10 faktów i mitów o farmach wiatrowych w Polsce

10 faktów i mitów o farmach wiatrowych w Polsce

Zmiana ustawy o odnawialnych źródłach energii ma ograniczyć rozwój farm wiatrowych. Zdaniem Ministra Energii wiatraki są drogie, o nieprzewidywalnej i niewielkiej produkcji i wymagają utrzymywania elektrowni węglowych w gotowości. Dlaczego zatem, obok fotowoltaiki, to najszybciej rozwijające się źródło energii na świecie? Jak wiatraki sprawdzają się w Polsce i ile kosztują? Przedstawiamy 10 faktów i mitów o zastosowaniu tej technologii w Polsce.

– Mamy ponad 5000 MW mocy zainstalowanej w wiatrakach, a produkują dzisiaj 1500 MW, i co z tego? Zgodzimy się, żeby jak nie będzie wiatru, to tutaj w studio nie było prądu? – pytał kilka dni temu w „Sygnałach Dnia” radiowej Jedynki minister energii Krzysztof Tchórzewski. Jak wyjaśniał wcześniej w Sejmie, „farmy wiatrowe są źródłem energii, które wymaga utrzymywania takiej samej ilości mocy w elektrowniach węglowych, aby gdy nie ma wiatru, nie zabrakło nam energii”, co ma w konsekwencji prowadzić do niepotrzebnej emisji CO2. Przed kilkoma tygodniami także wiceminister energii Andrzej Piotrowski przekonywał, że energetyka wiatrowa w Polsce ma zaledwie kilkunastoprocentowy współczynnik wykorzystania mocy, co oznacza, że w naszym kraju nie ma warunków dla tej technologii.

{norelated}Rzeczywiście, elektrownie wiatrowe, oprócz paneli solarnych, są najbardziej chimerycznym źródłem energii. Dlaczego zatem w ciągu ostatnich 15 lat na całym świecie przybyło ich ponad 400 tys. MW (z czego 140 tys. MW w Europie, a 5,5 tys. MW w Polsce), czyniąc je najszybciej rozwijającą się technologią energetyczną? W końcu nie ma miejsc na Ziemi w których wiatr wieje non-stop, w dodatku jednostajnie, odpowiadając dokładnie zmianom zapotrzebowania odbiorców na moc.

Wygląda więc na to, że rządy większości państw świata zachowują się nieodpowiedzialnie, ulegając zbiorowej ekohisterii i zachęcając biznes do inwestowania setek miliardów euro w technologię, która w końcu musi przecież – jak przekonują polscy politycy – doprowadzić do blackoutu. W rzeczywistości energetyka ma zdecydowanie więcej wymiarów, niż te dwa, którymi posługują się zwykle w wystąpieniach publicznych przedstawiciele polskiego rządu. Wyjaśniamy więc kilka najczęściej pojawiających się twierdzeń na temat tej technologii.

1. Energetyka wiatrowa jest niestabilna

Rzeczywiście tak jest, produkcja energii z wiatru zmienia się bardzo dynamicznie. W Polsce w ciągu godziny potrafi wzrosnąć lub spać nawet o 1000 MW. To tyle, ile będzie wstanie generować największy blok węglowy, budowany właśnie w Kozienicach.

Zwykle zmienność jest jednak mniejsza i sięga od 100 do 300 MW na godzinę, choć zdarza się, że taka dynamika spadku produkcji utrzymuje się przez wiele godzin i w rezultacie produkcja np. z 3500 MW rano spada do zaledwie 500 MW późnym wieczorem, z czym mieliśmy do czynienia w kwietniu.

Czy to dużo? Niemal każdego dnia roboczego z powodu błędnie skonstruowanych taryf tzw. dwustrefowych o godz. 13 w ciągu 15 minut obciążenie krajowego systemu energetycznego skacze o 300 MW, by w ciągu kolejnego kwadransa spaść o podobną liczbę. To efekt włączania się jednocześnie w ok. 100 tys. domów pieców akumulacyjnych, elektrycznych term do wody, czy ogrzewania podłogowego. Do dzisiaj regulator rynku nie uznaje jednak tego za na tyle istotny problem, by wymagał rozwiązania.

2. Wiatr da się przewidzieć

Nie oznacza to jednak, że w Polsce kilka małych bloków węglowych musi działać non-stop, czekając w gotowości na zastępowanie wiatraków. Produkcję energii z wiatru można przewidzieć z wyprzedzeniem. Już na dwie doby wcześniej wiadomo z 80% pewnością ile mocy wygenerują. Prognozy dostarczane w ciągu ostatnich 10 godzin dostarczają coraz dokładniejsze dane, aż do ok. 95% pewności na 2 godziny przed planowaną produkcją.

Istotne znacznie może mieć rozłożenie wiatraków na terenie kraju. W ten sposób można zwiększać lub zmniejszać produkcję energii wywoływaną przez morską bryzę rano i wieczorem nad Bałtykiem. Równomierne rozłożenie wyrównywałoby także produkcję w czasie przechodzenia frontów atmosferycznych przez kraj. Do tej pory w Polsce rząd nigdy nie zajmował się tym zagadnieniem, a przestrzenne planowanie rozwoju energetyki wiatrowej nie było w żaden sposób korelowane z potrzebami krajowego systemu elektroenergetycznego.

3. Wiatraki wykorzystują tylko kilkanaście procent mocy? To mit

Teza o kilkunastoprocentowym lub dwudziestoprocentowym wykorzystaniu mocy turbin wiatrowych w Polsce to w dużej mierze mit. Z takim współczynnikiem pracują tylko najstarsze i najmniejsze wiatraki. Dużym turbinom wiatrowym takie średnie miesięczne obciążenia zdarzają się tylko latem, gdy zużywamy najmniej energii. Dzięki temu, że energetyka wiatrowa rozwija się w Polsce dynamicznie od zaledwie kilku lat, większość maszyn w kraju to najnowocześniejsze urządzenia na rynku.

Średni współczynnik wykorzystania mocy we wszystkich farmach wiatrowych w Polsce (wliczając w to nowe i stare turbiny) w 2015 roku wyniósł 27%, a w samej grupie PGE 29%. Natomiast stopień wykorzystania mocy nowych instalacji to ok. 32-34%. W ubiegłym roku farma wiatrowa Gawłowice, należąca do Polenergii, wykorzystała aż 41% mocy zainstalowanej (wobec 37% zakładanych w biznesplanie).

Dla porównania w Wielkiej Brytanii współczynnik obciążenia lądowych farm wiatrowych wyniósł w 2015 roku 30%, wobec 26,6% rok wcześniej. Z kolei morskie farmy wiatrowe zlokalizowane u wybrzeży Wysp Brytyjskich osiągnęły 41% wykorzystania mocy wobec 37% rok wcześniej.

4. Wykorzystanie mocy zależy od… rządu

Co ciekawe elektrownie wodne w Polsce wykorzystują mniej mocy, niż wiatrowe. W 2015 roku było to zaledwie 21%, a rok wcześniej 24%. Dla porównania elektrownie na węgiel kamienny pracują ze współczynnikiem ok. 47% (tyle samo, ile w 2009 roku, a więc przed intensywnym rozwojem wiatraków).

Współczynnik wykorzystania mocy nie jest także zależny tylko od wietrzności w danym roku i lokalizacji (w Polsce najlepiej wieje na północy). Bardo szybko podnosi go rozwój technologii. Wyższe turbiny łapią więcej wiatru w łopaty, a w instalacjach o większej mocy opłaca się dodatkowo regulować np. nachylenie łopat. Dlatego pomysł uzależniania minimalnej odległości wiatraków do domów od ich łącznej wysokości sprawi, że ponownie w Polsce będą instalowane przede wszystkim urządzenia oparte na starych technologiach, o znacznie mniejszej produktywności, a więc generujące droższą energię. Nad projektem ustawy zawierającym takie rozwiązania mimo wszystko nada pracuje Sejm.

Rząd mógłby się zresztą zdecydować się także na znaczne podniesienie współczynnika wykorzystania mocy. Zmiana mocy generatora, wysokości turbiny i długości łopat może sprawić, że współczynnik obciążenia elektrowni wiatrowej zwiększy się nawet dwukrotnie. Produkcja z takiej jednostki będzie znacznie mniejsza, przez co koszty pozyskania energii wzrosną, ale wahania mocy spadną. Być może takie zmiany per saldo pomogłyby ograniczać koszty funkcjonowania systemu. Być może, bo takie zmiany także nigdy nie były analizowane przez polski rząd.

5. Produkcja energii z wiatru nie odpowiada zmianom popytu

Skoro elektrownie wodne mają jeszcze mniejszy współczynnik wykorzystania mocy, chociaż uchodzą za stabilną technologię produkcji energii, to w czym tkwi problem? Chodzi o szybkie zmiany produkcji energii z wiatru. Jak już pisaliśmy aktualna zmienność to ok. 100-300 MW na godzinę, chociaż ekstremalne zmiany dochodzą nawet do 1000 MW na godzinę.

Nie zawsze jest to problem. czasami wzrost lub spadek produkcji z wiatru pokrywa się ze wzrostem lub spadkiem produkcji z elektrowni konwencjonalnych. Jeśli tak jest, wiatraki pomagają nawet stabilizować system energetyczny, a dodatkowe moce w elektrowniach węglowych nie muszą być odpalane. Rzadko zmiany są jednak dokładnie takie. W Polsce szczyt produkcji farm wiatrowych przypada zwykle na godziny popołudniowe, a więc wtedy gdy obciążenie system jest jeszcze duże. Jednak wietrzność zaczyna spadać wieczorem, gdy mamy szczyt zapotrzebowania. Wiatraki najmniej wytwarzają ok. godz. 8-10 rano, a więc w trakcie porannego szczytu zapotrzebowania na energię.

6. Wiatraki muszą być zastępowane przez elektrownie węglowe lub gazowe? Niekoniecznie

Zwykle nie ma potrzeby aby z powodu elektrowni wiatrowych jakikolwiek blok energetyczny czekał w gotowości, emitując niepotrzebnie CO2 do atmosfery, jak to obrazowo opisywał minister Tchórzewski. Chwilowe wahania produkcji przejmują pracujące bloki węglowe (operator dociąża się je lub odciąża). To nie jest oczywiście wymarzony sposób ich pracy, ale tak dzieje się na całym świecie i działo się przed rozwojem wiatraków, bo zapotrzebowanie na energię także się zmienia. Firmy zajmujące się technologiami węglowymi zaczynają kłaść nacisk już nie na coraz wyższą sprawność bloków, ale właśnie na poprawę ich elastyczności. Gdy taka korekta nie wystarczy, wykorzystuje się także elektrownie szczytowo-pompowe i wodne ze zbiornikami. Nieprzewidziane wahania bierze na siebie wirująca rezerwa, która zawsze odpowiada aktualnej produkcji w całym systemie, bez względu na udział wiatru. Wpływ jeszcze dłuższych zmian pomagają ograniczać połączenia transgraniczne.

Dopiero w następnej kolejności uruchamia się lub wyłącza bloki węglowe. Operator ma ponadto jeszcze w odwodzie dwa kolejne narzędzia – rezerwę zimną (w blokach węglowych) i negawaty (ograniczanie zużycia na żądanie) – ale rzadko z nich korzysta.

Dlatego odpowiedzialna za bezpieczeństwo pracy sieci państwowa spółka PSE ocenia, że energetyka wiatrowa może się bezpiecznie rozwijać z obecnych 5,5 tys. MW przynajmniej do poziomu 8-9 tys. MW w 2020 roku, a kolejne przyłączenia będą możliwe po rozbudowie sieci.

7. Wiatraki mogą działać w systemie także bez magazynów energii

W Polsce zupełnie nie wykorzystuje się natomiast bardziej oczywistych narzędzi – zwiększonej elastyczności cenowej popytu, a więc przenoszenia zużycia energii na godziny z dużą ilością wiatru w systemie, czyli tańsze dla odbiorców. Nie korzysta się także w pełni ze wspomnianych już negawatów, których moc dostępna dla operatora mogłaby być znacznie większa. Bez inteligentnych liczników nie wprowadzimy także takich rozwiązań jak np. czasowe ograniczenie poboru mocy przez poszczególnych odbiorców, którzy chcieliby zawrzeć taką umowę, nie zwiększymy także elastyczności ich popytu. W Polsce raczkuje magazynowanie ciepła przy elektrociepłowniach, chociaż to dojrzałą technologia, która mogłaby współpracować z energetyką wiatrową.

W Polsce nie wykorzystuje się także elastyczności cenowej podaży „zielonej” energii. Źródła odnawialne o stabilnej produkcji – biomasa, biogaz, a częściowo także elektrownie wodne – mogłyby dostosowywać produkcję do sytuacji na rynku. Nie mają jednak w tym interesu, bo otrzymując jednakową cenę sprzedaży o każdej porze i przy każdej sytuacji rynkowej, najbardziej opłaca im się maksymalizować współczynnik obciążenia, a więc produkować non-stop z taką samą mocą. W ten sposób nie przejmują szczytowego obciążenia i nie pomagają operatorowi systemu przesyłowego w zarządzaniu systemem. Propozycja zmiany tej sytuacji także nigdy nie została przedstawiona przez polski rząd.

8. Energetyka węglowa jest tańsza niż wiatrowa? Owszem, tak kiedyś było

Cytowany przez PAP w grudniu minister Tchórzewski informował opinię publiczną, że kierowany przez niego resort stawia na biogazownie zamiast wiatraki, ponieważ koszt wytwarzania energii z biogazu to nieco ponad 300 zł/MWh, a z wiatru 500 zł/MWh. W rzeczywistości sytuacja jest nieco inna – chociaż biogazownie rolnicze, wysypiskowe i na oczyszczalniach ścieków mają niepodważalne zalety, to niestety koszt wytwarzania energii z biogazu to nadal ok. 500-600 zł/MWh, a w nowych farmach wiatrowych 290-320 zł/MWh.

Nieco inaczej przedstawia się także koszt wytwarzania energii z węgla. Podawana przez ministra wartość 160 zł/MWh, mająca udowodnić, że to źródło energii jest znacznie tańsze, jest lekko myląca. Minister podał wartość odpowiadającą cenie rynkowej, a więc na rynku uwzględniającym także energetykę odnawialną. Ponadto wspomniana wartość to koszt krańcowy produkcji energii w elektrowni domykającej zwykle bilans zapotrzebowania w Polsce z uwzględnieniem OZE. Pozostałe elektrownie pracujące w danym momencie produkują energię z niższymi kosztami krańcowymi. Jednak te koszty to jedynie wierzchołek góry lodowej. Do nich należy doliczyć koszty stałe utrzymania elektrowni. Do porównania należałoby dodać także koszty inwestycyjne nowych bloków węglowych.

W ocenie Towarzystwa Gospodarczego Polskie Elektrownie, do którego należą wszyscy najwięksi wytwórcy energii w Polsce, całkowity koszt produkcji energii elektrycznej dla nowych bloków w Opolu, Kozienicach i Jaworznie wynosi ok. 250-310 zł/MWh, w zależności od czasu pracy elektrowni. Do tej wartości trzeba jeszcze doliczyć koszt emisji CO2 – aktualnie to ok. 25 zł/MWh, ale w Unii stale toczą się boje o podniesienie tej ceny. W ten sposób „znacznie tańsza energia z węgla” staje się co najwyżej równie konkurencyjna, ale z perspektywą wzrostów, podczas gdy energetyka wiatrowa nadal będzie tanieć.

9. Energetyka odnawialna obniża ceny energii dla przemysłu

Warto spojrzeć na rozwój energetyki także szerzej – przez pryzmat odbiorców. Ci, dla których cena energii ma największe znaczenie, skorzystali na wzroście produkcji energii z wiatru najbardziej. Wiatraki coraz częściej zastępują bowiem najdroższe elektrownie węglowe, które do tej pory domykały zapotrzebowania i określały cenę energii na rynku. W efekcie cena hurtowa prądu spada. W ciągu ostatnich pięciu lat z niemal 210 zł/MWh do ok. 170-180 zł/MWh, a więc o blisko 15%. Ten rok najprawdopodobniej przyniesie kolejne spadki.

Znacznie potaniały także zielone certyfikaty, wspierając energetykę odnawialną. Dziś można je kupić za niewiele ponad 100 zł/MWh, podczas gdy jeszcze na początku 2012 roku kosztowały 280 zł/MWh. W dodatku od roku przemysł energochłonny może korzystać ze zwolnień od tych kosztów, sięgających od 20% do 85%. Nawet pomimo tego, że obowiązek zakupu zielonych certyfikatów wzrósł w ciągu pięciu lat 10,4% do 14% zużycia energii, to realne obciążenie każdej megawatogodziny tym para-podatkiem spadło z ok. 26 zł do zaledwie 2 zł w przypadku np. hut stali, ok. 7 zł dla przemysłu chemicznego i niespełna 15 zł dla pozostałych dużych odbiorców.

W ciągu ostatnich pięciu lat łączne koszty zakupu energii i subsydiów do energetyki odnawialnej ponoszone przez najbardziej energochłonny przemysł spadły o 24%, czyli znacznie poniżej samych cen energii z 2010 roku. Dla największych odbiorców oznacza to miliony złotych rocznie oszczędności.

10. Za energetykę wiatrową płacimy w rachunkach

Spadek cen energii w mniejszym stopniu odczuli odbiorcy indywidualni. Mimo wszystko tegoroczna obniżka łącznych rachunków za energię i dystrybucję wyniosłą średnio 1,6%. Jak tłumaczył Urząd Regulacji Energetyki, do spadku cen energii przyczynił się przede wszystkim spadek wydatków na subsydia do „zielonych” elektrowni. Przeciętne gospodarstwo domowe zaoszczędzi dzięki temu od 12 do 22 zł rocznie. Dla porównania miesięczny koszt wsparcia energetyki odnawialnej przez polską rodzinę wynosi ok. 6 zł i stanowi ok. 6% rachunku.

Więcej ekonomii, mniej demagogii

Upraszczanie skomplikowanej energetycznej rzeczywistości może pomóc w jej zrozumieniu, ale jeżeli uproszczenia idą zbyt daleko, mogą prowadzić do błędnych wniosków. W polskiej przestrzeni publicznej mamy zdecydowanie za wiele uproszczeń, a za mało rzetelnej analizy kosztów i korzyści poszczególnych rozwiązań technologicznych.

Niestety przedłożony w ubiegłym tygodniu w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o OZE zawiedzie wszystkich tych, którzy liczyli, że rząd w końcu odrobił lekcje i – bez względu na wynik – opublikuje obszerne analizy ekonomiczne proponowanych zmian systemu wsparcia OZE. Kolejny raz czeka nas zatem zmiana bardzo istotnej polityki regulacyjnej w ciemno, lub opartej o strywializowane założenia.

To tym bardziej niepokojące, że energetyka odnawialna jest już ostatnią możliwością uniknięcia niedoborów mocy na początku lat 20., bo do tego czasu żadna nowa elektrownia węglowa nie zdąży powstać, a te budowane właśnie – jak wynika z analiz PSE – mogą nie wystarczyć.

Zobacz także...

Komentarze

60 odpowiedzi na “10 faktów i mitów o farmach wiatrowych w Polsce”

  1. Nie negując wielu ( słusznych) argumentów na rzecz rozwoju energetyki wiatrowej warto szerzej spojrzeć na kwestie ekonomiczne.
    Koszt elektrowni wiatrowych ( i solarnych) to także koszt mocy rezerwowych, które muszą być utrzymywane. Tylko jeśli dodamy te koszty ( lub równoważne koszty magazynów energii) analiza ekonomiczna będzie uczciwa.

    • [quote name=”agregator”]Nie negując wielu ( słusznych) argumentów na rzecz rozwoju energetyki wiatrowej warto szerzej spojrzeć na kwestie ekonomiczne.
      Koszt elektrowni wiatrowych ( i solarnych) to także koszt mocy rezerwowych, które muszą być utrzymywane. Tylko jeśli dodamy te koszty ( lub równoważne koszty magazynów energii) analiza ekonomiczna będzie uczciwa.[/quote]
      Można dodać zarówno koszty integracji w systemie – dla wiatru szacowane na 20-30 USD/MWh i koszty zewnętrzne węgla – szacowane na 40-50 USD/MWh, ale niestety obie cyfry nie zostały wyliczone dla Polski i są baaardzo zgrubnymi szacunkami, więc nie chciałem zamazywać nimi obrazu rynku, jaki mamy obecnie, gdzie oba koszty są eksternalizowane (koszt zewnętrzny węgla tylko częściowo internalizowany przez przepływ pieniędzy z aukcji uprawnień do emisji do budżetu).

      • [quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”agregator”]Nie negując wielu ( słusznych) argumentów na rzecz rozwoju energetyki wiatrowej warto szerzej spojrzeć na kwestie ekonomiczne.
        Koszt elektrowni wiatrowych ( i solarnych) to także koszt mocy rezerwowych, które muszą być utrzymywane. Tylko jeśli dodamy te koszty ( lub równoważne koszty magazynów energii) analiza ekonomiczna będzie uczciwa.[/quote]
        Można dodać zarówno koszty integracji w systemie – dla wiatru szacowane na 20-30 USD/MWh i koszty zewnętrzne węgla – szacowane na 40-50 USD/MWh, ale niestety obie cyfry nie zostały wyliczone dla Polski i są baaardzo zgrubnymi szacunkami, więc nie chciałem zamazywać nimi obrazu rynku, jaki mamy obecnie, gdzie oba koszty są eksternalizowane (koszt zewnętrzny węgla tylko częściowo internalizowany przez przepływ pieniędzy z aukcji uprawnień do emisji do budżetu).[/quote]
        Generalnie to smutne, że po napisaniu iluś tam już strategii dla polskie energetyki liczby te nadal nie zostały w miarę dokładnie oszacowane.

    • [quote name=”agregator”]Nie negując wielu ( słusznych) argumentów na rzecz rozwoju energetyki wiatrowej warto szerzej spojrzeć na kwestie ekonomiczne.
      Koszt elektrowni wiatrowych ( i solarnych) to także koszt mocy rezerwowych, które muszą być utrzymywane. Tylko jeśli dodamy te koszty ( lub równoważne koszty magazynów energii) analiza ekonomiczna będzie uczciwa.[/quote]
      Z drugiej strony trzreba by dodac koszty emerytur górniczych czy też utylizacji kopalń odkrywkowych.

      • W Polsce tylko górnicy dostają emerytury. 🙂 Proszę nie uprawiać demagogi. Być może, powtarzam, być może dostają za duże emerytury ale Twoje twierdzenie to populizm.

  2. „To tym bardziej niepokojące, że energetyka odnawialna jest już ostatnią możliwością uniknięcia niedoborów mocy na początku lat 20., bo do tego czasu żadna nowa elektrownia węglowa nie zdąży powstać, a te budowane właśnie – jak wynika z analiz PSE – mogą nie wystarczyć.”

    My uprawiamy politykę tylko do 2019, dalej wzrokiem nie sięgamy. Teraz liczą się zadowoleni (napasieni) górnicy i polskie rodziny (a właściwie ich głosy), kolesie na stanowiskach i dostęp do koryta. Co prawda demolujemy nie tylko koryto, ale i całą oborę, ale tym już będzie się martwić następna ekipa rządząca. Na nich też zwalimy winę za tę demolkę. Taka nasza, polska rzeczywistość. Niestety…

    • Tak. Teraz w rządzie myślą tylko do 2019, poprzednie ekipy za to miały strategie na 50 lat do przodu…..:)

  3. Kolejny dobry artykuł i infografika. Trudno polemizować z merytoryką. Może bym zwrócił więcej uwagi na konieczność doliczania kosztów środowiskowych do poszczególnych technologii (wówczas pewnie węgiel straci najwięcej, a woda zyska najbardziej, a PV neutralne.
    Panie Redaktorze, czy …rząd loguje się w Newsletterze? 🙂
    Pozdr.

    • [quote name=”Obserwator”]Kolejny dobry artykuł i infografika. Trudno polemizować z merytoryką. Może bym zwrócił więcej uwagi na konieczność doliczania kosztów środowiskowych do poszczególnych technologii (wówczas pewnie węgiel straci najwięcej, a woda zyska najbardziej, a PV neutralne.
      Panie Redaktorze, czy …rząd loguje się w Newsletterze? 🙂
      Pozdr.[/quote]
      Czyta

    • [quote name=”Obserwator”]Kolejny dobry artykuł i infografika. Trudno polemizować z merytoryką. Może bym zwrócił więcej uwagi na konieczność doliczania kosztów środowiskowych do poszczególnych technologii (wówczas pewnie węgiel straci najwięcej, a woda zyska najbardziej, a PV neutralne.
      Panie Redaktorze, czy …rząd loguje się w Newsletterze? 🙂
      Pozdr.[/quote]
      Aktualnie widać, że OZE już nawet na poziomie czysto ekonomicznych kosztów wytworzenia (czyli bez efektów zdrowotnych, przyszłej rekultywacji kopalń, emerytur górniczych itd.) zaczyna dorównywać węglowi. Żeby zrozumieć jaka rewolucja się dokonała, wystarczy poczytać, co o kosztach wytworzenia OZE ws. węgiel mówiło się jeszcze dziesięć lat temu. I spróbować sobie wyobrazić co się będzie działo za lat dziesięć, bo badania nad OZE nadal trwają. I teraz takie małe pytanie – ile PGE starci na rozbudowie węglowej elektrowni w Opolu.

      • [quote name=”realista”] I teraz takie małe pytanie – ile PGE starci na rozbudowie węglowej elektrowni w Opolu.[/quote]

        To pewnie zależy od tego czy zaczną w końcu naliczać amortyzację jak się należy bo dotąd (jak sam Pan twierdzi 🙂 „generalnie” nie naliczają 😉

  4. Jestem ciekawy kiedy wyrwiemy się z tej wstecznej i prymitywnej narracji taniej -drożej w takiej kwestii jak produkcja energii, doprawionej tekstem Polska węglem stoi. Realne problemy dzisiaj to globalne ocieplenie ( tj. Gwałtowne zmiany pogody,wysychanie rzek, coraz wyższe temperatury,itp) i zdrowie ludzi a nie czy tańszy jest prąd z węgla czy wiatraka. I wszystkie zmiany są w energetyce tym podyktowane. Zrozumiały to już USA i Chiny, zaraz zrozumieją Indie i Rosja, tylko my tego nie rozumiemy. Czy nasi decydenci nie oglądają telewizji, nie czytają gazet i netu, nie mówiąc o fachowej prasie i pracach naukowców? A może czytają i sluchaja a nie rozumieją i nie potrafią wyciągnąć wniosków? Może rozumieją tylko prosty język związkowca? To jest problem naszej energetyki. Zacofani myślowo, bez wizji przyszłości i ignorujący postęp, decydenci.

    • Jeśli drogo/tanio nie ma znaczenia to ile PLN jesteś gotów zapłacić za zielona energię ?
      Niezależnie od polityki Państwa zawsze można zawrzeć umowę bezpośrednią z dostawca zielonej energii ( np. 20 letnią po 5000 PLN/MWh).
      Kiedy Twoja decyzja ?

      • Tylko wtedy kiedy Ty zapłacisz 100.000 PLN za leczenie i straty w komforcie życia wynikające z używania paliw kopalnych. Kiedy decyzja?
        takie głupie gadanie…

    • Kolega zamiast lamentować nad wstecznym i prymitywnym węglem i jego decydentami mógłby zapoznać się z oceną przydatności tzw. oze do produkcji energii.
      Wg URE w 2015 roku ekwiwalentny czas wykorzystania mocy zainstalowanej wiatraków wyniósł ok. 2200h rocznie (tj. 6h dziennie), natomiast dla pv 550h rocznie (tj. 1,5h dziennie). W sumie znikoma produktywność – wiatraki czy pv są bezwartościowymi urządzeniami działającymi w niemieckich i polskich warunkach łącznie przez ok. 25% czasu na dobę, pozostały czas i tak musi wypełnić elektrownia węglowa.
      A czym grozi religia klimatyczno-ekologiczna wystarczy spojrzeć na Niemcy. Niespotykanego rozmiaru dewastacja krajobrazu, olbrzymie obszary zastawione i zdegradowane wiatrakami.

      • [quote name=”www”]Kolega zamiast lamentować nad wstecznym i prymitywnym węglem i jego decydentami mógłby zapoznać się z oceną przydatności tzw. oze do produkcji energii.
        Wg URE w 2015 roku ekwiwalentny czas wykorzystania mocy zainstalowanej wiatraków wyniósł ok. 2200h rocznie (tj. 6h dziennie), natomiast dla pv 550h rocznie (tj. 1,5h dziennie). W sumie znikoma produktywność – wiatraki czy pv są bezwartościowymi urządzeniami działającymi w niemieckich i polskich warunkach łącznie przez ok. 25% czasu na dobę, pozostały czas i tak musi wypełnić elektrownia węglowa.
        A czym grozi religia klimatyczno-ekologiczna wystarczy spojrzeć na Niemcy. Niespotykanego rozmiaru dewastacja krajobrazu, olbrzymie obszary zastawione i zdegradowane wiatrakami.[/quote]
        8 maja Nimency z OZE mieli z „bezużytecznego” OZE 95% energii.

        • [quote name=”ekonom”][quote name=”www”]Kolega zamiast lamentować nad wstecznym i prymitywnym węglem i jego decydentami mógłby zapoznać się z oceną przydatności tzw. oze do produkcji energii.
          Wg URE w 2015 roku ekwiwalentny czas wykorzystania mocy zainstalowanej wiatraków wyniósł ok. 2200h rocznie (tj. 6h dziennie), natomiast dla pv 550h rocznie (tj. 1,5h dziennie). W sumie znikoma produktywność – wiatraki czy pv są bezwartościowymi urządzeniami działającymi w niemieckich i polskich warunkach łącznie przez ok. 25% czasu na dobę, pozostały czas i tak musi wypełnić elektrownia węglowa.
          A czym grozi religia klimatyczno-ekologiczna wystarczy spojrzeć na Niemcy. Niespotykanego rozmiaru dewastacja krajobrazu, olbrzymie obszary zastawione i zdegradowane wiatrakami.[/quote]
          8 maja Nimency z OZE mieli z „bezużytecznego” OZE 95% energii.[/quote]

          Na tej samej zasadzie mogę powiedzieć, że nie potrzebuję wodociągów bo z deszczówki któregoś października miałem 95% potrzebnej wody czyli mogłem się umyć, kwiaty podlać i jeszcze wodę w toalecie spuścić !

        • [quote name=”ekonom”][quote name=”www”]Kolega zamiast lamentować nad wstecznym i prymitywnym węglem i jego decydentami mógłby zapoznać się z oceną przydatności tzw. oze do produkcji energii.
          Wg URE w 2015 roku ekwiwalentny czas wykorzystania mocy zainstalowanej wiatraków wyniósł ok. 2200h rocznie (tj. 6h dziennie), natomiast dla pv 550h rocznie (tj. 1,5h dziennie). W sumie znikoma produktywność – wiatraki czy pv są bezwartościowymi urządzeniami działającymi w niemieckich i polskich warunkach łącznie przez ok. 25% czasu na dobę, pozostały czas i tak musi wypełnić elektrownia węglowa.
          A czym grozi religia klimatyczno-ekologiczna wystarczy spojrzeć na Niemcy. Niespotykanego rozmiaru dewastacja krajobrazu, olbrzymie obszary zastawione i zdegradowane wiatrakami.[/quote]
          8 maja Nimency z OZE mieli z „bezużytecznego” OZE 95% energii.[/quote]

          To nieprawda. W tym czasie elektrownie węglowe też działały – nikt nie jest w stanie w ciągu kilku godzin wygasić kotł w elektrowni i uruchomić go na nowo. w tle tych 95% dymiły elektrownie tak jak wieczorem … no ciut mniej. Także te 95% to ściema wynikająca z tego że ten prąd ma pierwszeństwo.

      • [quote name=”www”]Kolega zamiast lamentować nad wstecznym i prymitywnym węglem i jego decydentami mógłby zapoznać się z oceną przydatności tzw. oze do produkcji energii.
        Wg URE w 2015 roku ekwiwalentny czas wykorzystania mocy zainstalowanej wiatraków wyniósł ok. 2200h rocznie (tj. 6h dziennie), natomiast dla pv 550h rocznie (tj. 1,5h dziennie). W sumie znikoma produktywność – wiatraki czy pv są bezwartościowymi urządzeniami działającymi w niemieckich i polskich warunkach łącznie przez ok. 25% czasu na dobę, pozostały czas i tak musi wypełnić elektrownia węglowa.
        A czym grozi religia klimatyczno-ekologiczna wystarczy spojrzeć na Niemcy. Niespotykanego rozmiaru dewastacja krajobrazu, olbrzymie obszary zastawione i zdegradowane wiatrakami.[/quote]
        A która to technologia nie dewastuje środowiska? Proszę przypomnieć, bo jakoś mi umknęło.

        • [quote name=”Imii”][quote name=”www”]Kolega zamiast lamentować nad wstecznym i prymitywnym węglem i jego decydentami mógłby zapoznać się z oceną przydatności tzw. oze do produkcji energii.
          Wg URE w 2015 roku ekwiwalentny czas wykorzystania mocy zainstalowanej wiatraków wyniósł ok. 2200h rocznie (tj. 6h dziennie), natomiast dla pv 550h rocznie (tj. 1,5h dziennie). W sumie znikoma produktywność – wiatraki czy pv są bezwartościowymi urządzeniami działającymi w niemieckich i polskich warunkach łącznie przez ok. 25% czasu na dobę, pozostały czas i tak musi wypełnić elektrownia węglowa.
          A czym grozi religia klimatyczno-ekologiczna wystarczy spojrzeć na Niemcy. Niespotykanego rozmiaru dewastacja krajobrazu, olbrzymie obszary zastawione i zdegradowane wiatrakami.[/quote]
          A która to technologia nie dewastuje środowiska? Proszę przypomnieć, bo jakoś mi umknęło.[/quote]
          Ale jedne dewastują bardziej, a drugie mniej.

          • [quote name=”realista”][quote name=”Imii”][quote name=”www”]Kolega zamiast lamentować nad wstecznym i prymitywnym węglem i jego decydentami mógłby zapoznać się z oceną przydatności tzw. oze do produkcji energii.
            Wg URE w 2015 roku ekwiwalentny czas wykorzystania mocy zainstalowanej wiatraków wyniósł ok. 2200h rocznie (tj. 6h dziennie), natomiast dla pv 550h rocznie (tj. 1,5h dziennie). W sumie znikoma produktywność – wiatraki czy pv są bezwartościowymi urządzeniami działającymi w niemieckich i polskich warunkach łącznie przez ok. 25% czasu na dobę, pozostały czas i tak musi wypełnić elektrownia węglowa.
            A czym grozi religia klimatyczno-ekologiczna wystarczy spojrzeć na Niemcy. Niespotykanego rozmiaru dewastacja krajobrazu, olbrzymie obszary zastawione i zdegradowane wiatrakami.[/quote]
            A która to technologia nie dewastuje środowiska? Proszę przypomnieć, bo jakoś mi umknęło.[/quote]
            Ale jedne dewastują bardziej, a drugie mniej.[/quote]
            I wiatraki są tą technologią, która dewastuje środowisko najbardziej? 🙂 Dobre żarty

      • Kolega uważa, że w ciągu doby zużycie i produkcja energii jest jednakowa?! Nic dziwnego, że potem się do takich wniosków dochodzi.

  5. Piekne parabole. Energetyka wiatrowa jest fantastyczna tylko dlaczego nie rozbudowujemy infrastruktury wspierajacej zarowno sama energetyke wiatrowa jak i powyzsza teze. Po co nam sprawnosc blokow weglowych, dostosujmy gospodarke do wydajnosci i aktywnosci farm wiatrowych, dopasujmy popyt do warunkow meteo a najlepiej wprowadzmy poziomy zasilania.
    Powaznie? Takie artykuly?
    Owszem jest pole dla energetyki wiatrowej ale kierunek w jakim probuja spoleczenstwo wyprowadzic pokrewni pogladowo autorowi ludzie jest mroczny.

  6. Żeby postep się dokonal, a OZE są postępem należy najpierw zainwestować. I przy takich dużych inwestycjach państwo ma wspierać ten postęp. I zarzucam naszym decydentom ze nie wspierają postępu, tym bardziej, ze od niego zależy dalsze istnienie Ziemi i nasze zdrowie. Zamiast lądować miliardy w kopalnie powinni je lądować w OZE.

  7. Na proste pytania powinny być proste odpowiedzi.
    „Dlaczego zatem w ciągu ostatnich 15 lat na całym świecie przybyło ich ponad 400 tys. MW (z czego 140 tys. MW w Europie, a 5,5 tys. MW w Polsce), ?”

    Bo wpompowano w nie miliardy EUR, USD i innych walut w postaci subsydiów.

    Czy prawdą jest, że w takiej Hiszpanii gdzie rynek producentów turbin, rynek developerów są na dużo wyższym poziomie od tych w Polsce, w zeszłym roku powstało 0 (słownie: zero) MW mocy wiatrowych ? jak to kuźwa 😉 możliwe w obliczu wszystkich tych wymienionych punktów zwielokrotnionych przez ich lepsze warunki wietrzne ?
    Cięcie subsydiów…
    A w aukcjach nie ma już być gwarancji ceny – obowiązują ceny rynkowe.

    ad 1 – argument, że jeżeli z jednym niekorzystnym zjawiskiem nic się nie robi to z innym tez nie powinno jest słaby.
    ad 2 – mysle, że problemem nie jest „czekanie w gotowości” (jakimś jest ale zgoda, nie największym) ale konieczność pobudowania i utrzymywania mocy, które nawet jeśli nie są w gotowości to muszą koszty stałe ponosić.
    ad 3 – podał Pan współczynnik dla ’15 (wyjątkowo dobry rok) i rekordowe dla wybranych inwestycji a dla równowagi – jak było w najgorszym w ostatnich 5 latach ? nie pamiętam który ale jeden rok był katastrofalny i ile wynosi w najgorszych inwestycjach ? Czy możliwe są średnioroczne (!!!) wahania wykorzystania mocy nawet do 30% (pytam poważnie bo gdzieś czytałem ale nie wiem czy to prawda?)
    ad 7 – ciężko mieć pretensje do stabilnych oze, że maksymalizują swój zysk. To jest zwykły efekt konkurencji między technologiami – dostosowywanie systemu do konkretnej technologii to w gruncie rzeczy kolejne subsydia.
    ad 8 – trudno jest zaakceptować takie szacunki – skoro koszt energii z wiatru to 250-320 PLN to ile on wynosi w bezwietrzny dzień ? 320 ? będzie rynek mocy to będzie łatwo dodać cos do tego kosztu.
    ad 9 – obniża ceny dla przemysłu w krótkim terminie i podwyższa w długim. Raz z tytułu coraz większego udziału (wyższy koszt niż najdroższa energia w merit order) a dwa potencjalna konieczność nowych inwestycji w konwencjonalne źródła nawet bez gwarancji ich wykorzystania za to z koniecznością pokrycia kosztu.

    Nie jestem przeciwnikiem wiatru! – ale skoro szukamy nieścisłości, luk, półprawd u Ministra to zachowajmy konsekwencję ;).

    • [quote name=”Mattt”]Na proste pytania powinny być proste odpowiedzi.
      „Dlaczego zatem w ciągu ostatnich 15 lat na całym świecie przybyło ich ponad 400 tys. MW (z czego 140 tys. MW w Europie, a 5,5 tys. MW w Polsce), ?” Bo wpompowano w nie miliardy EUR, USD i innych walut w postaci subsydiów.[/quote]
      A czy Chińczykom, Kanadyjczykom czy Amerykanom ktoś kazał rozwijać energetykę wiatrową, tym bardziej, że mają własne zasoby paliw kopalnych? Dlaczego to robią? Wszyscy wkoło zwariowali, że wyrzucają w błoto tyle kasy na subsydiowanie dwóch najbardziej niestabilnych źródeł – wiatru i PV? Tylko Polska, a od niedawna Hiszpania i może Węgry zrozumiały, że to jakaś ściema i niedługo wszyscy do nich dołączą i przestaną subsydiować OZE? 🙂

      [quote]A w aukcjach nie ma już być gwarancji ceny – obowiązują ceny rynkowe. [/quote]
      Bardzo dobrze, wiatraki przynosiły coraz wyższe windfall (nomen omen) profits w miarę spadku ich LCOE. Nowe instalacje mogą produkować znacznie taniej i tego powinien wymagać od nich podatnik (rząd)

      [quote]ad 1 – argument, że jeżeli z jednym niekorzystnym zjawiskiem nic się nie robi to z innym tez nie powinno jest słaby. [/quote]
      To nie jest argument, że nie trzeba nic z tym robić. Specjalnie piszę o tych 300 MW, bo to granda, że przez lata nic z tym nie zrobiono. Ramping up, a zwłaszcza ramping down wiatraków to ogromne wyzwania dla systemu, ale zacznijmy w końcu zajmować się tym wyzwaniem, zamiast ciągle mlaskać jakie to złe i niedobre i że najlepiej to wyciąć tę technologię w pień i żyć jak dawniej.[/quote]

      [quote]ad 2 – mysle, że problemem nie jest „czekanie w gotowości” (jakimś jest ale zgoda, nie największym) ale konieczność pobudowania i utrzymywania mocy, które nawet jeśli nie są w gotowości to muszą koszty stałe ponosić. [/quote]
      To jest moim zdaniem największy problem dla ekonomistów od modelowania mikroekonomicznego rynków. Ale ten problem pojawia się także przy udziale OZE w wysokości… 0%. Zawsze trzeba w jakiś sposób zapewnić tą jedyną godzinę szczytu w roku, te 10, 50, 100, 1000, 2000, 4000 godzin w roku. Jak mają się spłacić takie elektrownie? OZE ten problem zwiększa i przyśpiesza, ale nie jest przyczyną, a jedynie katalizatorem potrzeby zmian.

      [quote]ad 3 – podał Pan współczynnik dla ’15 (wyjątkowo dobry rok) i rekordowe dla wybranych inwestycji a dla równowagi – jak było w najgorszym w ostatnich 5 latach ? nie pamiętam który ale jeden rok był katastrofalny i ile wynosi w najgorszych inwestycjach ? Czy możliwe są średnioroczne (!!!) wahania wykorzystania mocy nawet do 30% (pytam poważnie bo gdzieś czytałem ale nie wiem czy to prawda?)c [/quote]Pisałem o tym, że to był rok z dobrą wietrznością, jednak wzrost produktywności nie wynika tylko z tego faktu, ale także rozwoju technologicznego i coraz większego udziału w koszyku pt. „wiatr” turbin o wyższym load factorze. W najgorszych projektach? Load factor pewnie jest bliski 0%, jak ktoś źle zamontował sobie wiatrak na domu, czy może z 5%, jak postawił w głupim miejscu małą turbinę na polu. Nie wiem czy jest sen się tym zajmować, bo to nie są projekty, które będą się pojawiać w aukcjach. Wahania produktywności z roku na rok o 30% są moim zdaniem możliwe, chociaż sądzę, że to jakieś totalne ekstremum dla pojedynczych farm. Wahania w zakresie 10-15% r/r to nic nadzwyczajnego. Jednak zastrzegam, że nie robiłem pogłębionego reaserchu w tym zakresie, a taki obraz mam po lekturze x raportów i analiz zwolenników, sceptyków i pragmatyków tej technologii.

      [quote]ad 7 – ciężko mieć pretensje do stabilnych oze, że maksymalizują swój zysk. To jest zwykły efekt konkurencji między technologiami – dostosowywanie systemu do konkretnej technologii to w gruncie rzeczy kolejne subsydia. [/quote]
      Pełna zgoda, tyle, że na subsydiowanie pracy OZE tak, aby pomagały bilansować system (nawet gdyby wiatraków było w nim 0 MW), uzyskalibyśmy zgodę Brukseli bez większego problemu. Może warto? Licząc na palcach przystosowanie biogazowni rolniczej do pracy jako źródło podszczytowe wymagałoby ok. 20-25% większego CAPEXu (głównie w zbiornik gazu, dodatkowy silnik i większą moc przyłączeniową). A to ze źródłami podszczytowymi PSE może mieć największy problem.
      [quote]
      ad 8 – trudno jest zaakceptować takie szacunki – skoro koszt energii z wiatru to 250-320 PLN to ile on wynosi w bezwietrzny dzień ? 320 ? będzie rynek mocy to będzie łatwo dodać cos do tego kosztu. [/quote] Aktualny koszt braku wiatru jest wyceniony na TGE – można porównać ceny z godzin wietrznych i bezwietrznych – oszacowałbym że różnica od powiedźmy 3500MW do 0 MW to jakieś 100 zł/MWh. Ale oczywiście tak jest na dzisiaj, bo ta kwota to jedynie różnica kosztów marginalnych najstarszych elektrowni, które wchodzą na rynek gdy nie ma wiatru w stosunku do kosztów marginalnych elektrowni pracujących przy dużej wietrzności. Pytanie co będzie, gdy te bloki pójdą na żyletki i tym wyzwaniem powinien zająć się właśnie teraz rząd. Budować bloki konwencjonalne tylko pod bilansowanie to na pewno najdroższe rozwiązanie, no może na równi z bateriami litowo-jonowymi, a trochę przed innymi dziwnymi wynalazkami do magazynowania. Znacznie taniej można bilansować system przez różne inne technologie, z których część jest na tej mapce powyżej, ale to oczywiście nie jedyne. Ktoś w komentarzu pisał o samochodach elektrycznych, trwają zabawy z wodorem, metanem etc. Problem jest taki, że polski rząd nigdy nie przeanalizował tych rozwiązań i nie pokazał swoistego merit order technologii służących do bilansowania systemu, i to nie tylko na wypadek spadku wietrzności, ale także np. nagłego wypadnięcia bloku klasy 1000 MW, a co jeśli kiedyś przydarzy się taki pech, że wypadną nam dwa takie bloki na raz?

      [quote]ad 9 – obniża ceny dla przemysłu w krótkim terminie i podwyższa w długim. Raz z tytułu coraz większego udziału (wyższy koszt niż najdroższa energia w merit order) a dwa potencjalna konieczność nowych inwestycji w konwencjonalne źródła nawet bez gwarancji ich wykorzystania za to z koniecznością pokrycia kosztu.[/quote] To prawda, ale pytanie o to kto te koszty poniesie jest otwarte. Pewne jest, że nasi sąsiedzi na razie idą w pokrywanie kosztów kapitałowych poza rynkiem energii, jeżeli my będziemy chcieli robić to przez rynek, to energia dla przemysłu będzie niekonkurencyjnie droższa. W ten sposób Niemcy wygrywają na tym, że pozarynkowe wspieranie OZE jest dozwolone, a węgla nie.

      [quote]Nie jestem przeciwnikiem wiatru! – ale skoro szukamy nieścisłości, luk, półprawd u Ministra to zachowajmy konsekwencję ;).[/quote] Całkowicie się zgadzam 🙂

      • [quote name=”Bartłomiej Derski”]
        A czy Chińczykom, Kanadyjczykom czy Amerykanom ktoś kazał rozwijać energetykę wiatrową, tym bardziej, że mają własne zasoby paliw kopalnych? Dlaczego to robią? Wszyscy wkoło zwariowali, że wyrzucają w błoto tyle kasy na subsydiowanie dwóch najbardziej niestabilnych źródeł – wiatru i PV? Tylko Polska, a od niedawna Hiszpania i może Węgry zrozumiały, że to jakaś ściema i niedługo wszyscy do nich dołączą i przestaną subsydiować OZE? :)[/quote]

        A czy w Chinach, Kanadzie czy US w ciągu roku przybyło ponad 30% mocy wiatrowych ? no nie… a w Polsce tak ! i tak możemy się przerzucać w nieskończoność 🙂
        Myśli Pan, że Chińczycy czy Kanadyjczycy postawią sobie 100% w wietrze ? czy 100% w oze? no nie…
        Celowo podałem przykład Hiszpanii – tam powiedzieli stop, na razie nam wystarczy. Dla każdego systemu jest jakaś optymalna ilość mocy niestebilnych w mixie. Czy jeżeli będzie nam tej mocy wiatrowej przyrastać po 20 czy 30% rocznie to doprowadzi to do czegoś pozytywnego ? raczej do kłopotów… U nas nie ma takiej rezerwy w systemie jak w np. Niemczech!(ok wiem, przytoczył Pan szacunki PSE 9000 MW bez problemów)
        Każdy region ma swoją specyfikę pogodową, każdy system swoje bariery.
        My możemy się porównać do Niemiec (podobne warunki) – chcemy tyle płacić za utrzymanie systemu ? czy poczekamy aż/(jeśli) technologia zejdzie do poziomu mogącego sobie radzić na wolnym rynku ?.

        Nie przesądzam czy tej mocy teraz jest za mało, za dużo, czy w sam raz. Rząd moim zdaniem ma niewdzięczną rolę bo muszą udawać, że chodzi o protesty, czy wynajdować bezsensowne argumenty a chodzi moim zdaniem o większa kontrolę nad przyrostem mocy wiatrowych w systemie. Niech Pan nie wierzy w płacze „wiatrowców” że będą wiatraki rozbierać :))

        (i piszę to wszystko jako akcjonariusz Polenergii 🙂 ! )

        Kłopot polega na tym, że ludzie tego nie rozumieją – jest cała masa źródeł, które wmawiają ludziom przekaz w stylu: „Cały świat podpisał porozumienie w Paryżu a Polska stoi w miejscu!” – tak jakbyśmy my nie podpisali!:) a w Polsce produkcja z oze karana była chłostą na rynku w południe.

        [quote name=”Bartłomiej Derski”] Bardzo dobrze, wiatraki przynosiły coraz wyższe windfall (nomen omen) profits w miarę spadku ich LCOE. Nowe instalacje mogą produkować znacznie taniej i tego powinien wymagać od nich podatnik (rząd)[/quote]

        No to właśnie w Hiszpanii zaczął wymagać i okazało się, że „jeszcze nie teraz”.

        [quote name=”Bartłomiej Derski”] ciągle mlaskać jakie to złe i niedobre i że najlepiej to wyciąć tę technologię w pień i żyć jak dawniej.[/quote]

        A to mamy odmienne doświadczenia 🙂 bo ja słyszę ciągle lament, że super tania technologia sprowadza nasze rachunki w dół a ciemniaki, zacofańcy, wstecznicy (wstaw odpowiednie) mlaskają, że to jednak nie takie proste jak się na pierwszy rzut oka wydaje;)

        [quote name=”Bartłomiej Derski”]To jest moim zdaniem największy problem dla ekonomistów od modelowania mikroekonomicznego rynków. Ale ten problem pojawia się także przy udziale OZE w wysokości… 0%. Zawsze trzeba w jakiś sposób zapewnić tą jedyną godzinę szczytu w roku, te 10, 50, 100, 1000, 2000, 4000 godzin w roku. Jak mają się spłacić takie elektrownie? OZE ten problem zwiększa i przyśpiesza, ale nie jest przyczyną, a jedynie katalizatorem potrzeby zmian.[/quote]

        pełna zgoda

        [quote name=”Bartłomiej Derski”]Pisałem o tym, że to był rok z dobrą wietrznością, jednak wzrost produktywności nie wynika tylko z tego faktu, ale także rozwoju technologicznego i coraz większego udziału w koszyku pt. „wiatr” turbin o wyższym load factorze. W najgorszych projektach? Load factor pewnie jest bliski 0%, jak ktoś źle zamontował sobie wiatrak na domu, czy może z 5%, jak postawił w głupim miejscu małą turbinę na polu. Nie wiem czy jest sen się tym zajmować, bo to nie są projekty, które będą się pojawiać w aukcjach. Wahania produktywności z roku na rok o 30% są moim zdaniem możliwe, chociaż sądzę, że to jakieś totalne ekstremum dla pojedynczych farm. Wahania w zakresie 10-15% r/r to nic nadzwyczajnego. Jednak zastrzegam, że nie robiłem pogłębionego reaserchu w tym zakresie, a taki obraz mam po lekturze x raportów i analiz zwolenników, sceptyków i pragmatyków tej technologii. [/quote]

        Jak patrzę na dane PSE to 2010 był tak katastrofalny – totalny zjazd, aż ciężko wierzyć, że dane są prawdziwe. I nie da się tego wytłumaczyć technologią bo rok wcześniej było dużo lepiej. Od 2010 rzeczywiście stabilna poprawa, którą pewnie można wiązać z technologią w jakims zakresie. Jest tez inny czynnik – wraz z rozwojem rynku najwietrzniejsze miejsca są już pozajmowane i trzeba wykorzystywać gorsze.

        [quote name=”Bartłomiej Derski”]Pełna zgoda, tyle, że na subsydiowanie pracy OZE tak, aby pomagały bilansować system (nawet gdyby wiatraków było w nim 0 MW), uzyskalibyśmy zgodę Brukseli bez większego problemu. [/quote]

        Przejmowanie się Brukselą w kontekście tego co jest dobre czy złe dla polskiego systemu uważam ze bezzasadne – ale to subiektywna ocena 🙂

        [quote name=”Bartłomiej Derski”] Aktualny koszt braku wiatru jest wyceniony na TGE – można porównać ceny z godzin wietrznych i bezwietrznych – oszacowałbym że różnica od powiedźmy 3500MW do 0 MW to jakieś 100 zł/MWh. Ale oczywiście tak jest na dzisiaj, bo ta kwota to jedynie różnica kosztów marginalnych najstarszych elektrowni, które wchodzą na rynek gdy nie ma wiatru w stosunku do kosztów marginalnych elektrowni pracujących przy dużej wietrzności. Pytanie co będzie, gdy te bloki pójdą na żyletki i tym wyzwaniem powinien zająć się właśnie teraz rząd. Budować bloki konwencjonalne tylko pod bilansowanie to na pewno najdroższe rozwiązanie, no może na równi z bateriami litowo-jonowymi, a trochę przed innymi dziwnymi wynalazkami do magazynowania. Znacznie taniej można bilansować system przez różne inne technologie, z których część jest na tej mapce powyżej, ale to oczywiście nie jedyne. Ktoś w komentarzu pisał o samochodach elektrycznych, trwają zabawy z wodorem, metanem etc. Problem jest taki, że polski rząd nigdy nie przeanalizował tych rozwiązań i nie pokazał swoistego merit order technologii służących do bilansowania systemu, i to nie tylko na wypadek spadku wietrzności, ale także np. nagłego wypadnięcia bloku klasy 1000 MW, a co jeśli kiedyś przydarzy się taki pech, że wypadną nam dwa takie bloki na raz? [/quote]

        Zupełnie inaczej może wyglądać sytuacja po wprowadzeniu rynku mocy – dwutowarowy rynek pozmienia relacje.

        ale, że co :)? jak wiej to ładujemy elektryczne auta a jak flauta to zjeżdżamy z drogi oddać energię bo system pada ?;)

        [quote name=”Bartłomiej Derski”] To prawda, ale pytanie o to kto te koszty poniesie jest otwarte. Pewne jest, że nasi sąsiedzi na razie idą w pokrywanie kosztów kapitałowych poza rynkiem energii, jeżeli my będziemy chcieli robić to przez rynek, to energia dla przemysłu będzie niekonkurencyjnie droższa. W ten sposób Niemcy wygrywają na tym, że pozarynkowe wspieranie OZE jest dozwolone, a węgla nie. [/quote]

        Bo robią to samo co w przypadku strefy euro (w uproszczeniu), budują sobie ze swoich klocków – otwieraja piaskownicę dla innych na teoretycznie równych zasadach ale sobie zostawiają możliwość zmiany zasad – gdy się wszyscy dobrze bawią nagle puszczają mocnego bąka i niektórym ciężko wytrzymać (PIGS).
        Myslę, że nie byłoby wahań by poprzez zmianę zasad wywindować sztucznie cenę EUA gdyby Makrela była pewna, że nie odczuje tego niemiecki przemysł (bez liczenia się z innymi). Dlatego należy pokazać im środkowy palec 🙂

        • Przepraszam, ale nie mam w tej chwili wystarczająco dużo czasu, aby odpowiedzieć na wszystko, więc tak w dużym skrócie
          [quote name=”Mattt”]A czy w Chinach, Kanadzie czy US w ciągu roku przybyło ponad 30% mocy wiatrowych ? no nie… a w Polsce tak ! i tak możemy się przerzucać w nieskończoność :)[/quote]
          Powiem więcej, w każdym kraju kiedyś przybyło pewnie i ponad 100% w ciągu roku, wystarczy baza, o czym Pan dobrze wie. Poza tym powód takiego przyrostu też jest znany – niestabilność prawa. Ponadto jakie to ma w ogóle znaczenie jaka była dynamika przyrostu? Liczy się ilość w systemie, charakterystyka produkcji, zdolności bilansowania. To wszystko można wyliczyć i – jak słusznie Pan zauważył – PSE to policzyło i powiedziało z jaką ilością sobie poradzi w najbliższych latach.
          [quote]Myśli Pan, że Chińczycy czy Kanadyjczycy postawią sobie 100% w wietrze ? czy 100% w oze? no nie…[/quote] Tak. Muszę Pana zmartwić, ale paliwa kopalne nie są niewyczerpalne. Na pewno nie wydobędziemy wszystkich, bo wcześniej zrezygnujemy z nich z innego powodu – bo emisja zmienia nam klimat (a do tego nowego nie specjalnie jesteśmy przystosowani) i powoli acz sukcesywnie niszczy zdrowie i środowisko. To nie jest fanaberia bogaczy, że cały świat inwestuje w OZE. Oczywiście znajdzie Pan kraje, w których rządy uznają, że robiły to zbyt szybko i zbyt kosztownie i ucinają wsparcie, ale nie zmienia to megatrendu. To, że Total przejmuje właśnie producenta magazynów energii, to nie przypadek.
          [quote]Celowo podałem przykład Hiszpanii – tam powiedzieli stop, na razie nam wystarczy. Dla każdego systemu jest jakaś optymalna ilość mocy niestebilnych w mixie. Czy jeżeli będzie nam tej mocy wiatrowej przyrastać po 20 czy 30% rocznie to doprowadzi to do czegoś pozytywnego ? raczej do kłopotów… U nas nie ma takiej rezerwy w systemie jak w np. Niemczech![/quote] Walczy Pan z tezą, którą sam postawił. Ja nie nigdy nie pisałem, że inwestycja w wiatr i PV nie ma granic. Absolutnie ma i wiedzą to wszyscy i „zieloni” i „czarni”. To truizm
          [quote]Każdy region ma swoją specyfikę pogodową, każdy system swoje bariery.My możemy się porównać do Niemiec (podobne warunki) – chcemy tyle płacić za utrzymanie systemu ? czy poczekamy aż/(jeśli) technologia zejdzie do poziomu mogącego sobie radzić na wolnym rynku ?.[/quote] O! I to jest bardzo dobre pytanie. Przy naszej strukturze gospodarczej i poziomie innowacyjności niestety nie wierzę, że mogliśmy się stać znaczącym producentem technologii OZE dzięki szybszemu rozwojowi tej technologii w Polsce (czyt. wyższym dotacjom na początku). Jeśli się nie mylę, to skorzystaliśmy na wolniejszym wprowadzaniu OZE w Polsce, w stosunku do Niemców. Zwłaszcza wiatru i PV, które tanieją najszybciej. Czy w takim razie powinniśmy dalej czekać/ Z puntu widzenia kosztów technologii tak, ale mamy niestety drugie ograniczenie – wyłączenia bloków węglowych z powodów emisyjnych i widmo niedostatecznej mocy w systemie. Nawet nowe bloki węglowe nie zdążą powstać do czasu, gdy bardzo mocno będziemy potrzebowali mocy, najszybciej moc mogą dać OZE, które możemy postawić najszybciej, w międzyczasie budując technologie ich bilansowania po 2020 roku, bo do tego czasu bilansować będą je jeszcze stare bloki węglowe a później (o ile nie dostaniemy derogacji) trzeba będzie mieć inne metody bilansowania. Jakieś przebłyski świadomości rządu widać w klastrach energetycznych, chociaż idea jest dobra, to boje się, że to raczej próba przeniesienia odpowiedzialności za bilansowanie na inwestorów, która może się nie udać tak szybko. Podobno gmin zainteresowanych kastrami jest już… kilkanaście (tak mówił dyrektor DEO ME). To trochę mało jak na inwestycje w nowe moce o istotnym znaczeniu. Z kolei wydawanie kasy na współspalanie w istniejących blokach w żaden sposób nie przełoży się na większą moc dostępną dla OSP. To już nawet wiatraki dają te 10% zgodnie z metodologią PSE, bo jednak tyle procent wiatru jest prawie zawsze, a jak nie ma, to na tej samej zasadzie co awaryjne odstawienie bloku, z tą różnicą, że brak wiatru da się przewidzieć. Jestem daleki od wychwalania jednej technologii kosztem drugiej, ale funkcjonujemy w takim, a nie innym otoczeniu prawnym, politycznym, ekonomicznym, społecznym i środowiskowym i wszystkie te aspekty zawężają nam pole wyboru najlepszego rozwiązania. Coś trzeba jednak zaproponować, a na razie tych propozycji nie widzę i to mnie martwi.
          [quote]Nie przesądzam czy tej mocy teraz jest za mało, za dużo, czy w sam raz. Rząd moim zdaniem ma niewdzięczną rolę bo muszą udawać, że chodzi o protesty, czy wynajdować bezsensowne argumenty a chodzi moim zdaniem o większa kontrolę nad przyrostem mocy wiatrowych w systemie.[/quote]Ależ jestem jak najbardziej za. Moim zdaniem powinniśmy nawet iść w kierunku koszyków technologicznych i bronić swojej decyzji w KE, pokazując już gotowe analizy, że robimy to ze względu na stabilność systemu etc. Problem jest taki, że nie ma kwitów, które można by zawieźć i pokazać w Brukseli.
          [quote]Niech Pan nie wierzy w płacze „wiatrowców” że będą wiatraki rozbierać :))[/quote] Znowu broni Pan tezy, którą sam postawił 🙂 Oczywiście, że nie wierzę w rozbieranie, chociaż jak ktoś ma mały słaby projekt, a dostanie wyższe koszty i jeszcze ktoś mu wypowie umowę na zakup energii i certyfikatów, to szanse na bankructwo takiej firmy są całkiem spore. A jak już zbankrutuje, to nowy właściciel będzie produkować energię naprawdę tanio 🙂

          • [quote name=”Bartłomiej Derski”]Przepraszam, ale nie mam w tej chwili wystarczająco dużo czasu, aby odpowiedzieć na wszystko, więc tak w dużym skrócie [/quote]

            Pewnie można by jeszcze komentować 🙂
            W niektórych tematach byśmy się zgodzili w innych pewnie mniej…
            W każdym razie dziękuję za merytoryczne odpowiedzi.

            Moja jedna ogólna uwaga 🙂 – w komentarzach napisał Pan bardzo wiele rzeczy których nie ma w tekście. Czytając razem z komentarzami – całość jest bardziej „zbalansowana” 🙂

          • [quote name=”Mattt”]W niektórych tematach byśmy się zgodzili w innych pewnie mniej…
            W każdym razie dziękuję za merytoryczne odpowiedzi.

            Moja jedna ogólna uwaga 🙂 – w komentarzach napisał Pan bardzo wiele rzeczy których nie ma w tekście. Czytając razem z komentarzami – całość jest bardziej „zbalansowana” :)[/quote]
            To jest niestety ograniczenie każdego tekstu. I tak ten jest o jakieś 60% za długi jak na warunki Internetu i pewnie sporo czytelników przy takiej objętości najwyżej ogarnęła sobie śródtytuły i może niektóre infografiki i lead. Nie da się napisać tekstu uwzględniającego wszystkie elementy bardzo złożonego problemu, więc musi Pan zrozumieć 🙂

    • [quote name=”Mattt”]Na proste pytania powinny być proste odpowiedzi.
      „Dlaczego zatem w ciągu ostatnich 15 lat na całym świecie przybyło ich ponad 400 tys. MW (z czego 140 tys. MW w Europie, a 5,5 tys. MW w Polsce), ?”

      Bo wpompowano w nie miliardy EUR, USD i innych walut w postaci subsydiów.
      [/quote]
      Zawsze mnie faszynuje ta fenomenalnie dokładna znajomość wysokości subsydiów do OZE i brak nawet chęci do podania ile w tym czasie pochłonął węgiel w postaci subsydiów rządowych, dopłat do górniczych emerytur, zawyżonych cen energii w wyniku oligopolu energetycznego, szkód środowiskowych, zwiększonej zachorowalności itd. itd.

  8. Średnie, wieloletnie obciążenie polskich wiatraków to około 2200-2300 godzin pracy w roku. Masz rację, że wraz ze wzrostem technologii (a ściślej – wysokości) krzywa wykorzystania mocy pnie się ostro w górę. Ale nie zmienia to faktu, że większość wiatraków nie powstała w zeszłym roku 🙂

    Z pozostałymi tezami się zgadzam. Dobry artykuł.

  9. Czy można prosić o zestawienie podziału zyżycia dobowego na poszczególne spółki i/lub gałęzie przemysłu. Bo z tego co pamiętam indywidualni to tylko 20% rynku.

  10. Skoro energetyka wiatrowa jest przewidywalna i stabilna (a przynajmniej zmierza w tym kierunku) i da się z 80% pewnością przewidzieć ilość wyprodukowanej energii elektrycznej, to może już najwyższy czas skasować pierwszeństwo dostępu do sieci? Kary za niedotrzymanie poziomu produkcji powinny być również ciekawym elementem analizy finansowej, poza wszystkimi w/w w komentarzach aspektami.

  11. Jako praktyk moge stwierdzić że elektrownie wiatrowe bardzo rozregulowują sieć i powinny ładować akumulatory energii i te dopiero powinny być podłączone do sieci.A oprócz tego inny generator musi być w gotowości pracy np.na gaz

  12. Gospodarczo i technologicznie jesteśmy daleko w tyle za większością państw rozwiniętych,nie mówiąc o Niemczech z którymi nie ma sensu się porównywać. Ale jak czytam niektóre komentarze to my Polacy jesteśmy najmądrzejsi na świecie. To pytam się dlaczego nie jesteśmy taką potęga jak Niemcy i nie dyktujemy warunków gry? Nie wszystko można tłumaczyć komuną bo rewolucja przemyslowa trwa od ok. 400 lat a komuna to tylko 44 lata. Bo prawda jest taka, ze jesteśmy ciency jak dupa węża i zamiast podążać za najlepszymi (których mamy za zachodnią miedza)skoro sami nie potrafimy niczego sensownego wynaleźć to my trwamy przy przeżytkach z innej epoki. Energetyka i górnictwo to idealne przykłady.

    • [quote name=”nie rozumiem”]Gospodarczo i technologicznie jesteśmy daleko w tyle za większością państw rozwiniętych,nie mówiąc o Niemczech z którymi nie ma sensu się porównywać. Ale jak czytam niektóre komentarze to my Polacy jesteśmy najmądrzejsi na świecie. To pytam się dlaczego nie jesteśmy taką potęga jak Niemcy i nie dyktujemy warunków gry? Nie wszystko można tłumaczyć komuną bo rewolucja przemyslowa trwa od ok. 400 lat a komuna to tylko 44 lata. Bo prawda jest taka, ze jesteśmy ciency jak dupa węża i zamiast podążać za najlepszymi (których mamy za zachodnią miedza)skoro sami nie potrafimy niczego sensownego wynaleźć to my trwamy przy przeżytkach z innej epoki. Energetyka i górnictwo to idealne przykłady.[/quote]
      W końcu ta cała Merkelowa nie robi nam łaski, jak chce mieć w tym całym swoim Monachium drugi Radom czy Kielce, to niech siedzi, patrzy i się uczy 🙂

      • [quote name=”realista”][quote name=”nie rozumiem”]Gospodarczo i technologicznie jesteśmy daleko w tyle za większością państw rozwiniętych,nie mówiąc o Niemczech z którymi nie ma sensu się porównywać. Ale jak czytam niektóre komentarze to my Polacy jesteśmy najmądrzejsi na świecie. To pytam się dlaczego nie jesteśmy taką potęga jak Niemcy i nie dyktujemy warunków gry? Nie wszystko można tłumaczyć komuną bo rewolucja przemyslowa trwa od ok. 400 lat a komuna to tylko 44 lata. Bo prawda jest taka, ze jesteśmy ciency jak dupa węża i zamiast podążać za najlepszymi (których mamy za zachodnią miedza)skoro sami nie potrafimy niczego sensownego wynaleźć to my trwamy przy przeżytkach z innej epoki. Energetyka i górnictwo to idealne przykłady.[/quote]
        W końcu ta cała Merkelowa nie robi nam łaski, jak chce mieć w tym całym swoim Monachium drugi Radom czy Kielce, to niech siedzi, patrzy i się uczy :-)[/quote]
        [quote name=”realista”][quote name=”Mattt”]Na proste pytania powinny być proste odpowiedzi.
        „Dlaczego zatem w ciągu ostatnich 15 lat na całym świecie przybyło ich ponad 400 tys. MW (z czego 140 tys. MW w Europie, a 5,5 tys. MW w Polsce), ?”

        Bo wpompowano w nie miliardy EUR, USD i innych walut w postaci subsydiów.
        [/quote]
        Zawsze mnie faszynuje ta fenomenalnie dokładna znajomość wysokości subsydiów do OZE i brak nawet chęci do podania ile w tym czasie pochłonął węgiel w postaci subsydiów rządowych, dopłat do górniczych emerytur, zawyżonych cen energii w wyniku oligopolu energetycznego, szkód środowiskowych, zwiększonej zachorowalności itd. itd.[/quote]

        My nowocześni, zdolni, wykształceni (np. z rachunkowości) gardzimy Kielcami …choć mamy kompleksy wobec Monachium

        • My nowocześni, zdolni, wykształceni (np. z rachunkowości) gardzimy Kielcami …choć mamy kompleksy wobec Monachium[/quote]
          [quote name=”Eneretyk”][/quote]
          A kto tu gardzi Kielcami??? Ja tylko napisałem, że jak Merkel chce mieć taki sam cud w Monachium jaki my mamy w Kielcach, to musi bardziej słuchać wskazówek z Polski. Dlaczego nie chcesz, aby się Niemcy od nas uczyli i Monachijczycy zyli na poziomie obywateli Kielc? Taki pies ogrodnika z Ciebie?

    • [quote name=”nie rozumiem”]Gospodarczo i technologicznie jesteśmy daleko w tyle za większością państw rozwiniętych,nie mówiąc o Niemczech z którymi nie ma sensu się porównywać. Ale jak czytam niektóre komentarze to my Polacy jesteśmy najmądrzejsi na świecie. To pytam się dlaczego nie jesteśmy taką potęga jak Niemcy i nie dyktujemy warunków gry? Nie wszystko można tłumaczyć komuną bo rewolucja przemyslowa trwa od ok. 400 lat a komuna to tylko 44 lata. Bo prawda jest taka, ze jesteśmy ciency jak dupa węża i zamiast podążać za najlepszymi (których mamy za zachodnią miedza)skoro sami nie potrafimy niczego sensownego wynaleźć to my trwamy przy przeżytkach z innej epoki. Energetyka i górnictwo to idealne przykłady.[/quote]

      historia, Niemcy i „cywilizowanie” narodów cienkich jak dupa węża – śliskie tematy 😉

      • [quote name=”Mattt”][quote name=”nie rozumiem”]Gospodarczo i technologicznie jesteśmy daleko w tyle za większością państw rozwiniętych,nie mówiąc o Niemczech z którymi nie ma sensu się porównywać. Ale jak czytam niektóre komentarze to my Polacy jesteśmy najmądrzejsi na świecie. To pytam się dlaczego nie jesteśmy taką potęga jak Niemcy i nie dyktujemy warunków gry? Nie wszystko można tłumaczyć komuną bo rewolucja przemyslowa trwa od ok. 400 lat a komuna to tylko 44 lata. Bo prawda jest taka, ze jesteśmy ciency jak dupa węża i zamiast podążać za najlepszymi (których mamy za zachodnią miedza)skoro sami nie potrafimy niczego sensownego wynaleźć to my trwamy przy przeżytkach z innej epoki. Energetyka i górnictwo to idealne przykłady.[/quote]

        historia, Niemcy i „cywilizowanie” narodów cienkich jak dupa węża – śliskie tematy ;)[/quote]
        Nie widzę tu żadnego śliskiego tematu. Stwierdzam oczywisty fakt i zadaję proste pytanie. Dlaczego to my nie jesteśmy pionierami np.w energetyce i nie jesteśmy na tyle mocni gospodarczo, żeby inni musieli się do nas dostosowywać? Skoro werbalnie wszystkich krytyku jemy i nasze rozwiązania są najlepsze to dlaczego tak nie jest w rzeczywistości?

        • [quote name=”nie rozumiem”][quote name=”Mattt”][quote name=”nie rozumiem”]Gospodarczo i technologicznie jesteśmy daleko w tyle za większością państw rozwiniętych,nie mówiąc o Niemczech z którymi nie ma sensu się porównywać. Ale jak czytam niektóre komentarze to my Polacy jesteśmy najmądrzejsi na świecie. To pytam się dlaczego nie jesteśmy taką potęga jak Niemcy i nie dyktujemy warunków gry? Nie wszystko można tłumaczyć komuną bo rewolucja przemyslowa trwa od ok. 400 lat a komuna to tylko 44 lata. Bo prawda jest taka, ze jesteśmy ciency jak dupa węża i zamiast podążać za najlepszymi (których mamy za zachodnią miedza)skoro sami nie potrafimy niczego sensownego wynaleźć to my trwamy przy przeżytkach z innej epoki. Energetyka i górnictwo to idealne przykłady.[/quote]

          historia, Niemcy i „cywilizowanie” narodów cienkich jak dupa węża – śliskie tematy ;)[/quote]
          Nie widzę tu żadnego śliskiego tematu. Stwierdzam oczywisty fakt i zadaję proste pytanie. Dlaczego to my nie jesteśmy pionierami np.w energetyce i nie jesteśmy na tyle mocni gospodarczo, żeby inni musieli się do nas dostosowywać? Skoro werbalnie wszystkich krytyku jemy i nasze rozwiązania są najlepsze to dlaczego tak nie jest w rzeczywistości?[/quote]

          ich wielkie ideologiczne projekty nie zawsze dobrze się kończyły, mniejsza że dla nich ale czasem również dla świata 😉

          A czemu nie jesteśmy „pionierami” ? może dlatego, że to kosztuje 24 mld EUR rocznie! (u nas byłoby z zachowaniem proporcji) a taka kwota robi wrażenie :). I to zaledwie w odniesieniu do 30% mixu 🙂

    • Ten artykul napisal ktos, kto nie skonczyl szkoly zawodowej w zawodzie elektryka.
      1.Napisanie ze EW daja 20% mocy zainstalowanej to tak, jakby nie bylo conajmniej 2 transformatorow po drodze i zmieniacza czestotliwosci o wspolczynnikach 0.8. 0.8×0.8×0.8×0.2wiatr=0.1 i to przy zalozeniu ze sama turbina ma cosfi1 co jest niemozliwe ze wzgledu na jej indukcyjne straty bierne, dla ktorych trzeba zamontowac instalacje kompensacyjna.
      2.Kto zaplaci za pare podgrzana w elektrowni, ktora miala isc na turbine jesli zawieje wiatr i wiatraki wpuszcza do sieci nadmiar mocy? Odp my.
      3.W tych bogatych Niemczech przez wiatraki prad podrozal w ciagu 10 lat z 10 centow na 30 a koncerny RWE i EoN notuja miliardowe kwartalne straty. Na dodatek jak wieje wiatr to doplacaja Szwajcarii do odbieranego pradu aby zebrac nadmiar mocy z sieci.
      4. Zielona energia jest dla ludzi bez szkoly, ktorzy nie wiedza ze przed 12000 lat sucha noga chodzilismy do Afryki, Wielkiej Brytani czy do Austarlii. Potem w ciagu 50 lat temperatura na Islandii podwyzszyla sie o 15 stopni a wody w morzu srodziemnym przybywalo 10 cm rocznie i powstalo morze czarne. Nad Zurychem mielismy 800m gruby lodowiec ktory zaczal sie cofac w strone Glarus.
      5.Zielona energia to woda, zbiorniki retencyjne i wykorzystywanie nawet niewielkich spadow dla elektrowni na 16 2/3 Hz dla zasilania transportu szynowego

    • Rewolucję przemysłową przespaliśmy bo Watykan zainicjował nasze rozbiory, potem komuna, jak u wszystkich krajów słowiańskich, więc „zamrażarka” od 300 lat, a obecnie za PO podobnie

  13. Mattt: „A czemu nie jesteśmy „pionierami” ? może dlatego, że to kosztuje 24 mld EUR rocznie! (u nas byłoby z zachowaniem proporcji) a taka kwota robi wrażenie :). I to zaledwie w odniesieniu do 30% mixu :)”

    No i tak to jest, władowanie 5 mld zł w wypłaty 14-tek dla górników to „inwestycja”, a wydawani 20 mld zł rocznie na nowoczesne technologie i nowe miejsca pracy to „koszt” dla gospodarki. I na tym można skończyć. Oni inwestują i wiedzą w co, bo to policzyli, a my ładujemy pieniądze w kupowanie głosów wyborczych, które nie wygenerują żadnych nowych miejsc pracy, żadnych innowacji, żadnych nowoczesnych technologii.

    • [quote name=”Imii”]Mattt: „A czemu nie jesteśmy „pionierami” ? może dlatego, że to kosztuje 24 mld EUR rocznie! (u nas byłoby z zachowaniem proporcji) a taka kwota robi wrażenie :). I to zaledwie w odniesieniu do 30% mixu :)”

      No i tak to jest, władowanie 5 mld zł w wypłaty 14-tek dla górników to „inwestycja”, a wydawani 20 mld zł rocznie na nowoczesne technologie i nowe miejsca pracy to „koszt” dla gospodarki. I na tym można skończyć. Oni inwestują i wiedzą w co, bo to policzyli, a my ładujemy pieniądze w kupowanie głosów wyborczych, które nie wygenerują żadnych nowych miejsc pracy, żadnych innowacji, żadnych nowoczesnych technologii.[/quote]
      Wgile jest nasz a wiatraki … z importu

    • Ale masz prąd stabilny i pewny. Gdy wpada w system wiatrówka myślisz że blok energetyczny jest odstawiony? Otóż nie. On idzie dalej ale słabszą mocą. Gdy tylko wiatrówka wybija się bo wiatr zbyt silny lub słaby mogła wejść „bez problemów” (bo przecież tony mazutu i węgla do uruchomienia pełnej mocy bloku energetycznego nie liczysz). Dla mnie odpowiedź jest prosta wiatr to nie jest stabilna energia jeśli budujemy farmy wiatrowe na lądzie. Duńczycy budują na wodzie i może być u nas jakiś ptaszek zginie. Więc siępytam albo to jest ekologiczne rozwiązanie albo tak samo lub jeszcze bardziej szkodliwe rozwiązanie dla środowiska. Sądzę że to drugie. My mamy „ekologie” a ludzie gdzie produkują wiatraki mają piękne środowiska ale wam to nie przeszkadza 😀 bo to ekologia sama w sobie 😀 dziękuję tyle w tym bardzo ekologicznym temacie. Pamiętajcie sama Europa to tylko 4% powierzchni świata i my nie zmienimy nic 😛

  14. Ładna lista pobożnych życzeń oparta na mniemaniach lobby wiatrowego. Żaden inwestor wiatrakowy nawet nie kalkuluje kosztów które społeczeństwo musi ponieść aby bilansować energie z wiatru. Linie przesyłowe i dodatkowe źródła energii same się budują prawda… Plecenie bzdur o wykorzystaniu mocy wiatraków jest żenujące, na stronach instytucji regulacji energetyki można to łatwo zobaczyć to zaledwie 15% z mocy zainstalowanej, drogie zabawki dla butnych chłopców którzy teraz roszczą sobie prawa do zawłaszczenia całego systemu i przestrzeni publicznej. Należy uciąć dotacje i wszcząć na nowo procedury środowiskowe dla wszystkich farm wiatrowych w Polsce w tym tej wymienione w Gawłowicach gdzie ludzie od lat procesują się o godne warunki życia. W końcu wygrają czego im i wójtowi Radzynia Chełmińskiego życzę.

  15. Mam tylko jedną prośbę do przeciwników OZE ; pamiętajcie co piszecie . Za kilka lat jak nie jesteście kompletnym tumanami , zobaczycie co na ten wasz prymitywizm , opowie środowisko . Jak PiS-woski kierunek się utrzyma , ale wtedy będzie juź za późno . Na wasze emerytury nie będzie miał kto pracować , znacząca część naszego narodu pojedzie w diabły , a Wy dusząc się w smogu będziecie pleść te swoje androny.

  16. Jak nie wiatraki to co? Wszędzie mówią, że węgiel zły, elektrownie atomowe też są złe bo świat od tego odchodzi. To w takim razie jak produkować prąd aby było w miarę czysto, tanio i każdemu pasowało. Szkoda, że w Polsce nadal ciężko przebić się z czystą energią. Mówi się, że wiatraki szkodzą. A węgiel nie szkodzi? A atom taki bezpieczny? Polska mentalność wykończy ten kraj. Ludzi mieszkający blisko wiatraków protestują. Ludzie mieszkający blisko dymiących elektrowni czy elektrociepłowni też tego nie chcą. Ludzi mieszkający obok bio gazowni też protestują. Nikt nie chce mieć koło domu nic co mu będzie przeszkadzało i szkodziło. Takie podejście szkodzi nam wszystkim.

    • [quote name=”Miks”]Jak nie wiatraki to co? Wszędzie mówią, że węgiel zły, elektrownie atomowe też są złe bo świat od tego odchodzi. To w takim razie jak produkować prąd aby było w miarę czysto, tanio i każdemu pasowało. Szkoda, że w Polsce nadal ciężko przebić się z czystą energią. Mówi się, że wiatraki szkodzą. A węgiel nie szkodzi? A atom taki bezpieczny? Polska mentalność wykończy ten kraj. Ludzi mieszkający blisko wiatraków protestują. Ludzie mieszkający blisko dymiących elektrowni czy elektrociepłowni też tego nie chcą. Ludzi mieszkający obok bio gazowni też protestują. Nikt nie chce mieć koło domu nic co mu będzie przeszkadzało i szkodziło. Takie podejście szkodzi nam wszystkim.[/quote]

      Najlepsze rozwiązanie to takie gdy każdy produkuje prąd dla siebie z paneli zainstalowanych na dachu.

  17. Moim zdaniem PiS chce się uwłaszczyć na tej przyszłościowej branży i dlatego doprowadza ją celowo do ruiny. PiS to partia komunistyczna. Zapewne ma nie tylko w swych szeregach, ale i otoczeniu gospodarczym licznych „baronów energetycznych”, którzy oddając w r. 1989 władzę Solidarności uwłaszczali się na spółkach Skarbu Państwa, m.in. z branży węglowej. Wiedzą, że węgiel w dłuższej perspektywie nie będzie konkurencyjny, dlatego chcą za bezcen wykupić farmy już teraz. Czy mam rację, czas pokaże. W każdym razie do gigantyczna kradzież w świetle prawa. Jeśli obniżą nam za to rating inwestycyjny, to będzie do zasłużona kara.

    • Boże co za bzdury piszesz, branża energetyczna wymaga ogromnych nakładów finansowych, cześć infrastruktury jest zdekapitalizowana, w odróżnieniu do np. Niemieckiej, Duńskiej itp. Nie będę pisał co jest tego przyczyna bo natychmiast przerodzi się to w pyskówkę polityczną, ale jest pewne, ze najbardziej na dotychczasowej ustawie skorzystali producenci wiatraków i silników GE). Utrzymywanie obecnego stanu musi przełożyć się na wzrost cen ee.czyli na odbiorcach końcowych. Oczywiście jestem za dywersyfikacją źródeł energii, ale gdy ich opłacalność występują tylko w przypadku istnienia dopłat, to co z tego ma podatnik ? chyba tylko wyższe obciążenia
      Porównywanie nas do krajów wysoko rozwiniętych UE nie ma sensu. Jeśli chodzi o energetykę jesteśmy w punkcie gdzie oni byli 30 lat temu i ten stracony czas nie nadrobimy fundując sobie kosztowne gadżety.
      Co do ratingów inwestycyjnych – firmy ratingowe,są to instytucje komercyjnie dziś piszą jedno jutro co innego. Nie chcę się za bardzo rozpisywać ale zapewniali, że nie będzie krachu finansowego a o mały włos świat pogrążyłby się w totalnym chaosie piszą tez inne pierdoły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Tutaj możesz to wprowadzić