Nowy rynek energii UE cz.3. Rynki mocy nie dla węgla?

Nowy rynek energii UE cz.3. Rynki mocy nie dla węgla?

 

Największe emocje wywołało w Polsce to, że Komisja Europejska proponuje wyłączyć z działania mechanizmów wsparcia elektrownie węglowe. Ale zanim weźmiemy się za bary z Brukselą, to sam polski rząd musi wreszcie zdecydować co chce zrobić i jakie efekty osiągnąć.

Komisja chce aby elektrownia dla której ostateczna decyzja inwestycyjna była podjęta po wejściu w życie rozporządzenia mogła uczestniczyć w  rynku mocy tylko, jeśli jej emisja CO2 wynosi 550 kg CO2 na MWh lub mniej. To ma spowodować, że po wejściu w życie tego rozporządzenia Rady UE nie będą już powstawać nowe elektrownie węglowe.  Najnowocześniejsze jednostki  emitują bowiem ok. 700 kg. 

Ale nawet starsze elektrownie, które załapią się na wsparcie a emitują powyżej 550 kg, będą mogły korzystać z dobrodziejstw rynku mocy najwyżej 5 lat. Jak zauważył Polski Komitet Energii Elektrycznej, takie rozwiązanie preferuje elektrownie gazowe.

Ten pomysł Komisji zaskoczył Warszawę, bo w drafcie, który nieoficjalnie wyciekł kilka dni wcześniej, a który trafił też do redakcji portalu WysokieNapiecie.pl, wcale jej było. Została dopisana w ostatniej chwili. Najlepszym dowodem jest fakt, że w ocenie skutków  regulacji (tzw. impact assessment) w ogóle nie wspomina się o tym rozwiązaniu. Dlaczego? - To proste. Impact assessment było robiony dla propozycji Dyrekcji Generalnej Energii, która przygotowała projekt.  Do tego dochodzą później poprawki z innych dyrekcji. A na końcu decyzje polityczne komisarzy – tłumaczy nam osoba znająca niuanse brukselskiej legislacji.
Wniosek – na uzasadnienie tej propozycji nie starczyło już czasu. Co zresztą nienajlepiej świadczy o rzetelności unijnej biurokracji.

Rynek mocy jest dla wielu przedstawicieli sektora niemal panaceum na wszystkie jego problemy, przede wszystkim brak perspektyw  na inwestycje w nowe moce konwencjonalne. Ministerstwo Energii chciałoby by powstawały w Polsce nowe elektrownie węglowe, które uzupełnią deficyt mocy po planowanym wyłączeniu starych bloków. Ale żeby ich budowa się opłacała muszą zostać wprowadzone jakieś mechanizmy, które zrekompensują elektrowniom ubytek czasu pracy spowodowany przez źródła odnawialne. Taki mechanizm, jako pomoc publiczna, wymaga zgody Brukseli.

Ministerstwo Energii przedstawiło już projekt rynku mocy, oparty na aukcjach i nawet dokonało jego prenotyfikacji w Komisji Europejskiej. Projektu ustawy wciąż jednak nie ma.
Jeśli wczytamy się dokładnie w plany Komisji Europejskiej, to okaże się, że owe 550 kg to może być wcale nie największy problem jaki stanie przed polskim rządem i sektorem energetycznym.

Komisja Europejska nie ukrywa swojej niechęci wobec krajowych mechanizmów wspierania mocy, które uważa za narzędzie nieefektywne i trwoniące pieniądze konsumentów prądu.
Przede wszystkim mają zostać wprowadzone jednolite standardy oceny wystarczalności mocy w krajach UE. Powstanie europejska ocena prowadzona przez ENTSO-E (zrzeszenie operatorów sieci przesyłowych , m.in. nasz PSE) i ACER - unijną agencję łączącą urzędy regulujące rynki energii.  

Projekt wprowadza zasady  jakie ta ocena powinna  spełniać. Powinna m.in.  uwzględniać istniejące i przyszłe źródła wytwórcze, magazynowanie energii, zarządzanie popytem oraz możliwości eksportu i importu oraz włączać scenariusze „nieprzewidujące istniejących bądź planowanych mechanizmów wspierania mocy”.
Na podstawie tej metodologii swoje plany wystarczalności będą sporządzać poszczególne kraje. Ale Komisja chce im także mocno związać ręce, wprowadzając rozmaite mechanizmy sprawdzające, konsultacje, analizy itd. Kraje, które już mają system płatności za moc, będą musiały dokonać jego ponownego przeglądu.

Przede wszystkim zaś domaga się aby mechanizmy wspierania mocy uwzględniały potencjał krajów sąsiednich, tak aby uniknąć dublowania systemów.

Zastanówmy się przez chwilę po co wierchuszka Komisji Europejskiej zdecydowała się wprowadzić przepis o 550 kg CO2. Poza Polską w UE nie ma w tej chwili planów budowania nowych elektrowni węglowych, więc jest to przepis dotyczący właściwie tylko naszego kraju.

Widzimy dwie możliwości. Może to być po pierwsze, przygotowanie pola do negocjacji. Komisja wie, że w pewnych sprawach będzie musiała ustąpić państwom, bo rządy są niechętne oddawaniu odpowiedzialności za bezpieczeństwo energetyczne. Nawet Niemcy, główny promotor transformacji energetycznej boją się, że Bruksela będzie ich pchać w stronę podziału kraju na strefy cenowe, bo dziś Niemcy mają za słabe sieci między północą a południem.
Więc Komisja ustępując Polsce w sprawie 550 kg, będzie mogła obronić inne sprawy, na których jej zależy.

Ale jest też inna możliwość. Bruksela chce, aby rynek mocy, jeśli już ma powstać, był maksymalnie przejrzysty, otwarty dla jak największej liczby uczestników, niedyskryminujący nikogo. Temu mają służyć transparentne aukcje na dostawę mocy.

Polski projekt przewiduje aukcje, ale ich zasady rząd chce ustalać maksymalnie elastycznie, praktycznie sterując parametrami. Równocześnie politycy otwarcie mówią, ile to elektrowni węglowych powstanie dzięki rynkowi mocy – Ostrołęka (1000 MW), Bogdanka ( 500 MW), może Dolna Odra, może Rybnik, może Czeczott… A przecież Ostrołęka czy jakakolwiek inna elektrownia wcale nie musi wygrać aukcji. Nawet nasi rozmówcy w resorcie energii przyznają, że z logicznego punktu widzenia wygląda to „słabo”.  

Zapowiedzi, że „zaraz zbudujemy” docierają do Brukseli i budują obraz rządu, który dzięki pomocy publicznej chce rozwijać elektrownie węglowe za wszelką cenę. Więc skoro oni w Warszawie tak, to my im tak…

A polski rząd wreszcie musi się zdecydować, czy chce budować kolejne duże elektrownie węglowe, a może nawet atomową, co będzie kosztowało kilkadziesiąt mld zł. Takim pomysłom zdaje się sprzyjać minister Krzysztof Tchórzewski, ale gotowej koncepcji nie ma. Bruksela, wpisując do projektu przepis o 550 kg CO2 daje do zrozumienia, że będzie przeciw. Czekają nas długie negocjacje.

Znaczna część energetyków cieszących się w branży sporym prestiżem, m.in. prof. Jan Popczyk i dr Paweł Skowroński,  proponuje inny wariant.  Wyremontowanie 30 starych bloków po 200 MW, tak aby chodziły do 2030 r. i zabezpieczyły dostawy energii na najbliższe lata. Do tego właśnie potrzebny będzie rynek mocy, ale wyjdzie znacznie taniej dla konsumentów niż wsparcie nowych bloków.

Jednocześnie należy rozwijać technologie  mieszczące się w modelu opracowanym przez Brukselę – wysokosprawną kogenerację, która może być także oparta na węglu, biogazownie, wiatr, fotowoltaikę i zarządzanie popytem.
Czy na taką koncepcję zgodzi Komisja się zgodzi? Tego nie wiemy, ale możliwości przekonania Brukseli wydają się większe.

Jeśli się zdecydujemy na jeden z tych wariantów i obleczemy go w formę jakiegoś dokumentu, to będziemy mogli przyjść do Brukseli i otworzyć negocjacje. Na razie nie bardzo mamy co położyć na stole, sam projekt rynku mocy to za mało, jeśli nie wiemy, czemu ma on służyć.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Nowy rynek energii UE cz.3. Rynki mocy nie dla węgla?”

  1. „Poza Polską w UE nie ma w tej chwili planów budowania nowych elektrowni węglowych, więc jest to przepis dotyczący właściwie tylko naszego kraju.”

    Można prosić o źródło?

    • [quote name=”Pytacz”]”Poza Polską w UE nie ma w tej chwili planów budowania nowych elektrowni węglowych, więc jest to przepis dotyczący właściwie tylko naszego kraju.”

      Można prosić o źródło?[/quote]
      A można prosić o źródło, z którego wynika, że nie jesteś słoniem?

  2. Ostatni moment, aby dołączyć do programów badawczych nad jądrowymi reaktorami torowymi, wykorzystującymi nierozszczepialny Th-232 do produkcji rozszczepialnego U-233.

    Czesi realizują program badawczy nad reaktorami ciekłosolnymi razem z Australią i USA (we współpracy z Oak Ridge Laboratory), Norwegowie uruchamiają torowy reaktor badawczy, Indie budują reaktor pilotażowy na bazie Candu (na paliwo stałe), ale podpisali też umowę z Chinami o współpracy naukowej (wykorzystanie toru). Indie przymierzają się też do reaktora ciekłosolnego TMSR i do ADS (Accelerator Driven System) wykorzystującego tor Th-232.

    Chiny uruchomiły duży program badawczy, powołując wielki instytut z 700 doktorami i inżynierami. W pełni korzystają z odtajnionej dokumentacji z Oak Ridge, gdzie eksperymentalny MSR 8 MW przygotowany do pracy na torze pracował z powodzeniem w latach 1965-69. Prgram zamnknięto, ze względu na brak zainteresowania armi. W reaktorach MSR na ciekłych solach fluoru nie można produkować plutonu do bomb atomowych.

    W Chinach niebawem uruchomiona zostanie kopia MSR z Oak Ridge, następnie 100 MW LFTR (jak zapowiadają 2020 r.) i w ciągu kolejnych 5 lat pilotażowa elektrownia wykorzystująca tor.

    O reaktorach badawczych wykorzystujących Th-232 myślą też w Turcji i Indonezji. Rozproszone na razie badania nad LFTR podjęły amerykańskie uczelnie, w tym MIT.

    Toru Th-232 na świecie jest 4 razy więcej niż uranu, a tor Th-232 można w LFTR „przepalić” w 99% (uran tylko 0,7% w reaktorach klasycznych). Najwięcej toru jest w Australii, Indiach, USA, Kanadzie, Turcji, Brazyli …

    W praktyce 1 tona toru to energetyczny odpowiednik 250 ton uranu lub 4 mln ton węgla (4 mln ton!!). Przy tym ponad 100x (PONAD STO RAZY) mniej odpadów niż z klasycznego reaktora na tę samą jednostkę energii (w tym mniej tych najbardziej aktywnych) oraz możliwość przepalania odpadów z reaktorów uranowo-plutonowych.

    Najważniejsze – LFTR ma pełne bezpieczeństwo bierne, zapewnione przez prawa fizyki. Np., że przy wzroście temperatury sole fluoru rozszerzają się i gęstość strumienia neutronów zmniejsza się. Zbyt duża ilość toru zadławia reaktor, ponieważ zanim Th-232+n stanie się U-233 po drodze jest protaktynem Pa-233 (okres półrozpadu 27 dni), a Pa-233 ma duży przekrój czynny na pochłanianie i spowalnia reakcję.

    I najlepsze – przy braku zasilania i gdy wzrośnie temperatura stopionego paliwa w reaktorze (zawsze jest stopiony 😉 przestaje być chłodzony korek na dole reaktora, który się stapia i czynnik roboczy (sole fluoru) zlewa się grawitacyjnie rurami do kilku podkrytycznych kadzi pod reaktorem.

    Rewelacja! Toru jest pod dostatkiem, nawet w Polsce na hałdach przy elektrowniach, w przyszłości nie będzie więc wojen o zasoby. Poza tym wspomniane pełne bezpieczeństwo bierne.

    Dlaczego nie buduje się takich reaktorów? Była to decyzja polityczna Nixona w 1972 roku, pod naciskiem kół wojskowych, chcących coraz więcej plutonu. A teraz w Europie budowę eksperymentalnego LFTR zablokowała Francja, zarabiająca na sprzedaży starych reaktorów II i III generacji oraz na sprzedaży i odbiorze prętów paliwowych.

    Co prawda Francja deklaruje program MSFR ale to wstępna koncepcja, która zdaniem Francuzów może być wdrażana dopiero po 2050 roku. Czyli Francuzi potrzebują 35 lat na odtworzenie działającego w USA urządzenia sprzed 50 lat.

    Europejskie pieniądze przeznaczono póki co na ALLEGRO (Czechy, Słowacja, Węgry, dołączyła Polska) i na MYRRHA, sterowany akceleratorem ADS, który może przepalać tor, ale ta zdolność ADS zeszła na drugi plan, zapewne aby nie drażnić Francuzów. Zauważmy, że Allegro nie przeszkadza Czechom w badaniach nad wykorzystaniem toru.

    Jeśli nie podejmiemy badań, albo współpracy naukowej w obszarze reaktorów jądrowych IV generacji, wykorzystujących tor Th-232, to staniemy się zależnym energetycznie od wrogich sąsiadów Bantustanem.
    Wygląda na to, że znacznie szybciej. niż w najczarniejszych scenariuszach, z niechcianym węglem w garści.

    • [quote name=”TThor”]Ostatni moment, aby dołączyć do programów badawczych nad jądrowymi reaktorami torowymi, wykorzystującymi nierozszczepialny Th-232 do produkcji rozszczepialnego U-233.
      …[/quote]

      Motto: Widmo energetyczne świata pro futuro. * Najpierw węgiel zostanie wypchnięty z rynku gazem i za pomocą innowacyjności OZE. Potem gaz z elektryczności wypchnie energią jądrową. I nie będzie potrzeba zmian składu członków stałych Rady Bezpieczeństwa ONZ. Rząd świata pro futuro będzie na mac z E=mc2 (wyższa izba) i energii z E=hv (niższa izba). Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

        • Motto: Młot TThora. * Aby wyliczyć moment trzeba by wiedzieć kiedy emisja CO2 ze spalania gazu przewyższy emisję z węgla. Wówczas marketing nuklearny wskaże ekologów ochrony klimatu przed jego ocieplenie z powodu CO2. Ekolodzy już nie wskażą na górników. Gaz wypchnie ropę z auto/bus/mobilności, a następnie zostanie wypchnięty przez elektromobilność. I gdy uderzy potrzeba mocy TThora… [Trzeba jeszcze wiedzieć na ile może się udać technologia i technika E=mc2 łączenia jąder. Jak nie może, to pozostanie być klientem energetyki rozbijania jąder, która zapewni moc dla OZE. I pozostanie tyle węgla w klimacie, polityce i biznesie ile będzie lasów i upraw. Marketing energetyki nuklearnej nie powie, że wzrost liczby ludności na Ziemi to dla niej problem energetyczny, wręcz przeciwnie. Względem innych N-elektrownia mało miejsca potrzebuje. Dziś najwyższa rada nazywa się ‚Rada Bezpieczeństwa’]… będzie z dodaniem, energetycznego. Za przesłankę powiadam Wam struktura atomowa to elektrony krążące wokół jądra, a energia jest w strukturze i w ruchu. Kto się trzyma modelu z natury ten ma przewagę na modelami z kultury. Pewnym zagrożeniem są w tej idei kosmici. Modele kosmiczne być lepsze niż ziemskie. Są z tego co trwa dłużej niż Ziemia. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

          • Motto: Energiewende * W tej idei i miary kluczem do kodu CO2 jest widmo energetyczne Niemiec według reguły zasady zachowania energii. Energetyka E=mc2 i E=hv (wiatr, biomasa, e-panele) pro futuro potrzebuje tyle energii z węgla, ropy i gazu ile jej potrzeba na wyprodukowanie, transport i instalacje urządzeń, paliwa, odnowę i rozmnażanie się z usługą na rynku. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

          • Motto: Czy możliwe jest obalenie mitu TThora? * Energetyka TThora ma cywilne opóźnienie co wynika z wydarzeń w historii starszych metod. Potrzebuje zatem czasu i pieniędzy. Jej naukowcy i inżynierowie są przekonani, że osiągną wymaganą jakość względem potrzeb. Jej marketing oscyluje między ideą i miarą wobec masy CO2, ceny mocy i energii, a wydarzeniami spowodowanymi spontanicznością natury z niekontrolowanym neutronem. Czegoś jednak obawia się Rada Bezpieczeństwa ONZ [dalej RB] w metodzie wskazanej przez TThora. Nie ma po prostu jej rekomendacji fizycznej/energtycznej dla technologii i techniki z pominięciem ekonomicznej i klimatycznej. Czy RB może opublikować rekomendacje dla technologii i technik energetycznych? W jej uznaniu, które są dobre dla jej efektów pracy, dla świata. Funkcjonalność podmiotowa i przedmiotowa RB wskazuje, że ten prążek widma energetycznego metody wskazanej przez TThora jest jakoby rozmyty, nieostry, niepewny. Zatem dopóki TThor np. nie napisze tu na stronach „Wysokiego Napięcia” – mam rekomendacje fizyczne/technologiczne Rady Bezpieczeństwa ONZ, to idea jest obalona. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

          • Motto: Konferencja klimatyczna ONZ w Polsce. Jest zaplanowana. Czasu na uzyskanie w/w rekomendacji byłoby chyba raczej sporo. Te inicjatywy badawcze wspomniane przez TThora musiałyby się bardziej postarać do tego czasu. Nooo i, to może wstrzymać ten unijny wskaźnik 550 kg CO2 na MWh do czasu ogłoszenia w Polsce w/w rekomendacji Rady Bezpieczeństwa ONZ dla technologii i technik energetycznych i powrócić do wcześniejszej wersji bez tego prążka widma energetycznego? Świat wiele poczynił by RB była. Byłby tu kiedyś tytuł w idei i miary ‚Na konferencji klimatycznej ONZ w Polsce Rada Bezpieczeństwa ONZ ogłosiła rekomendacje fizyczne dla technologii i technik energetycznych służące pokojowi i wzmacnianiu bezpieczeństwa na Ziemi’. Jakoś tak pi razy Internet.

    • @TThor Brzmi interesująco.

      Jest problem z zatruciem reaktora?

      Co do pytania dlaczego się nie buduje -> Każdy przed budową zapyta: Ile jednostek w skali komercyjnej wybudowano do tej pory?

      W planie Morawieckiego jest wpisany udział w R&D w Pebble Bed R (jako EC nie dla elektrowni systemowych).

      Obie propozycje wyglądają interesująco. Fajnie byłoby wiedzieć na jakim etapie R&D jest obecnie?

  3. Motto: Damy radę? * Rysunek:

    @@@@@@@@@@@@ok.700g/kWh~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~550g/kWh
    ||
    ||
    ||-/
    ||/ []_elektrownia-węglowa_______&&&&&&&&&las&&&&&&&&&&______e-automobil

    …………………………….######################……pokład-węgla

    Skopiuj do Notatnika. Nie importujemy ropy. Eksportujemy drewno. Las to długookresowa inwestycja i odnawialne źródło zysku. Dziadek inwestuje dla wnuczka. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

    • W związku z misją, wizją i strategią polskiej zmiany energetycznej niezbędne będzie przeznaczenie przez rząd 8 mld zł dla polskiej domeny petrochemicznej i tworzenia nowych modelów biznesowych, inżynierii materiałowej oraz miejsc pracy przemysłu automobilowego. Mamy uczelnie, naukowców i inżynierów mechaniki i elektryki pojazdowej. Już wkrótce ogłosimy organizację w Polsce globalnych wyścigów samochodów elektrycznych. Mamy na to 100 mln. Będzie się działo. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

  4. Mimo, że UE uznała swego czasu marchewkę za owoc, ślimaka za rybę a Brytyjczycy im dobitnie podziękowali za dalsze towarzystwo to akurat te rozwiązania coś w sobie mają…

    Gdybym był dziś prezesem niezależnej grupy energetycznej remontowałbym dwusetki i wystawiał w aukcjach dla rynku mocy gazówki (bo przecież budować można dopiero po ewentualnej wygranej).

    • Panie prezesie, ale wskazanie jest, że w ‚koszyku MWh’ ma być masa nie większa niż 550 kg CO2 na MWh – za ile euro w decyzji inwestycyjnej Komisji i po ile dla klienta ma być ten koszyk? Komisja inwestuje za tyle to wymaga ceny dla klienta nie większej niż ile? Inwestuję w drzewo X euro, ma być z niego Y kg jabłek w koszyku, w cenie za koszyk nie większej niż Z euro. Będzie wiadomo jakie drzewa sadzić. Tak czy nie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Tutaj możesz to wprowadzić