Wiatr i upały cenę prądu rozhuśtały

Wiatr i upały cenę prądu rozhuśtały

Po niedawnych ogromnych wzrostach cen energii z powodu upałów, przyszedł czas na spadki nie notowane od wielu miesięcy. Tym razem także za sprawą pogody. Huśtawkę cen mogłyby ograniczyć działania rządu. Nie jest jednak jasne, czy różnice cen powinny maleć, czy wręcz jeszcze rosnąć.

Ostatnie trzy tygodnie na Towarowej Giełdzie Energii to prawdziwa huśtawka cen w rytm pogody. Z powodu upałów w drugiej połowie czerwca zapotrzebowanie na moc biło historyczne rekordy lata. W tym czasie wodomierze nadal pokazywały niskie stany rzek. W rezultacie w odstawkę poszła część bloków w elektrowniach węglowych (miały problemy z chłodzeniem). Przy bardzo niskim marginesie bezpieczeństwa ceny energii w godzinach szczytowego zapotrzebowania (od 8:00 do 22:00) poszybowały powyżej 500 zł/MWh, chociaż jeszcze w maju średnia cena dla dostaw w tych godzinach w dni robocze wynosiła 168 zł/MWh.

W mijającym tygodniu sytuacja się odwróciła. Temperatury znacznie spadły, wzrosła natomiast wietrzność. Największa zmiana widoczna była w środę, gdy temperatura w Warszawie spadła z ok. 25 st. C do 20 st. C, a siła wiatru wzrosła z ok. 5 m/s do blisko 20 m/s. To wystarczyło by generacja z farm wiatrowych w ciągu kilku godzin wzrosła pięciokrotnie – z ok. 800 MW do ponad 4200 MW. Przy zapotrzebowaniu na moc polskich odbiorców na poziomie ok. 20 000 MW, energetyka wiatrowa dostarczała co piątą megawatogodzinę.

Przy tak dużej generacji wiatrowej z rynku wypada bardzo wiele bloków węglowych o niskiej sprawności, a więc wysokich kosztach produkcji energii. W środku nocy, gdy zapotrzebowanie na energię wynosiło zaledwie 14 000 MW, najdroższymi pracującymi elektrowniami na warunkach rynkowych były bloki opalane węglem brunatnym, których koszt zmienny produkcji wynosi sporo poniżej 100 zł/MWh. W rezultacie cena poza szczytem (od 23:00 do 7:00) spadła do 96 zł/MWh, w stosunku do 122 zł/MWh dzień wcześniej.

Teoretycznie spadek cen to dobra wiadomość dla odbiorców, zwłaszcza największych energochłonnych firm, które kupują część potrzebnej im energii wprost na giełdzie. W dłuższej perspektywie to jednak poważny problem dla wytwórców, w tym także samych elektrowni wiatrowych, które po zmianach w ustawie o odnawialnych źródłach energii nie będą już mieć gwarantowanej ceny sprzedaży energii. Ich przychody z każdej megawatogodziny będzie zatem spadać wraz ze wzrostem produkcji. Nadal jednak dobra wietrzność będzie oznaczała wyższe łączne przychody. Ta sytuacja zmieniłaby się dopiero gdyby Polskie Sieci Elektroenergetyczne, za zgodą Urzędu Regulacji Energetyki, zrezygnowały z minimalnej gwarantowanej ceny rynkowej na poziomie 70 zł/MWh.

Zobacz także: Wietrzenie cen energii

Spadki cen można by zmniejszyć

Działania rządu i przedsiębiorców mogłyby zmniejszyć spadki cen wywoływane dużą produkcją energii z wiatru. Przy bardzo niskich cenach energii produkować nie musiałby m.in. biogazownie rolnicze, które w nocy mogłyby napełniać zbiorniki gazu, który spalałyby w ciągu dnia, odciążając wówczas system energetyczny. Tym bardziej, że są źródłami mogącymi reagować bardzo szybko na zmiany cen na rynku. Jednak we wspominanej już zmianie ustawy o OZE biogazownie, jako jedyna technologia, zachowają gwarantowaną cenę odkupu energii bez względu na porę dnia i ceny na rynku. W trakcie prac nad projektem ustawy rząd nie uzasadnił dlaczego działa w tym przypadku dokładnie odwrotnie, niż wymagałoby tego bezpieczeństwo pracy systemu energetycznego i interes wszystkich pozostałych producentów energii od węgla poczynając, na wiatrakach kończąc. Być może kolejnej zmiany w tym zakresie doczekamy się w jesiennej nowelizacji ustawy o OZE.

Większe znaczenie w systemie mogłyby mieć także elektrownie szczytowo-pompowe (i tzw. przepływowe z członem pompowym), które są wstanie magazynować energię w postaci wody przepompowywanej do górnego zbiornika – zwiększając zużycie energii w nocy – oraz spuszczanej w dół na turbiny w dzień – generując potrzebną wówczas energię. Chociaż łączna moc takich instalacji w Polsce przekracza 1800 MW, a ich pojemność to ok. 10 GWh, dostarczają rocznie jedynie ok. 550 GWh energii (zużywając przy tym 820 GWh na przepompowywanie). To jedna dziesiąta tego, ile mogłyby pracować. Operator systemu przesyłowego wykorzystuje je bardzo oszczędnie, bo traktuje te elektrownie jako element służący do bardzo szybkiej stabilizacji pracy sieci, a nie jako element gry rynkowej. Być może wkrótce trzeba będzie zastanowić się nad częściową weryfikacją tej strategii i wesprzeć budowę nowych obiektów, jak choćby elektrowni Młoty, o mocy 750 MW i zbiorniku pozwalającym na pracę w trybie dobowym. Jej koszty szacowane są na ok. 2,5 mld zł.

Zobacz także: 10 faktów i mitów o farmach wiatrowych w Polsce

W niwelowaniu zmian cen pomogłyby także magazyny ciepłej wody w elektrociepłowniach. Przydałoby się zwłaszcza zimą, gdy wiatr wieje najmocniej. Dzięki magazynom elektrociepłownie mogłyby bilansować farmy wiatrowe, niwelując skoki i spadki cen wywoływane ich zmienną produkcją. Swoją pracę dostosowywałyby bowiem do sytuacji na rynku energii, a nie bieżącego zapotrzebowania na ciepło. Na razie takich magazynów jest jednak tylko kilka w Polsce. Przy dzisiejszych różnicach cen nie opłaca się ich wykorzystywać do bilansowania produkcji w trybie godzinowym, ale wykorzystywane są do bilansowania w trybie tygodniowym. Elektrociepłownie wyposażone w magazyny ograniczają produkcję w weekendy – gdy ciepło dostarczane jest z zasobników, bez wytwarzania energii elektrycznej (którą w weekendy można sprzedać po ok. 20% niższych stawkach). Dzięki temu nie przyczyniają się do jeszcze większych spadków cen prądu w soboty i niedziele.

{related}Na zmianę cen wywołaną spadkiem lub wzrostem generacji wiatrowej w zdecydowanie większym stopniu reagować mogliby także odbiorcy. A właściwie nie oni sami, ale ich urządzenia. Dzisiejsza automatyka umożliwia m.in. magazynowanie energii w postaci ciepłej wody w domowych bojlerach lub piecach akumulacyjnych. Te technologie – dostarczane także przez polskie firmy – wymagałyby jednak promocji ze strony rządu. Uelastycznieniu popytu na energię nie służą także przestarzałe taryfy, które latem dodatkowo obciążają system energetyczny w chwilach największego zapotrzebowania na moc, zamiast go w tym momencie odciążać.

Paradoks magazynowania

Sytuację komplikuje jeszcze jeden paradoks – im więcej zainwestujemy w magazynowanie energii i sterowanie produkcją oraz zużyciem, tym mniejsze będziemy mieć szanse, że to się nam opłaci. Magazyny energii i równomierne rozkładanie produkcji i zużycia energii będą bowiem prowadzić do wyrównania cen w dzień i w nocy. W rezultacie różnica (tzw. spread) będzie maleć, a wraz z nią kurczyć będzie się potencjalny zwrot z inwestycji.

W długim horyzoncie czasowym różnica cen ukształtuje się na poziomie kosztów zmiennych najdroższej technologii służącej do magazynowania energii. Dzisiaj są nią na ogół elektrownie szczytowo-pompowe, które potrzebują różnicy na poziomie ok. 30%. Tyle energii traci się bowiem przy przepompowywaniu wody. W ciągu ostatnich 12 miesięcy różnica cen między godzinami dziennymi i nocnymi wyniosła właśnie 31%. To oznacza, że bez wzrostu tej różnicy budowa elektrowni szczytowo-pompowej nigdy się nie zwróci.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Wiatr i upały cenę prądu rozhuśtały”

  1. Pytanie jest takie: czy rząd, państwo jest odpowiedzialne za bezpieczeństwo, ciagłość dostaw ? czy też za ceny energii? czy za coś jeszcze ? czy może mamy wolny rynek ? a jeśli wolny to w jakich obszarach ? To trochę dylemat jak z bankami centralnymi 🙂 inflacja czy wzrost PKB a może bezrobocie ? a może wszystko razem? tylko co wtedy najważniejsze :)?

    Jeśli rząd się miesza i np. ogranicza zawrotny przyrost mocy wiatrowych (a jak widać to wiatr, i to już od dłuższego czasu, odpowiada za zmienność cen) to jest to różnie odbierane – łącznie z teoriami spiskowymi. Zastrzegam, że nie przesądzam o słuszności rozwiązań przyjętych w ustawie odległościowej bo zaraz od lobbysty zostanę wyzwany ;).

    • [quote name=”Mattt”]Pytanie jest takie: czy rząd, państwo jest odpowiedzialne za bezpieczeństwo, ciagłość dostaw ? czy też za ceny energii? czy za coś jeszcze ? czy może mamy wolny rynek ? a jeśli wolny to w jakich obszarach ? To trochę dylemat jak z bankami centralnymi 🙂 inflacja czy wzrost PKB a może bezrobocie ? a może wszystko razem? tylko co wtedy najważniejsze :)?

      Jeśli rząd się miesza i np. ogranicza zawrotny przyrost mocy wiatrowych (a jak widać to wiatr, i to już od dłuższego czasu, odpowiada za zmienność cen) to jest to różnie odbierane – łącznie z teoriami spiskowymi. Zastrzegam, że nie przesądzam o słuszności rozwiązań przyjętych w ustawie odległościowej bo zaraz od lobbysty zostanę wyzwany ;).[/quote]
      Ustawę odległościową pokazywałbym studentom pierwszego roku prawa na zajęciach pt. „jak nie można tworzyć prawa”. Obserwowałem tworzenie wielu ustaw, ale to w jaki sposób powstawała ta regulacja to wstyd dla państwa prawa. Ta ustawa mogła uregulować w końcu kwestie importu wiatrakowego szrotu, zobowiązać właścicieli starych wiatraków do ich regularnych przeglądów, zapewnić udział społeczności lokalnych w akcjonariacie powstających farm wiatrowych, jak robi się to od lat w Danii. Zamiast tego mieliśmy pokaz upolitycznienia nawet tak technicznych kwestii jak lokalizacja turbin wiatrowych. Brak rozsądku, jakichkolwiek kalkulacji ekonomicznych, jakichkolwiek badań epidemiologicznych, jakichkolwiek analiz wpływu tej regulacji na biznes, miejsca pracy, wpływy podatkowe, jakichkolwiek normalnych konsultacji społecznych i międzyresortowych. To wstyd dla polskiego parlamentu, że dopuszcza do powstawania prawa nie opartego o jakiekolwiek wiarygodne dane.

      A co do dylematu za co w energetyce odpowiada rząd i co miałoby być priorytetem – to bardzo trafnie to ująłeś.

      • [quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”Mattt”]Pytanie jest takie: czy rząd, państwo jest odpowiedzialne za bezpieczeństwo, ciagłość dostaw ? czy też za ceny energii? czy za coś jeszcze ? czy może mamy wolny rynek ? a jeśli wolny to w jakich obszarach ? To trochę dylemat jak z bankami centralnymi 🙂 inflacja czy wzrost PKB a może bezrobocie ? a może wszystko razem? tylko co wtedy najważniejsze :)?

        Jeśli rząd się miesza i np. ogranicza zawrotny przyrost mocy wiatrowych (a jak widać to wiatr, i to już od dłuższego czasu, odpowiada za zmienność cen) to jest to różnie odbierane – łącznie z teoriami spiskowymi. Zastrzegam, że nie przesądzam o słuszności rozwiązań przyjętych w ustawie odległościowej bo zaraz od lobbysty zostanę wyzwany ;).[/quote]
        Ustawę odległościową pokazywałbym studentom pierwszego roku prawa na zajęciach pt. „jak nie można tworzyć prawa”. Obserwowałem tworzenie wielu ustaw, ale to w jaki sposób powstawała ta regulacja to wstyd dla państwa prawa. Ta ustawa mogła uregulować w końcu kwestie importu wiatrakowego szrotu, zobowiązać właścicieli starych wiatraków do ich regularnych przeglądów, zapewnić udział społeczności lokalnych w akcjonariacie powstających farm wiatrowych, jak robi się to od lat w Danii. Zamiast tego mieliśmy pokaz upolitycznienia nawet tak technicznych kwestii jak lokalizacja turbin wiatrowych. Brak rozsądku, jakichkolwiek kalkulacji ekonomicznych, jakichkolwiek badań epidemiologicznych, jakichkolwiek analiz wpływu tej regulacji na biznes, miejsca pracy, wpływy podatkowe, jakichkolwiek normalnych konsultacji społecznych i międzyresortowych. To wstyd dla polskiego parlamentu, że dopuszcza do powstawania prawa nie opartego o jakiekolwiek wiarygodne dane.

        A co do dylematu za co w energetyce odpowiada rząd i co miałoby być priorytetem – to bardzo trafnie to ująłeś.[/quote]
        Panie Bartku – zgadzam się z wypowiedzią pomijając ten fragment o „imporcie szrotu”. Tak się składa że przy wiatrakach (nowych i używanych) pracuję od 1998 r. więc mogę trochę dorzucić do garnka…
        Nie ma prawnej możliwości zakazania importu turbin używanych, tak jak nie ma możliwości zakazania importu używanych samochodów (choć ileż to razy próbowano…). Opowieści o „szrocie” są gdzieś tak w 1/4 prawdziwe, bo mniej więcej 25% sprowadzanych turbin nie powinno być montowanych – i nie dla tego ze stwarzają jakieś zagrożenia, ale dla tego że to pomniki techniki a nie źródła wytwórcze (mam na myśli ich wydajność i awaryjność). To co może zrobić ustawodawca (i co zrobił) to odciąć te instalacje od wsparcia. Można przemyśleć jakieś kontrole typu UDT, ale na pewno nie w formie 2% haraczu co rok „za pieczątkę”. No i jest jeszcze jedna rzecz która ten import ukróci – to edukacja Rodaków zwana brutalnym życiem. Podam przykład: znam kilku małych inwestorów, którzy w życiu ni sprowadzili by używanych turbin typu Nordtank 150 XLR, czy Bonus 300, bo po prostu na nich popłynęli (jeśli czytają to forum to ich pozdrawiam:).

        • [quote name=”Lechu”][quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”Mattt”]Pytanie jest takie: czy rząd, państwo jest odpowiedzialne za bezpieczeństwo, ciagłość dostaw ? czy też za ceny energii? czy za coś jeszcze ? czy może mamy wolny rynek ? a jeśli wolny to w jakich obszarach ? To trochę dylemat jak z bankami centralnymi 🙂 inflacja czy wzrost PKB a może bezrobocie ? a może wszystko razem? tylko co wtedy najważniejsze :)?

          Jeśli rząd się miesza i np. ogranicza zawrotny przyrost mocy wiatrowych (a jak widać to wiatr, i to już od dłuższego czasu, odpowiada za zmienność cen) to jest to różnie odbierane – łącznie z teoriami spiskowymi. Zastrzegam, że nie przesądzam o słuszności rozwiązań przyjętych w ustawie odległościowej bo zaraz od lobbysty zostanę wyzwany ;).[/quote]
          Ustawę odległościową pokazywałbym studentom pierwszego roku prawa na zajęciach pt. „jak nie można tworzyć prawa”. Obserwowałem tworzenie wielu ustaw, ale to w jaki sposób powstawała ta regulacja to wstyd dla państwa prawa. Ta ustawa mogła uregulować w końcu kwestie importu wiatrakowego szrotu, zobowiązać właścicieli starych wiatraków do ich regularnych przeglądów, zapewnić udział społeczności lokalnych w akcjonariacie powstających farm wiatrowych, jak robi się to od lat w Danii. Zamiast tego mieliśmy pokaz upolitycznienia nawet tak technicznych kwestii jak lokalizacja turbin wiatrowych. Brak rozsądku, jakichkolwiek kalkulacji ekonomicznych, jakichkolwiek badań epidemiologicznych, jakichkolwiek analiz wpływu tej regulacji na biznes, miejsca pracy, wpływy podatkowe, jakichkolwiek normalnych konsultacji społecznych i międzyresortowych. To wstyd dla polskiego parlamentu, że dopuszcza do powstawania prawa nie opartego o jakiekolwiek wiarygodne dane.

          A co do dylematu za co w energetyce odpowiada rząd i co miałoby być priorytetem – to bardzo trafnie to ująłeś.[/quote]
          Panie Bartku – zgadzam się z wypowiedzią pomijając ten fragment o „imporcie szrotu”. Tak się składa że przy wiatrakach (nowych i używanych) pracuję od 1998 r. więc mogę trochę dorzucić do garnka…
          Nie ma prawnej możliwości zakazania importu turbin używanych, tak jak nie ma możliwości zakazania importu używanych samochodów (choć ileż to razy próbowano…). Opowieści o „szrocie” są gdzieś tak w 1/4 prawdziwe, bo mniej więcej 25% sprowadzanych turbin nie powinno być montowanych – i nie dla tego ze stwarzają jakieś zagrożenia, ale dla tego że to pomniki techniki a nie źródła wytwórcze (mam na myśli ich wydajność i awaryjność). To co może zrobić ustawodawca (i co zrobił) to odciąć te instalacje od wsparcia. Można przemyśleć jakieś kontrole typu UDT, ale na pewno nie w formie 2% haraczu co rok „za pieczątkę”. No i jest jeszcze jedna rzecz która ten import ukróci – to edukacja Rodaków zwana brutalnym życiem. Podam przykład: znam kilku małych inwestorów, którzy w życiu ni sprowadzili by używanych turbin typu Nordtank 150 XLR, czy Bonus 300, bo po prostu na nich popłynęli (jeśli czytają to forum to ich pozdrawiam:).[/quote]
          W pełni się zgadzam, że nie można zakazać przywozu wewnątrzwspólnotowego, jednak obowiązkowe kontrole UDT dla starszych turbin były dobrym rozwiązaniem. Oczywiście nie za stawkę, którą lobbował urząd. W ogóle tym, że pojawiły się takie kwoty i propozycja wydawania ich z pominięciem zamówień publicznych powinni się zainteresować smutni panowie, ale przecież projektem swojej partii nie wypada… Natomiast po racjonalnych stawkach kontrole starszych urządzeń byłyby dobrym pomysłem.

          Ograniczyć przywóz starych turbin można by także przepisami technicznymi, bo ich automatyka znacznie odstaje od dzisiejszych standardów współpracy turbin z siecią

          • [quote name=”Bartłomiej Derski”]
            Ograniczyć przywóz starych turbin można by także przepisami technicznymi, bo ich automatyka znacznie odstaje od dzisiejszych standardów współpracy turbin z siecią[/quote]
            … takie przepisy nawet istnieją – to zapisy w Instrukcji Ruchu i Eksploatacji Sieci Dystrybucyjnej. Problem w tym że nie są do końca egzekwowane, poza tym ten dokument nawet wśród niektórych pracowników OSD uchodzi za archaiczny. Również pod względem wymagań ws. automatyki zabezpieczeniowej, np. każde zakłócenie – nawet zwykłe, obniżenie napięcia w sieci OSD trwające ułamek sekundy wg tej instrukcji powinno powodować odłączenie elektrowni od sieci. Gdyby ktoś piszący tą instrukcję pomyślał to zauważyłby, że to dokładnie to samo jakby jadąc samochodem i widząc światło żółte a potem czerwone nie tylko zatrzymywał samochód, ale wyłączał silnik, wyciągał kluczyki ze stacyjki i może jeszcze je wyrzucał za okno (dla pewności że samochód nie pojedzie)…

          • [quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”Lechu”][quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”Mattt”]Pytanie jest takie: czy rząd, państwo jest odpowiedzialne za bezpieczeństwo, ciagłość dostaw ? czy też za ceny energii? czy za coś jeszcze ? czy może mamy wolny rynek ? a jeśli wolny to w jakich obszarach ? To trochę dylemat jak z bankami centralnymi 🙂 inflacja czy wzrost PKB a może bezrobocie ? a może wszystko razem? tylko co wtedy najważniejsze :)?

            Jeśli rząd się miesza i np. ogranicza zawrotny przyrost mocy wiatrowych (a jak widać to wiatr, i to już od dłuższego czasu, odpowiada za zmienność cen) to jest to różnie odbierane – łącznie z teoriami spiskowymi. Zastrzegam, że nie przesądzam o słuszności rozwiązań przyjętych w ustawie odległościowej bo zaraz od lobbysty zostanę wyzwany ;).[/quote]
            Ustawę odległościową pokazywałbym studentom pierwszego roku prawa na zajęciach pt. „jak nie można tworzyć prawa”. Obserwowałem tworzenie wielu ustaw, ale to w jaki sposób powstawała ta regulacja to wstyd dla państwa prawa. Ta ustawa mogła uregulować w końcu kwestie importu wiatrakowego szrotu, zobowiązać właścicieli starych wiatraków do ich regularnych przeglądów, zapewnić udział społeczności lokalnych w akcjonariacie powstających farm wiatrowych, jak robi się to od lat w Danii. Zamiast tego mieliśmy pokaz upolitycznienia nawet tak technicznych kwestii jak lokalizacja turbin wiatrowych. Brak rozsądku, jakichkolwiek kalkulacji ekonomicznych, jakichkolwiek badań epidemiologicznych, jakichkolwiek analiz wpływu tej regulacji na biznes, miejsca pracy, wpływy podatkowe, jakichkolwiek normalnych konsultacji społecznych i międzyresortowych. To wstyd dla polskiego parlamentu, że dopuszcza do powstawania prawa nie opartego o jakiekolwiek wiarygodne dane.

            A co do dylematu za co w energetyce odpowiada rząd i co miałoby być priorytetem – to bardzo trafnie to ująłeś.[/quote]
            Panie Bartku – zgadzam się z wypowiedzią pomijając ten fragment o „imporcie szrotu”. Tak się składa że przy wiatrakach (nowych i używanych) pracuję od 1998 r. więc mogę trochę dorzucić do garnka…
            Nie ma prawnej możliwości zakazania importu turbin używanych, tak jak nie ma możliwości zakazania importu używanych samochodów (choć ileż to razy próbowano…). Opowieści o „szrocie” są gdzieś tak w 1/4 prawdziwe, bo mniej więcej 25% sprowadzanych turbin nie powinno być montowanych – i nie dla tego ze stwarzają jakieś zagrożenia, ale dla tego że to pomniki techniki a nie źródła wytwórcze (mam na myśli ich wydajność i awaryjność). To co może zrobić ustawodawca (i co zrobił) to odciąć te instalacje od wsparcia. Można przemyśleć jakieś kontrole typu UDT, ale na pewno nie w formie 2% haraczu co rok „za pieczątkę”. No i jest jeszcze jedna rzecz która ten import ukróci – to edukacja Rodaków zwana brutalnym życiem. Podam przykład: znam kilku małych inwestorów, którzy w życiu ni sprowadzili by używanych turbin typu Nordtank 150 XLR, czy Bonus 300, bo po prostu na nich popłynęli (jeśli czytają to forum to ich pozdrawiam:).[/quote]
            W pełni się zgadzam, że nie można zakazać przywozu wewnątrzwspólnotowego, jednak obowiązkowe kontrole UDT dla starszych turbin były dobrym rozwiązaniem. Oczywiście nie za stawkę, którą lobbował urząd. W ogóle tym, że pojawiły się takie kwoty i propozycja wydawania ich z pominięciem zamówień publicznych powinni się zainteresować smutni panowie, ale przecież projektem swojej partii nie wypada… Natomiast po racjonalnych stawkach kontrole starszych urządzeń byłyby dobrym pomysłem.

            Ograniczyć przywóz starych turbin można by także przepisami technicznymi, bo ich automatyka znacznie odstaje od dzisiejszych standardów współpracy turbin z siecią[/quote]
            UDT oczywiście tak, ale tylko w zakresie bezpieczeństwa instalacji, bo to została stworzona ta instytucja. Pozwólmy też trochę pouczyć się ludziom na błędach. Niedawno znajomy kupił w Niemczech z rozbiórki stare solary i chwalił się ile on to tam zaoszczędził. Narobił się przy demontażu i montażu jak głupi, jakieś tam koszty poniósł i na końcu efekt bardziej niż mizerny. W ten sposób znajomy w praktyczny sposób zaznajomił się z kwestią wydajności. Tak samo jest z wiatrakami, stare złomy są zwyczajnie nieefektywne i nie da się na nich zarobić. Niektórzy wierzą na słowo, inni muszą się sami przekonać. Dlaczego państwo ma się znowu martwic za obywatela?

        • Lechu, ja bym tylko dodał że nowe turbiny jak wszystko inne projektują księgowi – 10 lat i się rozlecą. Starsze maszyny są mniej wydajne ale trwalsze.

      • [quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”Mattt”]Pytanie jest takie: czy rząd, państwo jest odpowiedzialne za bezpieczeństwo, ciagłość dostaw ? czy też za ceny energii? czy za coś jeszcze ? czy może mamy wolny rynek ? a jeśli wolny to w jakich obszarach ? To trochę dylemat jak z bankami centralnymi 🙂 inflacja czy wzrost PKB a może bezrobocie ? a może wszystko razem? tylko co wtedy najważniejsze :)?

        Jeśli rząd się miesza i np. ogranicza zawrotny przyrost mocy wiatrowych (a jak widać to wiatr, i to już od dłuższego czasu, odpowiada za zmienność cen) to jest to różnie odbierane – łącznie z teoriami spiskowymi. Zastrzegam, że nie przesądzam o słuszności rozwiązań przyjętych w ustawie odległościowej bo zaraz od lobbysty zostanę wyzwany ;).[/quote]
        Ustawę odległościową pokazywałbym studentom pierwszego roku prawa na zajęciach pt. „jak nie można tworzyć prawa”. Obserwowałem tworzenie wielu ustaw, ale to w jaki sposób powstawała ta regulacja to wstyd dla państwa prawa. Ta ustawa mogła uregulować w końcu kwestie importu wiatrakowego szrotu, zobowiązać właścicieli starych wiatraków do ich regularnych przeglądów, zapewnić udział społeczności lokalnych w akcjonariacie powstających farm wiatrowych, jak robi się to od lat w Danii. Zamiast tego mieliśmy pokaz upolitycznienia nawet tak technicznych kwestii jak lokalizacja turbin wiatrowych. Brak rozsądku, jakichkolwiek kalkulacji ekonomicznych, jakichkolwiek badań epidemiologicznych, jakichkolwiek analiz wpływu tej regulacji na biznes, miejsca pracy, wpływy podatkowe, jakichkolwiek normalnych konsultacji społecznych i międzyresortowych. To wstyd dla polskiego parlamentu, że dopuszcza do powstawania prawa nie opartego o jakiekolwiek wiarygodne dane.

        A co do dylematu za co w energetyce odpowiada rząd i co miałoby być priorytetem – to bardzo trafnie to ująłeś.[/quote]
        A może (po raz pierwszy w swej działalności publicystycznej) zająłby się Pan tematem wpływu lobby wiatrakowego na dostepnośc (lub jej brak)wszystkich mocy przyłaczeniowych z jakich mają prawo skorzystać inne (niż wiatrowe)technologie OZE – co solenie Pan eliminuje spośród czynników istotnie wpływających na kształt rynku, co zatym idzie na jego strukturę (strukturę miksu energetycznego w funkcji zapotrzebowania dobowego przy roznych zmiennych srodowiskowo- pogodowych. Może dociekłby Pan w ilu przypadkach wykorzystanie 100% mocy przyłaczeniowych przez ,,wiatrakowców” (w tym mocy zadysponowanych , ale inwestycyjnie nie zrealizowanych) – blokuje mozliwośc przyłaczeń kolejnym przedsiębiorcom i …inaczej spojrzał na patologie, które w Pana optyce nie istnieją, ale ustawa autorstwa PiS je ,,wycina”. Zgoda co do tego, że sposób w jaki to robiono wola o pomstę, ale cóż – suweren wybrał jakich wybrał, a jak powszechnie wiadomo- wyżej własnej d…sie nie podskoczy(o kompetencji posłów)…
        Osobiście jestem zdania, ze w powyższym kontekście kluczowym byłoby otwarcie dyskusji o udostępnieniu przez PSE publicznie ekspoowanych danych o nie/dostepności oraz stopniu rezerwacji mocy przyłączeniowych w poszczegolnych rejonach sieci a także o tym kto otrzymał dostęp do przyłaczeń i w jakim rozmiarze.

  2. Widać generacja z wiatru ciągnie ceny w dół… Minister Janusz Tchórzewski twierdzi że jest zupełnie odwrotnie – mowa była o 450 zł za 1 MWh energii…

    • [quote name=”Lechu”]Widać generacja z wiatru ciągnie ceny w dół… Minister Janusz Tchórzewski twierdzi że jest zupełnie odwrotnie – mowa była o 450 zł za 1 MWh energii…[/quote]

      mówisz o cenie czy o koszcie bo to wbrew pozorom nie jest to samo

  3. [quote name=”Mattt”][quote name=”Lechu”]Widać generacja z wiatru ciągnie ceny w dół… Minister Janusz Tchórzewski twierdzi że jest zupełnie odwrotnie – mowa była o 450 zł za 1 MWh energii…[/quote]

    mówisz o cenie czy o koszcie bo to wbrew pozorom nie jest to samo[/quote]
    Mam na myśli wyłącznie przemówienie z trybuny sejmowej Min. Tchórzewskiego, który bodajże kilka tygodni temu podał taką cenę w znaczeniu „czarna + zielony certyfikat”. Na marginesie: taka cena była ostatnio w roku 2012. Pojawia się zasadnicze pytanie: na bazie jakich jeszcze „aktualnych danych” rządzi nami P Minister….

  4. [quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”Mattt”]Pytanie jest takie: czy rząd, państwo jest odpowiedzialne za bezpieczeństwo, ciagłość dostaw ? czy też za ceny energii? czy za coś jeszcze ? czy może mamy wolny rynek ? a jeśli wolny to w jakich obszarach ? To trochę dylemat jak z bankami centralnymi 🙂 inflacja czy wzrost PKB a może bezrobocie ? a może wszystko razem? tylko co wtedy najważniejsze :)?

    Jeśli rząd się miesza i np. ogranicza zawrotny przyrost mocy wiatrowych (a jak widać to wiatr, i to już od dłuższego czasu, odpowiada za zmienność cen) to jest to różnie odbierane – łącznie z teoriami spiskowymi. Zastrzegam, że nie przesądzam o słuszności rozwiązań przyjętych w ustawie odległościowej bo zaraz od lobbysty zostanę wyzwany ;).[/quote]
    Ustawę odległościową pokazywałbym studentom pierwszego roku prawa na zajęciach pt. „jak nie można tworzyć prawa”. Obserwowałem tworzenie wielu ustaw, ale to w jaki sposób powstawała ta regulacja to wstyd dla państwa prawa. Ta ustawa mogła uregulować w końcu kwestie importu wiatrakowego szrotu, zobowiązać właścicieli starych wiatraków do ich regularnych przeglądów, zapewnić udział społeczności lokalnych w akcjonariacie powstających farm wiatrowych, jak robi się to od lat w Danii. Zamiast tego mieliśmy pokaz upolitycznienia nawet tak technicznych kwestii jak lokalizacja turbin wiatrowych. Brak rozsądku, jakichkolwiek kalkulacji ekonomicznych, jakichkolwiek badań epidemiologicznych, jakichkolwiek analiz wpływu tej regulacji na biznes, miejsca pracy, wpływy podatkowe, jakichkolwiek normalnych konsultacji społecznych i międzyresortowych. To wstyd dla polskiego parlamentu, że dopuszcza do powstawania prawa nie opartego o jakiekolwiek wiarygodne dane.

    A co do dylematu za co w energetyce odpowiada rząd i co miałoby być priorytetem – to bardzo trafnie to ująłeś.[/quote]
    A może (po raz pierwszy w swej działalności publicystycznej) zająłby się Pan tematem wpływu lobby wiatrakowego na dostepnośc (lub jej brak)wszystkich mocy przyłaczeniowych z jakich mają prawo skorzystać inne (niż wiatrowe)technologie OZE – co solenie Pan eliminuje spośród czynników istotnie wpływających na kształt rynku, co zatym idzie na jego strukturę (strukturę miksu energetycznego w funkcji zapotrzebowania dobowego przy roznych zmiennych srodowiskowo- pogodowych. Może dociekłby Pan w ilu przypadkach wykorzystanie 100% mocy przyłaczeniowych przez ,,wiatrakowców” (w tym mocy zadysponowanych , ale inwestycyjnie nie zrealizowanych) – blokuje mozliwośc przyłaczeń kolejnym przedsiębiorcom i …inaczej spojrzał na patologie, które w Pana optyce nie istnieją, ale ustawa autorstwa PiS je ,,wycina”. Zgoda co do tego, że sposób w jaki to robiono wola o pomstę, ale cóż – suweren wybrał jakich wybrał, a jak powszechnie wiadomo- wyżej własnej d…sie nie podskoczy(o kompetencji posłów)…
    Osobiście jestem zdania, ze w powyższym kontekście kluczowym byłoby otwarcie dyskusji o udostępnieniu przez PSE publicznie ekspoowanych danych o nie/dostepności oraz stopniu rezerwacji mocy przyłączeniowych w poszczegolnych rejonach sieci a także o tym kto otrzymał dostęp do przyłaczeń i w jakim rozmiarze.

    • [quote name=”Piotr Jaszewski”]
      Osobiście jestem zdania, ze w powyższym kontekście kluczowym byłoby otwarcie dyskusji o udostępnieniu przez PSE publicznie ekspoowanych danych o nie/dostepności oraz stopniu rezerwacji mocy przyłączeniowych w poszczegolnych rejonach sieci a także o tym kto otrzymał dostęp do przyłaczeń i w jakim rozmiarze.[/quote]

      http://www.pse.pl/index.php?dzid=144&did=758

      Tyle udostępniają…
      Trzeba jednak zrozumieć, ze udostępnianie informacji kto gdzie dostał warunki przyłączenia jest drastycznie sprzeczne z przepisami o ochronie danych… Chociaż dla „dobrej zmiany” ….sky is the limit.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Tutaj możesz to wprowadzić