PGG ma na start 3,5 mld zł. Wystarczy jej na…

PGG ma na start 3,5 mld zł. Wystarczy jej na…

Polska Grupa Górnicza wystartuje z kapitałem własnym, w większości opłaconym gotówką, w wysokości niemal 2,5 mld zł. Kolejny 1 mld zł to zrolowane finansowanie dłużne, a kolejnych ok. 3,5 mld zł to kredyty kupieckie u swoich poddostawców.

Podpisane we wtorek, 26 kwietnia 2016 roku, porozumienie zakłada, że akcjonariuszami nowotworzonej Polskiej Grupy Górniczej będzie sześć podmiotów.

{norelated}Dwa z nich wejdą do akcjonariatu w zamian za umorzenie długów Kompanii Węglowej wobec nich. Towarzystwo Finansowe Silesia „zainwestuje” w ten sposób 400 mln zł, a Węglokoks 217 mln zł (kolejne 500 mln zł zobowiązań KW wobec tej spółki PGG ma spłacić).

Kolejne trzy spółki z grup energetycznych: PGE, PGNiG i Energa opłacą akcje gotówką. Każda z nich zainwestuje w spółkę 500 mln zł. Kolejnych 300 mln zł na akcje opłacone gotówką wyłoży Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw należący do BGK i PIR. Dzięki nim PGG będzie miała na start 1,8 mld zł gotówki, które już od maja będą powoli przejadane na wypłaty pensji, o większych inwestycjach na razie nie ma mowy, co w dłuższym horyzoncie musi oznaczać kolejne kłopoty kopalń.

Oprócz 2 mld 417 mln zł kapitału akcyjnego, PGG otrzyma na start także 1 mld  37 mln zł kapitału dłużnego w postaci obligacji objętych przez konsorcjum w którego skład wchodzi Węglokoks (421,5 mln zł) oraz banki: BGK, PKO BP, Alior i dwa prywatne: BGŻ BNP Paribas i BZ WBK (łącznie pożyczą PGG 615,5 mln zł). Obligacje właściwie w całości pójdą jednak na refinansowanie zobowiązań wobec tych instytucji. To pieniądze, które przejadła już Kompania Węglowa.

Miliard złotych zobowiązań to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Jak wylicza minister energii Krzysztof Tchórzewski, Kompania jest winna swoim kontrahentom (w ramach kredytu kupieckiego) niemal 4 mld zł.

PGG przejmie po likwidowanej Kompanii Węglowej wszystkich pracowników, niemal cały majątek (11 kopalń, z których tylko 3 przyniosły zyski w 2015 roku, 4 zakłady przeróbki oraz centralę), a także wszystkie zobowiązania.

Wbrew planom rządu przejmie także cały system wynagradzania pracowników. Związki zawodowe zgodziły się jedynie na zawieszenie maksymalnie na dwa lata wypłaty 14-tej pensji, co da spółce ok. 200 mln zł oszczędności rocznie, wobec zakładanych w biznesplanie 500 mln zł rocznie. To oznacza, że aby wyjść na prostą, potrzebne będą cięcia w wysokości kolejnych 300 mln zł. O takiej redukcji kosztów administracyjnych nie ma mowy, spółka od dawna ma także okrojony poniżej minimum plan inwestycyjny, chociaż – aby zacząć konkurować na rynku – powinna te inwestycje znacznie zwiększyć.

Na rynku nie ma większych szans na wzrost cen węgla, bo jego import dramatycznie redukuje największy konsument – Chiny. Także na rynku ropy, która de facto wyznacza trend cenowy węgla, nadal mówi się o nadpodaży, zamiast wzrostach cen. Z kolei krajowe zużycie spada od blisko 30 lat. Z dzisiejszych ok. 50 mln ton miałów węglowych, które potrzebuje energetyka, za kilka lat – po wejściu do produkcji nowych bloków węglowych w Kozienicach i Opolu – potrzebnych będzie ok. 40 mln ton. Tymczasem już dzisiaj maksymalne zdolności wydobywcze kopalń to niemal 60 mln ton. Ta ogromna nadpodaż generuje koszty stałe, które są wstanie pochłonąć każde wpompowane w KW czy PGG pieniądze.

Kluczowe mogą okazać się negocjacje płacowe, które powinny zostać zakończone do 31 grudnia 2017 roku, wówczas bowiem wygasa układ zbiorowy pracy. Z ekonomicznego i społecznego punktu widzenia dobrym rozwiązaniem mogłoby się okazać zmniejszenie płac w tych kopalniach, które generują największe straty i jeżeli ich choćby nie ograniczą, to będą musiały zostać zamknięte. Utworzone w ten sposób etaty socjalne pozwoliłyby uniknąć ogromnych kosztów społecznych znanych z Wałbrzycha i Bytomia. Zgodę związków na takie zmiany trudno sobie jednak wyobrazić. Zamiast tego bardziej prawdopodobne wydaje się kolejne zamykanie kopalń i redukcja zatrudnienia, bo spółka - nawet po największych cięciach w administracji - i tak nie będzie wstanie utrzymać tego poziomu płac przy tak dużym poziomie zatrudnienia i braku inwestycji odtworzeniowych.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “PGG ma na start 3,5 mld zł. Wystarczy jej na…”

  1. Dowiemy się ile kosztuje czas. To swoisty eksperyment na określenie tej ceny w górnictwie. Wystarczy wziąć kwotę wpompowaną w PGG i podzielić przez liczbę dni na które wystarczy.

    A na serio, to grzechem pierworodnym PGG jest traktowanie problemów KW/PGG w oderwaniu od KHW i JSW. Pomijając pobożno-życzeniowy eksport węgla, rynkiem dla naszego górnictwa jest rynek wewnętrzny, na którym konkurują ze sobą trzy podmioty (oczywiście są jeszcze Bogdanka i Silesia) które mają właściwie wspólnego właściciela. Już teraz wydobycie przekracza popyt, a wedle autora sytuacja się pogorszy. To jakby mieć dwóch najemców na trzy mieszkania, coś musi być niedochodowe.
    Problem ministra Tchórzewskiego jest nie do pozazdroszczenia: jak utrzymać zatrudnienie i wynagrodzenia, jednocześnie zwiększyć wydajność przy kurczącym się popycie?
    Mnie to wygląda na strategię na przeczekanie: kiedy ruszą ceny ropy (a jak ruszą to z impetem, bo spadają inwestycje w wydobycie) skoczy i cena węgla. Wtedy chwiejna równowaga może powrócić. Jeśli nie powróci, to problem będzie miała następna ekipa rządząca.

    • [quote name=”Tachys1″]Dowiemy się ile kosztuje czas. To swoisty eksperyment na określenie tej ceny w górnictwie. Wystarczy wziąć kwotę wpompowaną w PGG i podzielić przez liczbę dni na które wystarczy.

      A na serio, to grzechem pierworodnym PGG jest traktowanie problemów KW/PGG w oderwaniu od KHW i JSW. Pomijając pobożno-życzeniowy eksport węgla, rynkiem dla naszego górnictwa jest rynek wewnętrzny, na którym konkurują ze sobą trzy podmioty (oczywiście są jeszcze Bogdanka i Silesia) które mają właściwie wspólnego właściciela. Już teraz wydobycie przekracza popyt, a wedle autora sytuacja się pogorszy. To jakby mieć dwóch najemców na trzy mieszkania, coś musi być niedochodowe.
      Problem ministra Tchórzewskiego jest nie do pozazdroszczenia: jak utrzymać zatrudnienie i wynagrodzenia, jednocześnie zwiększyć wydajność przy kurczącym się popycie?
      Mnie to wygląda na strategię na przeczekanie: kiedy ruszą ceny ropy (a jak ruszą to z impetem, bo spadają inwestycje w wydobycie) skoczy i cena węgla. Wtedy chwiejna równowaga może powrócić. Jeśli nie powróci, to problem będzie miała następna ekipa rządząca.[/quote]
      Dokładnie tak

    • [quote name=”Tachys1″]Dowiemy się ile kosztuje czas. To swoisty eksperyment na określenie tej ceny w górnictwie. Wystarczy wziąć kwotę wpompowaną w PGG i podzielić przez liczbę dni na które wystarczy.

      A na serio, to grzechem pierworodnym PGG jest traktowanie problemów KW/PGG w oderwaniu od KHW i JSW. Pomijając pobożno-życzeniowy eksport węgla, rynkiem dla naszego górnictwa jest rynek wewnętrzny, na którym konkurują ze sobą trzy podmioty (oczywiście są jeszcze Bogdanka i Silesia) które mają właściwie wspólnego właściciela. Już teraz wydobycie przekracza popyt, a wedle autora sytuacja się pogorszy. To jakby mieć dwóch najemców na trzy mieszkania, coś musi być niedochodowe.
      Problem ministra Tchórzewskiego jest nie do pozazdroszczenia: jak utrzymać zatrudnienie i wynagrodzenia, jednocześnie zwiększyć wydajność przy kurczącym się popycie?
      Mnie to wygląda na strategię na przeczekanie: kiedy ruszą ceny ropy (a jak ruszą to z impetem, bo spadają inwestycje w wydobycie) skoczy i cena węgla. Wtedy chwiejna równowaga może powrócić. Jeśli nie powróci, to problem będzie miała następna ekipa rządząca.[/quote]
      No i jeszcze pamiętamy, że w końcu to sztuczne utrzymywanie przy życiu kopalni poprzez zakupy wegla po zawyżonej cenie i zaniżonej jakości też się musi skończyć. Przewcież te zawyżone ceny węgla energtyka ściąga z rynku poprzez wyższe ceny energii i przez to obniża konkurencyjność całej gospodarki. Nie każda firma jest Orlenem czy Azotami, które stawiają własne elektrownie.

    • [quote name=”Tachys1″]
      Mnie to wygląda na strategię na przeczekanie: kiedy ruszą ceny ropy (a jak ruszą to z impetem, bo spadają inwestycje w wydobycie) skoczy i cena węgla. Wtedy chwiejna równowaga może powrócić. Jeśli nie powróci, to problem będzie miała następna ekipa rządząca.[/quote]

      To jest właśnie ciekawe. Do tej pory ceny węgla były zawsze skorelowane z ceną ropy. Ale bardzo możliwe, że już tak nie będzie. Chiny i Indie rozpoczęły poważną transformację energetyki w stronę OZE. Podobnie Zachodnia Europa. Przejście na OZE zaczyna się w USA. Wbrew opiniom podsuwanym przez koncerny paliwowe, OZE to już nie drogie zabawki dla bogatych, generujące niestabilną energię. OZE to poważna i realna alternatywa dla energetyki węglowej. Najbliższe odbicie cen ropy będzie zatem wielkim sprawdzianem dla węgla. Obstawiam, że węgiel przegra.

      • [quote name=”Robert K”][quote name=”Tachys1″]
        Mnie to wygląda na strategię na przeczekanie: kiedy ruszą ceny ropy (a jak ruszą to z impetem, bo spadają inwestycje w wydobycie) skoczy i cena węgla. Wtedy chwiejna równowaga może powrócić. Jeśli nie powróci, to problem będzie miała następna ekipa rządząca.[/quote]

        To jest właśnie ciekawe. Do tej pory ceny węgla były zawsze skorelowane z ceną ropy. Ale bardzo możliwe, że już tak nie będzie. Chiny i Indie rozpoczęły poważną transformację energetyki w stronę OZE. Podobnie Zachodnia Europa. Przejście na OZE zaczyna się w USA. Wbrew opiniom podsuwanym przez koncerny paliwowe, OZE to już nie drogie zabawki dla bogatych, generujące niestabilną energię. OZE to poważna i realna alternatywa dla energetyki węglowej. Najbliższe odbicie cen ropy będzie zatem wielkim sprawdzianem dla węgla. Obstawiam, że węgiel przegra.[/quote]
        Faktycznie, może być inaczej niż zwykle, ale obawiam się że to horyzont niedostępny dla zaangażowanych w tej branży. Wiara w to, że spadki cen są przejściowe jest silna. Argument który zwykle tu pada to poziom zapotrzebowania na węgiel w skali świata.
        W praktyce to wielka niewiadoma, bowiem inwestycji w nowe moce wydobywcze praktycznie nie ma (jakaś tocząca się inwestycja w Australii), a wręcz przeciwnie część mocy wydobywczych jest redukowana np. w Chinach; w Stanach też poplajtowały koncerny wydobywcze.
        Ropa i węgiel nie są w pełni substytucyjne, niemniej wykorzystanie drogiej ropy w elektrowniach będzie mniej opłacalne niż węgla i popyt może drgnąć do góry. Pytanie czy powyżej redukcji popytu, który się w międzyczasie dokona dzięki zwrotowi ku OZE? Jeśli redukcja podaży będzie większa niż popytu ceny ruszą w górę, jeśli nie, to branża będzie bardzo niemile zaskoczona, bo koszty wydobycia i transportu wzrosną, a ceny produktu nie.

  2. W tej technologii to się niczego uratować nie da. Obojętnie ile się dosypie do firmy, która codziennie traci i nie ma kompletnie widoków na zarabianie, to i tak za jakiś czas się skończy. Proponuje pani Beacie i spółce, aby przyprowadzili taki eksperyment (najlepiej myślowy, zeby podłogi nie zalać) – niech weźmą beczkę, potem niech wyrąbią w jej dnie wielką dziurę, a na końcu wleją wodę i niech zgadną co się stanie z wodą w beczce. I tak mniej więcej wyglądają programy ratunkowe dla polskiego górnictwa.

    • [quote name=”realista”]W tej technologii to się niczego uratować nie da. Obojętnie ile się dosypie do firmy, która codziennie traci i nie ma kompletnie widoków na zarabianie, to i tak za jakiś czas się skończy. Proponuje pani Beacie i spółce, aby przyprowadzili taki eksperyment (najlepiej myślowy, zeby podłogi nie zalać) – niech weźmą beczkę, potem niech wyrąbią w jej dnie wielką dziurę, a na końcu wleją wodę i niech zgadną co się stanie z wodą w beczce. I tak mniej więcej wyglądają programy ratunkowe dla polskiego górnictwa.[/quote]
      dodajmy jeszcze dla precyzyjniejszego oddania natury rzeczy że dolna dziura ma średnicę wiekszą niź górna

  3. … na 2 lata. PGG rentowna nigdy nie będzie bo nie o to tu chodzi. PGG ma 3 cele: jak najwięcej górników dowieść do emerytur górniczych i dac im zarobić, pozwolić związkom dalej rządzić kopalniami, a rządowi stanowiska do podziału. I.mediom temat do pisania. Wszystke inne uzasadnienia to zwykła propaganda. Jak ktoś nie wie z młodzieży to tak wyglądala ta komuna w Polsce. Kopalnie to realna komuna w dzisiejszych kapitalistycznych czasach.

    • [quote name=”robert—„]Czyli Skarb Państwa nie będzie bezpośrednio akcjonariuszem PGG?[/quote]
      Wynika z tego, że nie

  4. Co do tego, że należy dostosować wydobycie do zużycia, uelastyczniać koszty w ciężkich czasach – pełna zgoda i chyba nikt (przytomnie myślący) z tym nie dyskutuje. Szkoda, że tak płytko i szkoda, że tak późno!

    Śmieszne jest to, że gdyby zamiast tej wiadomości okazało się, że rząd zamierza sypnąć kilka mld PLN dla „prosumentów” – o tak! to byłoby super! rewelacja! jak najwięcej!
    A w gruncie rzeczy – to DOKŁADNIE to samo.

    • [quote name=”Mattt”]Co do tego, że należy dostosować wydobycie do zużycia, uelastyczniać koszty w ciężkich czasach – pełna zgoda i chyba nikt (przytomnie myślący) z tym nie dyskutuje. Szkoda, że tak płytko i szkoda, że tak późno!

      Śmieszne jest to, że gdyby zamiast tej wiadomości okazało się, że rząd zamierza sypnąć kilka mld PLN dla „prosumentów” – o tak! to byłoby super! rewelacja! jak najwięcej!
      A w gruncie rzeczy – to DOKŁADNIE to samo.[/quote]
      To takie trolowanie dla trolowania czy już węglooszołomstwo w stylu „złe OZE, złe OZE”? Ale przepraszam bo właśnie się złapałem. Lepiej odniosę się do pierwszej części Pana wypowiedzi – właśnie obraził Pan masę ludzi z branży górniczej, bo wystarczy poczytać WNP żeby zobaczyć, że właśnie się dyskutuje i to ostro.
      A śmieszne i tragiczne jest to, że przy przestawianiu zwrotnicy co zmiana ekipy w praktyce nie ma żadnej konkretnej polityki energetycznej. W efekcie podmioty same starają się tę politykę prowadzić. I teraz pytanie za 100pkt.: które z podmiotów mają większe szanse na wpływanie na politykę energetyczną: wielkie koncerny Państwowe, z zarządzającymi którzy mają dostęp do „ucha” władzy czy rozproszeni aktorzy w postaci małych i średnich firm lub wprost obywatele?

      • [quote name=”Tachys1″][quote name=”Mattt”]Co do tego, że należy dostosować wydobycie do zużycia, uelastyczniać koszty w ciężkich czasach – pełna zgoda i chyba nikt (przytomnie myślący) z tym nie dyskutuje. Szkoda, że tak płytko i szkoda, że tak późno!

        Śmieszne jest to, że gdyby zamiast tej wiadomości okazało się, że rząd zamierza sypnąć kilka mld PLN dla „prosumentów” – o tak! to byłoby super! rewelacja! jak najwięcej!
        A w gruncie rzeczy – to DOKŁADNIE to samo.[/quote]
        To takie trolowanie dla trolowania czy już węglooszołomstwo w stylu „złe OZE, złe OZE”? Ale przepraszam bo właśnie się złapałem. Lepiej odniosę się do pierwszej części Pana wypowiedzi – właśnie obraził Pan masę ludzi z branży górniczej, bo wystarczy poczytać WNP żeby zobaczyć, że właśnie się dyskutuje i to ostro.
        A śmieszne i tragiczne jest to, że przy przestawianiu zwrotnicy co zmiana ekipy w praktyce nie ma żadnej konkretnej polityki energetycznej. W efekcie podmioty same starają się tę politykę prowadzić. I teraz pytanie za 100pkt.: które z podmiotów mają większe szanse na wpływanie na politykę energetyczną: wielkie koncerny Państwowe, z zarządzającymi którzy mają dostęp do „ucha” władzy czy rozproszeni aktorzy w postaci małych i średnich firm lub wprost obywatele?[/quote]

        Czy trollowaniem jest opinią, ze zasypywanie problemów górnictwa gotówką jest głupota ?

        Sam się Pan wpisuje w zarysowane przez siebie schemat – ktoś kto krytykuje dosypywanie do górnictwa jest ok …jednak jedynie tak długo jak nie zacznie krytykować dopłat dla np.prosumentow. Wtedy staje się trollem.

        Czym się różni wypłacanie 14tki górników od dopłaty do panela zamontowanego na dachu stomatologa ? Jedynie tym, ze w pierwszym przypadku to ekstra dopłata za pracę a w drugim ekstra renta z kapitału.

        Nie wiem czy obrazilem kogoś, jak mi to Pan sugeruje, nie było to moim zamiarem.

        A co dostępu do „ucha wladzy” – sam Pan dobrze wie, ze zależy jakiej władzy, gdzie i kiedy – różnie to wygląda w różnych miejscach. Samo ustawianie sprawy, ze to „obywatele” vs. „Koncerny” jest prostackie. Nie wszyscy obywatele a jedynie ci zasobniejsi to raz, a dwa jak już się Pan tak upiera przy takim klasyfikowania to za każdym „koncernem” też stoją „obywatele” w postaci udziałowców, pracowników, dostawców itd.

        • Krytyka dopłat dla prosumentów sama w sobie nie jest trollowaniem. Tylko dlaczego w temacie poświęconym, nazwijmy to, bólom porodowym PGG wstawiać hasła dotyczące prosumentów? Gdyby w temacie wiatraków ktoś zaczął nagle naskakiwać na kopalnie to uznałby Pan to za logiczny argument czy za prowokację?

          W kwestii 14-ka dla górnika vs. dopłata dla dentysty prosumenta można by zastosować to samo kryterium które odniósł Pan do opozycji koncerny vs. obywatele. By nie szukać tu zaczepki (tekst nie odda tonu głosu) umówmy się, że ani Pan nie widzi tego tak prosto w kwestii górnik-prosument, ani ja w kwestii koncern-prosument. Diabeł tkwi w szczegółach więc czekam na odpowiedź.
          Widzę to tak: za swoją pracę górnik otrzymuje wynagrodzenie w postaci pensji (12-tu). 14-pensja wzięła się z nagrody rocznej i teraz pytanie kiedy i jak nagradzać górnika-pracownika. To pytanie z zakresu zarządzania i nie byłoby zbytnim nadużyciem stwierdzenie, że nagrody powinien przyznawać przełożony wedle ustalonych kryteriów. Teraz jednak 14-ka jest dla wszystkich i zawsze (tak oczywiście wiem, że przez pierwsze dwa lata funkcjonowania PGG jej nie będzie). Co więcej, biorąc pod uwagę transfer środków publicznych (semi-publicznych, żeby być precyzyjnym), można powiedzieć, że świadczenie to jest współfinansowane także przez tych obywateli, którzy nie widzieli na oczy 13-tki. Tak więc poziom uprzywilejowania pracowniczego górnika jest całkiem spory, jak na nasz rynek pracy, a opozycja górnik-dentysta(prosument) nie jest tak ostra.
          A teraz prosument. Dopłata dla prosumenta jawi mi się jako zwiększenie stabilności inwestycji którą poczynił obywatel (niech będzie że zamożniejszy, choć to nie zawsze aż tak oczywiste) zmniejszając koszty inwestycyjne dla Państwa. Innymi słowy pożądane byłoby takie zbilansowanie interesów Państwa i prosumenta, by koszty ponoszone na dopłaty dla prosumentów były niższe niż koszty budowy nowych mocy (np. w postaci elektrowni) przy jednoczesnym spełnieniu zobowiązań do redukcji emisji. Wtedy otrzymujemy sytuacje win-win. Jak jest? Niestabilnie. Teraz dentysta stracił na kapitale, bo miał już od 1 stycznie zarabiać, a nie zarabia. W efekcie koszt paneli prawdopodobnie nigdy mu się nie zamortyzuje. Jakie ma możliwości wpływania na władzę? Kto będzie lepiej słyszalny: górnicy grożący strajkiem czy prosumeci rozproszeni po całym kraju?

          • [quote name=”Tachys1″]Krytyka dopłat dla prosumentów sama w sobie nie jest trollowaniem. Tylko dlaczego w temacie poświęconym, nazwijmy to, bólom porodowym PGG wstawiać hasła dotyczące prosumentów? Gdyby w temacie wiatraków ktoś zaczął nagle naskakiwać na kopalnie to uznałby Pan to za logiczny argument czy za prowokację?[/quote]

            Tak właśnie jest – proszę sprawdzić. Czasem nie musi Pan nawet komentarza czytać, wystarczy sam nick i ma Pan 99% pewności, że będzie w komentarzu o „emeryturach, 14tkach albo o PiS-ie ” przy tekstach o oze to normalka ale nawet w odleglejszych tematach taka zasada się sprawdza.
            Choć w gruncie rzeczy ma Pan rację to ma w sobie coś z prowokacji.
            Ja użyłem tego zestawienie by zobrazować jak dwie grupy społeczne walczące o to samo maja różne „publicity” – zły górnik vs. dobry prosument. Z tym, że tego zestawienia używają bardzo często właśnie same środowiska prosumentów – łatwo sprawdzić w internecie.

            [quote name=”Tachys1″]Widzę to tak: za swoją pracę górnik otrzymuje wynagrodzenie w postaci pensji (12-tu). 14-pensja wzięła się z nagrody rocznej i teraz pytanie kiedy i jak nagradzać górnika-pracownika. To pytanie z zakresu zarządzania i nie byłoby zbytnim nadużyciem stwierdzenie, że nagrody powinien przyznawać przełożony wedle ustalonych kryteriów. Teraz jednak 14-ka jest dla wszystkich i zawsze (tak oczywiście wiem, że przez pierwsze dwa lata funkcjonowania PGG jej nie będzie). Co więcej, biorąc pod uwagę transfer środków publicznych (semi-publicznych, żeby być precyzyjnym), można powiedzieć, że świadczenie to jest współfinansowane także przez tych obywateli, którzy nie widzieli na oczy 13-tki. Tak więc poziom uprzywilejowania pracowniczego górnika jest całkiem spory, jak na nasz rynek pracy, a opozycja górnik-dentysta(prosument) nie jest tak ostra.
            A teraz prosument. Dopłata dla prosumenta jawi mi się jako zwiększenie stabilności inwestycji którą poczynił obywatel (niech będzie że zamożniejszy, choć to nie zawsze aż tak oczywiste) zmniejszając koszty inwestycyjne dla Państwa. Innymi słowy pożądane byłoby takie zbilansowanie interesów Państwa i prosumenta, by koszty ponoszone na dopłaty dla prosumentów były niższe niż koszty budowy nowych mocy (np. w postaci elektrowni) przy jednoczesnym spełnieniu zobowiązań do redukcji emisji. Wtedy otrzymujemy sytuacje win-win. Jak jest? Niestabilnie. Teraz dentysta stracił na kapitale, bo miał już od 1 stycznie zarabiać, a nie zarabia. W efekcie koszt paneli prawdopodobnie nigdy mu się nie zamortyzuje. Jakie ma możliwości wpływania na władzę? Kto będzie lepiej słyszalny: górnicy grożący strajkiem czy prosumeci rozproszeni po całym kraju?[/quote]

            Żeby było jasne – WCALE nie widzę sensu wypłacania 14-tki!! Jeśli górnik chce mieć nagrodę z zysku to niech zainwestuje w udziały kopalni i odbiera dywidendę (bo to jest nagroda z zysku).

            Co do prosumentów – „zwiększenie stabilności inwestycji którą poczynił obywatel ” 🙂 ja wiem, że jeśli się cos ubierze w ładne słowa to ładnie brzmi ale użyte słowa nie zmieniają faktycznego sensu danego działania.
            Państwo, owszem zaciągnęło jakies zobowiązania w dziedzinie oze, podobnie zresztą jak w bardzo wielu innych kwestiach. Nie znam przypadku aby w jakiejś innej działalności stwarzało tak dalece idące odstępstwa od zwykłych zasad działalności gospodarczej.

            Nie oszukujmy się – prosument to w gruncie rzeczy jedna technologia (pv) i ona wcale nie jest ani najtańsza ani najbardziej efektywna (z wielu względów) w odniesieniu do innych – zatem argument o tym „by koszty ponoszone na dopłaty dla prosumentów były niższe niż koszty budowy nowych mocy (np. w postaci elektrowni) przy jednoczesnym spełnieniu zobowiązań do redukcji emisji” kompletnie nie znajduje tu uzasadnienia. Moim zdaniem dopłacanie do instalacji w wielu krajach w założeniu było obliczone na osiągnięcie zupełnie innego efektu ale to zupełnie inny temat :).

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”Tachys1″]Krytyka dopłat dla prosumentów sama w sobie nie jest trollowaniem. Tylko dlaczego w temacie poświęconym, nazwijmy to, bólom porodowym PGG wstawiać hasła dotyczące prosumentów? Gdyby w temacie wiatraków ktoś zaczął nagle naskakiwać na kopalnie to uznałby Pan to za logiczny argument czy za prowokację?[/quote]

            Tak właśnie jest – proszę sprawdzić. Czasem nie musi Pan nawet komentarza czytać, wystarczy sam nick i ma Pan 99% pewności, że będzie w komentarzu o „emeryturach, 14tkach albo o PiS-ie ” przy tekstach o oze to normalka ale nawet w odleglejszych tematach taka zasada się sprawdza.
            Choć w gruncie rzeczy ma Pan rację to ma w sobie coś z prowokacji.
            Ja użyłem tego zestawienie by zobrazować jak dwie grupy społeczne walczące o to samo maja różne „publicity” – zły górnik vs. dobry prosument. Z tym, że tego zestawienia używają bardzo często właśnie same środowiska prosumentów – łatwo sprawdzić w internecie.

            [quote name=”Tachys1″]Widzę to tak: za swoją pracę górnik otrzymuje wynagrodzenie w postaci pensji (12-tu). 14-pensja wzięła się z nagrody rocznej i teraz pytanie kiedy i jak nagradzać górnika-pracownika. To pytanie z zakresu zarządzania i nie byłoby zbytnim nadużyciem stwierdzenie, że nagrody powinien przyznawać przełożony wedle ustalonych kryteriów. Teraz jednak 14-ka jest dla wszystkich i zawsze (tak oczywiście wiem, że przez pierwsze dwa lata funkcjonowania PGG jej nie będzie). Co więcej, biorąc pod uwagę transfer środków publicznych (semi-publicznych, żeby być precyzyjnym), można powiedzieć, że świadczenie to jest współfinansowane także przez tych obywateli, którzy nie widzieli na oczy 13-tki. Tak więc poziom uprzywilejowania pracowniczego górnika jest całkiem spory, jak na nasz rynek pracy, a opozycja górnik-dentysta(prosument) nie jest tak ostra.
            A teraz prosument. Dopłata dla prosumenta jawi mi się jako zwiększenie stabilności inwestycji którą poczynił obywatel (niech będzie że zamożniejszy, choć to nie zawsze aż tak oczywiste) zmniejszając koszty inwestycyjne dla Państwa. Innymi słowy pożądane byłoby takie zbilansowanie interesów Państwa i prosumenta, by koszty ponoszone na dopłaty dla prosumentów były niższe niż koszty budowy nowych mocy (np. w postaci elektrowni) przy jednoczesnym spełnieniu zobowiązań do redukcji emisji. Wtedy otrzymujemy sytuacje win-win. Jak jest? Niestabilnie. Teraz dentysta stracił na kapitale, bo miał już od 1 stycznie zarabiać, a nie zarabia. W efekcie koszt paneli prawdopodobnie nigdy mu się nie zamortyzuje. Jakie ma możliwości wpływania na władzę? Kto będzie lepiej słyszalny: górnicy grożący strajkiem czy prosumeci rozproszeni po całym kraju?[/quote]

            Żeby było jasne – WCALE nie widzę sensu wypłacania 14-tki!! Jeśli górnik chce mieć nagrodę z zysku to niech zainwestuje w udziały kopalni i odbiera dywidendę (bo to jest nagroda z zysku).

            Co do prosumentów – „zwiększenie stabilności inwestycji którą poczynił obywatel ” 🙂 ja wiem, że jeśli się cos ubierze w ładne słowa to ładnie brzmi ale użyte słowa nie zmieniają faktycznego sensu danego działania.
            Państwo, owszem zaciągnęło jakies zobowiązania w dziedzinie oze, podobnie zresztą jak w bardzo wielu innych kwestiach. Nie znam przypadku aby w jakiejś innej działalności stwarzało tak dalece idące odstępstwa od zwykłych zasad działalności gospodarczej.

            Nie oszukujmy się – prosument to w gruncie rzeczy jedna technologia (pv) i ona wcale nie jest ani najtańsza ani najbardziej efektywna (z wielu względów) w odniesieniu do innych – zatem argument o tym „by koszty ponoszone na dopłaty dla prosumentów były niższe niż koszty budowy nowych mocy (np. w postaci elektrowni) przy jednoczesnym spełnieniu zobowiązań do redukcji emisji” kompletnie nie znajduje tu uzasadnienia. Moim zdaniem dopłacanie do instalacji w wielu krajach w założeniu było obliczone na osiągnięcie zupełnie innego efektu ale to zupełnie inny temat :).[/quote]

            Zbyt krótko jestem czytelnikiem WN aby móc zweryfikować tezę dotyczącą komentarzy. Musiałbym przejrzeć wiele postów i dyskusji pod nimi, a na to po prostu nie mam czasu.
            Jeśli już coś można powiedzieć o dyskusjach, to akurat na plus. Mniej tu typowo polskiego piekiełka, a sporo komentarzy na temat. Dużą zasługę widzę tu w reakcjach autorów, którzy odpowiadają na merytoryczne komentarze i stabilizują w ten sposób poziom dyskusji. Owszem czasem zdarzały się tu też typowe słowne przepychanki, ale to raczej margines. Dla porównania polecam lekturę komentarzy na WNP, które chyba nie są moderowane. Ostre dyskusje stąd przy tamtych wyglądają jak szarady słowne przedszkolaków przy języku ulicznym.

            W kwestii PV przywołany mój zwrot to nie tylko „lip service”. To raczej był skrót myślowy. Po kolei widzę to nastepująco: Państwo staje wobec konieczności redukcji emisji do których się zobowiązało wobec partnerów zagranicznych. Jest jednak właścicielem sporej części źródeł emisji. Może więc pojąć działania poprzez owe podmioty (firmy energetyczne), które zainwestują swoje (a więc semi-publiczne)środki w instalacje OZE. To jednak odbije się niekorzystnie na ich sytuacji finansowej, która jest w tej chwili osłabiona poprzez wspieranie projektów ratowania kopalń (w różnej postaci dotknęło to chyba wszystkich operatorów). Wystarczy popatrzeć na wskaźnik EBITDA i wyceny spółek. Dlatego Państwo decyduje się na dopłaty dla prosumentów, którzy ponoszą ów koszt inwestycyjny z własnej kieszeni. Prosumenci jednak nie wyłożą tych pieniędzy, jeśli będą musieli konkurować na rynku z wielkimi podmiotami. Prosument nie ma ani takich rezerw kapitałowych, ani nie jest podmiotem gospodarczym gotowym ponosić ryzyko na otwartym rynku. W efekcie bez dopłat nie powstałaby większość instalacji. Gdzie tu zysk Państwa? Dopłaty nie muszą być wliczone w zadłużenie długoterminowe, a jedynie w bieżące wydatki Państwa co pozwala zachować deficyt w normie, nie łamie się w ten sposób zapisów dotyczących pomocy publicznej dla przedsiębiorstw.

            Jeśli chodzi o wizerunek górnika vs. prosumenta to zgoda, że pierwszy jest negatywny a drugi pozytywny. Czy na niego zasługują? Jako pierwszy nie-górnik w rodzinie lepiej żebym się nie wypowiadał, ale trudno nie odnieść wrażenia, że wizerunek górników został zniszczony w mobilizacjach protestacyjnych. Obawa przed „wizytą” górników w Warszawie przypomina obawę przed najazdem hunów. Nieelastyczna postawa pod względem wynagrodzeń, też nie przysporzyła sympatii (łódzkim włókniarkom nikt nie czynił rekompensat gdy cała ich branża upadła). Prosumentom nie potrzeba już nawet dobrego wizerunku, wystarczy neutralny.
            Pana sugestia ma jednak moim zdaniem głębszy sens, tylko trzeba przenieść to na wyższy poziom: węgiel vs. OZE. Tutaj ewidentnie, węgiel ma zły PR, a OZE dobry. No może w naszym kraju to nie działa aż tak, ale na świecie na pewno.

            Co do synonimiczności prosumenta z właścicielem instalacji PV to wynika to po części z ograniczoności naszej perspektywy. Mogę sobie spokojnie wyobrazić że prosumentem staje się spółdzielnia obejmująca całą wieś, albo głównych gospodarzy. Biogazownia przerasta pojedynczego rolnika (nie ma u nas tak wielkich gospodarstw), ale kilku razem może dostarczyć dość surowca. Tylko to musi być prawdziwa wieś, nie w pobliżu miasta. Bo miastowi jak się we wsi budowali to szukali „wsi spokojnej, wsi wesołej” i zapachy z biogazowni będę trąciły noski. Naprawdę jest potencjał na wschodzie Polski, gdzie gminne biogazownie mogłyby powstać, dać nawet kilka etatów. Można by część środków przeznaczyć na dopłaty dla mieszkańców do PV czy instalacji wiatrowych, z których obywatele czerpaliby zyski (i kto by protestował przeciw własnym źródłom dochodu?). Jednak na dziś zgadzam się z Panem, że prosument w Polsce to właściciel instalacji PV i tyle.

          • [quote name=”Tachys1″] Państwo staje wobec konieczności redukcji emisji do których się zobowiązało wobec partnerów zagranicznych. Jest jednak właścicielem sporej części źródeł emisji. Może więc pojąć działania poprzez owe podmioty (firmy energetyczne), które zainwestują swoje (a więc semi-publiczne)środki w instalacje OZE. To jednak odbije się niekorzystnie na ich sytuacji finansowej, która jest w tej chwili osłabiona poprzez wspieranie projektów ratowania kopalń (w różnej postaci dotknęło to chyba wszystkich operatorów). Wystarczy popatrzeć na wskaźnik EBITDA i wyceny spółek. Dlatego Państwo decyduje się na dopłaty dla prosumentów, którzy ponoszą ów koszt inwestycyjny z własnej kieszeni. Prosumenci jednak nie wyłożą tych pieniędzy, jeśli będą musieli konkurować na rynku z wielkimi podmiotami. Prosument nie ma ani takich rezerw kapitałowych, ani nie jest podmiotem gospodarczym gotowym ponosić ryzyko na otwartym rynku. W efekcie bez dopłat nie powstałaby większość instalacji. Gdzie tu zysk Państwa? Dopłaty nie muszą być wliczone w zadłużenie długoterminowe, a jedynie w bieżące wydatki Państwa co pozwala zachować deficyt w normie, nie łamie się w ten sposób zapisów dotyczących pomocy publicznej dla przedsiębiorstw. [/quote]

            Pomieszał Pan wszystko ze wszystkim 😉
            W jednym miejscu pisze Pan, że spółki z udziałem państwowym sa zbyt słabe by brac na siebie inwestycje w oze a zaraz kawałek dalej, że należy wspierać prosumenta bo nie jest w stanie konkurować z innymi podmiotami gdyż nie ma takich rezerw kapitałowych.
            Otóż zapewniam, że jeśli jakas działalność jest subsydiowana, jej rentowność jest niemal zapewniona przez odpowiednie przepisy to każdy podmiot gospodarczy się jej chętnie podejmie (państwowy, semi-państwowy czy prywatny) a chętnych do sfinansowania (banków, funduszy ) nie zabraknie. Że problem z zadłużeniem w państwowych spółkach energetycznych ? (być może w Tauronie ale nie w takim PGE 😉 ) zawsze można zrobić to przez SPV i sprawa załatwiona.
            Naprawdę nie widzę żadnego powodu dla którego należałoby stwarzać jakies szczególne warunki by osoby prywatne, z pominięciem działalności gospodarczej, miały mieć zapewniony ponadprzeciętny zwrot z kapitału – tylko dlatego, że rzekomo nikt inny nie jest w stanie zapewnić realizacji zobowiązań w zakresie oze.

            [quote name=”Tachys1″] wizerunek górników został zniszczony w mobilizacjach protestacyjnych. Obawa przed „wizytą” górników w Warszawie przypomina obawę przed najazdem hunów. Nieelastyczna postawa pod względem wynagrodzeń, też nie przysporzyła sympatii (łódzkim włókniarkom nikt nie czynił rekompensat gdy cała ich branża upadła). Prosumentom nie potrzeba już nawet dobrego wizerunku, wystarczy neutralny.[/quote]

            Zgadzam się, górnicze związki trochę nie rozumieją szerszej perspektywy i istotności wizerunku w świecie mediów. Ale z drugiej strony gdyby priorytetem był jedynie wizerunek niewiele by wskórali.

            [quote name=”Tachys1″]Co do synonimiczności prosumenta z właścicielem instalacji PV to wynika to po części z ograniczoności naszej perspektywy. Mogę sobie spokojnie wyobrazić że prosumentem staje się spółdzielnia obejmująca całą wieś, albo głównych gospodarzy. Biogazownia przerasta pojedynczego rolnika (nie ma u nas tak wielkich gospodarstw), ale kilku razem może dostarczyć dość surowca. Tylko to musi być prawdziwa wieś, nie w pobliżu miasta. Bo miastowi jak się we wsi budowali to szukali „wsi spokojnej, wsi wesołej” i zapachy z biogazowni będę trąciły noski. Naprawdę jest potencjał na wschodzie Polski, gdzie gminne biogazownie mogłyby powstać, dać nawet kilka etatów. Można by część środków przeznaczyć na dopłaty dla mieszkańców do PV czy instalacji wiatrowych, z których obywatele czerpaliby zyski (i kto by protestował przeciw własnym źródłom dochodu?). Jednak na dziś zgadzam się z Panem, że prosument w Polsce to właściciel instalacji PV i tyle.[/quote]

            To o czym Pan pisze to już zupełnie co innego – instalacjom w postaci biogazowni czy innym o podobnej skali nie są potrzebne takie warunki jakich żądają prosumenci – są w stanie funkcjonować z mniejszymi subsydiami a co za tym idzie w ogólnym rozrachunku taniej (abstrahując na chwilę od porównywania na chwilę różnych technologii) – dlatego oze „prosumenckie” jest najdroższym oze – korzyści skali jednak (jak w każdej działalności) są istotne.

    • [quote name=”Mattt”]Co do tego, że należy dostosować wydobycie do zużycia, uelastyczniać koszty w ciężkich czasach – pełna zgoda i chyba nikt (przytomnie myślący) z tym nie dyskutuje. Szkoda, że tak płytko i szkoda, że tak późno!

      Śmieszne jest to, że gdyby zamiast tej wiadomości okazało się, że rząd zamierza sypnąć kilka mld PLN dla „prosumentów” – o tak! to byłoby super! rewelacja! jak najwięcej!
      A w gruncie rzeczy – to DOKŁADNIE to samo.[/quote]
      W gruncie rzeczy panie Matt, to żaden prosument nie domaga się z państwowej kasy czternastki, ponadprzeciętnej emerytury po byciu dwudziestu lat prosumentem czy też 75 tys. zł odprawy dla sekretarki prosumenta. Naprawdę warto jednak zachować umiar przy porównaniach.

      • [quote name=”realista”][quote name=”Mattt”]Co do tego, że należy dostosować wydobycie do zużycia, uelastyczniać koszty w ciężkich czasach – pełna zgoda i chyba nikt (przytomnie myślący) z tym nie dyskutuje. Szkoda, że tak płytko i szkoda, że tak późno!

        Śmieszne jest to, że gdyby zamiast tej wiadomości okazało się, że rząd zamierza sypnąć kilka mld PLN dla „prosumentów” – o tak! to byłoby super! rewelacja! jak najwięcej!
        A w gruncie rzeczy – to DOKŁADNIE to samo.[/quote]
        W gruncie rzeczy panie Matt, to żaden prosument nie domaga się z państwowej kasy czternastki, ponadprzeciętnej emerytury po byciu dwudziestu lat prosumentem czy też 75 tys. zł odprawy dla sekretarki prosumenta. Naprawdę warto jednak zachować umiar przy porównaniach.[/quote]

        Podobnie jak żaden górnik nie domaga się żeby energia produkowana z „jego” węgla była droższa od innej albo żeby miała „pierszeństwo” w sieci przed inną, żaden tez nie chce by mu kompensować zużycie z wartością energetyczną węgla który wydobył – Prosument i górnik, obaj domagają się tego samego – subsydiów. Pod różnymi nazwami ale chcą tego samego.

        • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”]Co do tego, że należy dostosować wydobycie do zużycia, uelastyczniać koszty w ciężkich czasach – pełna zgoda i chyba nikt (przytomnie myślący) z tym nie dyskutuje. Szkoda, że tak płytko i szkoda, że tak późno!

          Śmieszne jest to, że gdyby zamiast tej wiadomości okazało się, że rząd zamierza sypnąć kilka mld PLN dla „prosumentów” – o tak! to byłoby super! rewelacja! jak najwięcej!
          A w gruncie rzeczy – to DOKŁADNIE to samo.[/quote]
          W gruncie rzeczy panie Matt, to żaden prosument nie domaga się z państwowej kasy czternastki, ponadprzeciętnej emerytury po byciu dwudziestu lat prosumentem czy też 75 tys. zł odprawy dla sekretarki prosumenta. Naprawdę warto jednak zachować umiar przy porównaniach.[/quote]

          Podobnie jak żaden górnik nie domaga się żeby energia produkowana z „jego” węgla była droższa od innej albo żeby miała „pierszeństwo” w sieci przed inną, żaden tez nie chce by mu kompensować zużycie z wartością energetyczną węgla który wydobył – Prosument i górnik, obaj domagają się tego samego – subsydiów. Pod różnymi nazwami ale chcą tego samego.[/quote]
          Idealna odpowiedź nie na temat 🙂

          • [quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”]Co do tego, że należy dostosować wydobycie do zużycia, uelastyczniać koszty w ciężkich czasach – pełna zgoda i chyba nikt (przytomnie myślący) z tym nie dyskutuje. Szkoda, że tak płytko i szkoda, że tak późno!

            Śmieszne jest to, że gdyby zamiast tej wiadomości okazało się, że rząd zamierza sypnąć kilka mld PLN dla „prosumentów” – o tak! to byłoby super! rewelacja! jak najwięcej!
            A w gruncie rzeczy – to DOKŁADNIE to samo.[/quote]
            W gruncie rzeczy panie Matt, to żaden prosument nie domaga się z państwowej kasy czternastki, ponadprzeciętnej emerytury po byciu dwudziestu lat prosumentem czy też 75 tys. zł odprawy dla sekretarki prosumenta. Naprawdę warto jednak zachować umiar przy porównaniach.[/quote]

            Podobnie jak żaden górnik nie domaga się żeby energia produkowana z „jego” węgla była droższa od innej albo żeby miała „pierszeństwo” w sieci przed inną, żaden tez nie chce by mu kompensować zużycie z wartością energetyczną węgla który wydobył – Prosument i górnik, obaj domagają się tego samego – subsydiów. Pod różnymi nazwami ale chcą tego samego.[/quote]
            Idealna odpowiedź nie na temat :-)[/quote]

            To, że czegos Pan nie zrozumiał wcale nie oznacza, że odpowiedź jest nie na temat.

  5. @Tachys1 Brawo ! Świetna analiza sytuacji, dokładnie tak – zabawa w wyliczenie ile czasu potrzeba by tych parę zł (doładnie miliardów) wyciekło przez dziurawe dno beczki. CZas jest bezcenny – ale jak widać można go trochę kupić;-) Ale to się źle skończy kiedy woda wycieknie. To cena za tchórzostwo jakie wykazują kolejne ekipy w kwestii załatania tej dziur w beczce. Mam do Pana pytanie – czy są u nas jakieś realne szanse na inne metody przetwarzania węgla – na metan, gaz koksowniczy czy cokolwiek co by się mogło opłacać ?

    • [quote name=”InstalatorOZE”]@Tachys1 Brawo ! Świetna analiza sytuacji, dokładnie tak – zabawa w wyliczenie ile czasu potrzeba by tych parę zł (doładnie miliardów) wyciekło przez dziurawe dno beczki. CZas jest bezcenny – ale jak widać można go trochę kupić;-) Ale to się źle skończy kiedy woda wycieknie. To cena za tchórzostwo jakie wykazują kolejne ekipy w kwestii załatania tej dziur w beczce. Mam do Pana pytanie – czy są u nas jakieś realne szanse na inne metody przetwarzania węgla – na metan, gaz koksowniczy czy cokolwiek co by się mogło opłacać ?[/quote]
      To pytanie musi Pan skierować do IChPW w Zabrzu. Ja zatrzymałem się na produkcji paliw syntetycznych z węgla metodą Fischera-Tropscha. Jest też druga metoda bodajże Bergiusa (wysokociśnieniowa). Metody te są stare i chyba tylko Niemcy w okresie II wojny światowej wykorzystywali je na skalę przemysłową. Opłacalne na razie nie jest. Ale kiedy ropa dobije 200$, kto wie?
      A metan ulatniający się z wyrobisk zaczęto na niektórych kopalniach wyłapywać i wykorzystywać w ciepłownictwie.
      Szkoda, że obecna władza, która ma łatwiej porozumieć się ze związkami, nie wykorzystała tego atutu do głębszej restrukturyzacji. Ta kiedyś nastąpi i tak, ale obawiam się że metodą „na zawał”, żeby użyć takiego górniczego terminu.

    • [quote name=”InstalatorOZE”] Mam do Pana pytanie – czy są u nas jakieś realne szanse na inne metody przetwarzania węgla – na metan, gaz koksowniczy czy cokolwiek co by się mogło opłacać ?[/quote]
      Ja bym powiedział tak: gdyby istniała jakaś większa szansa na osiągnięcie opłacalności takich projektów w stosunku do energetyki odnawialnej, to Niemcy dawno mieliby już na te technologie patenty, a pierwsze instalacje już dawno błyszczałyby nowiutką blachą w Zagłębiu Ruhry. Możemy oczywiście marzyć o polskich czebolach, które w ciągu 5-10 lat od prac emerytowanych teoretyków przejdą do komercyjnych projektów bez- lub niskoemisyjnego wykorzystania węgla, ale NIC nie wskazuje na to, że to jest realny plan, nie licząc żarliwych zapewnień polityków oczywiście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Tutaj możesz to wprowadzić