiel, atom) – NIEMCY (metody energetyczne i ekonomiczne) – (gaz, OZE) TAK

      W tej idei i miary wysiłek energetyczny i ekonomiczny obywateli Niemiec polega na likwidacji metod energetycznych elektrowni węglowych i atomowych oraz inwestycji w metody energetyczne elektrowni gazowych i OZE. Jednak w tym ogólnie nie ma wzrostu zapotrzebowania na moc i wzrostu zużycia energii jest tylko zmiana źródeł.

      Dlaczego Niemcy impet ekonomiczny od początku nie skierowali w elektromobilność (samochody osobowe, dostawcze, autobusy, busy…) i jej infrastrukturę nie dotując ze środków publicznych w ogóle metod elektrowni gazowych i OZE? Tylko w likwidację metod węglowych i atomowych oraz w rozwój sieci elektroenergetycznej. Czy byłby taki scenariusz? Informacja dla rynku. Ile co roku będzie mniej mocy i energii z węgla i atomu oraz o ile wzrośnie potrzeba ładowania przez elektryczne automobile w wyniku przesiadki na elektromobile. Czyli zmniejsza się dostępność po stronie węgla i atomu oraz wzrasta zapotrzebowanie przez elektromobilność co muszą nadgonić inwestorzy (rynek) w gaz i OZE. I tak z roku na rok przez lata. Zmniejszyłyby się metody na NIE, a zwiększały metody na TAK. I byłoby coraz więcej elektrycznych automobili. Może nawet już 5 mln. szt. Niemcy mają przecież bardzo dobrze rozwiniętą sieć dróg i przemysł motoryzacyjny.

      Rysunek:

      NIE (węgiel, atom) – NIEMCY (zmiana metody poprzez elektomobilność) – (gaz, OZE) TAK

      Byłoby, że kto ma automobil elektryczny ten wspiera Energiewende i czyni presję na inwestorów OZE, a rząd dokłada presji likwidacją metod węglowych i atomowych, ale nie odpowiada za to, czy OZE da radę dostarczyć mocy i energii elektrycznej. Rząd zajmuje się starymi metodami, inwestorzy nowym, a obywatele Niemiec jeżdżą elektrykami. Trzy sukcesy w jednym czasie.

      W tej idei i miary w Polsce proponuje się tak:

      TAK (węgiel inaczej) – POLSKA(zmiana metody poprzez elektomobilność) – (gaz, OZE, może i atom) TAK

      Dogonimy Niemców w ilość automobili z lepszym kolorem, gdyby całe dotacje wobec metod gaz, OZE i atom może, przesunąć na węgiel inaczej i elektromobilność?[/quote]

      Jedna uwaga – węgiel w jakiejkolwiek postaci, wcześniej czy później się skończy. Myślę że niemcy mają coś w zanadrzu.

      • [quote name=”Duster”][quote name=”MIT”]Motto: Energiewende – elektryczność – widmo energetyczne i ekonomiczne.

        NIE (węgiel, atom) – NIEMCY (metody energetyczne i ekonomiczne) – (gaz, OZE) TAK[/quote]

        Jedna uwaga – węgiel w jakiejkolwiek postaci, wcześniej czy później się skończy. Myślę że niemcy mają coś w zanadrzu.[/quote]

        Model niemiecki w p/w idei i miary ma walor. Dotacje publiczne na likwidacje metod na NIE nie są wydatkami na domenę w celu konkurującą choć służą rozwojowi konkurencyjności, ale po stronie metod na TAK. Na żarówce mają zmianę metody, na automobilach nie. Mnie się widzi, że w zanadrzu to mają tylko wiarę w naukę i inżynierie. Moc i energia elektryczna wymaga źródła, urządzenia i umiejętności. Z urządzeniami i umiejętnością nie mają problemu. Pozostaje źródło. Musi zatem być to coś w zanadrzu co wypchnie gaz z zagranicy. Wówczas będzie jeden wielki samowystarczalny niemiecki klaster. Tylko do środków technologii i techniki ewentualnie będą potrzebowali „materii” jakiej w ziemi nie mają i trzeba będzie importować. Pozostanie im OZE i skoro nie atom (rozbijanie jąder) to ich łącznie, czyli stellarator [ https://pl.wikipedia.org/wiki/Wendelstein_7-X ].

    • Nigdy nie rozumiem komentarzy użytkownika MIT. Kto ze mną? Łapka w górę!

      [quote name=”MIT”]Motto: Energiewende – elektryczność – widmo energetyczne i ekonomiczne.

      Przesłanka: „Na razie z około 45 mln aut zarejestrowanych w Niemczech samochody elektryczne (w tym hybrydy plug-in) stanowią około 50 tys.”
      Źródło: http://gramwzielone.pl/auto-ekologiczne/24846/niemcy-nie-rzucili-sie-na-doplaty-do-aut-elektrycznych

      Rysunek:

      NIE (węgiel, atom) – NIEMCY (metody energetyczne i ekonomiczne) – (gaz, OZE) TAK

      W tej idei i miary wysiłek energetyczny i ekonomiczny obywateli Niemiec polega na likwidacji metod energetycznych elektrowni węglowych i atomowych oraz inwestycji w metody energetyczne elektrowni gazowych i OZE. Jednak w tym ogólnie nie ma wzrostu zapotrzebowania na moc i wzrostu zużycia energii jest tylko zmiana źródeł.

      Dlaczego Niemcy impet ekonomiczny od początku nie skierowali w elektromobilność (samochody osobowe, dostawcze, autobusy, busy…) i jej infrastrukturę nie dotując ze środków publicznych w ogóle metod elektrowni gazowych i OZE? Tylko w likwidację metod węglowych i atomowych oraz w rozwój sieci elektroenergetycznej. Czy byłby taki scenariusz? Informacja dla rynku. Ile co roku będzie mniej mocy i energii z węgla i atomu oraz o ile wzrośnie potrzeba ładowania przez elektryczne automobile w wyniku przesiadki na elektromobile. Czyli zmniejsza się dostępność po stronie węgla i atomu oraz wzrasta zapotrzebowanie przez elektromobilność co muszą nadgonić inwestorzy (rynek) w gaz i OZE. I tak z roku na rok przez lata. Zmniejszyłyby się metody na NIE, a zwiększały metody na TAK. I byłoby coraz więcej elektrycznych automobili. Może nawet już 5 mln. szt. Niemcy mają przecież bardzo dobrze rozwiniętą sieć dróg i przemysł motoryzacyjny.

      Rysunek:

      NIE (węgiel, atom) – NIEMCY (zmiana metody poprzez elektomobilność) – (gaz, OZE) TAK

      Byłoby, że kto ma automobil elektryczny ten wspiera Energiewende i czyni presję na inwestorów OZE, a rząd dokłada presji likwidacją metod węglowych i atomowych, ale nie odpowiada za to, czy OZE da radę dostarczyć mocy i energii elektrycznej. Rząd zajmuje się starymi metodami, inwestorzy nowym, a obywatele Niemiec jeżdżą elektrykami. Trzy sukcesy w jednym czasie.

      W tej idei i miary w Polsce proponuje się tak:

      TAK (węgiel inaczej) – POLSKA(zmiana metody poprzez elektomobilność) – (gaz, OZE, może i atom) TAK

      Dogonimy Niemców w ilość automobili z lepszym kolorem, gdyby całe dotacje wobec metod gaz, OZE i atom może, przesunąć na węgiel inaczej i elektromobilność?[/quote]

  3. Warto jednak zwrócić uwagę, że mapa nie obejmuje transferów SWE-EST-PL i SWE-PL co prawdopodobnie by nas nieco ‚odczerniło’. Ale i tak fakt pozostaje faktem, węgiel był jest i będzie – na to wygląda.

    • SWE-PL nie importujemy w godzinach nocnych, dlatego strzałki na mapie znikają. A w dzień, kiedy zapotrzebowanie na moc rośnie, te 600 MW zielonej energii niestety nie jest w stanie nas radykalnie odmienić…

      • [quote name=”JP”]SWE-PL nie importujemy w godzinach nocnych, dlatego strzałki na mapie znikają. A w dzień, kiedy zapotrzebowanie na moc rośnie, te 600 MW zielonej energii niestety nie jest w stanie nas radykalnie odmienić…[/quote]

        przydałby się drugi morski kabel stałoprądowy ze Szwecją 🙂
        A zainteresowanych przepływem mocy na ww. kierunku, odsyłam na stronę PSE: http://www.pse.pl/index.php?modul=21&id_rap=9

  4. no z tą pogodą jest tak że w mroźną zimową noc zwykle nie wieje i mamy chwilę prawdy

    dodatkowo przy mrozach spada ciśnienie gazu w gazociągach o kilka procent zmniejszając jego dostępność – to trochę podobne jak w upały kiedy sieci przegrzewając się zmniejszając przepustowość

    wniosek oczywisty choć często chowany pod dywan, że o ile z punktu widzenia produkcji bądź średnich mocy to miewamy imponujące osiągnięcia, które fajowo się sprzedają w powerpointach, to z punktu widzenia mocowego w obu pikach pogodowych (upalne południe w lecie, mroźna północ w zimie) wracamy technologicznie circa do lat 70tych choć niezbyt chcemy się do tego przyznać

    • [quote name=”kos-mi-ci”]
      wniosek oczywisty choć często chowany pod dywan, że o ile z punktu widzenia produkcji bądź średnich mocy to miewamy imponujące osiągnięcia, które fajowo się sprzedają w powerpointach, to z punktu widzenia mocowego w obu pikach pogodowych (upalne południe w lecie, mroźna północ w zimie) wracamy technologicznie circa do lat 70tych choć niezbyt chcemy się do tego przyznać[/quote]

      pełna zgoda, ale… w przypadku upalnego lata mamy już rozwiązania – fotowoltaika, która z powodzeniem mogłaby wyprowadzić nasz KSE z opresji pod warunkiem żeby była 🙂 A jak wygląda sytuacja to już każdy zainteresowany wie. Ja mogę tylko pomarzyć, że te tysiące m3 dachów bloków w polskich miastach w końcu zostanie pokryte panelami do produkcji prądu 🙂

  5. Jaki wniosek? Albo idziemy w drogi i niebezpieczny atom i odsuwamy problemy na kolejne 30 lat lub idziemy w OZE z bankami energii. Sam jestem zwolennikiem wiatraków, ale w Polsce podejrzewam, że bardzo dobrze sprawdził by się scenariusz z kilkunastoma zaporami na Wiśle i Odrze. Resztę dopchać solarami na każdym domu i biogazowniami w każdym powiecie. Co prawda na rurociąg gazowy z Norwegii nie ma szans ale może trzeba rozważyć import tankowcami.

  6. czystość powietrza zależy od emisji a nie emisyjności – dzisiaj Niemcy 32,5GW z węgla, Polska 19,7GW to kto właściwie powinien być na czarno?

  7. Hm ciekawa sprawa. Jestem ciekawy, jak to się rozwinie. Fotowoltaiką interesuję się dopiero od kiedy zainstalowałem panele na dachu swojej firmy i od tego czasu jestem do niej coraz bardziej pozytywnie nastawiony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Tutaj możesz to wprowadzić